video-jav.net

Karta Dużej Rodziny coraz popularniejsza

Ponad 3,3 tys. firm z 20 tys. punktów udziela już różnego rodzaju ulgi, od spożywczych po edukacyjne i turystyczne, w ramach ogólnopolskiej Karty Dużej Rodziny. Od przyszłego roku z programu zniżkowego będzie korzystać prawie 4 mln Polaków. Karta pozwala na mniejsze wydatki, ale zmienia też społeczne postrzeganie wielodzietnych rodzin. Coraz rzadziej kojarzą się one z biedą, a coraz częściej są widziane jako potężna siła nabywcza w gospodarce.

Polub nas na Facebooku!

Karta Dużej Rodziny to system zniżek i dodatkowych uprawnień dla rodzin z trojgiem lub większą liczbą dzieci oferowanych zarówno w instytucjach publicznych, jak i firmach prywatnych. Jej posiadacze mają możliwość tańszego korzystania z ofert instytucji kultury, sklepów, środków komunikacji, punktów usługowych, ośrodków sportowych i rekreacyjnych będących partnerami Karty Dużej Rodziny. Posiadanie Karty ułatwia więc dużym rodzinom funkcjonowanie i obniża koszty codziennego życia.

Rodziny wielodzietne mogą także korzystać z mobilnej Karty Dużej Rodziny (mKDR), która dzięki funkcji geolokalizacji pozwala na wyszukiwanie partnerów udzielających zniżek w okolicy przebywania użytkownika aplikacji. Do zapoznania się i korzystania z konkretnych zniżek w danym miejscu pobytu służą też aplikacje na smartfony i tablety. Jedną stworzył resort rodziny (ma już 45 tys. pobrań), a drugą Związek Dużych Rodzin (30 tys. pobrań).

Rodziny znają swoje potrzeby

Rządowy program dotyczący Karty Dużej Rodziny prowadzony jest od czerwca 2014 r. Od 2015 r. funkcjonuje jako zadanie zlecone samorządom na mocy ustawy o ogólnopolskiej Karcie Dużej Rodziny, którego obsługa jest finansowana z budżetu państwa.

W styczniu 2017 r. Związek Dużych Rodzin podpisał umowę z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej na pozyskiwanie nowych partnerów w ramach Karty Dużej Rodziny, uprzednio wygrywając konkurs ogłoszony przez MRPiPS.

Joanna Krupska, prezes ZDR „Trzy Plus” wskazywała, że to bardzo dobrze, iż organizacja pozarządowa ma wpływ na kształt Karty Dużej Rodziny. – To przejaw zaufania do społeczeństwa, które samo się organizuje, współdecyduje o swoich sprawach. Rodziny wiedzą najlepiej, jakich zniżek, w jakich sklepach potrzebują, same podejmują wysiłek, żeby przekonać firmy do współpracy” – wskazywała Krupska.

Do realizacji projektu powołano zespół, którego celem było i jest nadal negocjowanie zniżek na terenie całej Polski dla rodzin posiadających Kartę oraz podpisywanie umów z firmami ich udzielającymi. W każdym województwie jest co najmniej jedna osoba, która tym się zajmuje. Jest też osoba, która podejmuje negocjacje z przedsiębiorstwami o zasięgu ogólnopolskim.

ZDR „Trzy Plus” w ub. roku ponownie wygrał ministerialny konkurs i podpisał umowę na akwizycję KDR na lata 2018-2019. W tym okresie nastąpi znaczne rozszerzenie działania programu, gdyż zgodnie ze zmianami w przepisach, od 1 stycznia 2019 z Karty Dużej Rodziny będą mogli korzystać wszyscy rodzice, którzy kiedykolwiek posiadali na utrzymaniu co najmniej trójkę dzieci.

“Niezależnie od tego, ile te dzieci mają dzisiaj lat, bo rodzicem dużej rodziny pozostaje się na całe życie” – poinformowała w ubiegłym tygodniu minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska.

“Do tej pory rodzice, którzy wychowywali co najmniej trójkę dzieci, dostawali swoje Karty Dużej Rodziny, a ich dzieci traciły te przywileje w zależności od tego, czy się uczą, w wieku 18 lub 25 lat. Program ten nie obejmował natomiast tych, którzy przed wprowadzeniem Karty Dużej Rodziny wychowywali przynajmniej trójkę dzieci. To było, można powiedzieć, pewną niesprawiedliwością, a wkrótce będzie można tę niesprawiedliwość nadrobić” – uważa Paweł Borządek, doradca Zarządu Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus”.

Duże rodziny – potężna siła nabywcza

Związek Dużych Rodzin wskazuje, że rodziny wielodzietne to potężna siła nabywcza dla całego sektora gospodarczego w naszym kraju. Świadczy o tym m.in. stale zwiększająca się liczba firm przystępujących do programu zniżek oraz liczba użytkowników Karty Dużej Rodziny.

„Jest bardzo duże zapotrzebowanie zarówno ze strony dużych rodzin, jak i firm, które mogą oferować zniżki. Poszerzył się także zakres sektorów gospodarki, w ramach których udostępniane są zniżki” – wyjaśnia Paweł Borządek.

Na początku Karta Dużej Rodziny kojarzyła się niemal wyłącznie ze zniżkami w transporcie kolejowym czy w muzeach. Dziś w programie KDR są ośrodki sportowe, hotele, biura turystyczne, sieci handlowe rozmaitych branż. – Zwiększa się nie tylko wachlarz firm oferujących zniżki, ale też wśród rodzin wielodzietnych Karta Dużej Rodziny jest już dobrze rozpoznawalna. Zdecydowana większość dużych rodzin posiada kartę – wyjaśnia Wincenty Pipka z ZDR „Trzy Plus”.

Niewątpliwie – dodaje – czynnikiem zmieniającym korzystanie z Karty Dużej Rodziny było wprowadzenie dofinansowania rodzin z programu „500+”. Dzięki temu nastąpiło przekierowanie strumienia wydawanych przez duże rodziny pieniędzy z potrzeb podstawowych na takie cele jak dofinansowanie wyjazdów turystycznych, czy dokształcanie w językach obcych.

Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zebranych w styczniu 2018 r. wynika, że z ogólnopolskiej Karty Dużej Rodziny korzysta już 520 tys. rodzin. Wydano do tej pory prawie 2 mln kart, obejmujących 2,7 mln osób w całym kraju. Według szacunków ZDR „Trzy Plus”, dzięki wprowadzonym od nowego roku zmianom do programu przystąpi kolejny milion użytkowników, co da razem prawie czteromilionową rzeszę osób.

Korzyści także dla firm

Ale na przystąpieniu do programu Karty Dużej Rodziny korzystają także same firmy. „W dużej mierze w rodzinach wielodzietnych firmy zyskują stałego i lojalnego klienta, który robi przeważnie duże zakupy. Marża finansowa, która zmniejsza się przy zaoferowaniu zniżki, wraca jednak do podmiotu dzięki większej ilości zakupionych produktów. Nie bez znaczenia jest też zysk wizerunkowy dla firmy, która rozumie ideę programu i zdecydowała się go wesprzeć” – uważa Wincenty Pipka.

Jego zdaniem, ułatwienia oferowane rodzinom wielodzietnym, do których zaliczył także program „Rodzina 500+”, pozwolą uwierzyć takim rodzinom, że nie są gorsze od mniej licznych. – Uczestniczą w tym także, motywowane oczywiście zyskiem, podmioty handlowe. Dla sprzedawcy większa liczba klientów to potencjalnie większy zysk, nawet jeśli jest to rozłożone w czasie. Starzenie się społeczeństwa wpływa na zanik niektórych potrzeb na rynku, ale jeśli generujemy potrzeby w każdym przedziale wiekowym na takim samym poziomie, to sprzyja rozwojowi handlu – argumentuje Wincenty Pipka.

„Nie chodzi tylko o to, by dać klientowi parę złotych zniżki, ale o zrozumienie idei. Wszyscy mówią o kryzysie demograficznym, groźbie zawalenia się systemu emerytalnego i potrzebie zwiększenia dzietności. Program Karty Dużej Rodziny temu odpowiada. Aby zwiększyć dzietność, trzeba zmienić postrzeganie rodzin wielodzietnych, zwłaszcza u młodych ludzi. Jeśli dalej będzie się zrównywać wielodzietność z patologią czy biedą, to dzietności nie zwiększymy” – uważa przedstawiciel Związku Dużych Rodzin.

Korzystanie z udogodnień wynikających z posiadania KDR od czasu jej wdrożenia ulega zmianom. – Te zmiany wynikają nie tyle z samego posiadania Karty, ile z jej rosnącej popularności wśród przedsiębiorców, którzy przystąpili do programu. Zgłaszają się, bo usłyszeli, że to przynosi pozytywny efekt, a sama Karta nie jest już tak enigmatyczna, jak na początku jej funkcjonowania – tłumaczy Wincenty Pipka.

W 2017 r. Związek Dużych Rodzin podpisał 2006 umów na przystąpienie do programu zniżek Karty Dużej Rodziny. Z tego najwięcej w woj. mazowieckim – 381, w woj. świętokrzyskim – 220, w woj. małopolskim – 185, a w lubelskim – 182.

Wśród branż najliczniej reprezentowany jest sektor usług (367 podpisanych umów), edukacyjny (349), branża sportowo-rekreacyjno-turystyczna (323), spożywcza (256) oraz zdrowie (218). Zniżki podpisane zostały głównie w branżach, których oczekiwania spełniają potrzeby dużych rodzin. Są to branże, w których marże są na wysokim poziomie i skorzystanie ze zniżek daje dużą oszczędność rodzinie. Równie często podpisywane były umowy z kategorii „żywność”, na którą duże rodziny wydają najwięcej.

Łącznie firm oferujących zniżki w ramach Karty Dużej Rodziny jest już ok. 3300, a punktów działających w programie zniżkowym ok. 20 tys. Największą rolę odgrywają tu oczywiście nie pojedyncze firmy, a sieci handlowe, które mają takich punktów w całym kraju po kilkaset.

Pobudzić mniej aktywne regiony

ZDR stale monitoruje relacje między wydanymi rodzinom Kartami a liczbą podpisanych w danym województwie umów. Zazwyczaj zauważalna jest pewna prawidłowość: mało wydanych kart przekłada się na niewielką liczbę firm z regionu, które przystępują do programu i oferują zniżki.

Dlatego Związkowi zależy, aby „pobudzić” słabsze tereny, a zatem powiększyć tam siatkę ulg. Chodzi zwłaszcza o cztery województwa: zachodniopomorskie, lubuskie, opolskie i podlaskie. Są to obszary o stosunkowo najwyższym w kraju bezrobociu, a jednocześnie o wysokim odsetku ludności, która wyemigrowała za chlebem zagranicę. Mało jest zatem firm, które niewiele zarabiając, miałyby się dodatkowo decydować na zniżki.

Związek Dużych Rodzin chce się tam skupić przede wszystkim na promocji Karty Dużej Rodziny. Mieszkańcy tych województw być może kiedyś o niej słyszeli, ale nie skorzystali z programu zniżek, który w poprzednich latach był znacznie mniej atrakcyjny niż obecnie. Nie bez znaczenia są też inne akcje promocyjne, jak zapowiadany w Szczecinie (1-3 czerwca) coroczny Zjazd Dużych Rodzin. W ub. roku odbył się on w Nysie, w województwie opolskim.

ZDR „Trzy Plus” nie ukrywa, że jest zadowolony ze współpracy z Ministerstwem Rodziny w prowadzeniu i rozwijaniu Karty Dużej Rodziny. Przedstawiciele ZDR wskazują, że na początku współpracy istniały obawy, że urząd będzie trudnym partnerem w realizacji programu. – Okazało się jednak, że tam, gdzie trzeba usprawnić procedury w przystępowaniu nowych partnerów do programu, ministerstwo wykazuje się dużym zrozumieniem. Mam poczucie, że wszyscy gramy do jednej bramki – wyjaśnia Wincenty Pipka.

Karta ogólnopolska a karty samorządowe

Bardzo dobrym trendem jest przyłączanie się operatorów samorządowych kart do ogólnopolskiej Karty Dużej Rodziny. Paweł Borządek wskazuje, że z punktu widzenia konsumentów, czyli samych dużych rodzin, dużo lepiej byłoby, gdyby w kraju istniał zunifikowany system Karty Dużej Rodziny. Posiadacze ogólnopolskiej KDR powinni móc korzystać ze zniżek także w instytucjach należących do samorządów, ale bez posiadania drugiej, lokalnej karty, zwłaszcza jeśli na co dzień mieszkają w innej części kraju.

„Po co nosić np. dwa razy po osiem kart [każda na jednego członka rodziny – KAI], a do tego jeszcze kartę wojewódzką. Nie chcemy, aby duże rodziny wyróżniały się tym, że ojciec nosi portfel wypchany takimi kartami. Cyfryzacja karty stwarza nowe możliwości” – dodaje Paweł Borządek.

Do uporządkowania systemu muszą się jednak przekonać samorządy. Być może nie będzie to stanowić problemu, gdyż z punktu widzenia korzyści finansowych dla danej instytucji dającej zniżki nieważne jest, kto konkretnie korzysta z ulg: wyłącznie lokalni mieszkańcy, czy także posiadacze Karty spoza regionu.

Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus” jest organizacją pozarządową liczącą ponad 5,5 tys. członków. Działania Związku zmierzają do poprawy warunków życiowych rodzin mających na utrzymaniu troje lub więcej dzieci oraz promują model dużej rodziny i rodziny w ogóle. ZDR od lat prowadzi działania na rzecz skutecznej polityki rodzinnej i inspiruje do jej ulepszania. Przyczynił się m.in. do wprowadzenia ulgi podatkowej na dzieci w 2007 r., wdrożenia w ciągu ostatnich lat samorządowych kart dużej rodziny, a w 2014 r. ogólnopolskiej Karty Dużej Rodziny.

KAI/ad

Homilia bp. Janochy podczas mszy 10 kwietnia

Publikujemy tekst homilii bp. Michała Janochy wygłoszonej podczas Mszy św. sprawowanej w archikatedrze warszawskiej w 8. rocznicę katastrofy smoleńskiej

Polub nas na Facebooku!

„A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w niego wierzy, miał życie wieczne”.

Dziś, jak co roku, jak co miesiąc, wspominamy tych, którzy wtedy zginęli. To już osiem lat. Trudno o tym mówić, nie unikając patosu. Dziewięćdziesiąt sześć córek i synów narodu, pod przewodnictwem prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii. Byli wśród nich ludzie odpowiedzialni za najważniejsze sektory życia państwowego, przedstawiciele największych ugrupowań politycznych, cywile i wojskowi, świeccy i duchowni różnych wyznań, także osoby nie identyfikujące się z żadnym wyznaniem. Słowem – reprezentacja nas – narodu. Tego dnia Polska utraciła prezydenta i znaczną część politycznych elit. Jak powiedział przy odsłonięciu pomnika Prezydent Andrzej Duda – zginęli bo byli razem, zginęli bo chcieli oddać hołd polskim oficerom, zamordowanym w Katyniu. Polskie skrzydła wbiły się w czarną ziemię.

A w naszej katedrze polskie skrzydła wzbijają się w białe niebo. Dumny orzeł zrywa żelazne łańcuchy, zrywa się do lotu. Jakże szczęśliwie dwuznacznie brzmi tutaj czasownik „zrywa”. Od tego zrywu nija sto lat. Jego cenę uświadamia stojąca obok urna z prochami poległych rodaków na różnych frontach pierwszej wojny światowej. Upamiętnia ona – jak głosi napis – 600 tysięcy ofiar, którzy oddali życie za wolną Polskę. „Bo wolność krzyżami się mierzy” – jak śpiewamy w „Czerwonych makach na Monte Cassino”.

Spójrzmy dziś na bolesne wydarzenie sprzed ośmiu lat w perspektywie tego chwalebnego sprzed lat stu. W perspektywie polskiej i szerzej – europejskiej. Upadek trzech mocarstw w wyniku zakończenia Wielkiej Wojny dał szansę niepodległości nie tylko nam, ale innym narodom przez te mocarstwa okupowanym – od Serbów i Chorwatów na południu po Estończyków i Finów na północy.  Otworzył drogę do wolności naszym sąsiadom Litwinom, Łotyszom, Czechom i Słowakom. Trzeba przyznać, nie byliśmy łatwymi sąsiadami.

Białorusini i Ukraińcy nie wybili się wtedy na niepodległość, podzieleni pomiędzy kresy wschodnie Drugiej Rzeczpospolitej a tak zwane Republiki Socjalistyczne Sowieckiego imperium. Polsce, wraz z innymi krajami tej części Europy, przyjdzie budować swoją kruchą niepodległość w kleszczach dwóch zbrodniczych systemów – walki ras i walki klas.

Rok 1918 i jego okolice to początek zmartwychwstania dla wielu narodów tej części kontynentu, również dla Polski.

Na południowej ścianie naszej katedry epitafia i tablice upamiętniające wielkie postaci historyczne: Józef Piłsudski, Roman Dmowski, Wincenty Witos, Wojciech Korfanty, Ignacy Paderewski… I wielu, wielu innych. Każdy z nich, w różnym stopniu, przyczynił się do powstania i kształtu Drugiej Rzeczpospolitej. W swoich wizjach Niepodległej różnili się między sobą, nieraz radykalnie. Spierali się, nieraz gwałtownie. Dziś, z dystansu paru pokoleń, widzimy lepiej to, czego oni nie widzieli z bliska: to, co ich łączyło. Miłość do Ojczyzny. Ich nazwiska i wizerunki, często odległe od siebie za życia, po latach sąsiadują ze sobą na ścianie naszej katedry. Tutaj jest dość miejsca dla każdego. W nawie świątyni i w nawie historii. Ale tamten spór wciąż trwa, w swoich kolejnych odsłonach. I trwa odbudowana po wojnie katedra, i trwa Kościół, otwarty dla wszystkich ludzi dobrej woli.

Do tamtych nazwisk dodajmy jeszcze dwa nazwiska biskupów warszawskich, którzy spoczywają w tej katedrze. Pierwszy z nich, Zygmunt Szczęsny Feliński, był świadkiem orła w kajdanach, nie doczekał  jego zrywu. Za życia przez zwolenników powstania styczniowego krytykowany za ugodowość, przez zwolenników ugodowości za bezkompromisowość. Samotny zesłaniec, dzisiaj święty Kościoła.

Drugi z nich, Stefan Wyszyński, jako młody chłopak był świadkiem, jak biały orzeł zrywa się do lotu, potem jako młody ksiądz przeżył zakucie orła w podwójne kajdany. Po wojnie kajdany orłowi zdjęto, ale pozbawiono korony i zamknięto w klatce. Mógł rozłożyć skrzydła, ale nie mógł pofrunąć. I wtedy biskup Wyszyński stał się prawdziwym interrexem. Prymas Tysiąclecia, ufamy – przyszły święty Kościoła. Jak Mojżesz doprowadził Polaków do Ziemi Obiecanej, i jak Mojżesz sam do niej już nie wszedł.

Biblijna Ziemia Obiecana nie czekała na Izraelitów. Po latach wędrówki przez pustynię, gdy doświadczali swojej słabości, a zarazem opieki Bożej, cud osiągnięcia celu wymagał nieustannego potwierdzania zmaganiem i walką. „Wolność jest nam dana i zarazem zadana, jako najtrudniejszy dar” – wołał nasz rodak, święty Jan Paweł II. I nie przestaje wołać.

Jaka jest dzisiaj nasza ojczyzna? Jaka jest ziemia naszych praojców, ziemia Szczęsnego Felińskiego, Piłsudskiego, Dmowskiego, Witosa, Korfantego, Wyszyńskiego, ziemia Karola Wojtyły, po stu latach od tamtego cudu? Dziś między katedrą a pałacem prezydenckim stoją bariery, chroniące Polaków przez Polakami, a czarne marsze domagają się prawa do zabijania nienarodzonych.

Czy  ten orzeł, który rozrywa kajdany i wzlatuje do lotu, nie jest tylko projekcją naszych narodowych tęsknot, czy nie jest naszym kolejnym zbiorowym złudzeniem, czy nie jest jakąś tragiczną farsą? Czy nie ma racji Norwid, kiedy pisze:

„Z wszelakich kajdan, czy te są –

Powrozowe, złote czy stalne?…

– Przesiąkłymi najbardziej krwią i łzą…

Niewidzialne!…”

Nasz narodowy etos wyczula nas na wartość wolności zewnętrznej i na to, co tej wolności zagraża, albo tylko wydaje się zagrażać. Ale jednocześnie pozostajemy tragicznie obojętni wobec wolności wewnętrznej, tej wolności najważniejszej, którą przynosi nam Chrystus. Chcę mówić o tych niewidzialnych kajdanach, które pętają nasze sumienia, niezależnie od tego, po której stronie barykady stoimy. Chcę mówić o całym systemie kajdan wewnętrznych, które są tym bardziej niebezpieczne, im mniej jesteśmy ich świadomi. Chcę mówić o kajdanach naszych widocznych i niewidocznych osobistych uzależnień – od alkoholu, narkotyków, pornografii, hazardu. Chcę mówić o kajdanach naszych namiętności – ślepego konsumpcjonizmu, ślepej nienawiści, zazdrości, gniewu, ale też tych bardziej „miękkich” i społecznie mniej lub wcale nie kontestowanych, jak uzależnienie od internetu, od gier komputerowych, uzależnienie od opinii publicznej, od opinii mediów, od opinii tego czy innego środowiska, uzależnienie od pieniędzy, uzależnienie od władzy sprawowanej lub utraconej i pożądanej, od stanowiska, od prestiżu, czyli, mówiąc biblijnie, uzależnienie od starego człowieka, który jest w każdym z nas, świeckich i duchownych, cywilnych i wojskowych, starych i młodych, bogatych i biednych, zdrowych i chorych. A korzeniem grzechu jest pycha, co z taką pasją wytyka nam wszystkim papież Franciszek.

Te kajdany, bardzo osobiste, mają swój wymiar społeczny. W tym kontekście chcę wspomnieć o kajdanach, które często bezwiednie sami sobie nakładamy, albo pozwalamy nakładać, poprzez bezkrytyczne uleganie wpływowym ideologiom i dogmatom. Myślę o tym, co Jan Paweł II nazwał „cywilizacją śmierci”, gdzie w imię egoistycznej wolności oderwanej od solidarności i od odpowiedzialności głosi się prawo do decydowania o życiu nienarodzonych, upośledzonych, śmiertelnie chorych.

Warto pamiętać, że pierwszym krajem w Europie, który wprowadził nieograniczone prawo zabijania nienarodzonych była bolszewicka Rosja pod rządami Lenina, a drugim – nazistowskie Niemcy pod rządami Hitlera. To Hitler pierwszy wprowadził na ziemiach podbitych legalizację aborcji, celem eksterminacji Polaków, Żydów i Rosjan. Dziś tego samego prawa domagają się w imię postępu. Czy jeżeli ludożerca je widelcem i nożem to postęp pyta Stanisław Lec. W tym miejscu można powtórzyć pytanie, nieco nadużywane, niemniej ważne i poważne: Quo vadis Polonia? Quo vadis Europa?

Zdaję sobie sprawę, to moje kazanie, jak pewnie wszystkie nasze kazania, nasze przemówienia, przeminie z wiatrem. Co zostanie? W płaszczyźnie kultury zostanie sztuka i poezja, zwłaszcza ta, która ma wymiar profetyczny. Oddajmy jej głos. Zbigniew Herbert („Nasze dziecko”, fragmenty):

Nasze dziecko z retorty rozwija się świetnie

niebieskooki bobas różowy Futurus […]

kiedy miał lat dwanaście ogłosił kilka książek

natychmiast weszły na listę bestsellerów

recenzenci chwalili kapitalne syntezy

porównał Marksa z Buddą, Chrystusa z Talleyrandem

złośliwi zarzucali pomieszanie pojęć

a przecież nasz syn wyzwolił się od pojęć.

Jedno nas trochę martwi że jest raczej smutny

i wpada często w wielkie rozdrażnienie

nie wolno przy nim mówić pewnych słów i zwrotów

takich jak Pan Bóg sumienie i naród

wtedy tupie nogami i zatyka uszy

natomiast nieodmiennie bawią go pogrzeby

wojny zarazy głód

Nasz syn z retorty zostanie profesorem

czeka żeby otwarto stosowny departament

pracuje nad systemem ochrzczonym – Prezentyzm

w którym śmiało odrzucił całą ontologię

zmurszałe kategorie czasu i przestrzeni

parę innych drobiazgów bardzo upraszczając

jest to filozofia chwili momentów niezwiązanych

z sobą i z kosmosem apologia przypadku

inaczej mówiąc wolności absolutnej

kiedy to nicość wysyła świetliste sygnały

a inna nicość odpowiedź daje gromkim śmiechem

Kiedy wolność oderwana od prawdy staje się wolnością absolutną, wtedy wolno absolutnie wszystko, co celnie wyśmiał Jacek Kaczmarski w ironicznej piosence „Postmodernizm”:

Wszystko wolno! Hulaj dusza!

Do niczego się nie zmuszaj!

Niczym się nie przejmuj za nic!

Nie wyznaczaj sobie granic!

I nie próbuj nic zrozumieć,

Nie pochodzi – mieć – od – umieć.

Możesz wierzyć, lub nie wierzyć,

Nic od tego nie zależy. […]

Wszystkie mody, wszystkie style

Równie piękne są – i tyle.

(Lub, jak chcesz, równie szkaradne –

Konsekwencje tego żadne).

Zachwyt tyle wart, co wzgarda,

Stryczek tyle, co kokarda,

Prawda tyle, co jej brak,

Smaku brak – tyle co smak. […]

Ktoś się wzburza, że tak nie jest,

Niech się wzburza! – Ty się śmiejesz!

Nie daj wzburzać się ni wzruszać:

Wszystko wolno! Hulaj dusza!

– Oj, nie wolno rzeczy wielu,

Kiedy celem jest – brak celu…

(Zwłaszcza, jeśli duszy nie ma –

I to wszystko na ten temat).

Papież Benedykt XVI przestrzega, że współczesna demokracja oderwana od aksjologicznych fundamentów, z których wyrasta kultura Europy, oderwana od chrześcijaństwa może przekształcać się, pod sztandarem fałszywie pojmowanej wolności, w system kryptototalitarny o nastawieniu skrycie lub jawnie antychrześcijańskim, a papież Franciszek mówi wprost o ideologicznej kolonizacji. Czy nie mają racji?

Dumny orzeł zrywa żelazne łańcuchy, zrywa się do lotu.

Czy rzeczywiście dumny? Czy rzeczywiście zrywa?

Panie Prezydencie, Panie i Panowie, Bracie i Siostry. Oddając hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej, pragnę wyrazić wdzięczność tym wszystkim obecnym tu i nieobecnym politykom, ludziom kultury i odpowiedzialnym za kształt naszego kraju, którzy – niezależnie od swoich politycznych przekonań i sympatii – odważnie bronią fundamentów, bronią tożsamości narodu polskiego, a tym samym tożsamości Europy narodów.

Instalacja towarzysząca naszej Mszy świętej za poległych w katastrofie pod Smoleńskiem została sporządzona na Wielki Piątek. Tego dnia, i przez całą Wielką Sobotę, na dole, poniżej orła, wyobrażone było martwe ciało Chrystusa w grobie, a w górze Ciało Chrystusa uwielbione i zmartwychwstałe, Ciało Eucharystyczne. Ten paschalny kontekst nadaje tej instalacji wymiar teologiczny. Jest nim Grób Pański. Drodzy Bracia i Siostry, ten paschalny kontekst nadaje najgłębszy sens idei, która została tu przywołana – stuleciu naszej niepodległości. Ten paschalny kontekst nadaje wreszcie najgłębszy sens temu, co wydarzyło się przed ośmiu laty w smoleńskim lesie. Bo wolność krzyżami się mierzy.

Polskie skrzydła wbiły się w czarną ziemię.

Polskie skrzydła wzbijają się w białe niebo.

Co to znaczy „paschalny kontekst”? Podpowiadają nam to święci, zwłaszcza postawieni w sytuacji skrajnej. Oni uczą nas widzenia ludzi, narodu i świata w innych proporcjach, w nowej perspektywie. Emilian Kowcz, Ukrainiec, kapłan Kościoła greckokatolickiego. Za pomoc udzielaną podczas wojny Żydom i Polakom trafił na Majdanek.

Oto fragment ostatniego grypsu pisanego z obozu do rodziny:

„Wszyscy jesteśmy tu równi: Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Rosjanie, Litwini czy Estończycy. Jestem tu teraz jedynym kapłanem. Nie mogę sobie wyobrazić, co by oni beze mnie zrobili. Tutaj widzę Boga – Boga, który jest Jeden dla wszystkich nas, bez względu na nasze religijne odmienności. Może nasze kościoły się różnią, lecz we wszystkich nich rządzi ten sam Wszechmogący Bóg. Kiedy odprawiam Mszę, wszyscy oni modlą się. Modlą się w różnych językach -ale czy Bóg nie rozumie wszystkich języków? Umierają na różne sposoby i ja pomagam im przechodzić ów most. Czyż to nie błogosławieństwo? Czy to nie najwspanialsza korona, jaką mógłby mi włożyć na głowę mój Pan? Tak! Dziękuję Bogu tysiąc razy dziennie, że posłał mnie tutaj. O nic więcej nie będę Go prosił. Nie rozpaczajcie z mego powodu. Radujcie się ze mną!”

Ks. Emilian Kowcz zmarł 25 marca 1944 roku, w święto Zwiastowania. Błogosławiony Kościoła.

W samym środku piekła – Dobra Nowina. To jest Pascha!

„A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w niego wierzy, miał życie wieczne”.