video-jav.net

Pierwsza rocznica śmierci o. Jana Góry

Mija rok od śmierci dominikanina ojca Jana Góry. Zmarł nagle, podczas odprawiania wieczornej Mszy. Modlitwy i spotkania wspomnieniowe zaplanowano w Poznaniu, na Lednicy i w Warszawie.

Polub nas na Facebooku!

O 6:00 rano w poznańskim kościele dominikanów zostaną odprawione roraty, w których przez ponad 30 lat uczestniczył ojciec Jan Góra. Tym razem inni będą modlić za niego.

To był wyjątkowy człowiek i ksiądz – mówią zgodnie kardynał Kazimierz Nycz, młodzież i ojcowie dominikanie. Wymagający, z mnóstwem nowych pomysłów, zawsze jak “ojciec”.

Po południu obchody upamiętniające ojca Jana Góry przeniosą się na Lednicę. O 13:00 w Ośrodku Jana Pawła II rozpocznie się adoracja Najświętszego Sakramentu. O 18:00 wyruszy Procesja Światła wokół Pól Lednickich. Godzinę później zostanie odprawiona msza dziękczynna za życie i dzieło ojca Jana.

Jego warszawscy przyjaciele zapraszają na godzinę 17:00 do kościoła świętego Jacka na Starym Miesicie na mszę, która odprawi kardynał Kazimierz Nycz. O 19:30 w Teatrze Polskim zaplanowano wieczór wspomnień, który poprowadzą: Agata Młynarska i dominikanin ojciec Tomasz Dostatni.

Ojciec Jan Góra urodził się 8 lutego 1948 roku w Prudniku koło Opola. W wieku 18 lat wstąpił do klasztoru. W Poznaniu, gdzie pracowała blisko 40 lat, zajmował się duszpasterstwem młodzieży szkół średnich, a od 1987 roku był tu duszpasterzem akademickim. W 1991 roku był współorganizatorem VI Światowego Dnia Młodzieży na Jasnej Górze. Od 1997 roku organizował spotkanie dla młodych w Lednicy koło Gniezna. Od tego czasu odbywaj się one, co roku. Był autorem kilkunastu książek i cyklów felietonów. W 2011 roku został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. 21 grudnia wieczorem ubiegłego roku zasłabł w trakcie odprawiania mszy. Podjęto reanimację. Przyczyną śmierci było ustanie akcji serca i obrzęk płuc.


Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Grzegorz Maciak/dabr

 

Abp Gądecki: Ojczyzna potrzebuje pokoju!

- Podstawowym doczesnym zadaniem Kościoła jest budowanie pokoju - mówi na temat aktualnej sytuacji w Polsce abp Stanisław Gądecki. W rozmowie z KAI przewodniczący Episkopatu wyraża opinię, że każda ze stron sporu powinna cofnąć się o krok i rozmawiać. "Innego rozwiązania niż dialog, który prowadzi do prawdy, nie widzę" - wyjaśnia.

Polub nas na Facebooku!

Marcin Przeciszewski (KAI): Księże Arcybiskupie, jaka jest rola Kościoła w sytuacji jaką widzimy od kilku dni w Polsce, czyli narastającego konfliktu, który nie wiadomo czym może się skończyć?

Abp Stanisław Gądecki: Podstawowym zadaniem Kościoła – w wymiarze doczesnym – jest budowanie pokoju. Zadaniem Kościoła jest przypominanie, że pokój, który jest darem Bożym, odpowiada Bożemu zamysłowi, gdzie jest przemoc, tam nie ma miejsca na Boga. Jest to jedna z podstawowych zasad wynikających z Objawienia. Nauka społeczna Kościoła mówi, że pokój i przemoc nie mogą mieszkać w tym samym domu. Pokój pozostaje zawsze celem współżycia społecznego.

 

Dlatego, gdy dochodzi do tak potężnych napięć jakie dziś widzimy, i do burzenia pokoju społecznego, Kościół musi nieustannie wskazywać, że Chrystus wzywa nas do budowania pokoju, skoro zburzył mur nienawiści jaki jest między ludźmi.

 

A wracając do nauki społecznej Kościoła, chciałbym przypomnieć, że pokój jest owocem sprawiedliwości i owocem miłości. Tam gdzie pokój zostaje zaburzony, tam nie ma najpierw sprawiedliwości. Pokój jest zagrożony, kiedy człowiekowi nie przyznaje się tego, co mu się należy – wówczas, gdy nie szanuje się ludzkiej godności. Pokój społeczny jest zawsze narażony na niebezpieczeństwo, gdy stosunki międzyludzkie nie są ukierunkowane na dobro wspólne, lecz na dobro partykularne.

 

A przy tym pokój – jak uczy Kościół w swym nauczaniu społecznym – bardziej jeszcze niż sprawiedliwości jest owocem miłości. Prawdziwy pokój wypływa bardziej z miłości, aniżeli ze sprawiedliwości. Sprawiedliwość usuwa wszystko, co pokojowi stoi na przeszkodzie, a więc krzywdy, ale nie jest możliwe jego trwanie, gdy zabraknie miłości.

 

Dziś, gdy jesteśmy w przededniu świąt Bożego Narodzenia, każdy powinien zastanowić się, czy rzeczywiście jest budowniczym pokoju. Słowa te kieruję także do polityków, którzy winni zadać sobie pytanie: czy to co widzimy w ostatnich dniach w Polsce, nie jest jakąś niebezpieczną grą. Słowem, komu to wszystko ma służyć?

 

Czas bożonarodzeniowy powinien sprzyjać, szczególnie wśród polityków, głębszemu zastanowieniu się nad własną postawą, gdyż dotyczy ona najbardziej newralgicznych punktów życia społecznego. Każdy polityk winien postawić sobie pytanie: czy i na ile jestem budowniczym pokoju? Czy nie burzę pokoju dla własnego, partykularnego interesu i kto poniesie ostatecznie odpowiedzialność za ten chaos?

 

KAI: A co konkretnie – zdaniem Księdza Arcybiskupa – winna zrobić każda ze stron sporu?

– Powinna cofnąć się krok i rozmawiać. Bez poważnej rozmowy tego sporu się nie rozwiąże. Każda ze stron – i partia rządząca i opozycja – winna cofnąć się do punktu wyjścia i rozmawiać. Innego rozwiązania niż dialog, który prowadzi do prawdy, nie widzę.

 


(KAI) Marcin Przeciszewski / Poznań