Nasze projekty

Smak zdrady

"Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, a w zamian za to otrzymuje wzgardę i zapomnienie. Ty przynajmniej staraj się mi zadośćuczynić, o ile to będzie w twojej mocy, za ich niewdzięczność."

Reklama

Czerwiec jest miesiącem, w którym Jezus odwołuje się do miłości swoich przyjaciół. Chce sprowokować naszą przyjaźń w duchu opisanym przez mądrego Syracha: „Jeżeli chcesz mieć przyjaciela, posiądź go po próbie, a niezbyt szybko mu zaufaj! (…) Wierny bowiem przyjaciel potężną obroną, kto go znalazł, skarb znalazł. Za wiernego przyjaciela nie ma odpłaty ani równej wagi za wielką jego wartość. Wierny przyjaciel jest lekarstwem życia; znajdą go bojący się Pana. Kto się boi Pana, dobrze pokieruje swoją przyjaźnią, bo jaki jest on, taki i jego bliźni”. (Syr 6,7.16-17).

 

W odpowiedzi, przyjaciele Jezusa starają się „całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą” (Mk 12,30) stanąć wiernie obok swego Mistrza, być dla Niego „potężną obroną” i „lekarstwem życia”.

Reklama
Reklama

 

Powyższe stwierdzenie może oczywiście budzić zdziwienie i protest. Czyż nie jest bezczelnością, by grzesznicy, którzy sami potrzebują od Jezusa ratunku i zbawienia uważali samych siebie za przyjaciół wspierających Zbawiciela? No i czy obchodzenie Uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa, odprawianie dziewięciu pierwszych piątków miesiąca albo Godzin Świętych mogą zadośćuczynić Jezusowi, który złożył siebie w jedynej i doskonałej ofierze krzyża?

 

Reklama
Reklama

Byłoby tak niewątpliwie, gdyby inicjatywa wyszła od nas, słabych ludzi, którzy zawodzą Boga. Jednak pomysł stawania obok samotnego w Ogrójcu i zdradzonego przez uczniów Pana wyszedł od Niego samego.

 

Smak zdrady

Reklama

To On w sposób właściwy dla czasu, w którym żyła św. Małgorzata Maria Alacoque, w słowach i ikonografii właściwej dla jej epoki, objawił, jakiej pragnie postawy od swoich uczniów.

 

Modliłam się przed Najświętszym Sakramentem – pisała święta wizytka – i ukazał mi się Pan Jezus jaśniejący chwałą, ze stygmatami pięciu ran, błyszczącymi jak słońce. Z Jego świętej postaci biły promienie, a z piersi płomienie jakby z ogniska gorejącego. Pan Jezus rozwarł swoją pierś i ukazał swe miłujące i najbardziej uwielbienia godne Serce, które było źródłem tych promieni. Wtedy Jezus powiedział: „Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, a w zamian za to otrzymuje wzgardę i zapomnienie. Ty przynajmniej staraj się mi zadośćuczynić, o ile to będzie w twojej mocy, za ich niewdzięczność.

Smak zdrady

Na pewno widziałeś niejednokrotnie obrazy wiszące w kościele albo w sypialni dziadków. Postać Jezusa z sercem otoczonym koroną cierniową, z którego wyrasta płomień ognia. Warto przebić się przez tę formę, która często kojarzy się z oleodrukowym kiczem.

 

Jeśli poczułeś kiedyś smak zdrady, zrozumiesz, ciernie otaczające serce Jezusa.

 

Jeśli kiedyś dowiedziałeś się, że Twój współmałżonek ma romans z inną osobą. Jeśli usłyszałeś, że Twój zaufany przyjaciel za plecami oskarża Cię o niecne rzeczy. Jeśli powierzyłeś komuś swoją tajemnicę, a on użył jej publicznie przeciwko Tobie. Jeśli odkryłeś, że twój współpracownik przedstawia wyniki twojej pracy jako własne i czerpie z nich korzyści.

 

Jeśli zostałeś zdradzony…. to wiesz, co znaczy nosić w piersi serce owinięte drutem kolczastym.

 

Gorycz i żal, które towarzyszą takim momentom są zaledwie nikłym cieniem tego, co przeżywa Jezus w relacji z tymi, których nazwał swoimi przyjaciółmi. Przez każdego został okłamany, przez każdego zdradzony, przez każdego zabity. Ból zwielokrotnia się przez liczbę grzeszników i całkowitą bezbronność Jezusa, który z pełną ufnością otwiera swoje kochające serce przed człowiekiem.

Co można zrobić, gdy widzimy, że ktoś został potężnie skrzywdzony? Można tłumaczyć, można wyjaśniać, można odwoływać się do rozsądku, ale są to nieskuteczne zabiegi. Znacznie sensowniej będzie w takich momentach być blisko zdradzonego: przytulić i pogłaskać, potrzymać za rękę i otulić kruchym słowem, przekazać ciepło obecności i zapewnienie, że nie zostanie sam ze złem, które na niego spadło. Można też szeptać zaklęcia nadziei o sensowności życia, pomimo, że wydaje się, iż legło ono w gruzach.

 

Podobnie jest w relacji z Panem Jezusem. Jego miłość jest odrzucana przez każdego z nas w momencie grzechu. Każde nieposłuszeństwo woli Boga, każda niewierność w wypełnieniu Jego przykazań, każde pójście za podszeptem złego, prowadzi do odrzucenia Jego miłości.

 

Czy trzeba Jezusowi tłumaczyć kondycję człowieka po grzechu pierworodnym? Przecież on ją zna lepiej niż ktokolwiek z nas. Nic nie dodamy Mu naszymi wyjaśnieniami. A jednak warto w odruchu miłości podjąć działanie, które zmierza do wynagrodzenia tego, czego wynagrodzić się nie da, ożywienia tego, co zostało grzechem zabite.

 

Kult Serca Pana Jezusa to zauważenie Jego znieważonej Miłości i wyznanie czynami wiary, że jest Ona silniejsza od krępującej ją mocy grzechu, jaśniejsza od mroku śmierci.

 

Stawanie przy zdradzonym człowieku i znieważonym Bogu mają jeszcze jedno podobieństwo. Nie znoszą sztuczności. Nie tolerują fałszywych nut.

 

Próba wspierania człowieka bez prawdziwego współczucia i autentycznej troski o niego zakończy się fiaskiem. Nie inaczej będzie z czerwcowymi aktami pobożności względem Najświętszego Serca Pana Jezusa. Pozostaną mechanicznym rytuałem, jeśli nie wypłyną ze autentycznej miłości naszego Zbawiciela i nie zostaną wyrażone w duchu prawdziwej modlitwy.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę