video-jav.net

Florencja: tragiczna śmierć turysty w bazylice Santa Croce

O nieszczęśliwym przypadku mówią eksperci w związku ze śmiercią w czwartek 19 października w kościele Santa Croce we Florencji hiszpańskiego turysty, któremu spadł na głowę fragment sufitu.

Polub nas na Facebooku!

„Nie można wykluczyć straszliwego nieszczęścia”, powiedziała była konserwator florenckich muzeów Cristina Acidini. Jej zdaniem to, co wydarzyło się w Santa Croce, „może wydarzyć się w budowli o wielowiekowej historii, czyli trudne do przewidzenia i nieprzewidywalne zachowanie materiałów możliwe jest nawet w miejscach poddawanych skrupulatnej i częstej kontroli”. Włoska historyk sztuki uciekła się do porównania z drzewami upadającymi nagle pod podmuchem wiatru”. Zna ona dobrze florencką bazylikę i wyklucza, aby przyczyną wypadku był brak troski i przypomina, że cały kompleks zabudowań korzysta z godziwego dofinansowania, poddawany jest okresowym kontrolom i pieczołowicie konserwowany przez zespół wybitnych specjalistów.

 

Ze swej strony sekretarz generalny warsztatów zajmujących się na co dzień Santa Croce, Giuseppe De Micheli, przypomniał, że zaledwie tydzień temu bazylika poddana została dokładnym oględzinom i oderwanie się fragmentu kapitelu, co spowodowało natychmiastową śmierć turysty, „jest wydarzeniem, w które trudno uwierzyć”. Ostatni jej gruntowny remont odbył się natomiast przed dziesięcioma laty. Bazylika florencka jest własnością państwa i podlega funduszowi miejsc kultu przy włoskim ministerstwie spraw wewnętrznych. Można z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że bazylika jest niekończącym się placem budowy, jak zresztą powinno być, ponieważ przy budowli takiej, jak ta, praca nie kończy się nigdy, oświadczył Giuseppe De Micheli.

 

Na znak żałoby po tragicznej śmierci turysty, florencka bazylika, jedna z najważniejszych świątyń franciszkańskich we Włoszech, będzie w piątek zamknięta.


(KAI) sal / Florencja

Filipiny: Indonezyjczycy przechodzą na katolicyzm

Co najmniej 10 proc. imigrantów z Indonezji, którzy w ostatnich dziesięcioleciach osiedlili się na niewielkiej wyspie Balut koło Mindanao na południu Filipin, przyjęło katolicyzm. Dzieje się tak zarówno w wyniku kontaktów z miejscowymi wiernymi, jak i pod wpływem duchowości chrześcijańskiej, z którą stykają się na wyspie przybysze z najludniejszego islamskiego państwa świata.

Polub nas na Facebooku!

Jedna z takich osób, Evangeline Musaling-Pacinabo powiedziała azjatyckiej katolickiej agencji prasowej UCANews, że jej rodzice – muzułmanie przybyli na tę małą, oddaloną od większych ośrodków wyspę w latach czterdziestych XX wieku, gdy były tam jeszcze odczuwalne skutki II wojny światowej. Z biegiem lat część imigrantów i ich dzieci przyjęła katolicyzm za zgodą i błogosławieństwem swych niekatolickich rodziców.

 

Według rozmówczyni agencji kluczową rolę w jej nawróceniu odegrał katechista, który potem poślubił ją a ona sama przyjęła chrzest i została katechistką.

 

Od 22 lat Evangeline przemierza tę niewielką okolicę, dzieląc się doświadczeniem wiary z innymi i ucząc ich podstaw nauki katolickiej. Ona sama poznała ją na seminariach i warsztatach, prowadzonych przez jej parafię. Obecnie sama większość swego czasu poświęca na działalność kościelną. Oprócz prowadzenia rekolekcji, warsztatów i seminariów dla działających w parafii 12 podstawowych wspólnot chrześcijańskich, kobieta uczy religii w miejscowych szkołach podstawowej i średniej. “Gdy stałam się katoliczką, czuję, że mam większą rodzinę, chociaż nie jesteśmy spokrewnieni więzami krwi” – powiedziała Evangeline.

 

Według niej około 10 proc. osadników indonezyjskich na tej wyspie przeszło na katolicyzm. Ona sama uczyniła to, podobnie jak sześcioro spośród dziesięciorga jej rodzeństwa, “nie tylko ze względu na jego nauczanie, ale także dzięki jedności łączącej członków parafii”.

 

Tamtejsza wspólnota katolicka obchodzi w tym roku 20-lecie istnienia. “Życie jest wspaniałe, jeśli w jego centrum jest Bóg, nawet gdy jesteśmy biedni” – powiedziała agencja matka trójki dzieci. Podkreśliła, że “jeśli czyjaś wiara w Boga jest silna, trudności, jakie napotykamy w życiu, stają się łatwiejsze”.

 

Ze swej strony proboszcz miejscowej parafii św. Tereski od Dzieciątka Jezus ks. Saturnino Andoy zapewnił, że nawrócenia byłych muzułmanów są całkowicie dobrowolne. “Nie stosujemy siły ani aktywnego namawiania tych, którzy są wśród nas” – podkreślił duchowny. Dodał, że Indonezyjczyków przyciąga do katolicyzmu świadectwo parafian. Zaznaczył ponadto, że miejscowi wierni odznaczają się “bardzo mocną” wiarą, a przy tym nie ma tam dyskryminowania jakiejkolwiek innej religii. “Nasze drzwi są zawsze otwarte na każdego, kto chce przyjść do nas czy n a nasze nabożeństwa” – zapewnił kapłan.

 

Niekatoliccy mieszkańcy wysepki włączyli się w obchody 20-lecia parafii na początku tego miesiąca, m.in. uczestnicząc we wspólnym posiłku w ośrodku parafialnym.

 

Konsulat indonezyjski w Davao na Mindanao ocenia, że w tym regionie Filipin mieszka obecnie ok. 9 tys. “osób pochodzenia indonezyjskiego”. Balut stanowi bramę do tej drugiej co do wielkości wyspy Filipin dla Indonezyjczyków, przybywających tu po 4-godzinnej podróży statkiem przez morze Celebes. Na wyspie, oddalonej o 9 godzin rejsem od najbliższego ośrodka miejskiego na Mindanao – General Santos City, mieszka 24 tys. ludzi, w tym muzułmanie i członkowie plemienia B’laan, zajmujący się głównie rybołówstwem i uprawą orzechów kokosowych.


kg (KAI/UCANews) / Balut