Ks. Tymoteusz Szydło poprosił o przeniesienie do stanu świeckiego

Kapłan diecezji bielsko-żywieckiej ks. Tymoteusz Szydło wysłał wczoraj do mediów, przez wynajętych prawników, oświadczenie. Informuje w nim, że w sytuacji "zdruzgotania jego reputacji jako księdza przez domysły i plotki" złożył już w kurii prośbę do papieża o przeniesienie go do stanu świeckiego.

Polub nas na Facebooku!

Ks. Tymoteusz Szydło poprosił o przeniesienie do stanu świeckiego
Kapłan diecezji bielsko-żywieckiej ks. Tymoteusz Szydło wysłał wczoraj do mediów, przez wynajętych prawników, oświadczenie. Informuje w nim, że w sytuacji "zdruzgotania jego reputacji jako księdza przez domysły i plotki" złożył już w kurii prośbę do papieża o przeniesienie go do stanu świeckiego.

Ks. Szydło przyjął święcenia kapłańskie w 2017 r. Przez rok pracował jako wikary w Buczkowicach, po czym poprosił biskupa o półroczny urlop dla uporządkowania swojego życia duchowego.

Oto pełna treść przesłanego do mediów oświadczenia:

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło
Bielsko-Biała, 10.12.2019


ad, KAI/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Opłatki najbardziej omodlone. Trwa gorący sezon w opłatkarni sióstr sakramentek 

Mało który opłatek, którym łamiemy się w Wigilię jest tak omodlony jak ten wypieczony w klasztorze. Opłatkarnia sióstr Sakramentek na Nowym Mieście w Warszawie pracuje na pełnych obrotach i ciągle prowadzi zbiórkę na modernizację.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Opłatki najbardziej omodlone. Trwa gorący sezon w opłatkarni sióstr sakramentek 
Mało który opłatek, którym łamiemy się w Wigilię jest tak omodlony jak ten wypieczony w klasztorze. Opłatkarnia sióstr Sakramentek na Nowym Mieście w Warszawie pracuje na pełnych obrotach i ciągle prowadzi zbiórkę na modernizację.

Sezon na opłatkarski zaczyna się w pracowni Sióstr benedyktynek Sakramentek już we wrześniu. Zaledwie miesiąc później już pojawiają się duże zamówienia świąteczne od parafii na opłatki, które będą rozprowadzane w kościołach. I podczas gdy w zwykłym czasie wypiekiem opłatków zajmuje się tylko kilka sióstr ze wspólnoty, w gorącym okresie przedświątecznym w akcję włączają się właściwie wszystkie siostry. – Nawet nasze kochane siostry emerytki się angażują, choćby pakując opłatki w obwoluty czy koperty – mówi Matka Maria Blandyna Michniewicz, przeorysza klasztoru Benedyktynek Sakramentek na Nowym Mieście w Warszawie.

 

 

 

Życie każdego wigilijnego opłatka zaczyna się oczywiście od ciasta, od wymieszania dobrej jakości mąki z wodą do odpowiedniej konsystencji. Zaraz potem zaczyna się pieczenie. Dzięki hojności darczyńców, którzy latem dołączyli do zbiórki zorganizowanej przez Siostry, można było zakupić nową maszynę do wypieku i zastąpić ręczne wylewanie łyżeczką ciasta opłatkowego do form – wypiekiem maszynowym. Nadal jednak dalsze etapy produkcji wykonywane są ręcznie, ponieważ ciągle siostry zbierają na zakup maszyny do cięcia już wypieczonych opłatków. 

Aby opłatek był trwały, nie łamał się i nie kruszył, nawet jeśli jest wysyłany pocztą w liście, musi być zahartowany. Siostry świeżo wypieczone opłatki umieszczają w wilżarni, gdzie wypieki są nawilżane i skąd trafiają do suszenia, cięcia a potem pakowania. W ten sposób spod palców pracowitych sióstr wychodzi 1100 opłatków dziennie. 

 

 

Każdy świąteczny opłatek ma również odciśnięty rysunek. Dzięki nowej maszynie wypieki wychodzące od warszawskich sióstr sakramentek mają nowe wzory, które powstały przy współpracy z bratem Mikołajem z Tyńca i nawiązują do ikon o Bożym Narodzeniu. Dodatkowo na obwolutach, w które pakowane są opłatki znajdują się modlitwy i fragment Ewangelii, którymi można się posłużyć rozpoczynając rodzinne spotkanie wigilijne.

 

 

No właśnie, modlitwa. To ona robi zasadniczą różnicę między tym, co wychodzi z opłatkarni prowadzonej przez Siostry, a tym, co opuszcza opłatkarnie komercyjne, których produkty czasem także są do nabycia w kościołach. – Nie jesteśmy po prostu wytwórnią opłatków. Każdej naszej czynności towarzyszy modlitwa, również nieustannie się modlimy wypiekając opłatki, można więc powiedzieć, że są one bardzo omodlone – mówi Matka Maria Blandyna. 

Wymiar duchowy opłatków jest w oczywisty sposób obecny w tym, do czego ich używamy: w dzieleniu się, łamaniu i wzajemnym wypowiadaniu dobrych życzeń. Matka Blandyna zwraca uwagę, że pięknie ten wymiar jest ukazany w modlitwie błogosławieństwa opłatków, którą głosi ksiądz gdy je święci. – Modlimy się wtedy o to, żeby “w znaku łamania się chlebem z innymi dzielić się życzliwością, miłością i pokojem”. Abyśmy dzielili się przede wszystkim tą miłością i pokojem, które dostajemy od przychodzącego Zbawiciela – mówi Matka Blandyna.

 


Opłatki są ciągle dostępne w sprzedaży bezpośrednio u sióstr, na furcie klasztoru na Nowym Mieście w Warszawie. Warto też pamiętać o tym, że to główne źródło utrzymania klasztoru benedyktynek sakramentek. Siostry stale prowadzą zbiórkę na dokończenie modernizacji opłatkarni, tak by mogły pracować jeszcze wydajniej. Zbiórkę można wesprzeć  >>tutaj  

 

 

ad/Stacja7

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap