Komunia na rękę. Analizujemy spór

Komunia św. w czasie pandemii: raczej na rękę czy tylko do ust? Kto w tym sporze ma rację?

Polub nas na Facebooku!

Biel hostii kontrastuje z brudem trzymających ją dłoni. Plakaty z takim wizerunkiem i napisem „Stop Komunii na rękę”, widniejące na ulicznych billboardach, na nowo podniosły temperaturę dyskusji o formie przyjmowania Komunii Świętej. Obrońcy przyjmowania jej wyłącznie do ust twierdzą, że to jedyny sposób zabezpieczenia Ciała Pańskiego przed ryzykiem profanacji, zwolennicy dopuszczalności obu form odpowiadają, że Kościół przez wieki praktykował tę formę i publikują zdjęcia swoich dłoni z podpisem „Mój Bóg nie brzydzi się moich rąk”. Po obu stronach, oprócz rzeczowych argumentów, pada wiele ostrych słów. 

 

Kto w tym sporze ma rację?

Dyskusja o formach przyjmowania Komunii św. nie jest nowa, ale przybrała na sile z powodu pandemii. Wszystko dlatego, że Kościół, dostosowując się do zaleceń służb sanitarnych, uznał przyjmowanie Komunii św. na rękę jako formę mniej ryzykowną i zachęcił do jej praktykowania. W wydanym 12 marca 2020 r. zarządzeniu Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski – obok zarekomendowania biskupom diecezjalnym udzielenia dyspensy od udziału w niedzielnej Eucharystii – przypomniała, że “przepisy liturgiczne Kościoła przewidują przyjmowanie Komunii Świętej na rękę, do czego teraz zachęcamy”. Wskazanie to zostało powtórzone przez większość biskupów diecezjalnych. 

Wskazując na mniejsze ryzyko wiążące się z przyjmowaniem Komunii św. na rękę, biskupi jednocześnie wyraźnie podkreślali, iż nie można zabronić Komunii św. ani do ust, ani na rękę. W opublikowanych 21 marca “Wskazaniach Prezydium Konferencji Episkopatu Polski dla biskupów odnośnie do sprawowania czynności liturgicznych w najbliższych tygodniach” przypomniano, że „każdy wierny zawsze ma prawo według swego uznania przyjąć Komunię Świętą do ust(…). W związku z tym nikomu nie można nakazywać przyjęcia Komunii Świętej na rękę, można tylko do tego zachęcać”. Praktyka kościelna uporządkowała problem w ten sposób, że w kościołach organizuje się dwie (lub więcej) procesje dla tych, którzy przyjmują Komunię do ust oraz tych chcących przyjąć na dłoń, a w przypadku jednego szafarza prosi się wiernych, aby najpierw do Komunii przystąpili wszyscy, którzy chcą przyjąć ją na rękę.

 

Decyzja sprzed 15 lat

Wprowadzone zalecenia nie są w Kościele czymś rewolucyjnym. Choć w Polsce najczęściej spotykaną formą jest Komunia Święta do ust, to już w 2005 roku biskupi zgromadzeni na 331. zebraniu plenarnym KEP przyjęli wskazania po ogłoszeniu nowego Wprowadzenia Ogólnego do Mszału Rzymskiego. W punkcie 40 pojawia się tam następujące stwierdzenie: 

“Komunii świętej udziela się przez podanie Hostii wprost do ust. Jeżeli jednak ktoś prosi o Komunię na rękę przez gest wyciągniętych dłoni, należy mu w taki sposób jej udzielić. Przyjmujący winien spożyć Ciało Pańskie wobec szafarza. Wierni przystępujący do Komunii świętej nie mogą sami brać konsekrowanego Chleba ani Kielicha Krwi Pańskiej (zob. OWMR 160). Nie wolno im też podawać na rękę Hostii zanurzonej we Krwi Pańskiej.”

Już wtedy decyzja Episkopatu wzbudziła opór wśród części wiernych, którzy podważali jej zasadność. Dziś jednak, kiedy dostęp do możliwości wyrażania swojej opinii w mediach społecznościowych jest bardzo szeroki, znacznie wzrosła zarówno skala krytyki, jak i jej siła. Tę siłę zwielokrotniła w ostatnich miesiącach pandemia.

 

Zarzuty

Przeciwnicy Komunii na rękę swoją postawę tłumaczą przede wszystkim obawą przed profanacją Najświętszego Sakramentu. – Chodzi nie tylko o świadomą profanację, czyli celowe znieważenie Najświętszego Sakramentu, ale także o profanację nieświadomą: mam dobre intencje, nie chcę robić niczego złego, ale kiedy przyjmując komunię na rękę zostaną mi na niej partykuły i zrzucę je na ziemię, wetrę w spodnie lub maseczkę, to dokonuję nieświadomej profanacji. Nie może być tak, żeby Pan Jezus kończył pod butami wiernych – wyjaśnia Mateusz Ochman, publicysta związany ze środowiskiem konserwatywnym. 

Innym argumentem, na który wskazują środowiska apelujące o powrót Komunii do ust, jest – ich zdaniem – niewłaściwy sposób wprowadzenia Komunii na rękę do praktyki Kościoła. – W 1969 roku w instrukcji Memoriale Domini Kongregacja Kultu Bożego napisała, że Komunia na rękę może być udzielana w ten sposób wyłącznie w tych miejscach, gdzie ta praktyka już istniała. Stolica Apostolska tej praktyki nie aprobowała, nie popierała, dopuściła ją tylko na zasadzie tolerancji, z przyczyn duszpasterskich. Tymczasem z biegiem lat rozpowszechniła się ona na całą Europę i dotarła do obu Ameryk. Dlatego komunia na rękę jest przykładem nieprawidłowego sposobu przyjmowania komunii: zaczęło się od nieposłuszeństwa Kościołowi, które zostało usankcjonowane i w sposób odwrotny od zamysłu autora, za którego trzeba uważać Pawła VI, rozprzestrzeniło się po całym Kościele – twierdzi Ochman. 

 

Wśród innych argumentów pojawia się zagrożenie profanacją przez wyniesienie konsekrowanej hostii z kościoła i znieważenie jej, zniszczenie lub użycie do rytuałów satanistycznych; podobieństwo do praktyk protestanckich czy stwierdzenie, że tylko konsekrowane dłonie kapłana są godne dotykania Najświętszych Postaci. 

Bywa, że krytyka udzielania Komunii na dłoń podpierana jest prywatnymi, nieuznanymi przez Kościół objawieniami Maryjnymi, świadectwami pochodzącymi z egzorcyzmów, jakoby to szatan miał doprowadzić biskupów do wprowadzenia tej formy rozdawania Ciała Pańskiego czy nieprawdziwymi słowami, przypisywanymi Matce Teresie z Kalkuty, że “komunia na rękę jest gorsza niż aborcja”. Szczególnie gorliwi przeciwnicy Komunii na rękę określają ją często pogardliwie jako “Handkomunia”, “Komunia dołapna” lub porównują z “dystrybucją chipsów”.

 


 

ZOBACZ TEŻ: 

Czy to prawda, że papież zmienia słowa modlitwy Ojcze nasz? Czy jest się czego obawiać?

 

 


 

Jak jest w istocie?

Przez pierwsze dziewięć wieków Kościół udzielał Komunii Świętej na dłoń. Święty Cyryl, żyjący w IV wieku biskup Jerozolimy spisał pięć tzw. katechez mistagogicznych, przeznaczonych dla neofitów. Są one świadectwem głębokiej wiary w realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, zawierają też konkretne instrukcje dotyczące przyjmowania Komunii Świętej. „Przystępując do ołtarza nie wyciągaj gładko ręki i nie rozłączaj palców. Podstaw lewą dłoń pod prawą niby tron, gdyż masz przyjąć króla. Do wklęsłej ręki przyjmij Ciało Chrystusa i powiedz „Amen” – czytamy. O ile Cyryl złożone dłonie przyrównał do tronu, to synod w Trullanum w 692 roku wskazuje ich podobieństwo do krzyża. W jednym z kanonów tego soboru znajduje się następujący ustęp: „Kto pragnie przyjąć podczas liturgii przeczyste Ciało i zjednoczyć się z Nim przez Komunię, niech złoży ręce na podobieństwo krzyża i tak niech przystępuje, przyjmując Je w łasce”.

Począwszy od IX wieku w Kościele przyjęło się udzielanie Komunii do ust, co trwało aż do pontyfikatu Pawła VI, który udzielił zgody na komunikowanie na dłoń na prośbę episkopatów kilku europejskich krajów, a Jan Paweł II rozszerzył tę zgodę na Kościół powszechny. W 1987 roku ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kard. Joseph Ratzinger, w książce opublikowanej w Polsce pod tytułem “Służyć Prawdzie, myśli na każdy dzień” zawarł stwierdzenie, że obydwa sposoby są dopuszczalne i że “jest rzeczą niemożliwą, aby Kościół do IX wieku, więc przez 900 lat przyjmował Eucharystię niegodnie”. Jak dodał: “dochodzimy do przekonania, że jest rzeczą fałszywą spierać się o tę lub ową formę. Nie powinniśmy zapominać, że nie tylko nasze ręce są nieczyste, lecz także nasz język, nasze serce; że językiem grzeszymy często więcej niż rękoma. Największym ryzykiem podjętym przez Boga i równocześnie wyrazem Jego miłosiernej miłości jest to, że nie tylko ręce i język, lecz także i nasze serce może Go dotykać”. 

W praktyce, głównie w dużych aglomeracjach pewna część wiernych przyjmowała Komunię św. na rękę. Coraz bardziej sporadycznie zdarzały się przypadki odmowy ze strony księży. Nawet jeśli pewna grupa duchownych nie zgadza się wewnętrznie z decyzją Episkopatu, wie, że odmówić po prostu nie może. Wpływ na to miało również zetknięcie z praktyką w innych krajach, gdzie Komunia św. do ust jest rzadkością.

 

Dwa oświadczenia i medialna burza

“Roma locuta, causa finita”? Dla przeciwników Komunii na rękę sprawa nie jest zakończona. Kilka tygodni temu Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi – świecka organizacja, nieposiadająca asystenta kościelnego – rozpoczęło akcję “Stop Komunii na rękę”, w ramach której na ulicach pojawiły się billboardy, na których brudne, poranione ręce trzymają hostię, a do wszystkich polskich parafii rozesłano broszury, które mają na celu przekonać duszpasterzy do rezygnacji z takiej formy komunikowania. 

Akcja wywołała duże poruszenie medialne, ponieważ jej przekaz sugeruje, że Komunia na rękę stanowi profanację Postaci Eucharystycznych. W odpowiedzi Komisja Liturgiczna KEP wydała 3 października komunikat, w którym podkreśla, że “niewłaściwe i krzywdzące wiernych jest twierdzenie, że przyjmowanie Komunii św. na rękę jest brakiem szacunku wobec Najświętszego Sakramentu”. Komisja odnosi się również do zarzutu profanacji, pisząc:

“Nie można też stwierdzić, iż Komunia św. na rękę jest sama z siebie profanacją. W ten sposób zarzucałoby się Stolicy Apostolskiej, która dopuszcza Komunię na rękę, że akceptuje profanację (por. Mszał Rzymski, OWMR 161, rzymska instrukcja Redemptionis Sacramentum nr 92). Tymczasem faktyczna profanacja Eucharystii to czyn „mający znamiona dobrowolnej i poważnej pogardy okazywanej świętym postaciom” (instr. Redemptionis Sacramentum 107, por. KPK kan. 1367). Nie można więc zarzucać profanowania Eucharystii osobom, które z różnych powodów pragną przyjąć z wiarą i czcią Komunię św. na rękę, zwłaszcza w okresie pandemii”. 

Kiedy media katolickie opublikowały na swoich stronach ten komunikat, w mediach społecznościowych zaroiło się od wpisów, które wprost atakowały biskupów. Kilka przykładów, pochodzących z facebookowego profilu Stacji7: “Obecnych czasach polscy biskupi to wilki w owczych skórach obłudni zakłamani fałszywi i bluźniercy”. “Hańba dla kapłanów! Hańba do władz Kościoła!”, “Kiedyś za to odpowiedzą przed Bogiem wszyscy, którzy dopuścili aby komunia Święta była rozdawana do rąk!” (pisownia oryginalna). Również wśród zwolenników Komunii na rękę zdarzały się komentarze, zdecydowanie przekraczające granice kultury wypowiedzi – Stowarzyszenie zostało m.in. określone mianem “pełzających schizmatyków”, a rozsyłana broszura – “fekaliami”. Takie stawianie sprawy na pewno nie pomogło budowaniu jedności. 

 

Nie dogmatyzować rzeczywistości

Krytyków hierarchii nie można oskarżyć o niechęć do Kościoła – wręcz przeciwnie, wszystko, co czynią, tłumaczą szacunkiem i miłością, a swoje działania usprawiedliwiają koniecznością obrony Kościoła. W efekcie jednak dochodzi do paradoksalnej sytuacji: apologetyka, która nakazuje bronić Kościoła przed jego hierarchią… Tymczasem co prawda Urząd Nauczycielski Kościoła zastrzegł sobie nieomylność tylko w sprawach dotyczących wiary i moralności, a forma rozdawania Komunii Świętej jest kwestią dyscyplinarną, ale także w kwestiach dyscypliny katolik powinien kierować się zdaniem Kościoła. – Jedno z największych zagrożeń, pojawiających się w Kościele, to próba dogmatyzowania rzeczywistości tam, gdzie jest więcej możliwości – mówi ks. dr Wojciech Maciążek, dogmatyk, delegat biskupa gliwickiego ds. ruchów, wspólnot i stowarzyszeń katolickich. – Wskazania Episkopatu pozostawiły wiernym dowolność w wyborze formy przyjmowania Komunii, dlatego określanie, że jedna z tych form jest nieprawna, jest sprzeciwianiem się stanowisku Kościoła – dodaje kapłan.

Oczywiście nie jest tak, że wypowiedzi Episkopatu czy nawet Ojca Świętego nie podlegają żadnej krytyce. Wręcz przeciwnie – rozwój teologii opierał się w dużej mierze na dyskusji, której owocem było doprecyzowanie kwestii dogmatycznych oraz zmiany na poziomie dyscyplinarnym czy duszpasterskim. Nauczanie Kościoła podlega zmianie – Jan Paweł II w encyklice „Sollicitudo rei socialis” (1987 r.) pisząc o cechach społecznej doktryny Kościoła wspominał, że jest ona stała w swojej więzi z Ewangelią Chrystusa, ale jednocześnie zmienna, “gdyż podlegające koniecznym i potrzebnym zmianom dyktowanym przez różne uwarunkowania historyczne i nieustanny bieg wydarzeń, pośród których upływa życie ludzi i społeczeństw” (nr 3)”. 

Czym innym jest jednak dyskusja teologów, spierających się w przestrzeni uniwersyteckiej lub podczas soborów czy synodów, a czym innym jest publiczne atakowanie nauczania Kościoła przez osoby, które nie posiadają wykształcenia teologicznego. – Kwestia dopuszczalności Komunii na rękę także podlega dyskusji – wyjaśnia ks. Maciążek. – Mogą ją podjąć historycy Kościoła, analizując źródła, mówiące o historycznych korzeniach tej praktyki, czy liturgiści, którzy spojrzą na nią od strony sakramentologii. W rozważaniach trzeba też uwzględnić kontekst kulturowy i społeczny, a także obecną pandemię, która zmusiła nas do rewizji pewnych założeń – dodaje.

 

Starcie narracji

W tym miejscu można postawić pytanie: czy w takim razie katolik, który nie zgadza się z jakimś zarządzeniem biskupów czy decyzją papieża musi podporządkować się w kwestiach, które wywołują jego sprzeciw? – Ostateczne decyzje każdego człowieka zapadają w jego sumieniu, wskazuje na to Katechizm – w punkcie 1782 czytamy:

Człowiek ma prawo działać zgodnie z sumieniem i wolnością, by osobiście podejmować decyzje moralne. “Nie wolno więc go zmuszać, aby postępował wbrew swojemu sumieniu. Ale nie wolno mu też przeszkadzać w postępowaniu zgodnie z własnym sumieniem, zwłaszcza w dziedzinie religijnej ” (Sobór Watykański II, dekl. Dignitatis humanae, 3).

To sumienie powinno być jednak właściwie kształtowane – jeśli ktoś karmi się kazaniami czy artykułami, atakującymi hierarchię Kościoła, to sam będzie miał tendencję do takich ocen. Jednak rozeznanie co do konkretnych decyzji powinno następować na forum wewnętrznym, w procesie kierownictwa duchowego. Jeśli mam problem z jakąś praktyką, jeśli w moim sumieniu z czymś się nie zgadzam, zamiast pisać o tym w mediach społecznościowych, powinienem porozmawiać z kierownikiem duchowym, który pomoże mi dokonać właściwego wyboru – tłumaczy ks. Maciążek.

Decyzja co do formy przyjmowania Komunii powinna zapadać w sumieniu wiernego. Nie zawsze tak się dzieje – bywa, że konkretny kapłan, niezgodnie z zaleceniami Episkopatu, dopuści w swojej parafii tylko jedną z dopuszczalnych form, co powoduje w sercach wiernych dylematy. Zdarza się, że osoby obawiające się zakażenia rezygnują z przyjęcia Komunii, jeśli nie ma możliwości przyjęcia jej na dłoń bądź osoby przyjmujące do ust i na dłoń robią to naprzemiennie, w jednej procesji. Z tym samym problemem mierzą się wierni, zdecydowani przyjmować Komunię wyłącznie do ust. – Nie przyjąłbym komunii na rękę, sumienie by mi na to nie pozwalało. Już w trakcie wprowadzania pierwszych obostrzeń sanitarnych zdarzały mi się sytuacje, kiedy rezygnowałem z osobistego przyjęcia Komunii na rzecz Komunii duchowej – mówi Mateusz Ochman.

 

Pandemia i konieczna z punktu widzenia bezpieczeństwa sanitarnego rekomendacja władz Kościoła, wskazująca jedną z dwóch dopuszczonych form przyjmowania Komunii św. jako bezpieczniejszą, wywołała wewnątrz Kościoła dość ostry spór. Spór, który de facto trwał już od pewnego czasu, a ostatnie miesiące co najwyżej go wyostrzyły. To starcie współczesnego Kościoła ze środowiskami, które nie zgadzają się na zmiany zapoczątkowane przez Sobór Watykański II, kwestionując nauczanie papieży (a niektórzy nawet ważność ich wyboru) i postulując powtórną reformę i Mszę św. trydencką.

Spór ten – choć prowadzony w ramach naturalnej wolności debaty publicznej w Kościele – pokazuje równocześnie problem autorytetu Kościoła: spadku wiarygodności papieży, biskupów dla części wiernych. I nie chodzi tylko o środowiska tzw. trydenckie, lecz także np. o katolików o poglądach liberalnych. To nierzadko problem posłuszeństwa – obok magisterium Kościoła pojawiło się magisterium alternatywne, które “tworzą” ludzie za pośrednictwem portali, telewizji internetowych, skutecznie korzystający z mediów społecznościowych. Jedność Kościoła dopuszcza różnorodność, ale zaczynamy obserwować zupełnie nowe zjawisko i nazywać innym pojęciem: starcia narracji.

 

ANALIZA CATOLICO – Agnieszka Huf

 

Przeczytałeś jedną z analiz przygotowanych przez zespół “Catolico”. To nowa przestrzeń, w której znajdują się pogłębione, eksperckie artykuły w formie analiz, raportów oraz podsumowań. Oto inne teksty, które do tej pory przygotowaliśmy:

ANALIZA CATOLICO: Konsystorz w maseczkach

ANALIZA CATOLICO: Kardynałowie – nominaci. Od ludzkiej strony

FACT-CHECKING: Słowa papieża o LGBT. Sprawdzamy, analizujemy, wyciągamy wnioski

ANALIZA ks. Stanisław Adamiak: Metropolici. Realna władza czy symboliczna funkcja?

ANALIZA CATOLICO: Neokatechumenat. Od madryckich slumsów do ogólnoświatowej wspólnoty

KTO JEST KIM W KOŚCIELE: Rzecznik episkopatu

ANALIZA CATOLICO: Sny o prymasie

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Kardynałowie-nominaci. Od ludzkiej strony

Ich oficjalne biogramy obiegły świat, gdy tylko papież Franciszek ogłosił zamiar kreowania ich kardynałami na najbliższym konsystorzu 28 listopada. Kim są? Co jest dla nich ważne? Jacy są od "ludzkiej" strony?

Polub nas na Facebooku!

Kardynałowie 80+

Prawa głosu na konklawe już nie mają, a biret kardynalski to w zasadzie uznanie dla ich życia i posługi w Kościele. Co w ich życiorysach docenił Franciszek?

 

Najbardziej znany w tym gronie o. Raniero Cantalamessa, 86-letni włoski kapucyn od 40 lat jest kaznodzieją Domu Papieskiego. Do Watykanu przybył na początku pontyfikatu Jana Pawła II i jest kaznodzieją już trzeciego papieża. 

“Szczerze mówiąc wolałbym zamilknąć, bo ten papież jednym gestem i dwoma słowami jest w stanie powiedzieć więcej niż ja całym moim kazaniem” – przyznał Cantalamessa tuż po wyborze papieża Franciszka w 2013 r. 

Były wykładowca teologii na Uniwersytecie Najświętszego Serca w Mediolanie,członek Międzynarodowej Komisji Teologicznej w latach 1975-81, związany z Odnową charyzmatyczną  postanowił w 1979 r. oddać się wyłącznie głoszeniu Słowa i kierownictwu duchowemu. Rok później został papieskim kaznodzieją, a obecnie jest też asystentem kościelnym CHARIS – międzynarodowej służby katolickiej Odnowy charyzmatycznej.

Jego najgłośniejsze kazania to te wygłaszane co roku od 40 lat w Wielki Piątek podczas liturgii Męki Pańskiej sprawowanej przez papieża w bazylice św. Piotra. W Adwencie i Wielkim Poście głosi także konferencje dla papieża i kurii rzymskiej w kaplicy Redemptoris Mater Pałacu Apostolskiego. 

W tym roku, podczas wielkopiątkowej liturgii sprawowanej w prawie pustej bazylice św. Piotra stwierdził, że “pandemia koronawirusa gwałtownie wyrwała nas z (…) iluzji wszechmocy. Wystarczył mały, bezkształtny element natury – wirus, aby przypomnieć nam, że jesteśmy śmiertelni, że potęga militarna i technologia nie wystarczają, aby nas zbawić”.

W Wielki Piątek 2007 r. wygłosił kazanie, w którym wiele mówił o roli kobiet. Wyraził nadzieję, że w dziejach ludzkości rozpocznie się “era kobiety, era serca”. “Razem ze wszystkimi kobietami dobrej woli, wy, kobiety chrześcijańskie, jesteście nadzieją na bardziej ludzki świat” – mówił wtedy w obecności papieża Benedykta XVI i jego współpracowników z kurii rzymskiej.

Na polecenie papieża Franciszka w styczniu 2019 r. w Chicago głosił tygodniowe rekolekcje  dla biskupów amerykańskich, które miały im pomóc w zmierzeniu się z kryzysem, jaki w tamtejszym Kościele spowodowały skandale pedofilskie. 

W Polsce o. Cantalamessa kilkakrotnie bywał gościem salwatoriańskiego Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, gdzie prowadził m.in. sesje biblijne. W 2018 r. był gościem Forum Charyzmatycznego w Łodzi. 

 



ZOBACZ TEŻ:

Papież Franciszek wskazał 13 nowych kardynałów. Co z tego wynika? – ANALIZA CATOLICO

 

 

 


 

80-letni kapłan diecezji rzymskiej Enrico Feroci to nie tylko były dyrektor rzymskiej Caritas, a obecnie kustosz sanktuarium Madonny del Divino Amore i od roku proboszcz tamtejszej parafii. W 2015 r. koordynował prace 80 instytucji kościelnych diecezji rzymskiej, które w odpowiedzi na apel papieża Franciszka wyraziły gotowość przyjęcia uchodźców.

W Rzymie znany jest także jako opiekun bezdomnych, m.in. tych z głównego dworca kolejowego Roma Termini. – Papież Franciszek, nasz biskup, stale podkreśla, że ci ludzie są mu bardzo bliscy. Jesteśmy wdzięczni, że w ten sposób stale nas dopinguje – mówił w jednym z wywiadów w 2017 r. ks. Feroci, który powiedział wtedy również, że  “papieżowi leży na sercu los wszystkich bezdomnych. To za nich i za tych, którzy spieszą im z pomocą, zanosi co rano swą pierwszą modlitwę zaraz po przebudzeniu”.

W latach 1992-2004 ks. Feroci był odpowiedzialny za misję Mafuiane w Mozambiku, gdzie pomagał ludności w czasie wojny domowej. Budował nie tylko kościół, ale także studnie i systemy nawadniające uprawy, wspierał wiele inicjatyw społecznych i edukacyjnych.

 

Również 80-letni abp Felipe Arizmendi Esquivel, emerytowany arcybiskup San Cristóbal de Las Casas w Meksyku zostanie kardynałem. Przez 10 lat był rektorem swojego dawnego seminarium w Toluce, a przez ćwierć wieku jego wykładowcą. Angażował się w duszpasterstwo młodzieży a także krajowe duszpasterstwo powołań. 

Jako ekspert Latynoamerykańskiej Rady Biskupów CELAM w dziedzinie powołań, w latach 1986-89 kierował Organizacją Seminariów Ameryki Łacińskiej. Był także sekretarzem generalnym CELAM, która koordynuje prace 22 konferencji episkopatów krajów Ameryki Łacińskiej i Karaibów.

Gdy w 2000 r. jako biskup obejmował diecezję był to najbardziej zapalny punkt w Kościele meksykańskim. Jego poprzednik wsparł powstanie chłopskie w 1994 r., on sam – podobnie jak Episkopat Meksyku – opowiadał się za pokojowym rozwiązywaniem utrzymujących się przez lata konfliktów społecznych. 

Dzięki jego staraniom Stolica Apostolska w 2013 r. zatwierdziła oficjalnie teksty liturgiczne w dwóch językach tubylczych: tzotzil i tzetzal, używanych przez meksykańskich Indian. Odtąd w obu językach księża mogą odprawiać Msze święte i udzielać sakramentów. 

W 2016 r. papież Franciszek odwiedził jego diecezję, a w San Cristóbal de Las Casas odprawił Mszę świętą. Uczestniczyli w niej m.in. przedstawiciele Indian – rdzennych społeczności Chiapas. Papieską wizytę upamiętniły dwa ośrodki dla imigrantów zbudowane przy granicy z Gwatemalą ze środków zebranych przez katolików i symbolicznie ofiarowanych Franciszkowi z okazji Jubileuszu Miłosierdzia. 

“Osoby, które migrują przez nasz kraj, często padają ofiarami napadów, kradzieży, porwań, kłamstw i są na różne sposoby wykorzystywane. Nie możemy pozostawać obojętni na krzywdę dziejącą się naszym bliźnim” – podkreślał 

Ekonomia nie może być ostatecznym kryterium podejmowania decyzji”. – Tym, czego naucza nas Jezus Chrystus jest miłość do ubogich, solidarność z potrzebującymi, troska o migrantów, szacunek do kobiet – mówił opowiadając się przeciwko budowie muru na granicy USA z Meksykiem.

 

Z kolei 80-letni abp Silvano Tomasi to długoletni, stały obserwator ramienia  Stolicy Apostolskiej przy ONZ w Genewie. U początków swej służby w dyplomacji watykańskiej przez 7 lat był nuncjuszem w Etiopiii i Erytrei. 

Abp Tomasi był też sekretarzem Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Migrantów i Podróżujących a gdy w 2017 r. została ona wchłonięta przez Dykasterię do spraw Integralnego Rozwoju Człowieka współpracował z jej strukturami, które zresztą współtworzył. Na marginesie, sekcją do spraw uchodźców i migrantów kieruje sam papież Franciszek.

Co ciekawe, kardynał-nominat święcenia kapłańskie przyjął 55 lat temu w Zgromadzeniu Misjonarzy św. Karola Boromeusza zwanych od nazwiska założyciela skalabrynianami. Ich misją jest umacnianie wiary i służba włoskim imigrantom w Ameryce, Australii i Oceanii.

Jego zdaniem, obecnie jednym z najważniejszych wyzwań społecznych na świecie jest walka z korupcją. “Korupcja jest rakiem coraz bardziej drążącym nasze życie społeczne. Blokuje rozwój krajów najuboższych, a w społeczeństwach rozwiniętych niszczy stosunki międzyludzkie, które należy opierać na zaufaniu”. 

Wielokrotnie przypominał, że “w życiu społecznym pilnie trzeba przypomnieć znaczenie sumienia coraz bardziej zapomnianego przez elity polityczne”. 

Upominał się też o współdziałanie wszystkich państw, członków ONZ, przy poszukiwaniu rozwiązania problemu światowych migracji, zwłaszcza po tym, jak wycofały się z tej współpracy Stany Zjednoczone. 

 

Elektorzy

 

Po raz pierwszy w historii, kardynałem zostanie kustosz bazyliki św. Franciszka z Asyżu i gwardian klasztoru franciszkanów. Urodzony 27 października 1965 roku o. Mauro Gambetti  to najmłodszy (ma 55 lat) z nominowanych przez Franciszka kardynałów. Kapłanem jest “dopiero” od 20 lat, choć zdążył już być m.in.przełożonym (prowincjałem) bolońskiej prowincji franciszkanów konwentualnych, a wcześniej radnym.

To on gościł papieża Franciszka w Asyżu w 2016 na Światowym Dniu Modlitwy o Pokój zorganizowanym przez rzymską Wspólnota św. Idziego, franciszkanów i diecezję Asyżu. 

I niespełna miesiąc temu, gdy papież Franciszek, w Asyżu na grobie patrona swego pontyfikatu podpisał swoją trzecią encyklikę „Fratelli tutti”.

Asyż to zresztą najczęściej odwiedzane przez papieży miejsce na świecie. Franciszek pierwszy raz przyjechał tam, krótko po inauguracji pontyfikatu w 2013 r. i jest już 19. papieżem odwiedzającym miasto św. Franciszka. 

 

W gronie nowych kardynałów uwagę przyciąga również abp Wilton Daniel Gregory. Niespełna 73-letni duchowny jest pierwszym Afroamerykaninem – arcybiskupem stolicy USA – Waszyngtonu (mianował go w 2019 r. papież Franciszek), a teraz będzie pierwszym kardynałem czarnoskórych Amerykanów w kolegium kardynalskim, szóstym w historii archidiecezji waszyngtońskiej.

W latach 2001-2004 abp Gregory był przewodniczącym Konferencji Biskupów Stanów Zjednoczonych, a przez kolejne trzy lata 2004-2007, jej wiceprzewodniczącym. Pod jego kierownictwem biskupi USA przyjęli i wprowadzili w życie w 2002 r. Kartę Ochrony Dzieci i Ludzi Młodych, w odpowiedzi na ujawniony skandal nadużyć seksualnych w Kościele amerykańskim. 

Musiał też uporać się ze spuścizną tego kryzysu w Waszyngtonie. W latach 2000-2006 waszyngtońską archidiecezją kierował przeniesiony w zeszłym roku do stanu świeckiego kard. Theodore McCarrick.

Gdy przed rokiem abp Gregory obejmował archidiecezję waszyngtońską obiecał pracować nad jej uzdrowieniem. – Przybywam ze zobowiązaniem do przejrzystości. Jedynym sposobem, w jaki mogę służyć tej archidiecezji, jest mówienie prawdy. Zawsze powiem prawdę” zadeklarował podczas pierwszej konferencji prasowej.

Po ogólnokrajowych protestach na tle rasowym po śmierci George’a Floyda abp Gregory oświadczył, że „ten incydent ujawnia wirusa rasizmu, mimo że nadal zmagamy się z pandemią koronawirusa”. Pierwszy kardynał czarnoskórych Amerykanów jest uważany za obrońcę praw obywatelskich.

Nowy kardynał nie od urodzenia był katolikiem. Gdy miał 11 lat, po sześciu tygodniach uczęszczania do katolickiej szkoły w Chicago stwierdził “chcę zostać księdzem”. Rok później podczas Wigilii Paschalnej przyjął chrzest, Komunię św. i bierzmowanie. Kapłanem został w wieku 25 lat, a biskupem jeszcze przed 36 urodzinami. 

 

Kardynałem będzie również 62-letni abp Antoine Kambanda, od 2018 r. kierujący archidiecezją stolicy Rwandy – Kigali. To trzeci w historii tej archidiecezji, utworzonej w 1976 roku, biskup a pierwszy, który zostanie kreowany kardynałem.

30 lat temu, wyświęcił go na księdza Jan Paweł II podczas swej pielgrzymki apostolskiej do Rwandy w 1990 r. Przed 7 laty został biskupem diecezji Kibungo. 

Po uzyskaniu doktoratu na Akademii Alfonsiana w Rzymie w 1999 r. został wykładowcą teologii moralnej w Wyższym Seminarium Duchownym w Nyakibandzie i ojcem duchownym w Wyższym Seminarium Duchownym w Rutongo.

W latach 1999-2005 był też dyrektorem Caritas w Kigali, dyrektorem diecezjalnej Komisji Sprawiedliwości i Pokoju. On sam należy do grupy etnicznej Tutsi a wszyscy członkowie jego rodziny zginęli podczas krwawej wojny domowej w 1994 r., za wyjątkiem brata, który obecnie mieszka we Włoszech.

 

Z kolei 68-letni abp Jose F. Advincula z archidiecezji Capiz w środkowo-wschodniej części wyspy Panay będzie dziewiątym kardynałem w historii Filipin. Zarazem jedynym pozostającym w kraju, który uzyska prawo udziału w konklawe. W tym roku do Rzymu wyjechał bowiem nazywany “Wojtyłą z Azji” kard. Luis Antonio Tagle, by objąć urząd prefekta Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. On też jest uprawniony do wyboru papieża.

Nowo mianowany kardynał Advincula ma 19-letni staż biskupi, a od 2011 r. jest metropolitą Capiz, czwartym biskupem tej diecezji, która jak dotąd nie miała jeszcze kardynała. Mottem jego dotychczasowej posługi biskupiej jest łacińskie Audiam czyli: Słuchać

W strukturach filipińskiego episkopatu Advincula był członkiem Komisji Nauki Wiary i Komisji do spraw Ludów Tubylczych.

 

W tym rozdaniu kardynałem zostanie jeszcze drugi (po o. Cantalamessie) kapucyn i brodacz – 75-letni arcybiskup Santiago de Chile Celestino Aós Braco. Hiszpan rodem z Pampeluny, którego w 1983 r. zakon wysłał do Chile. Gruntownie wykształcony filozof, teolog, psycholog i prawnik pracował tam jako duszpasterz i przełożony zakonny, ale też promotor sprawiedliwości i sędzia w sądach biskupich.

Od 2014 r. był biskupem diecezji Copiapó. W 2018 r. oddał się do dyspozycji papieża tak jak cały Episkopat Chile oskarżony o zaniedbania i tuszowanie wykorzystania seksualnego małoletnich. Papież Franciszek przyjął jego rezygnację w marcu 2019 r. i tego samego dnia mianował go administratorem apostolskim archidiecezji Santiago de Chile, po przyjęciu rezygnacji z urzędu jego poprzednika. Dziewięć miesięcy później, w ostatnich dniach 2019 roku papież mianował abp. Celestino Aós Braco metropolitą Santiago de Chile. Decyzja ta odczytywana jest jako znak odnowienia chilijskiego Episkopatu, po kryzysie wywołanym nadużyciami w Kościele.

 

Pierwszym w historii kardynałem z Brunei będzie pierwszy wikariusz apostolski Brunei – bp Cornelius Sim, który jest też zarazem pierwszym rodzimym księdzem i biskupem w Brunei.

69-letni nominat z chrześcijaństwem zetknął się dopiero po studiach inżynierskich w Szkocji, gdy pracował dla koncernu Shell. Formację do kapłaństwa odbył w Stanach Zjednoczonych, gdzie na uniwersytecie franciszkańskim w Steubenville uzyskał magisterium z teologii, po czym 26 listopada 1989 przyjął święcenia kapłańskie. Po powrocie do Brunei pracował duszpastersko w parafiach.

Sakrę biskupią przyjął w 2005 r. z rąk abp Salvatore Pennachio, obecnego nuncjusza apostolskiego w Polsce – a wtedy delegata apostolskiego w Brunei.

Ta dawna kolonia brytyjska jest od 1990 r sułtanatem, w którym islam jest religią państwową. W kraju obowiązuje prawo szariatu, choć konstytucja zapewnia swobodę sprawowania kultu. 

Katolicy Brunei są w dużej części imigrantami pochodzącymi z Filipin, Malezji, Chin i innych krajów Azji.

 

Do kolegium kardynalskiego dołączy też kolejny Włoch, 56-letni arcybiskup Sieny-Colle Val d’Elsa-Montalcino Augusto Paolo Lojudice.. Wcześniej biskup pomocniczy diecezji rzymskiej w latach 2015-2019. Sekretarz Komisji Episkopatu Włoch ds. Migracji.

Jeszcze kilka dni temu abp Lojudice rozmawiał z papieżem Franciszkiem, który wyraził chęć przybycia do Sieny, by uczcić św. Katarzynę Sieneńską, ale nikt nie spodziewał się nominacji dla arcybiskupa. – Tak jak wszyscy, dowiedziałem się podczas modlitwy Anioł Pański i skamieniałem. To zupełnie nieoczekiwane wieści! – dzielił się z lokalnymi mediami  pierwszymi reakcjami na tę wiadomość. Diecezjan zaniepokojonych, że teraz ich opuści, od razu zapewnił, że pozostaje w Sienie.

Burmistrz miasta pospieszył z gratulacjami. „To wielka radość dla Sieny i  diecezji. Zasłużone uznanie dla osoby o tak niezwykłych walorach, wielkim człowieczeństwie, intensywnej i  głębokiej duchowości”.

W Rzymie mówiono o nim “odważny pasterz”, który zawsze ma odwagę stanąć po stronie najsłabszych, dyskretnie ale autentycznie. Gdy zostawał w 2015 r. biskupem pomocniczym diecezji rzymskiej zobowiązał się do “przezwyciężania uprzedzeń poprzez przyjęcie Romów i Sinti jako części ludu Bożego”. Teraz swoje doświadczenie duszpasterskie wraz z Romami i ludem Sinti wniesie do kolegium kardynalskiego.

 

 

Kardynałowie kurialni

Tym razem, z kurii rzymskiej papież powołał do grona kardynałów tylko dwóch biskupów. 

Purpurę otrzyma mianowany w połowie października nowy prefekt (a wcześniej członek) Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych bp Marcello Semeraro, który zastąpił na tym urzędzie kardynała Giovanni Angelo Becciu.

Niewątpliwie, zaufaniem obdarzył go papież Franciszek, który już 13 kwietnia 2013 r. mianował go sekretarzem Rady Kardynałów. Gremium to doradza papieżowi w reformowaniu kurii rzymskiej i zarządzaniu Kościołem. Życzeniem Franciszka – jak wielokrotnie podkreślał bp Semeraro – jest by kuria pracowała nie wyłącznie dla papieża, ale pełniła też służebną rolę dla konferencji biskupów na świecie.

Bp Semeraro jeszcze niedawno kierował diecezją Albano (od 2004 r.), na terenie której leży papieska rezydencja Castel Gandolfo. Przed rokiem diecezję tę odwiedził papież Franciszek a bp Semeraro – jak wyznał potem – zaprosił go z trzech powodów: osobistej miłości do Ojca Świętego, 300. rocznicy rekonsekracji katedry św. Polikarpa i 10. rocznicy poświęcenia w niej głównego ołtarza przez papieża Benedykta XVI. 

Nowy kardynał ma też doświadczenie jako sekretarz specjalny synodu biskupów, który w 2001 r. obradował na temat: „Posługa biskupów we współczesnym Kościele i świecie”. Uczestniczył też, z nominacji papieskie,j w synodzie o rodzinie oraz synodzie o młodzieży, wierze i rozeznawaniu powołania. A w 2019 roku także w synodzie dla Amazonii. Ponadto jest konsultorem Kongregacji dla Kościołów Wschodnich i członkiem Dykasterii ds. Komunikacji.

Zanim w 1998 r. został biskupem był m.in. wykładowcą eklezjologii na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim. Obecnie ma 73 lata. 

 

Drugim kurialistą, którego Franciszek włączy do kolegium kardynalskiego jest sekretarz generalny Synodu Biskupów, pochodzący z Malty 63-letni bp Mario Grech. 

W 2005 r. Benedykt XVI mianował go biskupem diecezji Gozo w zachodniej części Malty. 

Jako przewodniczący Konferencji Episkopatu Malty (od września 2013 r.) uczestniczył w synodzie biskupów nt. rodziny w 2014 r. Jego przemówienie zwróciło wtedy uwagę papieża Franciszka.  

Obok troski o rodzinę w zmieniającym się coraz szybciej katolickim społeczeństwie Malty, bp Grech wielokrotnie upominał się także o los afrykańskich imigrantów, próbujących przedostać się do Europy. – Postawmy miłość przed prawem – apelował podczas pogrzebu 24 spośród 850 ofiar, których łodzie zatonęły w Morzu Śródziemnym w 2015 roku. “Możemy nadal patrzeć na prawo jak prawnicy, ale to za mało – stwierdził. Droga prawa, droga sprawiedliwości musi się otworzyć na drogę miłości. Miłość wykracza poza prawo”.  

 

CATOLICO – Anna Wojtas

 

Przeczytałeś jedną z analiz przygotowanych przez zespół “Catolico”. To nowa przestrzeń, w której znajdują się pogłębione, eksperckie artykuły w formie analiz, raportów oraz podsumowań. Oto inne teksty, które do tej pory przygotowaliśmy:

FACT-CHECKING: Słowa papieża o LGBT. Sprawdzamy, analizujemy, wyciągamy wnioski

ANALIZA ks. Stanisław Adamiak: Metropolici. Realna władza czy symboliczna funkcja?

ANALIZA CATOLICO: Neokatechumenat. Od madryckich slumsów do ogólnoświatowej wspólnoty

FACT-CHECKING: Zmiany w “Ojcze Nasz”. Sprawdzamy kontrowersje

KTO JEST KIM W KOŚCIELE: Rzecznik episkopatu

ANALIZA CATOLICO: Sny o prymasie

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap