video-jav.net

Papież wyjaśnia, jak stać się wolnym

"Zażyłość z Bogiem czyni nas wolnymi" – stwierdził Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii papież nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii, w którym Pan Jezus wskazuje, że Jego prawdziwymi krewnymi są ci, którzy „słuchają słowa Bożego i wypełniają je”.

Polub nas na Facebooku!

Franciszek zauważył, że Pan Jezus wskazuje, iż więzy zażyłości z Nim znacznie wykraczają poza granice rodziny: matki, braci i sióstr. Polegają one na wejściu do domu Jezusa, wejściu w tę atmosferę i życie atmosferą właściwą dla domu Jezusa, kontemplowanie jej oraz doświadczenie wolności. Ponieważ osoby żyjące w zażyłości z Jezusem są wolne. Natomiast inni według słów Pisma Świętego są dziećmi zrodzonymi z niewolnicy, są chrześcijanami, ale nie mają odwagi, by zbliżyć się do Jezusa, nawiązać z Nim relację zażyłości. Pozostaje zatem zawsze pewien dystans oddzielający ich od Pana.

 

Papież zauważył, że wielcy święci uczą nas, iż zażyłość z Bogiem oznacza przebywanie z Nim, spoglądanie na Niego, słuchanie Jego słowa, staranie się, by nim żyć, rozmowę z Bogiem – czyli modlitwę. Jest to modlitwa odmawiana również w drodze. W tym kontekście Franciszek przypomniał słowa św. Teresy od Jezusa, która mówiła, iż znajdowała Boga wszędzie, nawet wśród garnków w kuchni.

 

Ojciec Święty wskazał, że zażyłość z Bogiem to także trwanie w obecności Jezusa, jak On sam prosi podczas Ostatniej Wieczerzy, czy też idąc za przykładem Andrzeja i Jana, którzy usłyszawszy od Jana Chrzciciela słowa: „Oto Baranek Boży” poszli za Jezusem i pozostali u Niego.

 

„Uczyńmy zatem krok ku tej postawie zażyłości z Panem, aby być chrześcijanami, którzy ze swoimi problemami, jadąc w autobusie, w metrze wewnętrznie rozmawiają z Panem, czy przynajmniej wiedzą, że Pan na nich patrzy, że jest blisko: to jest zażyłość, bliskość, to poczucie przynależności do rodziny Jezusa. Prośmy o tę łaskę dla nas wszystkich, abyśmy rozumieli, co znaczy zażyłość z Panem. Niech Pan da nam tę łaskę” – powiedział na zakończenie swej homilii Franciszek.


st (KAI) / Watykan

Katolicka Agencja Informacyjna

Watykan odpowiada na zarzuty byłego rewizora finansów

Za pośrednictwem biura prasowego Stolica Apostolska wyraziła w niedzielę „zaskoczenie i rozgoryczenie” z powodu wywiadu, jakiego kilku mediom światowym – w tym mediolańskiemu „Corriere della Sera” - udzielił Libero Milone, były generalny rewizor watykańskich finansów

Polub nas na Facebooku!

Libero Milone powołany został na ten urząd przez papieża Franciszka zaraz po jego ustanowieniu – w lecie 2015 – w ramach szeroko zakrojonej reformy organów zajmujących się kontrolą i nadzorem oraz zarządzaniem dobrami Stolicy Apostolskiej.

 

Jak stwierdza rzecznik prasowy, udzielając wspomnianego wywiadu były generalny rewizor „naruszył umowę o zachowaniu w tajemnicy powodu swojej rezygnacji ze stanowiska”, co nastąpiło w czerwcu bieżącego roku i było zaskoczeniem dla opinii publicznej. W nocie informuje się również, że Libero Milone, „przekraczając swoje kompetencje, zaangażował nielegalnie zewnętrzną spółkę, która indagować miała sprawę prywatnego życia przedstawicieli Stolicy Apostolskiej”. Biuro prasowe przypomina, że ma to nie tylko charakter przestępstwa, „ale sprawiło, że nieodwołalnie przyczyniło się do utraty zaufania, jakim darzony był Milone, który w tej sytuacji dobrowolnie zgodził się złożyć dymisję”.

 

W wspomnianym wywiadzie były generalny rewizor zaprzecza jako ustąpił z własnej inicjatywy. Stwierdza, że został do tego zmuszony w obliczu fałszywych oskarżeń, jakie postawiła mu watykańska żandarmeria, w tym osobiście jej dowódca Domenico Giani. Mówi, że ma nadzieję, iż przedstawione mu wtedy sfabrykowane dokumenty ujrzą któreś dnia światło dzienne. „Kiedy i jeśli w ogóle prawda wyjdzie na jaw, będzie oczywiste, że jestem niewinny na tysiąc procent. Owszem, nie mówię nawet ‘niewinny’, ponieważ nie mam się czego tłumaczyć. Okaże się, że wykonywałem jedynie moje obowiązki” – powiedział.

 

Opowiada następnie, że 19 czerwca br. przyjął go substytut sekretariatu stanu, arcybiskup Angelo Becciu, który oznajmił mu, że papież Franciszek nie darzy go już dawnym zaufaniem: „Ojciec Święty domagał się mojej dymisji. Spytałem o powody, podał mi niektóre z nich, które wydały my się nie do wiary. Odpowiedziałem, że zarzuty były nieprawdziwe i skonstruowane tak, by oszukać jego, jak i Franciszka; i że chciałbym w każdym razie porozmawiać o nich z papieżem. W odpowiedzi usłyszałem, że to niemożliwe. Becciu odesłał mnie natomiast do żandarmerii”.

 

Libero Milone opowiedział o tej wizycie i rozmowie z dowódcą żandarmerii, który „wykrzyczał mi w twarz, że muszę się przyznać do wszystkiego. Ale do czego? Niczego nie zrobiłem”. Były generalny rewizor podpisał przedłożony mu list z własną rezygnacją – sporządzony, jak podkreśla – już w maju tego roku. Oskarżono go o defraudację poważnych sum, a także „o gromadzenie nielegalnie informacji o przedstawicielach Watykanu. Zobaczyłem, że śledztwo w mojej sprawie prowadzone było od ponad siedmiu miesięcy. Zajęto zaprotokołowane dokumenty objęte tajemnicą państwową”.

 

Były generalny rewizor zaskoczony jest milczeniem papieża w jego sprawie. Mówi: „Znając go osobiście i szanując niezwykle, jego kompletne milczenie mogę sobie wytłumaczyć albo tym, że uniemożliwiono mu rozmowę ze mną, albo inną przyczyną, której nie znam”. Podkreśla, że po jego rezygnacji „nic się nie wydarzyło, jak gdyby jedynym autentycznym celem było moje odejście”.

 

Na zakończenie wywiadu dla „Corriere della Sera” Libero Milone zauważa, że „że ktoś w Watykanie naruszył pakt o wzajemnej dyskrecji”. Ze swej strony zapewnia, że nie będzie mówić o swojej pracy na stanowisku rewizora: „Papież prosił mnie o promowanie transparencji i starałem się to robić z poszanowaniem woli wiernych i ofiarodawców”. Nie wyklucza, że domagać się będzie sprawiedliwości na drodze sądowej wyłącznie w sprawie naruszenia swego dobrego imienia przez środki przekazu.


sal (KAI Rzym) / Rzym

Katolicka Agencja Informacyjna