video-jav.net

Wiara i rozum – część druga

Prawdę w relacji między osobami najlepiej oddaje obraz skały, na której można spokojnie postawić stopę, budować i mieć pewność, że budowla się nie zachwieje. A jak to jest w relacji do Boga? Czy wiara nie jest przyjęciem za prawdę Jego słów i uznaniem, że można się na tych słowach oprzeć?

Włodzimierz
Zatorski OSB
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!


http://www.znak.com.pl/poczatek?utm_source=stacja7&utm_medium=pasek&utm_content=rabat-35&utm_campaign=Biblia%20Poczatek


Warto w tym momencie zastanowić się nad znaczeniem słowa „wiara”. Tym słowem tłumaczymy zasadniczo wyrazy hebrajskie wywodzące się z dwóch różnych rdzeni znaczeniowych: amanba-tah. Aman wyraża pewność i siłę. To słowo kojarzymy z często powtarzanym w modlitwie „Amen”, które ma to samo źródło. Wyraża ono właściwie: „tak jest”, „niech tak się stanie” albo mówiąc żargonowo: „murowanie pewne”.

Drugie słowo batah wyraża natomiast bezpieczeństwo i zaufanie. W przekładach greckich używane są odpowiednio dla batah: elipis, elpidzo, pepoitha, co po łacinie odpowiada: spes, sperare, confido. Natomiast dla aman używane są w języku greckim: pistis, pisteuo, aletheia (łac.: fides, credere, veritas).

Wiara i rozum - część druga

Widać wyraźnie, że pojęcie wiary posiada dwa zasadnicze bieguny znaczeniowe: jedno związane z poznaniem (hebr. aman) wiąże się z pewnym aktem intelektualnym, dzięki któremu przez słowo i odpowiednie znaki można dotrzeć do rzeczywistości oraz drugie związane z zaufaniem (hebr. betah), którym się obdarza osobę „wierną” i które angażuje całego człowieka.

Warto się zastanowić nad prawdą, o którą nam chodzi w wierze. Nawiązując do sytuacji słuchacza radia (o czym pisałem w pierwszej części) widzimy, że dla niego istotne jest to, czy słyszane wiadomości, komentarze, opinie są wiarygodne i rzetelne. Kto je podaje? Jaki ma punkt widzenia? Jakie założenia? Czy nie kieruje się jakimiś interesami? Czy się zna na temacie? Przy czym w odniesieniu do radia możemy sprawdzić przynajmniej niektóre informacje.

Natomiast w odniesieniu do treści wiary, takich jak obietnica królestwa Bożego, życie po śmierci, niczego tutaj nie da się sprawdzić metodami naukowymi. Prawdą zatem nie może być „zgodność myśli z rzeczywistością” w rozumieniu jej widzenia, eksperymentalnego potwierdzenia. W Starym Testamencie utrwalone było przekonanie, że jeżeli by ktoś zobaczył Boga, to musiałby umrzeć. W Ewangelii Pan Jezus mówi:

Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić (Mt 11,27; por. Łk 10,22).

Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, /o Nim/ pouczył (J 1,18).

Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca (J 6,46).

Prawdą tych wypowiedzi jest ich rzetelność, czyli ostatecznie prawdomówność tego, który to powiedział.

Wiara w istocie jest zawierzeniem Bogu, przyjęciem za prawdę Jego słów, uznaniem, że można się na tych słowach oprzeć i osiągnąć dzięki nim to, co one głoszą.

Trzeba w tym miejscu powiedzieć, że taka jest nasza zwykła sytuacja w relacjach z innymi ludźmi. W naszym życiu nieustannie musimy komuś zawierzyć, przyjąć za prawdę, to, co nam mówi. Najlepiej widać, że tak jest, wtedy, gdy zostaniemy oszukani. Jeżeli na przykład ktoś otrzyma fałszywy czek, myśli że ma pieniądze o tej wartości, ale w momencie realizacji czeku okazuje się, że to nieprawda. Pieniądze, czyli rodzaj takich czeków bankowych, są o tyle wartością, o ile mają w banku pokrycie. Bywają momenty, w których następuje całkowity krach i nagle okazuje się, że stają się one bezwartościowymi papierkami. Widzimy, jak całe społeczeństwo funkcjonuje w oparciu o takie pojęcie prawdy. Jeszcze bardziej odnosi się to do naszych relacji szczególnie z osobami bliskimi. Małżeństwo jest oparte na przyrzeczeniach ślubnych, czyli ostatecznie na zawierzeniu. Podobnie w relacjach przyjaźni zawierzenie jest wartością podstawową. Przyjacielem jest ten, który mi mówi prawdę, któremu mogę zawierzyć.

Wiara i rozum - część druga

Jeżeli by przedstawić te dwie prawdy w formie metafor, to:

– prawdę będącą domeną nauki przedstawia metafora światła: prawdą jest to, co ujawnia światło, co staje się widoczne dla każdego

– prawdę w relacji między osobami najlepiej zaś oddaje obraz skały, na której można spokojnie postawić stopę, na której można spokojnie budować i mieć pewność, że budowla się nie zachwieje.

Otóż w życiu ta druga prawda jest dla nas ważniejsza, gdyż samo widzenie czegoś jeszcze nie daje życia, natomiast zawierzenie od razu odnosi się do życia i je buduje. Tak jest na przykład w małżeństwie. Akt wzajemnego zawierzenia stwarza nową rzeczywistość: rodzinę. Prawda w metaforze światła ma bardzo ważne znaczenie wspierające, ale jeżeli w życiu chodzi o samo życie, to jemu służy przede wszystkim prawda w metaforze skały. I o tym trzeba koniecznie pamiętać, a niestety bardzo rzadko się na ten temat mówi.

Wychowani na metaforze światła chcielibyśmy „pewności”, jaką daje prawda poznawana naukowo. Jeżeli jesteśmy skazani na prawdę w metaforze skały, to wydaje się nam, że jesteśmy wystawieni na niepewność. Czy można osiągnąć pewność w metaforze skały? Jeżeli spojrzymy na zwykłe relacje ludzkie, to stopień naszej pewności zależy od znajomości osoby, której musimy zawierzyć.

Niewątpliwie ideałem przyjaźni jest absolutna pewność przyjaciela. Doświadczenie uczy jednak, że nawet najwięksi przyjaciele bywają zawodni i to z różnych powodów, nie koniecznie z tego powodu, że moralnie zawiedli. Nikt z nas nie ma absolutnego poznania, istnieje wielkie niebezpieczeństwo pomyłki, nieporozumienia, chwile słabości, zwątpienia, itd. To nas zniechęca do prawdy w metaforze skały. Trzeba jednak wiedzieć, że nie mamy wyboru. W relacjach międzyludzkich zawierzenia nie da się zastąpić pewnością. Niestety w relacjach ludzkich „pewnym można być tylko trupa”. On już na pewno nie zrobi niczego bo niczego nie może zrobić. Jednak trzeba też popatrzeć od drugiej strony, że: „Uparte dążenie do absolutnej pewności w relacjach ludzkich prowadzi do śmierci tej relacji”. Pewność naukowa w tej dziedzinie zabija, a nie buduje. Buduje natomiast zaufanie, przebaczenie, miłość.

Jak to jest w relacji do Boga?

Otóż, Bóg domaga się od nas absolutnego zawierzenia, ale nie jest to wymaganie postawione ni stąd ni z owąd. Za tym wymaganiem stoi cała historia spotkania człowieka z Bogiem oraz wewnętrzna prawda złożona w naszym sercu. Podobnie jak w przyjaźni, nasze zaufanie wzrasta wraz ze wzrostem pozytywnych doświadczeń wierności, tak samo jest w relacji z Bogiem. Cały Stary Testament opowiada historię spotkań człowieka z Bogiem i pokazuje jak Boże obietnice zawsze się wypełniały.

Wiara i rozum - część druga

Słowo Boże jest pewne, jest niezawodne, jest skałą na której się można oprzeć. I w tym duchu działa także Pan Jezus.

Znamy historię paralityka, którego przyjaciele spuścili na noszach przed samego Jezusa. Widząc wiarę tych ludzi powiedział:

Ufaj, synu! Odpuszczają ci się twoje grzechy (Mt 9,2).

Wobec zgorszenia, że ośmielił się odpuścić grzechy, powiedział:

Cóż bowiem jest łatwiej powiedzieć: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań i chodź! Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał i poszedł do domu (Mt 9,5–7).

Pierwsza wypowiedź wyraźnie wymagała zawierzenia (prawda w metaforze skały), a następnie prawda w metaforze światła została wykorzystana do potwierdzenia prawdy w metaforze skały. I właściwie taki sens mają wszystkie cuda dokonywane przez Pana Jezusa. Podobnie wszystkie obietnice i proroctwa, jakie Bóg wypowiadał przez usta proroków. Historia narodu wybranego jest historią wierności Boga mimo wielu niewierności Izraela. Podobnie jest w naszym osobistym życiu. Warto zauważyć, że prawda w metaforze skały jest związana z doświadczeniem życiowym. Nie da się jej poznać bez takiego doświadczenia. Polskie przysłowie mówi, że przyjaciela poznaje się dopiero po zjedzeniu z nim beczki soli, to znaczy po długim czasie i wielu rozmaitych doświadczeniach życiowych. W ten sposób wzrasta nasze poznanie prawdy w metaforze skały. Taka też jest droga poznania Boga.

Sprawa się nieco komplikuje przez to, że okazuje się, iż my sami siebie nie znamy. Prawdziwe poznanie siebie także dokonuje się w podobny sposób: przez obserwację własnych postaw, emocji, jakie się w nas budzą, zachowań, w różnych sytuacjach, jakie spotykamy. Poznajemy siebie nie w naszej głowie po tym, co o sobie myślimy, ale po naszych reakcjach. Dlatego ani sami siebie, ani tym bardziej inni nie są w stanie nas przekonać do rzetelności własnych deklaracji. W życiu osobistym prawdę poznajemy nie po zamiarach, czy deklaracjach, ale po owocach. Sami jesteśmy dla siebie tajemnicą, a tym bardziej inni taką tajemnicą dla nas pozostają. Prawda jako naoczność w relacjach międzyludzkich pojawia się bardzo rzadko.

Rozum dla wiary

W tym momencie warto wrócić do samego określenia rozumu. Dotychczas mówiliśmy jedynie o rozumie w perspektywie nauki. Ale sam rozum nie sprowadza się do racjonalizmu naukowego.

„Rozum – zdolność ludzkiego umysłu do operowania pojęciami abstrakcyjnymi lub zdolność analitycznego myślenia i wyciągania wniosków z przetworzonych danych. Używanie zdobytych doświadczeń do radzenia sobie w sytuacjach życiowych” (Wikipedia).

Na drodze wiary potrzebny jest rozum jako „zdolność do użycia zdobytych doświadczeń, do radzenia sobie w sytuacjach życiowych” na podstawie umiejętności wyciągania wniosków logicznych. Jest to jednak inne rozumowanie, niż w racjonalizmie naukowym. Tam na podstawie obserwowanych zjawisk wyciąga się wnioski, które da się wyrazić w postaci formalnego zapisu matematyczno-logicznego i na podstawie tych zapisów tworzyć pewną strukturę matematyczną. Następnie tę strukturę, czyli teorię naukową, sprawdza się z pomocą eksperymentów.

Racjonalizm naukowy jest wpierw i przede wszystkim przedmiotowy, to znaczy zakłada ścisły rozdział pomiędzy podmiotem, a przedmiotem. Ponadto zakłada możliwość formalizowania treści do postaci jednoznacznych stwierdzeń. Natomiast racjonalizm egzystencjalny stoi wobec zupełnie innego zadania. W nim istnieją po pierwsze zagadnienia wieloznaczne i wielowątkowe, a ponadto takie, w których nie ma podziału na przedmiot i podmiot. Tematem refleksji racjonalnej jesteśmy my sami włącznie ze swoim myśleniem. A ponadto, jeżeli przyjmiemy za św. Augustynem, że „Bóg jest bliżej nas niż my sami siebie”, to wszelka refleksja na temat Boga musi być egzystencjalna, a nie przedmiotowa. Myślenie przedmiotowe może jedynie służyć za pomoc do refleksji. W myśleniu egzystencjalnym nie można mówić także o oddzieleniu myślenia od wyboru, każda decyzja niesie ze sobą doświadczenie, jak również rzutuje na sposób rozumienia doświadczenia. Nie mogę być „niezależnym obserwatorem” w czymś, co stanowi o mnie samym. Każda myśl wymaga wyboru, który zawsze jest ryzykiem. Eksperymentujemy nie na czymś, ale eksperyment dokonuje się w nas, a nawet trzeba powiedzieć, że to sami jesteśmy eksperymentem przez to, co wybieramy. Racjonalizm wiary jest racjonalizmem egzystencjalnym, a nie racjonalizmem przedmiotowym, choć i ten racjonalizm jest potrzebny w myśleniu wiary.

Racjonalizm egzystencjalny miała w sobie Maryja Panna. Święty Łukasz pisał o Niej w Ewangelii dwukrotnie:

Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu (Łk 2,19.51).

Ona doświadczała Bożej obecności i Bożych obietnic oraz rozważała je w sercu, patrząc jaka jest ich logika i konsekwencja. W Jej życiu można zobaczyć stopniowy wzrost w mądrości. Racjonalizm egzystencjalny bowiem prowadzi do mądrości, a nie do samej wiedzy o czymś. Prowadzi do przemiany serca, czyli przemiany siebie samego. Jest to najtrudniejsza sztuka i praca, ale o nią ostatecznie w życiu chodzi, bo cała reszta przemija.


Wiara i rozum – część pierwsza


Włodzimierz Zatorski OSB

Zobacz inne artykuły tego autora >
Włodzimierz
Zatorski OSB
zobacz artykuly tego autora >

Wiara i rozum – część pierwsza

Jest to bardzo klasyczny temat szczególnie aktualny w czasach nowożytnych. Od czasów oświecenia bardzo często głoszono tezę, że wiara zniknie wraz z postępem nauki. Do dzisiaj słyszy się tezę, że wiary nie da się pogodzić z rozumem, a nawet że jest z nim sprzeczna. Skąd taka opozycja?

Włodzimierz
Zatorski OSB
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Klasyczne określenie wiary, jakiego mnie jeszcze uczono na religii w szkole, brzmiało:

„Wiara jest przyjęciem za prawdę tego, co Bóg objawił, a Kościół przekazał do wierzenia jako objawione”.

Takie określenie, mam wrażenie, było podstawą dyskutowanego konfliktu między wiarą i rozumem. Jest ono zasadniczo prawdziwe, ale istnieje pewne nieporozumienie, które powoduje trudność. Zawiera się ona w słowie „prawda”, która leży na styku rozumu i wiary. Rozum stara się dociec prawdy i w podanym określeniu wiary także chodzi o „przyjęcie za prawdę”.

Wiara pojawia się tam, gdzie nie mamy wiedzy. Ale postęp nauki pokazuje, że granice wiedzy rozszerzają się i w końcu to, co zostaje nam podane do wierzenia, może okazać się przedmiotem wiedzy naukowej, wówczas wiara może okazać się fałszywa.

Wiara i rozum - część pierwsza

Jako przykład wskazuje się takie tematy jak: kulistość ziemi, heliocentryzm, ewolucję. Słynna pozostaje sprawa Galileusza, którego zmuszono do publicznego zaprzeczenia prawdzie, do której był przekonany. Właściwie dopiero Jan Paweł II oficjalnie go zrehabilitował, przepraszając wszystkich w imieniu Kościoła.

Konflikty te były spowodowane właściwie złym rozumieniem wiary. Otóż przez długie wieki, kiedy wiedza ludzka była bardzo ograniczona i właściwie skazana na naturalne doświadczenie, wydawało się, że świat jest taki, jakim go widziano. Uważano, że ziemia jest płaska, słońce, księżyc, gwiazdy wschodzą i zachodzą, choroby pochodzą z powietrza, a robactwo rodzi się samo z siana, mięsa, czy brudu itd. Dzięki nauce, która potrafiła się oderwać od naturalnego widzenia i zaczęła patrzeć metodycznie oraz bardziej abstrakcyjnie, z czasem udało się poznać prawdziwe prawa rządzące w przyrodzie.

Wiara i rozum - część pierwsza

Trzeba pamiętać, że ogólna wizja świata właściwie przez długie wieki się nie zmieniała, a ponieważ Biblia była pisana w kategoriach takiej wizji przyrodniczej, wydawało się, że ona sama jest nauką objawioną. Taka sytuacja trwała w chrześcijaństwie przez ok. 15 wieków! Można się było przyzwyczaić do tej wizji i uznać ją za świętą.

Trzeba również stwierdzić, że nie był to problem samego chrześcijaństwa, ale pojawiał się także w innych religiach. Nowożytna nauka tę przyrodniczą wizję obaliła i doszło do słynnego konfliktu między rozumem i wiarą. Wydaje się jednak, że po kilku wiekach „konflikt” przestał być konfliktem.

Chrześcijaństwo dzięki nauce dzisiaj lepiej rozumie, co naprawdę należy do depozytu wiary, o co chodzi w wierze i jest o wiele bardziej ostrożne w uznawaniu czegoś za prawdę wiary.

Właściwie już w XX wieku nie można mówić o prawdziwym konflikcie nauki i wiary.

Wracając jednak do samej wiary i rozumu zobaczmy, czym one są i jakie są właściwe dziedziny, którymi się zajmują, bo na pomieszaniu owych dziedzin polega zasadniczy problem.

Jakiej prawdy szuka rozum i czy jest to ta sama prawda, której szuka wiara?

Otóż klasyczna definicja prawdy mówi: „prawda jest zgodnością myśli z rzeczywistością”. To określenie jest z pewnością adekwatne do praw­dy, której szuka rozum. Metodami naukowymi możemy porównać stan myśli (teorię naukową) z rzeczywistością (dane eksperymentalne). W odniesieniu do wiary natomiast ta praw­da odgrywa niewątpliwie bardzo ważną rolę, ale nie jest zasadniczą prawdą wiary.

W wierze nie chodzi o dobre widzenie tego, co na zewnątrz, relacji pomiędzy poszczególnymi przedmiotami, nie chodzi o odkrycie praw, jakie tymi relacjami rządzą…

Nawet znajomość całej prawdy tak rozumianej, znajomość wszystkich praw przyrody, nie daje tego, o co chodzi w wierze, bo ta wiedza nic nie mówi o zbawieniu, czyli o osiągnięciu pełni życia i to życia, które przerasta wszystkie dostrzegalne przez nas prawa rzą­dzące światem. W wierze chodzi o nowe życie, które według zapowiedzi Pana Jezusa jest zupełnie inne:

Przy zmartwychwstaniu bowiem nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie Boży w niebie (Mt 22,30). Potem św. Paweł pisał w odniesieniu do przyszłego życia: czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce czło­wie­ka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują (1 Kor 2,9).

Wiara i rozum - część pierwsza

Wiara odnosi się do rzeczywistości, której nie można tutaj dojrzeć na sposób naturalny! Jaka zatem jest to prawda? O co w tej prawdzie chodzi?

Aby dać poglądowy obraz sytuacji zastanówmy się na przykład nad radiem. Co to jest radio? Jaka jest prawda radia? Otóż można mówić o dwóch całkowicie różnych prawdach. Jedna to ta, która często interesuje młodego człowieka dociekliwie badającego, jak to jest, że radio gra? Sięgamy zatem do podręczników budowy radia, poznajemy prawa przyrody, dzięki którym można przesyłać sygnał dźwiękowy na odległość i powoli poznajemy prawdę o radiu. Ale zastanówmy się nad tym, co nas naprawdę interesuje w radiu? Przecież w domu mamy radio nie dlatego, żeby studiować jego budowę, ale by posłuchać czegoś ciekawego: czy to muzyki, czy audycji, informacji z różnej dziedziny, komentarzy, dyskusji, oświadczeń itd. I tutaj rozstrzygająca dla nas jest prawda zupełnie inna, mianowicie prawdziwość tego, co jest nadawane: czy głoszone poglądy i stanowiska, są uczciwe, oparte na rzetelnych informacjach, czy ktoś nie próbuje nami manipulować, czy słuchana muzyka jest piękna, czy jest kiczem, czy czyjeś oświadczenie broni dobra, czy też jest obroną zakamuflowanych interesów, itp. To zupełnie inna prawda niż ta odnosząca się do technicznej budowy radia.

Przykład radia mówi nam jeszcze coś więcej. Mianowicie, dzisiaj wiemy, że możemy słuchać radia korzystając z różnych technik. Pomijając budowę samego odbiornika, które przeszły całą ewolucję i są zupełnie inne niż te sprzed 50 lat, to przecież możemy słuchać go za pośrednictwem fal radiowych wysyłanych z nadajnika, za pomocą przekazu kablowego, przez Internet, z nadajników satelitarnych, a można i za pośrednictwem promieni laserowych i może jeszcze paru innych technik. Okazuje się zatem, że prawda o technice radiowej staje się dla nas nieistotna, nie tylko z powodu naszego naturalnego zainteresowania samą treścią przekazu ludzkiego, ale i z powodu wielu możliwości przekazywania samych treści.

Wiara i rozum - część pierwsza

Z wiarą i rozumem w służbie nauki jest podobnie. Nasza cała wiedza nie jest w stanie zapewnić nam tego, co dla nas najistotniejsze: prawdziwego życia, czyli życia pozbawionego śmierci.

Jesteśmy podobni do słuchaczy radia, którzy słuchają głosu i muszą dochodzić do poznania prawdy z tego, co słyszą. Znajomość budowy radia zupełnie nam w niczym nie pomaga, ani też nie przeszkadza.


Wiara i rozum – część druga


Włodzimierz Zatorski OSB

Zobacz inne artykuły tego autora >
Włodzimierz
Zatorski OSB
zobacz artykuly tego autora >