video-jav.net

Brazylijscy piłkarze muszą zrezygnować z gestów religijnych

Podczas rozpoczynających się już za kilka dni w Rosji Piłkarskich Mistrzostw Świata zawodnicy reprezentacji Brazylii muszą zrezygnować z praktykowanych dotychczas gestów religijnych. Według dziennika „O Globo” sztab trenerski zabronił wspólnej modlitwy zarówno na boisku przed rozpoczęciem gry, jak i w hotelu. Swoją decyzję kierownictwo ekipy uzasadnia tym, że pragnie w ten sposób uniknąć niepotrzebnych napięć w kadrze.

Polub nas na Facebooku!

Wielu piłkarzy brazylijskich to członkowie ewangelikalnych Kościołów zielonoświątkowych, katolicy są w mniejszości. Nowe, surowe przepisy wewnętrzne, zostaną już zastosowane podczas sobotniego meczu towarzyskiego z reprezentacją Austrii w Wiedniu.

Największe gwiazdy futbolu nie boją się manifestować swojego przywiązania do wiary w Boga. W poprzednich rozgrywkach Mundialu piłkarze często używali symboli religijnych. Gwiazda brazylijskiego futbolu, 26-letni Neymar, zasłynął z opaski na czole z napisem „100% Jezus!”, co nie podobało się już działaczom MKOl podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro 2016. Już przed laty Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej FIFA została zmuszona do wydania zakazu tego rodzaju “manifestacji” podczas Piłkarskich Mistrzostw Świata.

Tymczasem na poprzednie mistrzostwa świata jako duszpasterze jeździli też pastorzy ewangelikalni. Na przykład obrońca Lucio, który grał także w zespołach Bayernu Monachium i Inter Mediolan, na turnieje w 2002, 2006 i 2010 zabierał z sobą swego osobistego pastora. Była też w zwyczaju wspólna modlitwa piłkarzy tego wyznania podczas treningu, a także przed wejściem na murawę boiska i po zakończonym meczu. Nie przeszkadzało to innym członkom ekipy.

Surowe przepisy wewnętrzne brazylijskiego związku piłki nożnej CBF już obowiązują. Jak podkreślono, związek nie interesuje się życiem prywatnym zawodników, jednakże od tej chwili występ na Mundialu oraz praca w zespole mają być „świeckie”. Mimo to, w kabinie przed wyjściem na boisko, zawodnicy będą wspólnie prosić o Bożą opiekę nad zespołem. Jest to zwyczaj wykraczający ponad przynależność wyznaniową każdego z zawodników.

KAI/ad

Europa Zachodnia odchodzi od Boga

W Holandii ludzi niereligijnych jest już więcej niż chrześcijan, w Irlandii do kościoła przynajmniej raz w miesiącu chodzi jedynie 34 proc. ludzi - to dane z ciekawego raportu dotyczącego religijności Europy Zachodniej. Badania przeprowadził amerykański instytut Pew Research Center w Waszyngtonie.

Polub nas na Facebooku!

W trzech krajach: we Włoszech, w Portugalii i Irlandii liczba osób deklarujących się jako chrześcijanie utrzymuje się na poziomie czterech piątych ogółu mieszkańców. Przynajmniej raz w miesiącu do kościoła chodzi 40 proc. chrześcijan w Włoszech, 35 proc. w Portugalii i 34 proc. w Irlandii. Jednocześnie w państwach tych około 15 proc. ateistów, agnostyków, osób nie wyznających żadnej konkretnej religii.

Na drugim biegunie znajdują najbardziej zsekularyzowane kraje Europy Zachodniej: Holandia (gdzie ludzi niereligijnych – 48 proc. – jest obecnie więcej niż chrześcijan – 41 proc.), Norwegia (43 proc. niereligijnych – 51 proc. chrześcijan), Szwecja (42 proc. niereligijnych – 52 proc. chrześcijan) i Belgia (38 proc. niereligijnych – 55 proc. chrześcijan).

Również w czterech kolejnych państwach: we Francji, w Niemczech, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii, sekularyzacja jest bardzo zaawansowana. Ludzie nie wyznający żadnej religii stanowią tam 21-28 proc. mieszkańców.

Szczególnym przypadkiem jest arcykatolicka niegdyś Hiszpania, gdzie liczba ateistów, agnostyków i ludzi nie wyznających żadnej religii osiągnęła w bardzo krótkim czasie 30 proc. Hiszpania znalazła się więc w czołówce najbardziej zsekularyzowanych państw Europy Zachodniej, tuż za wspomnianymi Holandią, Norwegią, Szwecją i Belgią. Zachodzi tu jednak zasadnicza różnica: o ile bowiem w tych czterech krajach osoby niewierzące i niereligijne w większości urodziły się już w rodzinach dalekich od wiary, o tyle w Hiszpanii pięć szóstych przyszło na świat w rodzinach katolickich i niemal wszyscy zostali w dzieciństwie ochrzczeni.

Obecnie w Hiszpanii jest 21 proc. chrześcijan praktykujących przynajmniej raz w miesiącu, 44 proc. chrześcijan niepraktykujących i wspomniane już 30 proc. osób niewierzących bądź nie wyznających żadnej religii.

Ponadto nawet wśród chrześcijan praktykujących wierność nauczaniu Kościoła jest mocno niepewna. 49 proc. spośród nich opowiada się za legalizacją aborcji, a 59 proc. dopuszcza małżeństwa homoseksualne.

Sposób, w jaki w krajach Europy Zachodniej rezygnuje się z wiary autorzy badania określają mianem „stopniowego oddalania się” od niej. W Hiszpanii jednak trzy czwarte respondentów jako powód wskazało „skandale z udziałem zwierzchników i instytucji kościelnych”.

Badanie Pew Research Center wskazuje na wielką różnicę między Europą Zachodnią i Stanami Zjednoczonymi. O ile w zachodniej części Europy co najmniej raz w miesiącu praktykuje 31 proc. chrześcijan, to w USA jest ich dwukrotnie więcej – 64 proc.

Co ciekawe 9 proc. spośród osób w USA deklarujących, że nie wyznaje żadnej religii, przynajmniej raz w miesiącu chodzi na nabożeństwo do jakiegoś kościoła. W Europie codziennie modli się 14 proc. chrześcijan, z kolei w USA – 68 proc., a także ponad 20 proc. osób nie wyznających żadnej religii. Wiarę w Boga „z absolutną pewnością” wyznaje 23 proc. Zachodnioeuropejskich i 76 proc. amerykańskich chrześcijan, a także 27 proc. osób w USA nie wyznających żadnej religii. Religia zajmuje „bardzo ważne miejsce w życiu” dla 14 proc. chrześcijan w Europie, 68 proc. w USA (a także dla 13 proc. Amerykanów nie identyfikujących się z żadną religią).

KAI/ad