video-jav.net

Ponad 200 osób zatonęło w drodze do Europy

„Widziałem jak moja żona tonie i nie mogłem jej w żaden sposób pomóc” – opowiada jeden z czterech uratowanych przez norweski statek migrantów, którzy usiłowali przedostać się do Europy. Są to trzej mężczyźni i jedna kobieta z Etiopii i Erytrei

Polub nas na Facebooku!

W tragedii, która w tych dniach rozegrała się u wybrzeży Libii, zginęło ponad 180 osób. Łódź, którą płynęli uchodźcy, zrobiona była z drewna i zaczęła nabierać wody, kiedy zepsuły się silniki. Jako pierwsze zaczęły tonąć kobiety, bo znajdowały się na najniższym pokładzie łodzi. Uratowane osoby mówiły, że w wodzie, zdane na łaskę fal, przebywały 11 godzin.

 

Jak podaje Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (OIM), w tym roku już ponad 200 ludzi, które starały się przedostać do Europy, poniosło śmierć w wodach Morza Śródziemnego. Natomiast według danych z oficjalnej strony ministerstwa spraw wewnętrznych do wybrzeży Włoch przybyło w tym roku już prawie 2.400 migrantów, to jest dwa razy więcej, niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Mówiąc o migrantach, którzy zatonęli w morzu, nie można też zapominać o tych, którzy ponieśli śmierć próbując się przedostać do Europy drogą lądową, m.in. z powodu niskich temperatur.


RV / Trypolis

Katolicka Agencja Informacyjna

Prezydent Libanu: chrześcijanie muszą być aktywni politycznie

Liczba chrześcijan na Bliskim Wschodzie zmniejsza się nie tylko w konsekwencji konfliktów i przemocy, ale z powodu coraz mniejszej gotowości wspólnot chrześcijańskich do brania na siebie odpowiedzialności politycznej. Jest o tym przekonany nowy prezydent Libanu, maronita Michel Aoun. Podczas niedawnego spotkania z zarządem Rady Kościołów na Bliskim Wschodzie (MECC) Aoun powiedział, że zagrożeniem dla chrześcijan na Bliskim Wschodzie nie są tylko bomby, lecz także pewna żądza pieniądza, która zakradła się do wspólnot.

Polub nas na Facebooku!

Na spotkaniu w pałacu prezydenckim w Baabda obecni byli przedstawiciele wszystkich Kościołów na Bliskim Wschodzie z syryjsko-prawosławnym patriarchą Mar Ignacym Efremem II i patriarchą grecko-prawosławnym Janem X.

 

Prezydent przywołał drastyczny spadek liczby chrześcijan w Iraku: podczas gdy jeszcze przed 15 laty w tym „kraju dwóch rzek” żyło ponad 1,5 miliona chrześcijan, dziś jest ich niewiele ponad 300 tysięcy. „Jeszcze nie wiemy, jak wielu chrześcijan opuściło Syrię”, dodał Aoun i wyraził przekonanie, że wobec takiego procesu należy podkreślać, iż obecność chrześcijaństwa na Bliskim Wschodzie może zapewnić tylko aktywny udział chrześcijan w życiu politycznym ich własnego kraju. Chrześcijaństwo bowiem nie przyszło na Bliski Wschód „z zagranicy”, a jeśli teraz, w trudnej sytuacji chrześcijanie tęsknym okiem patrzą na „zagranicę”, to jest to dla nich kolejne niebezpieczeństwo.

 

W swoim przemówieniu Aoun przypomniał także chrześcijańskie pojęcie męczeństwa jako doświadczenie zmartwychwstania, a nie śmierci czy niepowodzenia. „Niektórzy politycy krytykują koncepcję męczeństwa, jednak w życiu chrześcijan męczeństwo oznacza oddanie swego życia za innych i to uczynił Jezus poprzez swoją mękę dla nas”, przypomniał prezydent Libanu.

 

Podczas spotkania prezydent Aoun przekazał grecko-prawosławnemu patriarsze Janowi X (którego brat, metropolita Boulos Yazigi z Aleppo został uprowadzony w kwietniu 2013 roku) Ewangeliarz w języku greckim, który wojsko libańskie odebrało bojownikowi-dżihadyście. Ukradł on ewangeliarz z klasztoru w Maluli. To miasteczko, którego mieszkańcy mówią w języku aramejskim – języku Jezusa – przez pewien czas było okupowane przez terrorystów z Frontu Al-Nursa.

 

Prezydent Aoun stara się też o poprawę stosunków z Arabią Saudyjską, która kilka dni temu była celem jego pierwszej wizyty zagranicznej. Zdaniem obserwatorów rozmowy prezydenta Aouna z królem Salmanem mogą zaowocować bardziej stabilną sytuacją na Bliskim Wschodzie. Aoun jest przekonany, że stabilizacja w Libanie będzie sprzyjała „bezpieczeństwu i stabilizacji we wszystkich krajach bliskowschodnich”.


ts / Baabda