Za wszelką cenę

Pracuje w mediach, bo wszyscy wokół mówili, że ma do tego talent. Dołożyła pracowitość. Kiedy miała przeskoczyć kolejny szczebelek na ścieżce kariery – dramatycznie zabrakło pewności siebie. Deficyt znikał po lampce wina. Potem po dwóch, trzech, kilku, kto by tam liczył. O spotkaniu, które przerwało ten ciąg opowiada Marta, dziennikarka, lat 32.

Joanna
Maleńka
zobacz artykuly tego autora >

W mojej pierwszej pracy, na II roku studiów, po pierwszym miesiącu miałam wrażenie, że najtrudniejsze, co mnie w niej spotyka, to nadążyć za moimi szefami w… piciu. W taki sposób, aby jednocześnie nie wypadać z omawianych poważnych tematów po – mojej jednej a ich kilku – lampkach koniaku, wina czy czegokolwiek, co tam się jeszcze pojawiało w tle.

Na szczęście nie próbowałam z nimi ścigać się na mocne głowy a oni szybko zauważyli, że pożytku ze mnie nie będzie, jeśli na spotkaniach służbowych będą i mnie do picia namawiać. Dali spokój. Pięć lat później, pracując w innej redakcji zupełnie innego pisma, usłyszałam od redaktorki, którą podziwiałam: "Po lampce wina cudownie mi się pracuje". To zdanie i błogi uśmiech na twarzy tej pięknej kobiety nie wiedzieć czemu wróciły mi przed oczy, kiedy parę lat później w kolejnej redakcji stanęłam przed wyzwaniem, moim zdaniem ponad moje siły. Z drugiej strony – bardzo chciałam spróbować. Z trzeciej strony – nie mogłam odmówić, bo zlecenie dostałam od naczelnego, i już.

Żeby napisać zlecony reportaż, musiałam rozmawiać z kilkunastoma osobami, z których kilka to takie sławy, że w rozmowie z nimi – wcześniej pracowałam w dziale miejskim, później na stanowisku, na którym nie musiałam sama kontaktować się z bohaterami tekstów – łamał mi się głos po pierwszym "dzień dobry". Miałam do wyboru: albo nawalę, albo zwariuję z napięcia, albo coś wymyślę. "Po lampce wina świetnie mi się pracuje" – właśnie wtedy wróciło mi to zdanie. Wypiłam lampkę, i drugą – pierwsza rozmowa poszła świetnie. Przed kolejną więc – znów. I tak przez trzy tygodnie pracy nad trudnym tekstem, od którego zależało moje być albo nie być w tej redakcji. Wypiłam w tym czasie więcej niż przez poprzedzające ten tekst dwa lata. Może nawet trzy. Nigdy nie zwracałam większej uwagi na to, ile piję, bo nigdy to nie był temat numer 1 (choć abstynentką nie byłam). Tekst został przyjęty, wskoczyłam z nim szczebelek wyżej w redakcyjnej hierarchii. Ego podbudowane, kolejna butelka otwarta, bo przecież było co świętować.

Za wszelką cenę

Był jeszcze facet poznany na jednym z portali randkowych. Na jednym z portali, bo wcześniej mocno zawiedziona miłość: zakochany po uszy okazał się – mówiąc dyskretnie – mieć zobowiązania.  Po trzech miesiącach niemal codziennych spotkań z tym z portalu, przegadanych na lanczach, śniadaniach albo do zamknięcia lokalu kolacjach – okazał się kimś owszem, zauroczonym, ale niezobowiązująco jednak, bo… , powtórka z rozrywki. Lampka – chciałabym napisać, ale chcąc być szczerą: butelka – wina wydawała się ratunkiem przed totalnym załamaniem. W życiu osobistym.

W zawodowym też była ratunkiem. Prosty sposób na zbicie stresu, zabicie smutku i rozczarowania, uwolnienie błyskotliwej riposty, poczucia humoru – tak bardzo cenionych przez kolejnych rozmówców do kolejnych tekstów. Przez wiele miesięcy sprawdzał się doskonale.

Tyle że ja z miesiąca na miesiąc coraz bardziej czułam się tak, jakby jedna część mnie pięła się w górę, druga – wciąż skulona ze strachu – została gdzieś daleko z tyłu.

Ani się obejrzałam, pić zaczęłam, żeby w ogóle móc żyć w tym świecie, do którego tak aspirowałam, a z czasem – w ogóle żyć. Dotąd wszystko pięknie, elegancko i nie sprawiało kłopotów. Aż zaczęły się kłamstwa, bo… a to  nie mogłam iść na spotkanie, a to do pracy, na imprezę nawet. Straciłam całkowicie kontrolę nad swoim piciem. Wymówki, izolacja, zacieranie śladów, pogłębiająca się samotność, rozpacz, bezsilność i świadomość, że nie mogę o tym nikomu powiedzieć, bo stracę wszystko.

Nie chcę opisywać prób walki z nałogiem, obietnic, jakie sobie składałam, dni, kiedy leżałam bez siły, nie mogąc iść nie tylko do pracy, ale w ogóle wyjść z domu po coś do jedzenia. O roku, dwóch, prawie trzech – które nie wiadomo kiedy minęły. O tym, że moje koleżanki zdążyły wyjść za mąż, albo wyjść z małżeństwa, urodzić dziecko i nawet nauczyć je chodzić. Nie wiem, kiedy minęły te dni, bo ja wciąż myślałam: "jutro o tym pomyślę", albo: "nie mam siły o tym teraz myśleć",  a żeby nie myśleć, piłam.  Byłam za dobra w pracy i zbyt pozbierana w życiu (pozornie, bo ilość nieodebranych awizo, zaniedbanych płatności, spóźnionych reakcji na to i owo mogłabym zgłosić do księgi rekordów Guinessa), żeby komuś chciało się zauważyć, że coś jest nie tak. Każdy patrzy w swój monitor, każdy leci za swoim motylem, zdobywa swoje góry – nie ma kiedy zauważyć, że drugi zdycha co wieczór i co rano. A jeśli nawet – znaleźć sposób, by się zatroszczyć i pomóc, skoro sam nie prosi. Raz czy dwa poszłam na spotkania AA, dziwnie się tam czułam. Potem znów ze trzy razy, do innej grupy. I na terapię trzy razy w tygodniu po trzy godziny. Mili ludzie, ale i ich nie chciałam oszukiwać: nie umiałam przestać pić.

Himalaje poczucia winy. Kiedyś chodziłam do kościoła, jak się zaczęło z tym piciem na ostro, przestałam. Żeby i Bogu nie ściemniać. Zostałam sama. Pojawiły się myśli, żeby z tym skończyć raz na zawsze. Ciemność. Opuszczenie. Bo wciąż piłam sama i wciąż nikt o tym nie wiedział. A jak ktoś coś być może zauważył – udawał że nie widzi, skoro ja nic nie mówiłam. Zresztą po co miałby widzieć? Co miałby z tym widzeniem zrobić? Najpierw elegancka samotność szybko więc zmieniła się w bezradność w pijackim widzie.

Za wszelką cenę

Na ostrym kacu, któregoś z kolei takich ranków, trzęsąc się od dreszczy pod kołdrą, myśląc o tym, że czas ze sobą skończyć, bo nie ma ratunku, zobaczyłam coś dziwnego: że Jezus siada na brzegu mojego łóżka, poprawia kołdrę i po prostu ze mną jest. Nie robi wyrzutów, nie mówi, że wszystko zmarnowałam, że zniszczyłam swoją szansę, że zawiodłam i nic już ze mnie nie będzie. Nie mówi nic, ale jest i ucisza rozpacz we mnie. To było tak dojmujące i tak realne, że ten dzień spędziłam wprawdzie w łóżku, ale już nie myśląc o śmierci, a tylko o tym, aby się wyspać.

Rano umyłam się, ubrałam, zadzwoniłam do znajomego księdza, prosząc o spowiedź. Potem Msza, śniadanie. Potem praca, obiad, praca i kolacja. Potem walka ze sobą, by po byle stresie nie polecieć po kieliszek, ale po pierwszym i drugim trudnym wytrzymaniu "na stopie", po kilku nieudanych z mojej strony, udanych z Jego interwencjach (biegłam do sklepu zawsze czynnego – a tam przyjęcie towaru, więc zamknięty; innym razem – napis na drzwiach: zaraz wracam), podjęłam decyzję: nie piję.  Poszłam na adorację przy Placu Zbawiciela w Warszawie i powiedziałam: Jezu, dziękuję Ci, że mną nie wzgardziłeś, kiedy ja sama sobą byłam załamana. Jeśli  chcesz, żebym żyła i żebym żyła inaczej, poprowadź mnie, bo ja nie wiem jak. I nie wiem, jak wiedzieć, że to Ty mnie prowadzisz, więc weź to pod uwagę, proszę..

To było osiem miesięcy temu. W tym czasie zdarzyła mi się jedna wpadka. Nie piję. Jak mam słabszy dzień, czytam wywiady ze Stanisławą Celińską. A ostatnio świetną książkę Caroline Knapp: Picie. Opowieść o miłości – dla mnie nie tyle o piciu, co demaskująca styl życia, którego mi lepiej się wystrzegać, bo do picia mnie prowokuje. Zaczynam terapię ponownie, tym razem połączoną z indywidualną. Uwierzyłam, że komuś zależy na mnie bardziej niż wszystkim innym, łącznie ze mną samą. Nawet jeśli inni myślą, że tamtego dnia, kiedy Jezus poprawiał mi kołdrę, mi się przywidziało. Ale nigdy nie czułam się tak zaakceptowana. I tak przez nikogo zaskoczona prostą miłością. Wystarczyło, by znaleźć sens do… jeszcze nie wiem dokładnie do czego, ale na pewno do życia.

 

 

Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Joanna Maleńka

Zobacz inne artykuły tego autora >
Joanna
Maleńka
zobacz artykuly tego autora >

Syria: pomóżcie dzieciom mieć dzieciństwo

„Pomóżcie syryjskim dzieciom przeżywać prawdziwe dzieciństwo. Po latach, w których czas zabawy wyznaczały spadające bomby, jak nigdy potrzebują one spokoju” – pisze s. Annie Demerjian ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa i Maryi w liście do dobroczyńców z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Przyznaje, że walki w Aleppo zakończyły się i sytuacja powoli wraca do normy. Teraz toczy się inna batalia: o powrót do normalnego życia

Natomiast posługująca w Damaszku s. Yola Girgis, Franciszkanka Misjonarka Niepokalanego Serca Maryi, w wywiadzie udzielonym Radiu Watykańskiemu opisała pomoc udzielaną potrzebującym. Wspomniała o dzielnicy zajętej przez terrorystów, gdzie jest ponad 130 chorych dzieci, które trzeba natychmiast ewakuować, do czego wzywał także UNICEF. W tej części miasta jednak, ze względu na panującą tam sytuację, pomoc ze strony sióstr jest niemożliwa. Stąd udzielają jej w swoim klasztorze w stolicy Syrii, opiekując się dziećmi i osobami chorymi na raka, które przybyły do Damaszku, aby wziąć chemioterapię.

 

S. Yola Girgis tak opisuje ich sytuację: „Dzieci żyją w ciągłej traumie wywołanej przeżyciami wojennymi, bombami, brakiem bezpieczeństwa. Wiele z nich choruje, ale z powodu embargo nie docierają do nas lekarstwa, stąd nie możemy ich im podać, bo ich nie mamy. Tym dzieciom brakuje miejsca na zabawę. Na zewnątrz nie czujemy się bezpiecznie, stąd w kościele staramy się czymś je zająć. Kontynuujemy także pomoc psychologiczno-społeczną. Mamy około 100 dzieci w wieku od 9 do 13 lat, zarówno muzułmanów, jak i chrześcijan. Wiele z nich to uchodźcy; straciły domy i rodziców. Niejednokrotnie zostały zranione bombami; niektóre nie mają nogi albo ręki. Staramy się więc wspierać je i psychicznie, i socjalnie, a także ekonomicznie, na ile to możliwe. Wszystkie dzieci traktujemy jednakowo, ponieważ najpierw są one Syryjczykami, a dopiero potem muzułmanami czy chrześcijanami. Naszą franciszkańską misją jest bowiem otwarcie się na tych, którzy są nieszczęśliwi, wykluczeni. One nic złego nie zrobiły, są niewinne” – powiedziała s. Yola Girgis.


RV / Damaszek

Katolicka Agencja Informacyjna

Bermudy: związki osób tej samej płci to nie małżeństwo

Ustawę przywracającą definicję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny przyjęła izba niższa parlamentu (House of Assembly) Bermudów zaledwie w pół roku po tym, jak tamtejszy Sąd Najwyższy uznał tzw. „małżeństwa” jednopłciowe. Wprowadza ona jednak szereg praw dla par jednopłciowych i nie delegalizuje związków zawartych po wspomnianym orzeczeniu sądowym

W zeszłorocznym referendum społeczeństwo tego wyspiarskiego kraju przeważającą większością głosów opowiedziało się przeciw uznawaniu związków homoseksualnych za małżeńskie. Jednak później Sąd Najwyższy doprowadził do ich legalizacji, twierdząc, jakoby tradycyjna definicja małżeństwa była „niespójna z przepisami Konwencji o Prawach Człowieka”.

 

Jak zwrócił uwagę Lawrence Scott z rządzącej na Bermudach Postępowej Partii Pracy (Progressive Labour Party), po wprowadzeniu nowej ustawy pary homoseksualne nie będą już nosiły nazwy „małżeństwo”, którą przyznało im sądowe orzeczenie, za to otrzymają korzyści, których dotąd nie miały, a w rzeczywistości właśnie na nich im zależy.


RV / Hamilton

Katolicka Agencja Informacyjna

Papież: brońmy narody przed ideologiczną kolonizacją

O obronę narodów Ameryki Łacińskiej przed ideologiczną kolonizacją, która skreśla najsłabszych: Indian, Afroamerykanów, Metysów, rolników i tych, którzy żyją na peryferiach, apelował papież Franciszek w czasie Mszy św. w intencji tego kontynentu. Odprawił ją po hiszpańsku w bazylice św. Piotra w Watykanie w święto Matki Bożej z Guadalupe, patronki obu Ameryk

Mszę koncelebrowali ją liczni biskupi i księża, w tym uczestnicy trwającego w Watykanie spotkania Rady Kardynałów, doradzającej papieżowi w rządzeniu Kościołem i reformie Kurii Rzymskiej. Przy ołtarzu stała kopia wizerunku Matki Bożej z Guadalupe.

 

W homilii, również wygłoszonej po hiszpańsku, Franciszek skupił się na dialektyce płodności i bezpłodności z ewangelicznego opisu nawiedzenia św. Elżbiety przez Maryję. Elżbieta była zmarginalizowana przez ludzi, którzy uważali jej bezpłodność za karę Bożą za jej grzech lub jej męża. To oskarżenie o bezpłodność prowadzi do „sparaliżowania całego życia”, wywołując poczucie wstydu z powodu stygmatyzacji i małości. Także św. Jan Diego, któremu objawiła się Maryja powiedział jej: „Jestem nic nie wart”. Elżbieta doświadczyła w swoim życiu i ciele spełnienia Bożej obietnicy. Tego samego doświadczył św. Juan Diego – Indianin, któremu objawiła się Maryja – jemu i nikomu innemu.

 

– W tej dialektyce płodności i bezpłodności dostrzegamy bogactwo i kulturową różnorodność ludów Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Jest ona znakiem wielkiego bogactwa, do którego pielęgnowania jesteśmy nie tylko wezwani, szczególnie w naszych czasach, ale także do odważnej jego obrony przez jakimkolwiek zamiarem „ujednolicania”, który pociągającymi sloganami narzuca jedyny sposób myślenia, bycia, czucia, życia i który każe uznać za bezużyteczne lub bezpłodne jakiekolwiek dziedzictwo naszych przodków; który prowadzi do poczucia się, zwłaszcza przez naszą młodzież, nic nie wartym, z powodu przynależności do tej czy tamtej kultury – stwierdził papież.

 

W modlitwie wiernych proszono Boga za wszystkich, którzy cierpią w Ameryce Łacińskiej i na całym świecie: ubogich, chorych, ofiary wojny, emigrantów, uchodźców, prześladowanych, aby uznano ich godność i mogli przezwyciężyć trudności z pomocą chrześcijan. Modlono się też za rządzących, by kierowali się duchem służby i poszukiwali dobra wspólnego, wspierając prawdziwe wartości.

 

Na zakończenie zaśpiewano pieśni maryjne: „La Guadalupana” i „Ave, Maris Stella”.


pb / Watykan

Katolicka Agencja Informacyjna

Plaster miodu 2. Odcinek 10: Nie bądź aktorem!

Dzisiejszy odcinek Plastra miodu przypominać będzie prawdopodobnie "odrywanie plastra", będzie bolesnym doświadczeniem, ale o to też chodzi w Adwencie, aby się nawracać i pozwalać działać Panu Bogu

Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >
Adam Szustak OP

Adam Szustak OP

Dominikanin, wędrowny kaznodzieja, były duszpasterz krakowskiej "Beczki". Jest autorem kilkunastu książek i audiobooków o tematyce religijnej, a także rekolekcji internetowych (Wilki Dwa, Plaster miodu, Jeszcze 5 Minutek). Prowadzi blog i kanał Langusta na Palmie, na którym można znaleźć wszystkie nagrania jego homilii i konferencji.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >

Pozytywna opinia kardynałów i biskupów ws. kard. Wyszyńskiego

Jak nieoficjalnie dowiedziała się Stacja 7 - pozytywną opinią o heroiczności cnót kard. Stefana Wyszyńskiego zakończyła się dziś w Watykanie sesja kardynałów i biskupów z Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

To oznacza kolejny krok w procesie beatyfikacyjnym Prymasa Tysiąclecia. Jeśli papież Franciszek potwierdzi opinię kardynałów, podpisze dekret o heroiczności cnót. Od tej chwili kard. Wyszyńskiemu będzie przysługiwał tytuł “Czcigodny Sługa Boży.

 

Jeszcze nie wiadomo kiedy papież Franciszek podpisze dekret w tej sprawie. Pod koniec listopada kard. Kazimierz Nycz powiedział, że „możemy spodziewać się jakiegoś prezentu na gwiazdkę”.

 

W praktyce najczęściej bywa tak, że papież przyjmuje prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych na audiencji i wtedy upoważnia go do opublikowania dekretów o heroiczności cnót. W tym roku było już osiem takich audiencji.

 

Do beatyfikacji konieczne jest także stwierdzenie autentyczności cudu za przyczyną sługi Bożego. W przypadku kard. Wyszyńskiego trwa watykańska procedura badania cudu za jego przyczyną.

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
PŁUKANIE SIECI

O. Adam Szustak: Kobieta mojego życia

Zobaczyłem Ją z daleka i natychmiast się rozpłakałem. Tak jakby wszystko co było we mnie, zostało całkowicie uwolnione, rozwiązane, wypuszczone, uratowane odmalowane... Wzruszająca opowieść Ojca Adama o Matce Bożej z Guadalupe

Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >

To było tak, jakby ktoś usiadł obok mnie, trzymał mnie za rękę i jak dziecku wszystko wyjaśnił, odpowiedział na wszystkie pytania, wskazał drogę, dał nadzieję. To jest kobieta mojego życia, która doprowadziła mnie do Jezusa.

Na początku myślałem, że mam jakiś zawał albo przynajmniej jakiś zator. Okazało się, że nie, że to serce, które się wyrywało do czegoś niezwykłego.

Kiedy zrobiłem krok przez próg Bazyliki, natychmiast ogarnęła mnie Boża obecność. Ja nigdy w życiu, nigdzie na świecie czegoś takiego nie doświadczyłem. Wszedłem przekroczyłem prób, zobaczyłem Ją z daleka i natychmiast się rozpłakałem. Tak  jakby wszystko co było we mnie zostało całkowicie uwolnione, rozwiązane, wypuszczone, uratowane odmalowane, ja nawet nie potrafię tego określić.

To Ona wytłumaczyła mi całe moje życie. Wytłumaczyła co się w tym moim życiu wydarzyło. Wytłumaczyła dlaczego robię takie a nie inne rzeczy, do czego to wszystko ma prowadzić, do czego mnie Pan Bóg wzywa. Czego Pan Bóg ode mnie chce.

 

Adam Szustak OP

Adam Szustak OP

Dominikanin, wędrowny kaznodzieja, były duszpasterz krakowskiej "Beczki". Jest autorem kilkunastu książek i audiobooków o tematyce religijnej, a także rekolekcji internetowych (Wilki Dwa, Plaster miodu, Jeszcze 5 Minutek). Prowadzi blog i kanał Langusta na Palmie, na którym można znaleźć wszystkie nagrania jego homilii i konferencji.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >

Rzym: przekazano Positio o ks. Janie Masze

Metropolita katowicki abp Wiktor Skworc przekazał w poniedziałek w południe Positio w sprawie męczeńskiej śmierci ks. Jana Machy.

– Potrzeba nam takiego świętego, który uczy wrażliwości na drugich i wiernego trwania przy Chrystusie – mówił metropolita katowicki podczas przekazywania Positio. – Ksiądz Jan mógłby stać się zwłaszcza patronem seminarzystów i kapłanów – dodaje.

Postulator procesu beatyfikacyjnego ks. Damian Bednarski tłumaczy, że obecnie przekazany przez abp. Wiktora Skworca dokument trafi w ręce watykańskich komisji, które wydadzą opinie. Dzięki nim Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych będzie mogła dalej procedować nad sprawą ks. Machy.

 

– Trwający proces beatyfikacyjny to czas szczególnej łaski. Służy on poznawaniu sylwetki Sługi Bożego, próbie naśladowania jego postawy oraz wypraszaniu jego wstawiennictwa w sytuacjach życia codziennego – powiedział kard. Angela Amato podczas spotkania.

 

Ks. Jan Macha urodził się w 1914 roku w Chorzowie Starym. 6 września 1941 roku został aresztowany na dworcu w Katowicach za działalność na rzecz rodzin. Postawiono mu także zarzuty zdrady stanu. 3 grudnia 1942 kilka minut po północy został stracony w więzieniu przy ulicy Mikołowskiej w Katowicach. Ciało prawdopodobnie zostało spalone w krematorium w Auschwitz. Symboliczny grób kapłana znajduje się w kościele pw. św. Marii Magdaleny w Chorzowie Starym.


kssk / Rzym
 
Katolicka Agencja Informacyjna

Trwa budowa jednej z największych szopek w Polsce

Jedna z największych w Polsce szopek bożonarodzeniowych budowana jest w bazylice Matki Bożej Anielskiej. Wśród 150 figur w tym roku znajdzie się kilka nowych elementów. Uroczyste odsłonięcie ogromnej konstrukcji nastąpi tuż przed Pasterką, ale prace przy budowie szopki trwają kilka tygodni

W tym roku szopka przygotowywana jest przez o. Tarsycjusza Bukowskiego, br. Zacheusza Rąpałę oraz br. Eligiusza Gelmudę i o. Kasjana Sadowskiego. Praca przy budowie szopki trwa kilka tygodni. Rozkładana jest panorama, budowany podest, a na nim ustawiane są poszczególne elementy krajobrazowe i figurki. Wiele z nich trzeba przygotować wcześniej.

Jak powiedział KAI br. Zacheusz Rąpała, konstrukcja podestu, na którym umiejscowiona jest szopka, ma 20 m kw., a tło szopki – przedstawiające malowniczy krajobraz Betlejem – zajmuje 11 m szerokości i 8 m wysokości. Znajduje się w niej ponad 150 figurek, z czego sto to są figurki statyczne, a pozostałe – ruchome. Najstarsze pochodzą z XIX wieku. W tym roku przybędzie kilka nowych figurek, ale bracia nie chcą zdradzać, jakie. „Nie chcemy zabierać radości stałym bywalcom, którzy oglądają szopkę i zawsze dostrzegają zmiany” – tłumaczy br. Zacheusz.

 

Najważniejszą cechą franciszkańskich szopek, również tej w Kalwarii Zebrzydowskiej, jest to, że nawiązują one do przekazu ewangelicznego, na którym oparł swoje życie św. Franciszek z Asyżu. W szopkach tworzonych przez duchowych synów Biedaczyny nie znajdziemy odniesień do współczesności czy odwołań do aktualnych problemów społecznych i politycznych. Są to szopki tradycyjne. „To jest rzeczywistość, w którą wstępuje Bóg. Takie miejsce, w którym przyszedł na świat Bóg, czyli Betlejem, staramy się przedstawić” – tłumaczy o. Tarsycjusz Bukowski.

Inauguracja szopki odbywa się tuż przed Pasterką. Jest ona wygaszona, a jedynym oświetlonym miejscem jest żłóbek, do którego celebrans położy Dzieciątko, przyniesione w procesji na wejście. Kiedy Dzieciątko zostanie złożone w żłobie, zaczynają się poruszać figurki, w szopce rozbłyska światło i rozpoczyna się śpiew kolędy „Wśród nocnej ciszy”.

Szopka kalwaryjska należy do największych i najokazalszych w Polsce.

 

Pierwszą szopkę na świecie przygotował w r. 1223 św. Franciszek w Greccio, we Włoszech. W wigilię Bożego Narodzenia zwołał swoich braci i ludzi z pobliskich miejscowości do jaskini w lesie, w której był już przygotowany żłóbek, słoma i siano. Przyprowadzono owce, a przy żłobie uwiązano woła i osła. W takim otoczeniu, o północy sprawowano Mszę św.

Od tamtej nocy w Greccio budowane są szopki w całym świecie chrześcijańskim, a najpiękniejsze z nich powstają w świątyniach franciszkańskich.


md / Kalwaria Zebrzydowska

Katolicka Agencja Informacyjna

Jasna Góra: od stanu wojennego codziennie Msza za Ojczyznę

Jutro przypada 36. rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Od tego czasu w Kaplicy Matki Bożej paulini sprawują codziennie Mszę św. za Polskę. Sanktuarium gromadzi zaś wiele pamiątek tamtych tragicznych dni, w tym transparenty, ulotki, podziemna prasa

W pierwszych dniach stanu wojennego opozycjoniści zredagowali na Jasnej Górze swoją pierwszą podziemną ulotkę. Była nią modlitwa do Matki Bożej Częstochowskiej o uwolnienie aresztowanych, a powielano ją na maszynie do pisania. Następnego dnia, 14 grudnia, paulini odprawili specjalną Mszę św. w intencji Ojczyzny o godz. 17.30. Choć później została zmieniona godzina jej odprawiania – na 15.30, to właśnie na pierwszy dzień stanu wojennego datuje się rozpoczęcie odprawiania codziennych Mszy św. w intencji Ojczyzny w Kaplicy Matki Bożej.

 

Na początku stanu wojennego najbardziej poszukiwani działacze znaleźli schronienie w jasnogórskiej wieży, gdzie jedzenie przynosił im jeden z paulińskich braci. Dzięki tym działaniom uniknęli oni pierwszej fali aresztowań. W bastionie św. Rocha zgromadzonych zostało wiele pamiątek tego trudnego dla Polski czasu. Są druki, ulotki, informatory ze znaczkiem Solidarności, symboliczne oporniki, fotografie, sztandary, miniatury pomników „Solidarności” oraz pamiątki internowanych: koszule z autografami, rzeźby, krzyże, korespondencja.

 

Piotr Tondyra, pracownik studium nad jasnogórskimi wotami zwraca uwagę szczególnie na dwa wota: to obraz Matki Bożej namalowany na kocu więziennym oraz wykonany ręcznie krzyż z pasyjką, Chrystusem ukrzyżowanym, zrobioną również z więziennego koca.


it / Częstochowa

Katolicka Agencja Informacyjna

Z KRAJU

Dla ubogich, bezdomnych i samotnych – Wigilie w całej Polsce

Co roku w całej Polsce diecezjalne oddziały Caritas oraz wspólnoty organizują wieczerze wigilijne dla bezdomnych, ubogich i samotnych. Potrzebujący w tym roku spotkają się przy stole w największych polskich miastach m.in.: Warszawie, Krakowie, Poznaniu czy Opolu

Kraków

Stara Zajezdnia w Krakowie będzie w tym roku miejscem tradycyjnego spotkania wigilijnego dla osób bezdomnych, ubogich i samotnych. Wieczerza organizowana przez Caritas Archidiecezji Krakowskiej została przeniesiona w inne miejsce ze względu na remont krużganków klasztoru ojców franciszkanów, gdzie zwykle się odbywała.

Wigilię rozpocznie tradycyjne łamanie się opłatkiem, któremu przewodniczyć będzie metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Uczestnicy wigilii znajdą na świątecznym stole czerwony barszcz z uszkami, smażonego karpia z ziemniakami i surówką z kapusty, kluski z makiem, ciasto, owoce i napoje. Potrzebujący otrzymają również świąteczne paczki.

Jak poinformowała Agnieszka Homan z Caritas Archidiecezji Krakowskiej, przy wigilii będzie pomagać około 50 wolontariuszy: młodzież z Centrum Wolontariatu Caritas, harcerze z ZHP i ZHR oraz siostry albertynki. Zaproszenia na wigilię będą rozdysponowane wśród osób bezdomnych i samotnych przez Kuchnię św. Brata Alberta oraz Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Krakowie.

Starając się umożliwić godne przeżywanie Świąt Bożego Narodzenia przez osoby najuboższe, Caritas Archidiecezji Krakowskiej organizuje Wigilię dla Bezdomnych i Samotnych od 1992 roku. Początkowo odbywała się ona na Dworcu PKP w Krakowie, a potem przez wiele lat w krużgankach klasztoru Ojców Franciszkanów. Przychodziło na nią około tysiąca osób. Dla każdego organizatorzy starali się zapewnić miejsce przy stole i paczkę z produktami żywnościowymi na okres Świąt Bożego Narodzenia.

W tym roku ze względu na remont krużganków klasztoru ojców franciszkanów, lokal na wigilijne spotkanie nieodpłatnie udostępnił właściciel restauracji Stara Zajezdnia Kraków w Krakowie przy ul. św. Wawrzyńca 12. Głównym organizatorem wigilii Caritas jest Kuchnia św. Brata Alberta prowadzona przez Caritas Archidiecezji Krakowskiej przy ul. Dietla 48 w Krakowie.

 

Warszawa

Już nie Wigilię, ale Święta z Ubogimi przygotowuje w tym roku warszawska Wspólnota Sant’Egidio w parafii Wniebowstąpienia Pańskiego na Ursynowie. Podczas bożonarodzeniowego obiadu, który odbędzie się 25 grudnia w dolnym kościele, spodziewanych jest ponad 400 ubogich i bezdomnych gości.

Przez osiem ostatnich lat Wspólnota krótko przed świętami organizowała Wigilię z Ubogimi. W tym roku po raz pierwszy zaprasza osoby bezdomne do stołu dokładnie w Boże Narodzenie. – Z opowieści naszych przyjaciół wiemy, że Święta to szczególnie trudny moment, w którym samotność doskwiera najbardziej. Gdy ludzie wokół świętują, najmocniej tęskni się za domem i rodziną. Do tego sklepy, centra handlowe… wszystko pozamykane. Zostają tylko rzadko tego dnia kursujące tramwaje. Jak doświadczać ciepłych świątecznych uczuć, gdy nie ma nawet gdzie napić się ciepłej herbaty? – wyjaśniają organizatorzy. Przy stole z ubogimi zasiądzie również kard. Kazimierz Nycz.

Pomóc można na wiele sposobów. Wspólnota szuka zarówno wolontariuszy, którzy włączą się w przygotowania przed świętami, jak i osób gotowych pomóc w dniu obiadu. Można m.in. przygotować coś do jedzenia, kupić prezent, pomóc w przewiezieniu i ustawieniu stołów czy udekorowaniu sali, a także w serwowaniu potraw. Potrzebni są również muzycy i chórzyści, którzy wezmą udział w kolędowaniu.

Osoby, które chciałyby się zaangażować, mogą poznać szczegóły podczas spotkań organizacyjnych.7 grudnia (czwartek), godz. 17.30, Śródmieście, Kościół Wszystkich Świętych (biały budynek na terenie parafii), pl. Grzybowski 3/58 grudnia (piątek), godz. 19.00, Śródmieście, Politechnika Warszawska, Pałacyk Rektorski, ul Koszykowa 80 (zapraszamy zwłaszcza studentów warszawskich uczelni)13 grudnia (środa), godz. 18.00, Ursynów, Kościół Wniebowstąpienia Pańskiego (sala św. Józefa), al. KEN 10116 grudnia (sobota), godz. 16.00, Mokotów, Sanktuarium św. Andrzeja Boboli, Rakowiecka 6118 grudnia (poniedziałek), godz. 18.00, Ursynów, Kościół Wniebowstąpienia Pańskiego (dolny kościół), al. KEN 101Chęć pomocy można zadeklarować, wysyłając e-mail na adres [email protected] lub wypełniając formularz na stronie www.santegidio.pl.

Wspólnota Sant’Egidio została założona w 1968 r. w Rzymie przez Andreę Riccardiego. W Warszawie działa od 2008 r. Regularnie spotyka się z ubogimi podczas „kolacji na ulicy” oraz odwiedza bezdomnych na peryferiach miasta. Prowadzi też „Szafę Przyjaciół”, w której osoby potrzebujące mogą zaopatrzyć się w ubrania. Tylko w ub. roku za pośrednictwem wspólnoty do ubogich trafiło blisko 2,5 tony żywności i prawie 10 tys. sztuk odzieży. Tradycja obiadu bożonarodzeniowego sięga 1982 r. W ub. roku do stołu ze Wspólnotą Sant’Egidio zasiadło 200 tys. ludzi w 73 krajach świata.

 

Poznań

Tradycyjnie 24 grudnia, w hali nr 2 na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP), odbędzie się wigilia dla samotnych, bezdomnych i ubogich. Świąteczne spotkanie organizowane przez Caritas Archidiecezji Poznańskiej planowane jest dla 1600 osób.

– W ten wyjątkowy dzień na naszą wigilię zapraszamy osoby, których nie stać lub które nie mogą przygotować wieczerzy w domu. Spotkanie adresowane jest nie tylko do bezdomnych, ale także do samotnych, którzy nie mogą spędzić tego dnia w gronie rodziny czy przyjaciół –tłumaczy w rozmowie z KAI Paweł Pomin z Caritas Archidiecezji Poznańskiej.Zaznacza, że ważne jest, aby tego dnia każdy poczuł ciepło rodzinnego ogniska i wraz z innymi mógł świętować narodziny Jezusa Chrystusa.

Nie zabraknie łamania się opłatkiem, wigilijnych potraw i śpiewu kolęd. Świąteczne życzenia uczestnikom wigilii osobiście złoży abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański zasiądzie też z ubogimi do wspólnego, świątecznie ustrojonego stołu. Wśród świątecznych potraw tradycyjnie na stole znajdą się barszcz z uszkami, ryby, kapusta z grzybami. Wigilijne potrawy przygotują kucharze z poznańskiego baru „Caritas” oraz z jadłodajni prowadzonych przez siostry zakonne. Świąteczne wypieki przygotują panie zaangażowane w Parafialnych Zespołach Caritas oraz wierni z poznańskich parafii.W hali poznańskich Targów potrawy będą wydawać siostry zakonne oraz uczniowie poznańskich szkół średnich.Siostry urszulanki SJK, które prowadzą jadłodajnię Caritas przy ul. Taczaka w Poznaniu, przygotują kilkaset paczek z zabawkami i słodyczami specjalnie dla dzieci.

Caritas Archidiecezji Poznańskiej codziennie wydaje ok. 1000 ciepłych posiłków w czterech jadłodajniach prowadzonych w stolicy Wielkopolski przez siostry albertynki przy ul. Ks. Piotra Ściegiennego, urszulanki SJK przy ul. Taczaka, elżbietanki przy ul. Łąkowej i franciszkanki Rodziny Maryi przy ul. Niegolewskich. Żywność wydawana jest też osobom korzystającym z ogrzewalni przy ul. Krańcowej 10.Caritas Archidiecezji Poznańskiej organizuje wigilię na terenie MPT już po raz ósmy. Spotkanie odbędzie się 24 grudnia w hali nr 2 Międzynarodowych Targów Poznańskich w godz. od 11 do 13.

 

Opole

Opolska Wigilia odbędzie się w czwartek 22.12.2017 r. o godzinie 16.00 w Centrum Wystawienniczo-Kongresowym w Opolu przy ul. Wrocławskiej 158 (za Centrum Handlowym „Karolinka”) pod patronatem Biskupa Opolskiego Andrzeja Czai.

Zaproszenia na Wigilię będą rozdawane od poniedziałku 11.12.2017 r. w 16 opolskich parafiach: Katedra Opolska, św. Piotra i Pawła, oo. Franciszkanów, MB Bolesnej i św. Wojciecha (Górka), oo. Jezuitów, Przemienienia Pańskiego (AK), św. Karola Boromeusza (Chabry), Chrystusa Króla (Metalchem), MB Fatimskiej (Grudzice), św. Jacka (Kolonia Gosławicka), MBNP (Nowa Wieś Królewska), bł. Czesława (Zaodrze), Wniebowzięcia NMP (Gosławice), św. Michała (Półwieś), św. Katarzyny (Groszowice), św. Józefa (Szczepanowice).

Oprawę muzyczną Wigilii zapewnią: Orkiestra i Chór parafii św. Józefa w Opolu –Szczepanowicach oraz zespoły regionalne. Na stołach znajdą się tradycyjne potrawy wigilijne m.in.: zupa grzybowa, ryba smażona, ziemniaki, surówki, gołąbki, pierogi, śledzie w oleju. Ponadto każdy uczestnik Wigilii otrzyma paczkę żywnościową.

Dla potrzebujących zostanie przygotowanych ponad 1500 paczek oraz 300 paczek dla dzieci z prezentami. Na wigilię będzie można przyjechać specjalnym autobusem, którego rozkład jest na odwrocie zaproszenia.

 

Lublin

W tym roku lubelska Caritas i Bractwo Miłosierdzia im. św. Brata Alberta w Lublinie postanowiły zorganizować Wigilię Miłosierdzia dokładnie w Wigilię Narodzenia Pańskiego. Spotkanie odbędzie się o godz. 10.30 w hali Targów Lublin przy ul. Dworcowej. Organizatorzy przygotowali miejsce przy stole dla ponad 500 osób.

Po posiłku każdy z potrzebujących otrzyma paczkę świąteczną na wynos. W tworzenie tych paczek Caritas chce zaangażować wszystkich ludzi chcących pomóc. W związku z tym rusza akcja „Paka Miłosierdzia”. W siedzibie Caritas przy ul. Wyszyńskiego 2 można pobrać pustą papierową torbę, aby włożyć do niej trwałe produkty spożywcze oraz środki czystości (np. mąka, cukier, makaron, ryż, płatki kukurydziane, olej, konserwy, herbata, słodycze, bakalie oraz artykuły chemiczne).

Wypełnione „Paki Miłosierdzia” należy przynieść z powrotem do Caritas, a pracownicy przekażą je potrzebującym podczas Wigilii Miłosierdzia. Do obsługi wigilii oraz przygotowywania paczek potrzebna jest pomoc stu wolontariuszy. Każdy, kto w tym wyjątkowym dniu chce i może dołączyć do tego dzieła powinien skontaktować się z lubelską Caritas.

Ze względu na limit miejsc organizatorzy rozdają zaproszenia, choć w miarę wolnych miejsc wpuszczą osoby potrzebujące także bez nich. Zaproszenia na Wigilię Miłosierdzia są do odbioru pod adresami:Caritas Archidiecezji Lubelskiej – Lublin, Al. Unii Lubelskiej 15, Bractwa Miłosierdzia im. św. Brata Alberta – Lublin, ul. Zielona 3, Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów – Lublin, Al. Kraśnicka 76, w parafii pw. św. Mikołaja w Lublinie – ul. ks. M. Słowikowskiego 1, parafii pw. św. Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty (Katedra Lubelska) – ul. Królewska 10, parafii pw. Przemieniania Pańskiego w Lublinie – ul. Nadbystrzycka 40, parafii pw. Matki Bożej Różańcowej w Lublinie – ul. Bursztynowa 20.

W organizację wigilii włączyli się abp Stanisław Budzik i prezydent Lublina Krzysztof Żuk. Wsparcie finansowe i rzeczowe zadeklarowały następujące firmy i organizacje: Targi Lublin S.A., firma Selgros (główny sponsor), Fundacja Dantis, prowadząca Catering Anielskie Smaki, Bractwo Miłosierdzia im. św. Brata Alberta, Zakon Braci Mniejszych Kapucynów, Związek Harcerstwa Rzeczpospolitej, Wojewódzki Sztab Wojskowy w Lublinie i Legia Akademicka.

 

Toruń

Toruńska Fundacja Rozwoju “Wszystko Jest Możliwe” już trzeci zorganizuje akcję zimową “Pomóż bezdomnemu”, pod nazwą “Pierwsza Pomocna Dłoń” połączoną z przygotowaniem Wigilii dla osób uzależnionych i bezdomnych.

Ich działania skupiają się nie tylko na koniecznej pomocy np. zakup lekarstwa czy posiłku lecz przede wszystkim na motywacji, okazaniu serca, miłości, pomocy terapeutycznej, psychicznej i duchowej. Odbywa się to na naszych cotygodniowych spotkaniach “Coffee House” oraz podczas rozmów przy kolacji i konsultacjach indywidualnych. Cykl tegorocznych spotkań Coffee House, podobnie jak w roku ubiegłym, chcielibyśmy zakończyć 22 grudnia Wigilią.

 

„Wigilia bez granic”

„Wigilia bez granic” to akcja mająca na celu zachęcenie Polaków do przyjęcia obcokrajowców na wigilijnej wieczerzy, w tym uchodźców, zgodnie ze staropolską tradycją “dodatkowego talerza” dla przybysza. Prof. Zbigniew Krysiak, prezes Instytutu Myśli Schumana podkreślił, że “Wigilia bez granic” jest efektem sugestii Roberta Schumana, by wspólnotę narodów europejskich budować najpierw na poziomie kształtowania relacji międzyludzkich, a nie na poziomie ekonomicznym czy instytucjonalnym.

– Nie chcemy, by było to dzieło Instytutu Myśli Schumana, ale by było to dzieło całej Polski. Włączają się w nie Caritas Polska, Parlamentarna Grupa Schumana, wojewodowie i prezydenci miast oraz grupy parafialne i biskupi – poinformował prof. Krysiak. Jego zdaniem, akcja nie zakończy się 24 grudnia, ale powinna zaowocować budowaniem trwalszych relacji między Polakami a obcokrajowcami.

Osoby zainteresowane wzięciem udziału w tej inicjatywie, powinny się zgłaszać poprzez stronę www.wigiliabezgranic.com. Po podaniu swoich danych nastąpi rejestracja, a od przyszłego tygodnia zainteresowani zostaną poinformowani, kto będzie ich gościem w wigilijny wieczór. Akcja jest propagowana przez samorządy, dzięki czemu w kilkunastu miastach (m.in. Warszawie, Krakowie, Rzeszowie, Wrocławiu, Bydgoszczy i Szczecinie) będą do niej zachęcać reklamy na środkach transportu miejskiego.

Partnerem medialnym akcji są m.in. Katolicka Agencja Informacyjna, Gość Niedzielny i Niedziela. Partnerem strategicznym “Wigilii bez granic” jest Caritas.


pgo,md,lk,msz,Wspólnota Sant’Egidio,DO,TFR”Wszystko Jest Możliwe” / Warszawa

 

Katolicka Agencja Informacyjna

Prawda czy fałsz? Sprawdź się w quizie o Adwencie!

Oceń, czy poniższe stwierdzenia dotyczące adwentu są prawdziwe

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

1. Archanioł Rafał przyszedł do Maryi, by zwiastować Jej, że to na Niej spełnią się obietnice proroków, a Jej Syn, którego pocznie za sprawą Ducha Świętego, będzie Synem samego Boga.

To Archanioł Gabriel zwiastował Maryi, że zostanie Matką Syna Bożego.

2. Adwent to czas oczekiwania na powtórne przyjście Chrystusa w chwale.

W Kościele katolickim Adwent ma podwójny wymiar: jest czasem przygotowania do przeżycia tajemnicy narodzenia Jezusa Chrystusa i jednocześnie wskazuje na potrzebę świadomego oczekiwania na Jego powtórne przyjście przy końcu świata.

3. Słowo Marana tha oznacza “Przyjdź Panie Jezu”

Z języka aramejskiego: Przyjdź, Panie Jezu! lub zapisane jako marana tha Nasz Pan przyszedł.

4. Słowo adwent oznacza oczekiwanie.

Słowo adwent oznacza przyjście, przybycie. Samo słowo „Adwent” jest tłumaczeniem greckich słów: epifaneia i parusia. Termin ten w Rzymie oznaczał oficjalny przyjazd dygnitarza państwowego i objęcie urzędu. Natomiast w języku religijnym oznaczał coroczne przybywanie bóstwa do świątyni. W chrześcijaństwie termin „adventus” stał się synonimem przyjścia Chrystusa w sensie jego Wcielenia (epifaneia), jak też powtórnego przyjścia w chwale (parusia).

5. Adwent trwa 4 tygodnie

Adwent trwa od 23 do 28 dni. Obejmuje 4 niedziele, ale nie zawsze cztery pełne tygodnie.

6. Cztery świece na wieńcu adwentowym oznaczają 4 niedziele adwentu.

7. Roratka to świeca symbolizująca Maryję.

Świeca roratnia jest dodatkową świecą, którą zapalamy podczas Rorat. Jest ona symbolem Najświętszej Maryi Panny, która niesie ludziom Chrystusa - Światłość prawdziwą. Biała lub niebieska kokarda, którą jest przepasana roratka mówi o niepokalanym poczęciu Najświętszej Maryi Panny.

8. Święty Mikołaj jest patronem żeglarzy, gorzelników i piwowarów.

Święty Mikołaj jest patronem wytwórców guzików, cukierników i piekarzy, panien szukających kandydata na męża, gorzelników i piwowarów, jeńców, kancelistów parafialnych, kierowców, kupców, marynarzy, rybaków i żeglarzy oraz flisaków, młynarzy, uczonych i studentów, notariuszy, obrońców wiary przed herezją, pielgrzymów i podróżnych, sędziów i więźniów, sprzedawców perfum, wina, zboża i nasion, pojednania Wschodu i Zachodu.

9. Tak naprawdę Święty Mikołaj urodził się w Bari.

Św. Mikołaj urodził się w Mirze na terenie dzisiejszej Turcji. Relikwie Mikołaja zostały sprowadzone do Bari, gdzie dziś znajduje się bazylika pod wezwaniem świętego. W bazylice tej została pochowana królowa Bona.

10. Dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny mówi o tym, że Jezus został poczęty z Ducha Świętego.

Dogmat ten mówi, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmogącego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana jako nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego.

11. Pierwsza niedziela adwentu rozpoczyna rok liturgiczny w Kościele.

I niedziela adwentu jest początkiem roku liturgicznego.

12. Druga niedziela adwentu nazywana jest niedzielą radości.

Trzecia niedziela to niedziela Gaudete, czyli niedziela radości. Tradycja świętowania Niedzieli "Gaudete" wyrosła w czasach, gdy Adwent miał typowo postny charakter. Wtedy miała charakter przerwy w poście, była jedynym radosnym akcentem Adwentu. W Adwencie nie grano wówczas na organach i nie przyozdabiano prezbiterium kwiatami. Wolno było to robić jedynie w niedzielę “Gaudete”.

13. W czasie adwentu używany jest fioletowy kolor szat liturgicznych.

Kolor ten wskazuje na oczekiwanie na spotkanie z Jezusem i na ducha pokuty. Symbolizuje również żałobę oraz godność (np. strój biskupa czy prałata). Używany jest podczas Adwentu, w Wielkim Poście i w liturgii za zmarłych.

14. W trzecią niedzielę adwentu kapłan może sprawować liturgię w szatach koloru różowego.

Kolor różowy podkreśla radość z bliskości Pana i przerwę w dyscyplinie pokutnej. Używany jedynie w trzecią niedzielę Adwentu (niedziela Gaudete) i czwartą niedzielę Wielkiego Postu (niedziela Laetare).

15. Roraty to Msza święta ku czci Maryi.

W Adwencie Kościół czci Maryję poprzez Mszę św. zwaną Roratami. Nazwa ta pochodzi od pierwszych słów pieśni na wejście: Rorate coeli, desuper... (Niebiosa spuśćcie rosę...). Według podania zwyczaj odprawiania Rorat wprowadziła św. Kinga, żona Bolesława Wstydliwego. Stare kroniki mówią, że w Katedrze na Wawelu, a później w Warszawie przed rozpoczęciem Mszy św. do ołtarza podchodził król. Niósł on pięknie ozdobioną świecę i umieszczał ją na lichtarzu, który stał pośrodku ołtarza Matki Bożej. Po nim przynosili świece przedstawiciele wszystkich stanów i zapalając je mówili: "Gotów jestem na sąd Boży".

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Ks. Tom Uzhunnalil odebrał Nagrodę im. Matki Teresy

Porwany w 2016 r. w Jemenie przez islamistów i niedawno uwolniony ks. Tom Uzhunnalil został laureatem tegorocznej Nagrody im. Matki Teresy. Wyróżnienie to indyjski salezjanin odebrał 10 grudnia w Mumbaju.

Nagrody upamiętniające świętą z Kalkuty przyznaje od 2007 r. Harmony Foundation z siedzibą w Mumbaju. 57-letni ks. Uzhunnalil został wyróżniony za „swój inspirujący przykład współczującego człowieczeństwa” i za to, że „nadal pracował w domu starców Misjonarek Miłości w Adenie, choć miał możliwość opuszczenia kraju”. Podkreślono też „poświęcenie i zaangażowanie ks. Toma w pracę w miejscu bardzo niebezpiecznym”, gdzie „zimną krwią zamordowano” cztery zakonnice i 12 innych osób.

– Wojny nie są rozwiązaniem. Zostaliśmy stworzeni obraz Boga i możemy widzieć Pana w naszym bliźnim, będąc braćmi i siostrami – powiedział laureat.

Tematem tegorocznej edycji nagrody są słowa: „Współczucie ponad granicami – współczująca odpowiedź na kryzys uchodźców”. Wśród dotychczasowych laureatów są: XIV Dalajlama, Lekerze bez Granic i pakistańska laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Malala Yousafzai.

Harmony Foundation powstała w 2005 r., by bronić idei pokoju, dialogu i pomocy bez względu na religię, kastę, przekonania, płeć i narodowość.


pb (KAI/AsiaNews) / Mumbaj