Fot. Wikipedia
Messi dziękuje Bogu, piłkarze modlą się na murawie. Mundial pokazuje, że wiara nie znika ze stadionów
Lionel Messi po historycznym hat-tricku mówi o błogosławieństwie. Niemcy i piłkarze Curaçao modlą się razem po meczu. Chorwaci publicznie opowiadają o wierze katolickiej.
Lionel Messi znów napisał historię. W meczu Argentyny z Algierią zdobył trzy bramki, poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa 3:0 i wyrównał rekord Miroslava Klosego pod względem liczby goli strzelonych na mistrzostwach świata. Dla wielu kibiców był to kolejny dowód, że nawet pod koniec kariery Messi pozostaje jednym z największych piłkarzy w historii.
Ale po meczu Argentyńczyk powiedział coś, co wyprowadza tę historię poza statystyki.
„Nie mogę prosić o więcej niż to, co otrzymałem. Jak mówiłem wiele razy, dziękuję Bogu, że dał mi tak wiele, a wszystko, co przychodzi teraz, jest błogosławieństwem” — mówił po spotkaniu.
W świecie, który lubi mierzyć sukces liczbami, golami, rekordami i kontraktami, takie zdanie brzmi inaczej. Messi nie mówi tylko o karierze. Mówi o darze. O wdzięczności. O świadomości, że talent, sława i wielkość nie muszą kończyć się na samym zawodniku.
Przeczytaj również
Wiara, która wychodzi na murawę
Mundial jest jednym z największych widowisk świata. Oglądają go miliardy ludzi, a każdy gest piłkarzy natychmiast staje się obrazem komentowanym na całym globie. Tym bardziej znaczące są momenty, w których zawodnicy nie tylko celebrują zwycięstwo, ale także modlą się, czynią gesty wdzięczności albo publicznie mówią o Bogu.
Po meczu Niemcy-Curaçao, zakończonym wysokim zwycięstwem Niemiec 7:1, na murawie wydarzyło się coś, co mocno kontrastowało z wynikiem. Piłkarze obu drużyn utworzyli krąg modlitwy. Do zawodników Curaçao dołączyli m.in. reprezentanci Niemiec Felix Nmecha i Jonathan Tah.
Nmecha tłumaczył później sens tego gestu bardzo prosto: w czasie meczu są przeciwnikami, ale po meczu są chrześcijanami i braćmi. Wspólna modlitwa pokazała, że rywalizacja nie musi kasować tego, co głębsze od sportu.
To jeden z tych obrazów, które zostają dłużej niż wynik. Bo piłka nożna często dzieli: na drużyny, barwy, narody, faworytów i przegranych. Modlitwa po meczu przypomina, że istnieje przestrzeń, w której można stanąć razem — niezależnie od rezultatu na tablicy.
ZOBACZ TAKŻE >>> Piłkarz rozpłakał się na boisku. „Jemu dedykuję ten mecz”
Korona złożona u stóp Chrystusa
Felix Nmecha dał jeszcze jedno mocne świadectwo. Po golu w meczu z Curaçao uklęknął na jedno kolano, wykonał gest zdjęcia korony z głowy, położył ją na ziemi i wskazał w niebo. Ten gest, określany jako „crown down”, jest czytelnym symbolem: chwała nie należy do mnie, ale do Chrystusa.
W świecie sportu, który z natury buduje bohaterów, marki osobiste i kult najlepszych zawodników, to gest bardzo mocny. Nmecha nie rezygnuje z radości po bramce. Nie udaje, że talent nie ma znaczenia. Ale pokazuje, że sukces można przeżywać nie jako samozachwyt, lecz jako wdzięczność.
Po meczu mówił, że zdobycie pierwszej bramki dla Niemiec było dla niego błogosławieństwem, a chwałę oddaje Bogu, ponieważ to On dał mu talent i możliwość życia tym marzeniem.
Chorwaci mówią wprost: wiara jest naszą drogą
Wątki wiary pojawiły się również przy reprezentacji Chorwacji. Przed pierwszym meczem Chorwatów z Anglią Kristijan Jakić i Igor Matanović zostali zapytani o znaczenie wiary katolickiej w życiu drużyny.
Matanović mówił, że modlitwa daje mu poczucie, że ktoś go słucha, i właśnie to daje mu siłę. Jakić podkreślał, że Chorwacja jest krajem katolickim, a wiara jest drogą w życiu. Dodał, że wiara reprezentuje całą drużynę i „znaczy wszystko” w ich życiu.
Można oczywiście powiedzieć, że to tylko słowa. Ale wypowiedziane publicznie, w kontekście globalnego turnieju, przestają być prywatną deklaracją bez znaczenia. Stają się świadectwem, że wiara dla wielu sportowców nie jest dodatkiem do życia, lecz jego osią.
ZOBACZ TAKŻE >>> Luka Modrić: Dziękuję Bogu za wszystko
Nie tylko Europa. Modlitwa także w reprezentacji USA
Po zwycięstwie Stanów Zjednoczonych nad Paragwajem 4:1 obrońca Mark McKenzie poprowadził drużynę w modlitwie na boisku. To kolejny przykład, że religijny język i gesty nie są na mundialu czymś marginalnym.
W reprezentacji USA o wierze publicznie mówią także inni zawodnicy. Christian Pulisic znany jest z prowadzenia z kolegami spotkań określanych jako „Bible Time”, a bramkarz Matt Freese opowiadał, że jego wiara i kariera są ze sobą głęboko związane.
To ważne, bo pokazuje, że dla części zawodników wiara nie pojawia się dopiero w momencie triumfu. Nie jest jedynie gestem po golu ani emocją po wygranej. Jest codzienną praktyką: czytaniem Pisma Świętego, modlitwą, rozmową, próbą poukładania kariery w świetle czegoś większego niż wynik.
ZOBACZ TAKŻE >>> Piłkarz z wizerunkiem Jezusa na plecach. „Wiara jest dla mnie wszystkim”
Dlaczego to porusza?
Można zapytać: dlaczego w ogóle zwracamy na to uwagę? Przecież sportowcy od lat robią znak krzyża, wskazują w niebo, modlą się przed meczami albo dziękują Bogu po zwycięstwach. To nic nowego.
A jednak na mundialu takie gesty mają szczególną siłę. Bo dzieją się na oczach całego świata.
Bóg na mundialu?
Nie chodzi o to, by z każdego gestu sportowca robić kazanie. Nie chodzi też o to, by oceniać czyjąś wiarę na podstawie jednej celebracji po golu. Ale warto zauważyć, że publiczne świadectwa zawodników są dla wielu kibiców ważnym znakiem.
Kiedy Messi mówi o błogosławieństwie, Nmecha oddaje chwałę Chrystusowi, piłkarze Niemiec i Curaçao modlą się razem, a Chorwaci mówią o wierze jako drodze życia, wtedy mundial staje się czymś więcej niż turniejem. Staje się także sceną, na której widać pytania o sens, wdzięczność i źródło siły.
W świecie, który często chce zamknąć wiarę wyłącznie w sferze prywatnej, sportowcy przypominają, że dla człowieka wierzącego Bóg nie zostaje w szatni. Jest także na murawie, w radości, w napięciu, w porażce, w rekordzie i w ciszy po ostatnim gwizdku.
Więcej niż wynik
Mundial zapamiętamy po golach, niespodziankach, kontrowersjach i wielkich nazwiskach. Ale być może zostaną z nami także te obrazy: Messi mówiący o błogosławieństwie, zawodnicy modlący się razem mimo sportowej rywalizacji, piłkarz zdejmujący symboliczną koronę i oddający chwałę Bogu.
To nie są obrazki obok futbolu. To część historii o człowieku.
I może właśnie dlatego takie gesty poruszają. Bo w samym środku największego piłkarskiego święta mówią coś bardzo prostego: nawet na stadionie pełnym krzyku, kamer i milionów spojrzeń człowiek nadal może podnieść oczy ku Bogu.
Źródła: Reuters, EWTN News, The Sun








