Papież modlił się w Domu Świętej Marty za ofiary koronawirusa i ich rodziny

Podczas porannej Eucharystii sprawowanej w Domu Świętej Marty, a transmitowanej przez media watykańskie Franciszek modlił się za osoby umierające samotnie, nie mogące pożegnać się ze swoimi bliskimi z powodu pandemii Covid-19.

Polub nas na Facebooku!

Wprowadzając w celebrację Mszy św. papież zachęcił do modlitwy za ofiary pandemii koronawirusa.

„W tych dniach słyszymy wiadomości o wielu zmarłych: mężczyznach, kobietach, którzy umierają samotnie, nie będąc w stanie pożegnać się ze swoimi bliskimi. Myślimy o nich i modlimy się za nich. Ale także za rodziny, które nie mogą towarzyszyć swoim bliskim w odejściu z tego świata. Modlimy się zwłaszcza za zmarłych i za członków ich rodzin” – powiedział Franciszek.

W homilii, komentując Ewangelię IV niedzieli Wielkiego Postu (J 9, 1-41) mówiącej o uzdrowieniu niewidomego od urodzenia, Ojciec Święty zachęcił do czuwania, abyśmy dostrzegli, kiedy Jezus przechodzi przez nasze życie i abyśmy mogli się ku Niemu nawrócić.

Papież przypomniał słynne zdanie św. Augustyna: „Boję się, że nie zauważę Boga przechodzącego obok mnie”. Podkreślił, że w obecności Jezusa ujawniają się prawdziwe uczucia i dlatego św. Augustyn bał się, że Jezus przejdzie obok, a on nie zda sobie sprawy z tej obecności, będącej łaską. Natomiast w przypadku niewidomego ta obecność jest wyraźna. Jezus przechodzi, uzdrawia niewidomego i wybucha skandal. A potem ujawnia się to co najlepsze i to, co najgorsze w człowieku.

„Zadziwia mądrość niewidomego, gdy odpowiada. Był przyzwyczajony, by poruszać się za pomocą rąk, wyczuwał zagrożenia, rzeczy groźne, które mogłyby sprawić jego upadek. I porusza się jak ślepiec. Z jasną, precyzyjną argumentacją, a następnie używa także ironii” – zauważył – Ojciec Święty.

Franciszek przypomniał, że uczeni w Prawie znali wszystkie reguły, ale nie rozumieli, kiedy obok niech przechodził Bóg. Byli surowi, przywiązani do swoich nawyków, a jeśli musieli z tego powodu dopuścić się niesprawiedliwości, nie stanowiło to dla nich problemu. To zamknięcie ujawniło się w obecności Chrystusa.

„Radzę wam wszystkim, abyście dziś wzięli Ewangelię, rozdział 9 Ewangelii Jana i w spokoju przeczytali go w domu. Raz lub dwa razy, aby dobrze zrozumieć, co się dzieje, gdy Jezus przechodzi obok: że ujawniają się uczucia. Trzeba dobrze zrozumieć to, co mówi nam św. Augustyn: «Boję się, że nie zauważę Boga przechodzącego obok, że Go nie rozpoznam a On mnie nie nawróci». Nie zapomnijcie: przeczytajcie dziś raz, dwa lub trzy razy, ile chcecie, rozdział 9 św. Jana”- zachęcił papież.

Na zakończenie Mszy św. miała miejsce adoracja Najświętszego Sakramentu, a Ojciec Święty udzielił błogosławieństwa eucharystycznego, zachęcając do Komunii św. duchowej.

KAI/ad

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Papież modli się za rodziny zamknięte w domach

„Dzisiaj chciałbym przypomnieć rodziny, które nie mogą wyjść z domu. Być może jedyną perspektywą, jaką mają, jest balkon." Papież zachęcił rodziny, by wróciły do pokornej modlitwy

Polub nas na Facebooku!

Wprowadzając celebrację eucharystyczną Ojciec Święty zachęcił do modlitwy za rodziny.

„Dzisiaj chciałbym przypomnieć rodziny, które nie mogą wyjść z domu. Być może jedyną perspektywą, jaką mają, jest balkon. A w środku rodzina z dziećmi, nastolatkami, rodzicami: aby potrafiły dobrze ze sobą rozmawiać, budować relacje miłości i potrafiły przezwyciężyć lęki tego czasu razem, w rodzinie. Prośmy o pokój rodzin dzisiaj, w dobie kryzysu oraz o kreatywność” – powiedział.

Komentując dzisiejsze czytania, zaczerpnięte z Księgi Proroka Ozeasza (Oz 6, 1-6) oraz z Ewangelii, w której Jezus opowiada przypowieść o faryzeuszu i celniku (Łk 18, 9-14), Franciszek zachęcił, by wrócić do pokornej modlitwy, bez zarozumiałości ludzi uważających się za bardziej sprawiedliwych, niż inni.

Papież zauważył, że fragment z proroka Ozeasza zaczyna się podobnie, jak wczorajszy, zachęcając: „Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas poranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę zawiąże … Dołóżmy starań, aby poznać Pana; Jego przyjście jest pewne jak świt poranka, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas i jak deszcz późny, co nasyca ziemię”. Zaznaczył, że z tą nadzieją ludzie rozpoczynają drogę powrotu do Pana Boga. „Jednym ze sposobów, w jaki można znaleźć Pana, jest modlitwa. Módlmy się do Pana, wróćmy do Niego” – zachęcił Ojciec Święty.

Następnie papież zwrócił uwagę, że w Ewangelii Pan Jezus uczy nas, jak się modlić. Przedstawia ona dwóch ludzi: jeden z nich jest zarozumiały, a idzie się modlić, by powiedzieć Bogu, że jest dobry: „Ależ spójrz, jestem taki dobry: jeśli czegoś potrzebujesz, powiedz mi, rozwiążę Twój problem”. Zwracając się do Boga, chlubi się swoimi czynami. Ojciec Święty wskazał, że jest w tej postawie pewne podobieństwo do starszego z braci z przypowieści o synu marnotrawnym a także bogacza, który był obojętny na los Łazarza żebrzącego u bram jego domu. „To ludzie, którzy pokładają swoją pewność w sobie samych, czy pieniądzach, albo we władzy …” – powiedział Franciszek

Następnie, mówiąc o celniku, który „stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: «Boże, miej litość dla mnie, grzesznika»”, papież wskazał na jego podobieństwo do syna marnotrawnego. Dodał, że w Ewangelii mamy często do czynienia z zestawieniem ludzi zarozumiałych i pewnych siebie z pokornymi, proszącymi o przebaczenie grzechów i Boże miłosierdzie.

Ojciec Święty podkreślił, że Pan Jezus w czytanym dzisiaj fragmencie uczy nas, iż mamy modlić się z pokorą, bez udawania. Bóg bowiem odpuszcza wszystkie grzechy, ale potrzebuje, bym pokazał mu swe grzechy bez osłony.

„Tak trzeba się modlić, z odsłoniętym sercem, niczego nie ukrywając, nie pokładając nadziei nawet w tym, czego nauczyłem się na temat sposobów modlitwy… Modląc się, Ty i ja, twarzą w twarz, z odsłoniętą duszą. Tego uczy nas Pan. Kiedy natomiast idziemy do Pana zbyt pewni siebie, to popadniemy w zarozumiałość tego lub innego starszego syna lub bogacza, któremu niczego nie brakowało” – wskazał Franciszek. Zauważył, że w czytanej dzisiaj przypowieści, jedynie celnik rozumiał rzeczywistość: „Ty jesteś Bogiem, a ja jestem grzesznikiem”. „Ale mówię, że jestem grzesznikiem, nie ustami lecz sercem. Trzeba poczuć się grzesznikiem” – zaznaczył papież.

Ojciec Święty podkreślił, że usprawiedliwianie samych siebie jest przejawem pychy, jest wywyższeniem samego siebie, przebieraniem się za to, czym nie jesteśmy.

„Niech Pan nauczy nas to rozumieć, tę postawę, by rozpocząć modlitwę. Kiedy rozpoczniemy modlitwę z naszymi usprawiedliwieniami, z naszymi pewnościami, nie będzie to modlitwa: będzie to rozmowa z lustrem. Natomiast, kiedy rozpoczynamy modlitwę od prawdziwej rzeczywistości – «Jestem grzesznikiem, jestem grzeszna» – jest to dobry krok naprzód, by pozwolić, żeby spojrzał na mnie Pan. Niech Jezus nas tego nauczy” – powiedział Franciszek kończąc swą homilię.

Także dzisiaj papież zakończył celebrację adoracją i błogosławieństwem eucharystycznym, zapraszając do Komunii św. duchowej.

KAI/Watykan

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap