Nasze projekty
fot.Unslpash/ Tim Mossholder

Obyś się uśmiechnął, czyli po co nam adwent

"Tato, dlaczego oni mają takie smutne miny?" – któregoś razu zapytał mój pięcioletni syn, wskazując palcem na postaci świętych umieszczone na ołtarzu kościoła Dominikanów w Krakowie. Jak tu być radosnym wyznawcą Chrystusa, skoro nawet ci, którzy przebywają z Nim w raju, porażają kilkulatka smutkiem?

Reklama

W internecie trafiłem na obraz przedstawiający roześmianą twarz Chrystusa, pod którym widniał napis: „Chrześcijaństwo: prawdopodobnie najradośniejsza religia z najsmutniejszymi wyznawcami”. Jak tu być radosnym wyznawcą Chrystusa, skoro nawet ci, którzy przebywają z Nim w raju, porażają kilkulatka smutkiem?

 

Podczas Zwiastowania Archanioł Gabriel powiedział do Maryi: chaire, „raduj się!”. „Od tego pozdrowienia anioła – jak pisze Benedykt XVI w swej najnowszej książce Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo – zaczyna się we właściwym sensie Nowy Testament”, zaczyna się nowy etap w dziejach ludzkości. Dziewięć miesięcy później inny anioł zawoła do pasterzy nieopodal Betlejem: „Zwiastuję wam radość wielką”. A Jezus słowa o radości wypowie przed swoją męką (tak właśnie, w takiej chwili!): „Rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt nie zdoła wam odebrać”.

Reklama
Reklama

Z Jezusem nadchodzi nowy czas, czas ratunku dla człowieka, który się pogubił. Bóg wkracza w nasze życie, staje się jednym z nas, byśmy i my stali się tacy jak On. Ojcowie Kościoła, święci mędrcy pierwszych wieków chrześcijaństwa, mówili o narodzeniu Jezusa:

 

Przeczytaj również

„Bóg stał się Człowiekiem, aby człowiek stał się bogiem”. Mocne słowa, ale to właśnie głosi Kościół. Nie ma religii, w której Bóg zszedłby tak nisko, aby wynieść człowieka tak wysoko. I to jest nasza radość.

Reklama
Reklama

 

Żeby dobrze przeżyć tę prawdę, żeby w nią wniknąć, potrzebujemy się zatrzymać, zastanowić. Do tego służy właśnie Adwent (z łac. adventus – przybycie, przyjście). W czasie jego trwania z jednej strony przypominamy sobie pierwsze przyjście Chrystusa – narodziny w stajence, a z drugiej przygotowujemy się na Jego powtórne przyjście na końcu czasów, po którym, jak mówi Biblia: Bóg będzie wszystkim we wszystkich i każda łza zostanie otarta.

Kościół mówi, że Adwent to czas radosnego oczekiwania na przyjście Chrystusa, a jednocześnie zachęca do wyrzeczenia, a nawet pokuty. Jak to ze sobą pogodzić? W Ewangelii na rozpoczęcie Adwentu czytamy: „Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych (…) Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie”. Żeby nasze czuwanie było skuteczne, musi czuwać nie tylko dusza, ale i ciało. Stąd zachęta do postu, niekoniecznie od jedzenia, bardziej od tego wszystkiego, co nas zniewala, sprawia, że jesteśmy ociężali – fizycznie, umysłowo i duchowo.

Reklama

 

Czuwanie i modlitwa to wyciszenie i wyostrzenie zmysłów, to wsłuchanie się w siebie, w drugiego człowieka, w Boga. To także gotowość na niespodziewane, na zaskoczenie, na to, co ma nadejść.

 

Każda uczta lepiej smakuje i każde święto jest radośniejsze, gdy są wyczekiwane, gdy przygotowując się do nich, czegoś sobie odmawiamy. Porządnie pośćmy, czuwajmy i porządnie świętujmy, inaczej wszystko zleje się w nijakość.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę