video-jav.net

Żadna księga nie ma takiej mocy, co Biblia

– Słowa Biblii pozwalają nam poznać Ducha, który był jej natchnieniem. Jedynie w Duchu Świętym może być prawdziwie przyjęta, przeżywana i głoszona, ponieważ to On uczy nas wszystkiego i przypomina nam, to co Jezus powiedział – mówił papież Franciszek.

Polub nas na Facebooku!

Słowa te Papież Franciszek skierował dzisiaj do członków Amerykańskiego Towarzystwa Biblijnego. Przybyli oni do Rzymu na swoje doroczne spotkanie. Ojciec Święty przypomniał im o przemieniającej mocy Słowa Bożego.

– Jest ono żywe i skuteczne – mówił Papież. – Na początku «Bóg powiedział… i stało się tak» (por. Rdz 1, 6-7). Kiedy nadeszła pełnia czasu, Jezus dał nam słowa, które «są duchem i życiem» (J 6, 63). Swym słowem przywrócił On życie sercom przygasłym, tak jak w przypadku Zacheusza czy Mateusza, któremu powiedział «Pójdź za Mną», a on wstał i poszedł za Nim (por. Mt 9, 9). W najbliższych dniach, modląc się Pismem Świętym, będziecie mogli na nowo doświadczyć jego skuteczności: ono nie pozostaje bezowocne zanim nie wypełni zadania, dla którego Bóg nam je powierzył (por. Iz 55, 10-11)”.

Nawiązując do Listu do Rzymian, Franciszek zauważył, że Słowo Boże jest też „ostre”. Jest niczym miód, dający nam słodkie pocieszenie, ale jest także niczym miecz, który wprowadza do naszego serca zbawczy niepokój.

– Słowo Boże przenika do głębi i wyprowadza na światło dzienne mroczne strony naszej duszy – powiedział Papież. – zapuszczając korzenie, oczyszcza. Jego obosieczność może w pierwszej chwili sprawiać ból, ale w rzeczywistości jest dobroczynna, ponieważ usuwa to, co oddala nas od Boga i od miłości. Życzę wam, abyście poprzez Pismo Święto doznali i wewnętrznie kosztowali czułej miłości Pana, a także Jego uzdrawiającej obecności, która nas przenika i zna (por. Ps 138, 1)”.

Na zakończenie Franciszek przypomniał członkom Amerykańskiego Towarzystwa Biblijnego, że Słowo Boże jest również prawdą. Ono stawia nas w prawdzie, rozwiewa obłudę i dwulicowość.

– Pismo Święte – mówił Papież – nieustannie wzywa nas do przekierunkowywania drogi naszego życia, aby prowadziła do Boga. Jeśli pozwolimy, by Słowo nas «odczytało», sami staniemy się otwartą księgą, żywą i przenikniętą Słowem, które zbawia, daje świadectwo o Jezusie oraz głosi Jego nowość. Słowo Boże zawsze niesie coś nowego, jest niezłomne, wymyka się naszym przewidywaniom i często łamie nasze schematy”.


KAI/ot

Franciszek: każde powołanie jest oblubieńcze

– Każde powołanie chrześcijańskie jest oblubieńcze, ponieważ jest owocem więzi miłości z Chrystusem – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnejm kontynuując rozważanie 6. przykazania Bożego.

Polub nas na Facebooku!

Jego słów wysłuchało na placu św. Piotra około 15 tys. wiernych.

Oto pełny tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj chciałbym dokończyć katechezę na temat Szóstego Słowa Dekalogu – „Nie będziesz cudzołożył” – podkreślając, że wierna miłość Chrystusa jest światłem, by żyć pięknem ludzkiej uczuciowości. W istocie nasz wymiar emocjonalny jest wezwaniem do miłości, która przejawia się w wierności, akceptacji i miłosierdziu.

Nie należy jednak zapominać, że przykazanie to odnosi się wprost do wierności małżeńskiej i dlatego warto zastanowić się głębiej nad jego znaczeniem oblubieńczym. Ten fragment Pisma Świętego – Listu św. Pawła ( Ef 5, 25.28. 31-32) jest rewolucyjny – każe myśleć – pamiętając o antropologii tamtego czasu, aby kochać swoją żonę tak, jak Chrystus miłuje Kościół – to rewolucja. Być może w tamtym czasie to rzecz najbardziej rewolucyjna, jaka została wypowiedziana na temat małżeństwa, zawsze idąc drogą miłości. Możemy zadać sobie pytanie: do kogo skierowany jest ten nakaz wierności? Czy tylko do małżonków? W istocie przykazanie to jest dla wszystkich, jest ojcowskim Słowem Bożym skierowanym do każdego mężczyzny i każdej kobiety.

Pamiętajmy, że proces ludzkiego dojrzewania jest drogą miłości, która przechodzi od otrzymywania troski do zdolności oferowania troski, od przyjmowania życia do zdolności dawania życia. Stawanie się ludźmi dorosłymi oznacza osiągnięcie przeżywania postawy oblubieńczej i rodzicielskiej, która przejawia się w różnych sytuacjach życiowych, jak zdolność brania na siebie ciężaru innej osoby i miłowanie jej bez dwuznaczności. Jest to zatem ogólna postawa osoby, która potrafi przyjąć rzeczywistość i nawiązać głęboką relację z innymi.

Kto jest zatem cudzołożnikiem, rozpustnikiem, niewiernym? To osoba niedojrzała, która swoje życie zachowuje dla siebie i interpretuje sytuacje w oparciu o swe samopoczucie i zadowolenie. Zatem, aby się pobrać, nie wystarcza celebracja małżeństwa! Trzeba przejść od ja do my, od myślenia jedynie samemu, do myślenia we dwoje, od życia jako singiel do życia we dwoje. To piękna droga, gdy udaje się nam zaprzestać koncentrowania się na sobie, wówczas każdy akt jest oblubieńczy: pracujemy, rozmawiamy, decydujemy, spotykamy innych z postawą akceptacji i ofiarności.

W tym sensie każde powołanie chrześcijańskie jest oblubieńcze –możemy nieco poszerzyć perspektywę i stwierdzić, że w tym sensie każde powołanie chrześcijańskie jest oblubieńcze. Jest nim kapłaństwo, ponieważ jest ono powołaniem, by w Chrystusie i Kościele służyć wspólnocie z całą miłością, konkretną troską i mądrością, które daje Pan. Kościół nie potrzebuje ludzi aspirujących do etatu kapłanów –lepiej, by zostali w domu – lecz ludzi, których serca Duch Święty porusza bezwarunkową miłością dla Oblubienicy Chrystusa. W kapłaństwie miłuje się lud Boży z całym ojcostwem, czułością i siłą oblubieńca i ojca. Podobnie dziewictwo konsekrowane w Chrystusie przeżywa się wiernie i radośnie jako relację oblubieńczą i płodną macierzyństwa i ojcostwa.

Powtarzam: każde powołanie chrześcijańskie jest oblubieńcze, ponieważ jest owocem więzi miłości, w której wszyscy jesteśmy odrodzeni, więzi miłości z Chrystusem, jak nam przypomniał odczytany na początku fragment z Listu św. Pawła. Wychodząc od Jego wierności, Jego czułości, Jego szczodrości patrzymy z wiarą na małżeństwo i na każde powołanie oraz rozumiemy pełny sens płciowości.

Istota ludzka w swojej nierozerwalnej jedności ducha i ciała oraz w swoim zróżnicowaniu jako kobieta i mężczyzna jest bardzo dobra, przeznaczona do miłości i bycia miłowaną. Ludzkie ciało nie jest narzędziem przyjemności, ale miejscem naszego powołania do miłości, a w autentycznej miłości nie ma miejsca na rozpustę i jej powierzchowność. Mężczyźni i kobiety zasługują na więcej, niż to!

Zatem słowo „Nie będziesz cudzołożył”, aczkolwiek w sposób negatywny, kieruje nas do naszego pierwotnego powołania, czyli do pełnej i wiernej miłości oblubieńczej, którą objawił nam i dał nam Jezus Chrystus (por. Rz 12,1). Dziękuję.

KAI/ad