fot. FIFA/youtube.com (print screen)
Słowa trenera Hiszpanii obiegły media. „Modlę się każdego dnia, ale nie po to, żeby Bóg mi bardziej pomógł”
Nie prosi Boga o zwycięstwo, ale każdego dnia dziękuje Mu za życie. Luis de la Fuente, selekcjoner reprezentacji Hiszpanii, przyznał, że jego modlitwa nie jest prośbą o sportowy sukces. „Modlę się każdego dnia, ale nie dlatego, że gram na Mistrzostwach Świata lub dlatego, że zależy mi na dobrym wyniku” – powiedział.
Obecnie reprezentacja Hiszpanii jest o krok od zdobycia piłkarskiego mistrzostwa świata, na turnieju rozgrywanym w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Prowadzona przez Luisa de la Fuente drużyna zachwyca stylem gry i od początku mundialu należy do grona faworytów.
Sam selekcjoner to jeden z najbardziej utytułowanych hiszpańskich trenerów ostatnich lat – wcześniej prowadził młodzieżowe reprezentacje, z którymi zdobywał mistrzostwa Europy, a w 2024 roku poprowadził seniorską kadrę do triumfu na Euro.
Hiszpański trener: „Modlę się każdego dnia, ale nie dlatego, że gram na Mistrzostwach Świata”
Jednak przed półfinałowym meczem z Francją – wygranym przez reprezentację Hiszpanii – uwagę mediów przyciągnęło nie tylko przygotowanie taktyczne Hiszpanów. Podczas konferencji prasowej de la Fuente został zapytany o swoją wiarę i modlitwę. Jego odpowiedź była prosta, ale mocna. Modlę się każdego dnia, ale nie dlatego, że gram na Mistrzostwach Świata lub dlatego, że zależy mi na dobrym wyniku – powiedział.
Jak wyjaśnił selekcjoner, codziennie dziękuje Bogu za życie i za każdy nowy dzień. Nie traktuje modlitwy jako sposobu na wyproszenie sportowego sukcesu. Dziękuję każdego dnia, każdego dnia budzę się w dobrym nastroju. Patrzę na siebie i mówię: Kolejny dzień, w którym mogę cieszyć się życiem. Dziękuję za te małe rzeczy. Modlę się, bo modlę się każdego dnia, a nie po to, żeby Bóg mi bardziej pomógł – podkreślił.
Przeczytaj również
Hiszpański trener podkreślił również, że byłoby niesprawiedliwe prosić Boga o zwycięstwo swojej drużyny kosztem rywala. Proszę o inne rzeczy: przede wszystkim o zdrowie i o to, żeby Bóg dał mi możliwość dalszej walki. Tego właśnie chcę. Z moim zdrowiem nie mam problemu z walką. Jestem wojownikiem i walczę ze wszystkim, ale zdrowiem. Gdybym nie miał zdrowia, byłby problem – wyjaśnił.
PRZECZYTAJ>>> Chciał ukraść bezcenną mitrę św. Januarego. Szybko został zatrzymany
Luis de la Fuente otwarcie przyznaje od lat: „Wiara i piłka nożna to siły napędowe „
To nie pierwszy raz, gdy Luis de la Fuente otwarcie mówi o swojej wierze. Już wcześniej przyznawał, że wiara jest jedną z najważniejszych sił napędowych jego życia. Wielokrotnie podkreślał, że bez Boga trudno byłoby mu odnaleźć sens, a znak krzyża wykonywany przed meczami nie jest przesądem, lecz wyrazem zaufania do Boga.
W wywiadzie udzielonym w październiku 2023 r. hiszpańskiej gazecie „El Mundo” otwarcie o tym mówił, gdy zapytano go „dlaczego wierzyć w Boga”. Jestem religijny, ponieważ tak wybrałem. Pochodzę z religijnej rodziny, ale w trakcie mojego życia miałem wiele wątpliwości i byłem daleki od religii. Jednak w pewnym momencie mojego życia postanowiłem do niej powrócić i polegać na Bogu we wszystkim, co czynię – powiedział.
Jest nie tylko jeden, ale tysiąc powodów, by wierzyć w Boga. Bez Boga nic w życiu nie ma sensu. Wiara i piłka nożna to siły napędowe w moim życiu. Oczywiście także moja rodzina i przyjaciele – dodał. W tym samym wywiadzie wyznał, że dla niego najważniejsze jest to, by być dobrym człowiekiem. Lepiej żyć w dobru niż w złu, ponieważ zło nigdy nie daj spokoju – powiedział.
niedziela.pl, infocatolica.com, pa/Stacja7









