video-jav.net

Dziś zaczyna się Noc Konfesjonałów 9.0

Skoro człowiek nie ma czasu w dzień, to otwieramy się dla niego w nocy. Księża dyżurują i czekają, wystarczy tylko przyjść – mówi ks. Grzegorz Adamski, koordynator akcji. Aktualnie do Nocy Konfesjonałów włączyło się już 215 parafii w całej Polsce. Inicjatywa, która rozpocznie się jutro, odbywa się pod patronatem przewodniczącego KEP abp. Stanisława Gądeckiego.

Polub nas na Facebooku!

Parafie, w których odbędzie się nocny lub wieczorny dyżur spowiedników ciągle mogą się zgłaszać do akcji.  Warunkiem uczestnictwa parafii jest zorganizowanie spowiedzi w Wielkim Tygodniu trwającej przynajmniej do północy oraz zgłoszenie tego faktu w portalu akcji: www.nockonfesjonalow.pl. Na stronie znajduje się mapa oraz adresy wszystkich kościołów, które włączają się w Noc Konfesjonałów.

– Ta akcja jest skierowana przede wszystkim do ludzi, którzy nie mogli skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania podczas rekolekcji wielkopostnych czy w czasie całego okresu Wielkiego Postu. Często zabieganie, wir pracy czy powrót z zagranicy spowodowały, że nie skorzystali wcześniej ze spowiedzi. Noc Konfesjonałów to taka trochę spowiedź ostatniej szansy – mówi ks. Grzegorz Adamski, koordynator Nocy Konfesjonałów.

Jak wyjaśnia ks. Adamski akcja jest odpowiedzią na styl życia współczesnego człowieka – odkładanie rzeczy duchowych na ostatnią chwilę. – Skoro człowiek nie ma czasu w dzień to otwieramy się dla niego w nocy. Księża dyżurują i czekają, wystarczy tylko przyjść. Noc Konfesjonałów to też trochę wybicie z ręki wymówki, że nie ma czasu, bo w nocy jeśli ktoś chce, to znajdzie czas – podkreśla. Jak dodaje, spowiednikiem wiele razy podczas Nocy Konfesjonałów był również abp Andrzej Dzięga, który brał dyżury późno w nocy.

Koordynator akcji mówi, że noc stanowi dobrą atmosferę do tego żeby wrócić do Jezusa. – Są sytuacje, że ktoś usłyszał o Nocy Konfesjonałów i to było impulsem dla niego, żeby przyjść do konfesjonału, nieraz po wielu latach, i w spokoju, bez presji czasu skorzystać z tego sakramentu – zaznacza ks. Adamski.

Noc Konfesjonałów rozpocznie się w Wielkim Tygodniu we wtorek, jednak najwięcej parafii weźmie w niej udział w Wielki Piątek.

ZOBACZ MAPĘ

Pierwsza Noc Konfesjonałów odbyła się 2 kwietnia 2010 roku o godz. 21:37 dla upamiętnienia św. Jana Pawła II. Wówczas wzięło w niej udział 3 parafie ze Szczecina. Dwa lata później do akcji włączyło się już prawie 100 kościołów, a w roku 2017 było ich już 220.

– Zainteresowanie Nocą Konfesjonałów jest duże, coraz więcej diecezji przyłącza się do tej inicjatywy. Ale przede wszystkim dużą wiarę w sens tej akcji dają nam ludzie, którzy w nocy przychodzą, chcą się pojednać i w wymiarze duchowym przygotować na święta Wielkiej Nocy – wyjaśnia ks. Adamski.Aktualnie na Noc Konfesjonałów 9.0. zgłosiło się już 109 w całej Polsce.

Najwięcej parafii weźmie udział w archidiecezjach krakowskiej, gdańskiej, wrocławskiej i diecezjach gliwickiej, opolskiej, zielonogórsko- gorzowskiej i szczecińsko-kamieńskiej.

Przypomnijmy, że na początku lutego 2014 roku, podczas wizyty „ad limina apostolorum”, biskupi opowiedzieli papieżowi Franiszkowi o Nocy Konfesjonałów. – Papież Franciszek udziela błogosławieństwa wszystkim kapłanom posługującym podczas tegorocznej Nocy Konfesjonałów – poinformował z kolei papieski jałmużnik, abp Konrad Krajewski. Papież podkreślił wagę tej posługi sakramentalnej stwierdzając, że kapłana można zastąpić w wielu działaniach, ale nigdy w konfesjonale.

KAI/ms, ad

Zawsze patrzcie tak, jakby ten więzień to był wasz brat [WYWIAD]

Zawsze patrzcie tak, jakby w tym więzieniu był wasz syn, wasza córka, wasza siostra, wasz brat. To są ludzie, którzy też chcą żyć, którzy też chcą robić dobre rzeczy, rozwijać się. Chcą kochać i chcą być dla kogoś ważni – powiedział w rozmowie z KAI naczelny kapelan więziennictwa, ks. Adam Jabłoński.

Polub nas na Facebooku!

Publikujemy treść rozmowy:

Paulina Godlewska (KAI): Jak to się stało, że trafił Ksiądz na posługę właśnie do więzienia?

Ks. Adam Jabłoński: Kiedyś ksiądz biskup szukał kapelana do więzienia. Zgłosiłem i już zostałem, a po kilkunastu latach biskupi wybrali mnie na naczelnego kapelana więziennictwa. Zawsze byłem blisko ludzi z tzw. marginesu. W domu rodzinnym wpojono mi, że ci ubodzy, ostatni, ci w więzieniach, są nam najbliżsi. To, że trafiłem na posługę do więzienia to naturalna kolej rzeczy. Nie dziwi mnie po latach to, że jestem właśnie na tym miejscu. A posługuję już od 12 lat.

KAI: Jak wygląda praca z więźniami?

– Myślę , że największy wpływ na jakość naszej posługi ma nasza osobowość. To, jacy jesteśmy, przekłada się na nasz sposób funkcjonowania w więzieniu. Ja z więźniami żyję tak, jakbym był jednym z nich. Dla mnie więzienie to drugi dom, więc nie odbieram tego nawet w kategoriach posługi – po prostu żyję w więzieniu i dla mnie jest to naturalne.

Kapelani w więzieniu są przede wszystkim od sakramentów. Ale działamy zasadą św. Jana Bosko – daj wszystko oprócz grzechu. Każdy więc angażuje się ze swoimi talentami i wierzymy, że Bóg to wszystko prowadzi. Kontakt z więźniami to Msza św., umawianie się na spotkania. Czasami oglądamy mecz, czasami sami go rozgrywamy lub urządzamy turnieje sportowe. Ta posługa to towarzyszenie, bycie razem z nimi tam, za murami więzienia.

KAI: Czy więźniowie chętnie angażują się w życie religijne i zajęcia proponowane przez księdza?

– Podobnie jak ludziom na wolności, tak i tu nie wszystkim odpowiada Kościół. Dla jednych jest to pewien sposób funkcjonowania i obecność księdza bardzo im odpowiada, inni angażują się bo liczą, że dzięki temu mogą coś zyskać. Są też momenty załamania osadzonych, kiedy szukają obecności księdza. Trudno generalizować.

Kiedy pracowałem w więzieniu wśród mężczyzn mogę powiedzieć, że procent ich zaangażowani i uczestnictwa w kościelne praktyki jest mniej więcej taki sam, jak procent zaangażowania mężczyzny żyjących na wolności.

Oczywiście sytuacje traumatyczne czy skrajne, jakie bywają w więzieniu powodują, że człowiek staje się wrażliwszy, ale są też tacy, którzy się buntują i nie chcą mieć nic wspólnego z Kościołem. Są i tacy, którzy chętnie coś robią z księdzem, ale nie chcą chodzić do kościoła i nie chcą się angażować religijnie. Ich też trzeba przygarnąć. Bywają też więźniowie, którzy chodzą to kościoła, bo tak nauczono ich w domu. Spektrum postaw jest naprawdę ogromne.

KAI: Wspomniał Ksiądz o sakramentach wpisanych w posługę kapelanów więziennictwa. Czy osoby, które często skazywane są za ciężkie przestępstwa np. morderstwa, otoczone są specjalną opieką?

– Kiedy jest się kapelanem i wjedzie się do więzienia, to już się nie widzi tego, co wcześniej się myślało: to morderca, gwałciciel, zabójca. Kiedy jesteś z nimi to żyjesz tak, jakby był to twój brat, ktoś z twojej rodziny. Spowiada się jak każdy inny. To, że jest mordercą, zostaje gdzieś tam, z tyłu głowy.

KAI: Czy w więzieniu zdarzają się przypadki osadzonych, którzy mimo popełnionych zbrodni wracają do Boga?

– Większość żałuje rzeczy, które zrobiła. To naturalne. Czy są to głębokie nawrócenia? Trudno powiedzieć. W więzieniu łatwo się nawrócić, bo jak się nawrócę to chodzę na jakąś grupkę modlitewną, chodzę do kościoła, na zajęcia. To, czy te nawrócenia są głębokie, pokazuje dopiero życie na wolności. Tam już człowiek sam staje przed decyzją, czy nadal się modlę i będę chodził do kościoła. Bywa różnie. Na wolności Pan Bóg jest im mniej potrzebny. Nawrócenie dokona się wtedy, kiedy mówią, że już bez Niego sobie nie radzą. W więzieniu łatwo to przyznać.

KAI: A czy osadzeni przyznają się do swojej winy?

– Musimy sobie zdać sprawę z tego, że większość osób nie jest skazanych za jeden czyn, ale szereg zdarzeń. Oni sobie to układają w swojej głowie i potrafią się wytłumaczyć. Jak każdy z nas, bo też robimy różne rzeczy w podłości. Gdybyśmy nie byli w stanie siebie wytłumaczyć, to byśmy się na ulicy nie pokazali ze wstydu. My, wszyscy ludzie tego świata, jesteśmy w stanie wytłumaczyć najgorsze podłości i draństwa. Jesteśmy mistrzami w tłumaczeniu samych siebie.

KAI: Wspominał Ksiądz, że czasami więźniowie angażują się w praktyki religijne, bo to dodatkowe zajęcia. A jaki jest stosunek więźniów do podejmowania pracy?

– Pójście do pracy to marzenie. Możliwość podjęcia zatrudnienia to rewolucja i ogromna radość.

KAI: Z czego jeszcze więźniowie cieszą się na co dzień?

– Największą radością dla więźniów jest obecność osób kochanych, kiedy przyjdą w odwiedziny. Na wolności często nie docenia się obecności bliskich. W więzieniu ich obecność to ogromna radość.

KAI: Co warto mówić ludziom o więźniach? Często bez problemu jesteśmy w stanie ich zaszufladkować.

– Trzeba mówić jedno: każdy z nich potrzebuje kochać i być kochanym. Jak każdy. To, że urodziliśmy się w innych rodzinach… Być może właśnie nas Pan Bóg wyratował, że nie pochodzimy z patologicznych środowisk. Zawsze patrzcie tak, jakby w tym więzieniu był wasz syn, wasza córka, wasza siostra, wasz brat. To są ludzie, którzy też chcą żyć, którzy też chcą robić dobre rzeczy, rozwijać się. Chcą kochać i chcą być dla kogoś ważni.

***

26 marca obchodzony jest Dzień Modlitw za Więźniów w liturgiczne wspomnienie Dobrego Łotra. Został ustanowiony przez biskupów na wniosek Bractwa Więziennego podczas 347. Zebrania plenarnego Episkopatu w 2009 roku. Jest to dzień, w którym szczególną modlitwą otacza się więźniów i ich rodziny.

Rozmawiała Paulina Godlewska / Warszawa