video-jav.net

Franciszek: Modlitwa nie jest magiczną różdżką

Musimy być odważni, gdy Pana o coś prosimy, ale modlitwa nie jest magiczną różdżką, która działa natychmiast gdy o coś poprosimy - powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty.

Polub nas na Facebooku!

Ojciec Święty nawiązał w swojej homilii do czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii (Łk 11, 5-13), gdzie mowa o wytrwałości w modlitwie.

Przypomniał, że Pan Jezus mówi swoim uczniom o człowieku, który o północy puka do domu przyjaciela i prosi go o coś do jedzenia. Przyjaciel odpowiada, że nie jest to odpowiedni moment, bo jest już jest w łóżku, ale potem wstaje i daje mu to, o co prosi. W tym kontekście papież wskazał, że Pan Jezus mówiąc o natarczywości w modlitwie chce nas nauczyć, jak winniśmy się modlić.

„Trzeba się modlić odważnie, gdy się bowiem modlimy, wyrażamy jakąś potrzebę, a przyjacielem, który ma to, czego potrzebujemy jest Pan Bóg. Jakby Jezus chciał powiedzieć: «W modlitwie bądź nachalny. Módl się niestrudzenie, niestrudzenie proś – Proście, a będzie wam dane»” – powiedział Ojciec Święty.

Następnie Franciszek przypomniał, że modlitwa nie jest magiczną pałeczką, i dzieje się tak, że skoro poprosimy, to natychmiast otrzymujemy.

„Modlitwa to praca: praca, która wymaga od nas woli, stałości, determinacji, bez wstydu. Dlaczego? Ponieważ pukam do drzwi mojego przyjaciela. Bóg jest przyjacielem, a z przyjacielem mogę to uczynić. Stała, natrętna modlitwa. Pomyślmy o świętej Monice – ile lat modliła się płacząc o nawrócenie syna. W końcu Pan otworzył jej drzwi” – stwierdził papież.

Ojciec Święty podzielił się też swoim doświadczeniem z Argentyny, kiedy pewien robotnik, ojciec umierającej córki, udał się do sanktuarium Matki Bożej w Luján i modlił się przez całą noc błagając Matkę Bożą o ocalenie córki. Gdy nazajutrz powrócił do szpitala, okazało się, że zagrożenie dla jej życia minęło, a lekarze nie znali przyczyn tej pomyślnej odmiany stanu dziewczyny. „Ten człowiek umiał się modlić” – zaznaczył Franciszek.

Papież podkreślił, że Bóg się nie gniewa, kiedy prosimy Go natarczywie. Pan Jezus mówi wszak w dzisiejszej Ewangelii: „Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”.

Bóg jest przyjacielem: zawsze daje dobro. Daje więcej: proszę cię, abyś rozwiązał ten problem, a on to rozwiązuje i na dodatek daje tobie Ducha Świętego. Więcej. Zastanówmy się: jak się modlimy? Czy jak papuga? Czy naprawdę modlę się z potrzeby w moim sercu? Czy walczę z Bogiem na modlitwie, aby dał mi to, czego potrzebuję, o ile jest to słuszne? Z tego fragmentu Ewangelii uczymy się, jak się modlić”- powiedział Ojciec Święty na zakończenie swej homilii.

ad/KAI

Z WATYKANU

Franciszek o aborcji: To jak wynająć płatnego zabójcę

Czy słuszne jest eliminowanie życia ludzkiego, by rozwiązać jakiś problem? To jakby wynająć płatnego zabójcę - mówił Franciszek do 27 tys. osób, zgromadzonych na Placu św. Piotra podczas środowej audiencji generalnej 10 października. Jego katecheza dotyczyła piątego przykazania.

Polub nas na Facebooku!

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza katecheza poświęcona jest piątemu słowu: nie zabijaj. Znajdujemy się w drugiej części Dekalogu, dotyczącej relacji z bliźnimi. A to przykazanie, z jego zwięzłym i kategorycznym sformułowaniem, wznosi się jak mur w obronie podstawowej wartości w relacjach międzyludzkich: wartości życia. Dlatego nie zabijaj!

Można powiedzieć, że całe zło uczynione na świecie streszcza się w tym właśnie: w pogardzie dla życia. Życie jest atakowane przez wojny, przez organizacje wyzyskujące człowieka – czytamy w gazetach, czy też widzimy tak wiele tych rzeczy w telewizji, spekulacje nad stworzeniem i przez kulturę odrzucenia oraz wszystkie systemy, które podporządkowują ludzką egzystencję kosztom możliwości, podczas gdy skandalicznie wiele osób żyje w stanie niegodnym człowieka – to oznacza pogardzanie życiem, czyli w pewien sposób zabijanie.

Postawa przeciwna życiu pozwala również na usunięcie ludzkiego istnienia z łona matki w imię ochrony innych praw. Ale jakże można mówić, że akt, który likwiduje niewinne i bezbronne życie w jego rozkwicie może być terapeutyczny, kulturalny czy zwyczajnie ludzki? Pytam was: czy słuszne jest eliminowanie życia ludzkiego, by rozwiązać jakiś problem? Co myślicie? Czy jest to słuszne? [odpowiadają: nie!]. Czy słuszne jest powierzenie jakiemuś zabójcy rozwiązanie jakiegoś problemu? [odpowiadają: nie!]. To niesprawiedliwe, nie wolno eliminować istoty ludzkiej, choćby bardzo małej, żeby rozwiązać jakiś problem! To jakby wynająć zabójcę, w celu rozwiązania problemu.

Skąd się to wszystko bierze? Przemoc i odrzucenie życia rodzą się ze strachu. Zaakceptowanie innego jest w istocie wyzwaniem dla indywidualizmu. Pomyślmy, na przykład o tym kiedy odkrywa się, iż rodzące się życie niesie niepełnosprawność, w tym poważną. W tych dramatycznych przypadkach rodzice potrzebują prawdziwej bliskości, prawdziwej solidarności, aby stawić czoła tej sytuacji, przezwyciężając zrozumiałe obawy. Zamiast tego często otrzymują pochopne porady, by przerwać ciążę. W ten sposób określa się wręcz eliminację człowieka.

Chore dziecko jest jak każda osoba potrzebująca, żyjąca na ziemi, jak starzec wymagający pomocy, jak wielu ubogich, którzy z trudem walczą o przetrwanie: ten, kto ukazuje się jako problem jest w istocie darem od Boga, który może mnie wyciągnąć z egocentryzmu i sprawić, abym wzrastał w miłości. Życie kruche wskazuje nam drogę wyjścia, drogę, by wyzwolić się z egzystencji zapatrzonej w siebie i odkryć radość miłości. W tym miejscu chciałbym podziękować wielu wolontariuszom, bardzo mocnemu włoskiemu wolontariatowi, będącemu najbardziej aktywnym, z tych, jakie poznałem. Dziękuję!

Co prowadzi człowieka do odrzucenia życia? To bożki tego świata: pieniądze, władza, sukces. Są to błędne parametry do oceny życia. Jedyną autentyczną miarą życia jest miłość, miłość, którą Bóg je miłuje! Miłość, którą Bóg miłuje życie! To jest miarą: miłość, którą Bóg miłuje każde ludzkie życie!

Jaki jest bowiem sens pozytywny Słowa „nie zabijaj”? Że Bóg jest „miłośnikiem życia”, jak przed chwilą usłyszeliśmy w czytaniu biblijnym.

Tajemnica życia objawia się nam poprzez to, jak je traktował Syn Boży, który stał się człowiekiem, aż po przyjęcie na krzyżu, odrzucenia, słabości, ubóstwa i cierpienia (por. J 13,1). Chrystus poszukuje nas w każdym chorym dziecku, w każdym słabym starcu, w każdym zrozpaczonym migrancie, w każdym życiu kruchym i zagrożonym (por. Mt 25,34-46), poszukuje naszego serca, aby nam ukazać radość miłości.

Warto przyjąć każde życie, ponieważ każdy człowiek jest wart krwi samego Chrystusa (por. 1 P 1, 18-19). Nie można pogardzać tym, co Bóg tak umiłował!

Musimy powiedzieć mężczyznom i kobietom świata: nie pogardzajcie życiem! Życie innych osób, ale także własnym życiem, ponieważ i dla niego ważne jest przykazanie: „Nie zabijaj”. Wielu młodym ludziom trzeba powiedzieć: nie pogardzaj swoim istnieniem! Przestań odrzucać Boże dzieło! Jesteś dziełem Boga! Nie dewaluuj siebie, nie pogardzaj sobą poprzez uzależnienia, które ciebie niszczą i niosą śmierć.

Niech nikt nie mierzy życia według złudzeń tego świata, ale niech każdy zaakceptuje siebie i innych w imię Ojca, który nas stworzył. On jest „miłośnikiem życia”. Jakże piękne są te słowa „Bóg jest miłośnikiem życia”! Wszyscy powiedzmy to razem: „Bóg jest miłośnikiem życia” [powtarzają]. I wszyscy jesteśmy mu tak drodzy, że dla nas posłał swego Syna. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16) – mówi Ewangelia. Dziękuję.

KAI/ad