Nasze projekty

Kilka dni drogi, na finale bieg do Maryi. Pielgrzymi dominikańscy już na Jasnej Górze

Na Jasną Górę dotarła 34. Piesza Pielgrzymka Dominikańska. Wśród pątników byli młodzi, rodziny z dziećmi, studenci, ci, którzy szli w ciszy, a także grupa pokutna i tegoroczna nowość – grupa lednicka.

fot. JasnaGoraNews, X.com

Trzydziesta czwarta Piesza Pielgrzymka Dominikańska dotarła na Jasną Górę pod hasłem „Wstań i chodź”. W ciszy, rozważając Słowo, z rodzinami i w otoczeniu młodych – wbiegli na jasnogórskie Błonia, bo „tu nie trzeba udawać”.

SPRAWDŹ>>> Tłumy pielgrzymów na Jasnej Górze. Tylko w sierpniu było ich już ponad 54 tysiące!

Grupy dostosowane do potrzeb pielgrzymów

Pielgrzymka podzielona była na kilka grup tak, by sprostać oczekiwaniom i potrzebom wielu.

Reklama

Była grupa dla młodzieży szkół średnich, to tzw. „dziewiętnastka”, „Rafael”, czyli grupa dla tych, którzy w drodze pragnęli więcej rozważać i modlić się słowem Bożym. W dwóch „Beczkach” szli studenci i osoby związane przez lata szczególnie z duszpasterstwem akademickim prowadzonym przez dominikanów.

Specyfiką pielgrzymki dominikańskiej jest też grupa ciszy, w której jest więcej czasu na medytację, mniej śpiewu pielgrzymkowego, a pewne odcinki pątnicy pokonują w zupełnym milczeniu.

Z kolei grupa Dorothea była dla tych, którzy w myśl „Daru od Boga” uczyli się w drodze dostrzegać wszelkie dary Boże i być wdzięczni za ich obfitość. Była grupa o charakterze pokutnym, jej tradycja jest też to, ze wielu pątników na Jasną Górę wchodzi boso, natomiast dla tych, którzy zapragnęli pielgrzymowania z dziećmi, stworzono grupy rodzinne. 

Reklama

Dalsza część artykułu poniżej.

Reklama

Pielgrzymi: „Nie musi być doskonale i perfekcyjnie, żeby było dobrze”

Paweł szedł w grupie Rafael. Kilkanaście lat temu był już na pielgrzymce, ale zapragnął jakiejś zmiany w życiu i dlatego postanowił pielgrzymkowe doświadczenie powtórzyć. Do grupy, gdzie rozważane jest Słowo Boże, zaprosili go znajomi. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Usłyszał słowo, które zaczęło w nim „pracować” i przekonał się, że nie musi niczego udowadniać, ani być „sprawczym, silnym i idealnym”. Tu nie ma miejsca na udawanie, a kiedy nie trzeba udawać, człowiek czuje się o wiele lepiej – przyznał.

Również do tego nawiązała Anna Jadwisiak z grupy lednickiej; dla niej ważny jest cel, ale tak samo ważna jest droga. Na pielgrzymkę zabrała swojego syna. Pielgrzymując już trzeci raz dostrzega jak ważne są bliskość i relacje. Nie musi być doskonale i perfekcyjnie, żeby było dobrze – powiedziała podkreślając, że najważniejsze jest tworzenie wspólnot; tych małych i dużych. Macierzyństwo pomogło jej też w odkrywaniu własnego dziecięctwa w wierze.

ZOBACZ>>> Nuncjusz apostolski zaapelował do kobiet w Piekarach Śląskich: „Bądźcie misjonarkami nadziei”

Po raz pierwszy szła grupa lednicka

W tym roku po raz pierwszy idzie z nami grupa lednicka – wyjaśnił o. Marcin Słowik, dyrektor pielgrzymki. Grupa została powołana przez duszpasterza o. Tomasza Nowaka dla osób, które czują się związane z pobożnością i duchowością lednicką, ale też ze słynnymi tańcami, muzyką, które powstają na Lednicy. To grupa głośna, która lubi tańczyć, bawić się i śpiewać, ale też oczywiście idąca po to, żeby się modlić. To, co w jeden wieczór dzieje się na Lednicy, tutaj działo się przez siedem dni – dodał z uśmiechem o. Słowik.

Emocje towarzyszyły nie tylko tym idącym z Krakowa, ale także tym czekającym na ich przybycie.

Julita i Józef Gąsiorowie na Błoniach wyglądali swojego syna z rodziną. Jak podkreśliła pani Julita, trzeba zaszczepiać ducha pielgrzymiego. Jej syn Szczepan pierwszy raz na pielgrzymkę wyruszył z nią, kiedy miał 12 lat. Choć pojawiły się u niego kryzysy, dziś, jako ojciec, pątniczym szlakiem podąża w towarzystwie żony i dzieci. Babcia z żalem przyznała, że także chciała pielgrzymować, ale zdrowie na to nie pozwoliło. Nadzieję i radość budzi w niej jednak widok młodych uczestniczących w pielgrzymkach.

Anna Parozner – Bechcicka ze łzami wzruszenia w oczach przyznała, że wielokrotnie pielgrzymowała z dominikańską grupą pokutną. Wymodliłam tu wiele dobrych rzeczy – przyznała dodając, że pielgrzymowanie odmieniło jej serce i życie. Dziś do „Pokuty” dołączyła tuż przy Szczycie, by przejść z nimi choć parę metrów. Towarzyszył jej 6-miesięczny synek, Tobiasz. Tobiasz, czyli Bóg jest dobry – dodała mama.

Pielgrzymka dominikańska z Krakowa rozpoczęła kolejny pątniczy tydzień na Jasnej Górze. Do Maryi nadal zmierzają wierni, by Ją uczcić 26 sierpnia.

KAI, pa/Stacja7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas