video-jav.net

Za dużo w naszych sercach obojętności

Radzimy sobie ze wszystkim. Wydaje nam się, że niemal wszystko jest w naszych rękach. Wymyka nam się tylko Bóg. Za dużo w naszych sercach obojętności - powiedział w Wielki Czwartek ordynariusz diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Bp Edward Dajczak, podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej w koszalińskiej katedrze.

Polub nas na Facebooku!

– Zanim zaczniemy medytować nad tym co ma się w nas stać, musielibyśmy pomyśleć o siostrach i braciach z Koszalina, których tu, ani w żadnej świątyni nie ma. Którzy nie rozumieją, co Jezus czyni. Musielibyśmy pomyśleć o wszystkich naszych chwilach, w których moglibyśmy być z Jezusem, ale nie jesteśmy. Za dużo w naszych sercach obojętności – mówił bp Dajczak.

Bp Dajczak zaznaczył, że jako ludzie staramy się kontrolować wszystko. Nigdy jednak człowiek nie będzie miał wpływu na Boga i jego ogromną miłość. – Jesteśmy ludźmi, którzy są zanurzeni w biegu życia. Radzimy sobie ze wszystkim. Wydaje nam się, że niemal wszystko jest w naszych rękach. Tworzymy wszystko, co nam w tym świecie umila czas, co jest przyjemne, jest piękne. Rozwój techniki jest oszałamiający. Wymyka nam się tylko Bóg. Nie jesteśmy w stanie nim sterować. Nie jesteśmy w stanie zatrzymać jego miłości. I to jest powód również odrzucenia, ponieważ ta miłość, która przenika nasze serca nie może nie sięgać naszej codzienności – zauważył duchowny.

Bp Dajczak nawiązał do słów ojca świętego Benedykta XVI, który w jednym ze swoich kazań stwierdził, że dokładniejszy przekład słów modlitwy z jej greckiego oryginału brzmiałby „chleba naszego istotnego, daj nam dzisiaj”.

– Ten świat ma taki zapas żywności, że nie każe się rolnikom uprawiać ziemi. I na tym świecie ludzie umierają z głodu. W okrutnych mękach. Nie z powodu braku żywności, tylko z powodu braku serca i człowieczeństwa. Z powodu tego, że w człowieku jest za mało człowieka. Że jakieś prawa ekonomii są ważniejsze od życia. To okrucieństwo współczesnego świata, o którym on milczy. Gdyby wszyscy chrześcijanie to wołanie modlitewne zamieniali jeszcze piękniej w życie. Przecież byłoby inaczej – powiedział biskup.

– Myślę, że warto by zmienić w odbiorze to rozesłanie po Eucharystii – „idźcie, spełniona ofiara”. Ono jest prawdziwe, ale jeszcze prawdziwsze jest „idźcie, i zanieście gdzieś tę miłość”. Ona się w was zaczęła na nowo, nakarmiliście się nią – podsumował kaznodzieja.
arw / Koszalin

Abp Jędraszewski: Europa chce zapomnieć o Chrystusie

Czas, w którym przyszło nam żyć, jest czasem ogromnego kryzysu kulturowego, w którym nie ma miejsca na prawdę. Europa chce zapomnieć o Chrystusie – powiedział abp Jędraszewski w kazaniu wygłoszonym dziś, podczas wielkopiątkowego Misterium Męki Pańskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej

Polub nas na Facebooku!

Wielkopiątkowe Misterium Męki Pańskiej zgromadziło na kalwaryjskich dróżkach blisko 200 tys. pielgrzymów.

 

W wygłoszonym do nich słowie metropolita krakowski mówił, że we współczesnym świecie nie ma miejsca na prawdę. Odwołał się do pojęcia „postprawdy”, które określa, że nie liczą się żadne argumenty obiektywne ani uczciwe dążenie do prawdy, ale ważne są narracje, odwołujące się do emocji, ludzkich uprzedzeń i lęków. Według niego, narracje te budowane są przez „mistrzów współczesnych mistyfikacji i kłamstwa”, a ich efektem – do którego dążą media – jest zagubienie i bezradność człowieka. „W tym świecie nie ma żadnych prawdziwych autorytetów. Co jakiś czas media ogłaszają pewnych ludzi jako autorytety, niewiele jednak trzeba czasu, żeby okazało się, jak te tzw. autorytety kompromitują same siebie. I przedstawia się kolejne, i każe się ludziom wierzyć w ich słowo, i czynić tak, jak oni postępują” – mówił kaznodzieja, stwierdzając, że jest to ogromne zagrożenie, w jakim wszyscy się dziś znajdujemy.

 

„Coraz bardziej do głosu dochodzi cynizm, a wraz z nim szyderstwo z tego, co głosi Kościół, co integralnie związane jest z chrześcijańską wiarą” – podkreślał abp Jędraszewski, podając konkretne przykłady takich działań. „Za gest działalności artystycznej zaczyna uchodzić publiczne darcie Pisma Świętego, powiązane z bluźnierstwami. Za przejaw szczególnej wrażliwości, także estetycznej, głoszona jest profanacja krzyża. Za rzecz oczywistą w niektórych krajach Europy uważa się usuwanie krzyży z przestrzeni publicznej i to pod płaszczykiem tolerancji i fałszywego zatroskania o to, aby te krzyże nie raniły uczuć innych ludzi. W Wielkim Tygodniu 2017 roku w satyrycznym czasopiśmie niemieckim na okładce ukazała się swastyka hitlerowska, a do niej przybity Chrystus” – wyliczał.

 

„Można odnieść wrażenie, że chrześcijańska Europa zapomina o swojej tożsamości, o tym, z czego wyrosła. A przecież wyrosła z antycznego przesłania o obiektywnej prawdzie, a równocześnie z chrześcijaństwa, z zupełnie nowej wizji Boga i człowieka, z wizji Boga, który jest miłością tak wielką i ostateczną, tak przejmującą, że Ojciec wydaje swojego Syna, aby wszyscy, którzy w Niego wierzą, mogli mieć nadzieję życia wiecznego” – dodał metropolita krakowski.

 

„Europa chce o Chrystusie zapomnieć i nie chce przyjąć tego, że istnieje obiektywna prawda, do której mamy dążyć” – ubolewał hierarcha, zauważając, że dziś już nikt poza Kościołem, nie mówi o tym, że do Królestwa Chrystusowego należą ci, którzy są z prawdy.

 

Szczytem cynizmu i bezprawia nazwał abp Jędraszewski nazywanie „wartością europejską” prawo kobiety do zabijania własnego dziecka. „Kto pozwala człowiekowi zabijać drugiego, zwłaszcza niewinnego i bezbronnego, i cynicznie powiedzieć, że to jest wartość?” – pytał kaznodzieja.

 

Przypomniał historię Mary Wagner, wtrąconej do więzienia za to, że błaga kobiety pod klinikami aborcyjnymi, by ocaliły poczęte w nich życie. Przywołał również przykład prof. Bogdana Chazana, który został zwolniony z dyrektorstwa swojej kliniki dlatego, że nie chciał zabić dziecka i doprowadzić do tego, by matka zgodziła się na jego śmierć. Według niego, są to jaskrawe przykłady prawa, które „bardzo często jest jednym wielkim bezprawiem”, bo stanowione jest przez ludzi, którzy są pozbawieni prawego sumienia. „Wielki kryzys ogarnia dzisiejszą Europę i ten kryzys coraz bardziej się pogłębia. Wszystko dlatego, że coraz mniej jest ludzi, którzy tworzą kształt Europy, coraz mniej ludzi, których są z prawdy, którzy są ludźmi prawego sumienia” – wskazał metropolita krakowski.

 

Abp Jędraszewski przypomniał, że Królestwo Chrystusa nie jest z tego świata, ale ma On swoich świadków. „Dzieje Kościoła to dzieje ludzi, którzy idą z odwagą i mocą, jaką daje im Duch Święty, by głosić Ewangelię o zbawieniu, jakie daje nam Jezus Chrystus, który mówi o sobie: Ja jestem Prawdą, Życiem, Drogą” – mówił, dodając, że prawda, którą jest Chrystus, jest jednocześnie pewną drogą do pełni życia. „Świadkowie Chrystusa, apostołowie a potem ich uczniowie, ale także świadkowie współcześni, żyjący pośród nas, ludzie z prawdy, oni wiedzą, że prawda nas wyzwoli” – podkreślał.

 

Na koniec kaznodzieja zaznaczył, że zobowiązaniem wszystkich chrześcijan, świadków i uczniów Jezusa, jest walczyć „z całych sił duchowych” o to, by być ludźmi prawego sumienia i mieć w sobie przeświadczenie, że wyzwala jedynie „ta prawda, którą jest Jezus, ta miłość, którą On sobą samym objawił, ta Jego miłość, która każe uwierzyć, że ponad wszystko jest Boże miłosierdzie”.

 

Piątkowa część misterium pasyjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej rozpoczęła się o świcie przed Domem Kajfasza. Spod Domu Kajfasza wierni dotarli Dróżkami Męki Pańskiej do Ratusza Piłata. Tam odczytany został „Dekret skazujący Jezusa na śmierć przez Piłata”, a metropolita krakowski wygłosił słowo pasterskie. Wierni w Drodze Krzyżowej idą na Wzgórze Ukrzyżowania, gdzie bp Jan Szkodoń będzie przewodniczył liturgii Wielkiego Piątku. Aż do niedzielnej rezurekcji w Grobie Pana Jezusa będzie trwała adoracja Najświętszego Sakramentu.


md / Kalwaria Zebrzydowska

Katolicka Agencja Informacyjna