video-jav.net

Matka Teresa brała Jezusa na serio

Matka Teresa jest święta, bo brała Jezusa na serio - mówi s. Mary Prema, obecna przełożona Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Miłości. Kanonizacja jego założycielki odbędzie się 4 września w Watykanie.

Polub nas na Facebooku!

– Kanonizacja naszej Matki jest dla nas wielkim zaszczytem – powiedziała s. Prema. – Stwarza nam okazję do spojrzenia z bliska na jej życie, jej pracę, jej uważność wobec innych, ale także do spojrzenia na nasze życie. Jest to naprawdę chwila rachunku sumienia, by widzieć głębiej, jak przeżywamy powołanie, które otrzymałyśmy jako misjonarki miłości, a przede wszystkim naszą jedność z Bogiem w modlitwie i naszą jedność z Jezusem w najuboższych.

Trzecia w historii przełożona generalna Zgromadzenia przypomniała, że Matka Teresa otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla za wysiłki w jednoczeniu wszystkich ludzi jako dzieci jednego Ojca Niebieskiego. – To bardzo aktualny temat. Każdy pragnie pokoju, ale jest on wynikiem przebaczenia i zaangażowania się w słuchanie ludzi, aby móc ich rozumieć. Nie zawsze trzeba mieć rację – zauważyła zakonnica.

Pytana, czy dzisiejszy Kościół jest takim, jakiego pragnęła bł. Teresa z Kalkuty, jej następczyni przypomniała, że „Matka nie traciła czasu na stawianie pytań typu: czy Kościół powinien, czy nie powinien być taki… Matka nie analizowała, tylko wykorzystywała swój czas na wykonywanie swych obowiązków, biorąc Jezusa na serio”. – Matka mówiła: „Kościołem jesteśmy ty i ja. Jeśli chcesz, by Kościół był święty, twoim i moim obowiązkiem jest być świętymi”. Tak to przeżywała – wyjaśniła s. Prema.

Zaprzeczyła jakoby Matka Teresa była dziś traktowana jako „święty obrazek”. Wskazała, że „otaczanie jej czcią bez szukania w niej wzoru do naśladowania byłoby niesłuszne”. Poza tym, ona „żyje i modli się za nas”. Do jej grobu w Kalkucie przychodzą tysiące pielgrzymów, ubogich ludzi. – Modlą się i Matka wysłuchuje ich modlitw. Odchodzą z pokojem w sercach, z ufnością i nadzieją, że życie może być lepsze. Matka nie jest świętym obrazkiem! Ona żyje i działa wszędzie. Potrzebujemy jej, jej nauczania, jej wstawiennictwa – podkreśliła s. Prema.

Pytana o spotkania Matki Teresy z przywódcami politycznymi, przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Miłości zaznaczyła, że nie jeździła ona po świecie, by „głosić kazania albo mówić innym ludziom, co powinni robić”. – Kiedy mówiła, robiła to w czystości swego serca. Bez względu na to, z kim rozmawiała, wypowiadała słowa z przekonaniem co do swych życiowych wartości: duchowości, modlitwy, rodziny, w której relacje powinny być wspierane przyjęciem cierpienia i przebaczenia, wartości życia zakonnego jako kontynuacji życia Jezusa. Niosła ze sobą wartość najuboższych z ubogich, którzy są wielkimi ludźmi, gdyż wiele nas uczą, uczą przyjmować to, co życie nam daje. Matka nigdy nie cofnęła się w obronie godności osób – podkreśliła s. Prema.


pb (KAI/RV) / Kalkuta

 

 

Mongolia ma pierwszego rodzimego kapłana

Mongolia ma pierwszego rodzimego kapłana. Ks. Joseph Enkhbaatar przyjął święcenia kapłańskie 28 sierpnia w katedrze w Ułan Bator z rąk tamtejszego prefekta apostolskiego, bp. Wenceslao Padilli. Neoprezbiter będzie pełnił posługę kapłańską w miejscowości Arvaiheer, gdzie jest zaledwie 21 katolików.

Polub nas na Facebooku!

Joseph Enkhbaatar przygotowywał się do kapłaństwa w seminarium w południowokoreańskim mieście Daejeong i tam 11 grudnia 2014 r. przyjął święcenia diakonatu. Tym samym stał się pierwszym rodzimym duchownym katolickim w stosunkowo krótkiej historii najmłodszego Kościoła katolickiego na świecie. „Jest to historyczne wydarzenie w życiu Kościoła katolickiego w Mongolii” – powiedział bp Padilla w rozmowie z „Missio”, papieskim dziełem charytatywnym, wspierającym Kościoły lokalne na terenach misyjnych.

Organizacja ta ostatnio bardzo pomagała Kościołowi lokalnemu w Mongolii, przede wszystkim kształcąc liderów świeckich i opłacając formację diakona. W ramach ubiegłorocznej zbiórki pieniędzy w Światową Niedzielę Misyjną, poświęconej tym razem właśnie Mongolii, zebrano 533 397 funtów szterlingów na kształcenie księży i budowę świątyń.

Choć pierwsza katolicka jednostka terytorialna w Mongolii – misja „sui iuris” Mongolii Wewnętrznej – powstała 14 marca 1922 r. (dwa lata później przemianowana na misję Urgi – dzisiejsze Ułan Bator), to w rzeczywistości Kościół tam nie istniał. Jego narodziny stały się możliwe dopiero po upadku reżymu komunistycznego i zapoczątkowaniu przemian demokratycznych w tym azjatyckim kraju w 1990 r. Przybyli tam pierwsi misjonarze z zagranicy, głównie z Filipin i Korei Południowej, głosząc słowo Boże oraz działając na polu charytatywnym i społecznym.

Jan Paweł II mógł wówczas przywrócić misję „sui iuris” Urgi-Ułan Bator, którą 30 kwietnia 2002 r. podniósł do rangi prefektury apostolskiej Ułan Bator. Od początku na czele obu tych jednostek stoi filipiński kapłan ks. Wenceslao Padilla ze Zgromadzenia Niepokalanego Serca Maryi (montfortanów; CICM), urodzony 29 września 1949 r. Od 29 sierpnia 2003 r. jest on pierwszym biskupem katolickim w dziejach Mongolii. Ocenia się, że w całym kraju żyje obecnie nieco ponad tysiąc ochrzczonych katolików, wśród których posługuje 20 kapłanów i 50 sióstr zakonnych w 6 parafiach.

Stolica Apostolska nawiązała stosunki dyplomatyczne z Mongolią 4 kwietnia 1992 r. Przy rządzie w Ułan Bator akredytowany jest nuncjusz w Seulu (od 26 kwietnia 2008 r. jest nim abp Osvaldo Padilla).


pb, kg (KAI/RV/thetablet.co.uk / Ułan Bator