Smak zdrady

"Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, a w zamian za to otrzymuje wzgardę i zapomnienie. Ty przynajmniej staraj się mi zadośćuczynić, o ile to będzie w twojej mocy, za ich niewdzięczność."

Paweł Kozacki OP
Paweł
Kozacki OP
zobacz artykuly tego autora >

Czerwiec jest miesiącem, w którym Jezus odwołuje się do miłości swoich przyjaciół. Chce sprowokować naszą przyjaźń w duchu opisanym przez mądrego Syracha: „Jeżeli chcesz mieć przyjaciela, posiądź go po próbie, a niezbyt szybko mu zaufaj! (…) Wierny bowiem przyjaciel potężną obroną, kto go znalazł, skarb znalazł. Za wiernego przyjaciela nie ma odpłaty ani równej wagi za wielką jego wartość. Wierny przyjaciel jest lekarstwem życia; znajdą go bojący się Pana. Kto się boi Pana, dobrze pokieruje swoją przyjaźnią, bo jaki jest on, taki i jego bliźni”. (Syr 6,7.16-17).

W odpowiedzi, przyjaciele Jezusa starają się „całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą” (Mk 12,30) stanąć wiernie obok swego Mistrza, być dla Niego „potężną obroną” i „lekarstwem życia”.

Powyższe stwierdzenie może oczywiście budzić zdziwienie i protest. Czyż nie jest bezczelnością, by grzesznicy, którzy sami potrzebują od Jezusa ratunku i zbawienia uważali samych siebie za przyjaciół wspierających Zbawiciela? No i czy obchodzenie Uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa, odprawianie dziewięciu pierwszych piątków miesiąca albo Godzin Świętych mogą zadośćuczynić Jezusowi, który złożył siebie w jedynej i doskonałej ofierze krzyża?

Byłoby tak niewątpliwie, gdyby inicjatywa wyszła od nas, słabych ludzi, którzy zawodzą Boga. Jednak pomysł stawania obok samotnego w Ogrójcu i zdradzonego przez uczniów Pana wyszedł od Niego samego.

Smak zdrady

To On w sposób właściwy dla czasu, w którym żyła św. Małgorzata Maria Alacoque, w słowach i ikonografii właściwej dla jej epoki, objawił, jakiej pragnie postawy od swoich uczniów.

Modliłam się przed Najświętszym Sakramentem – pisała święta wizytka – i ukazał mi się Pan Jezus jaśniejący chwałą, ze stygmatami pięciu ran, błyszczącymi jak słońce. Z Jego świętej postaci biły promienie, a z piersi płomienie jakby z ogniska gorejącego. Pan Jezus rozwarł swoją pierś i ukazał swe miłujące i najbardziej uwielbienia godne Serce, które było źródłem tych promieni. Wtedy Jezus powiedział: „Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, a w zamian za to otrzymuje wzgardę i zapomnienie. Ty przynajmniej staraj się mi zadośćuczynić, o ile to będzie w twojej mocy, za ich niewdzięczność.

Smak zdrady

Na pewno widziałeś niejednokrotnie obrazy wiszące w kościele albo w sypialni dziadków. Postać Jezusa z sercem otoczonym koroną cierniową, z którego wyrasta płomień ognia. Warto przebić się przez tę formę, która często kojarzy się z oleodrukowym kiczem.

Jeśli poczułeś kiedyś smak zdrady, zrozumiesz, ciernie otaczające serce Jezusa.

Jeśli kiedyś dowiedziałeś się, że Twój współmałżonek ma romans z inną osobą. Jeśli usłyszałeś, że Twój zaufany przyjaciel za plecami oskarża Cię o niecne rzeczy. Jeśli powierzyłeś komuś swoją tajemnicę, a on użył jej publicznie przeciwko Tobie. Jeśli odkryłeś, że twój współpracownik przedstawia wyniki twojej pracy jako własne i czerpie z nich korzyści.

Jeśli zostałeś zdradzony…. to wiesz, co znaczy nosić w piersi serce owinięte drutem kolczastym.

Gorycz i żal, które towarzyszą takim momentom są zaledwie nikłym cieniem tego, co przeżywa Jezus w relacji z tymi, których nazwał swoimi przyjaciółmi. Przez każdego został okłamany, przez każdego zdradzony, przez każdego zabity. Ból zwielokrotnia się przez liczbę grzeszników i całkowitą bezbronność Jezusa, który z pełną ufnością otwiera swoje kochające serce przed człowiekiem.

Co można zrobić, gdy widzimy, że ktoś został potężnie skrzywdzony? Można tłumaczyć, można wyjaśniać, można odwoływać się do rozsądku, ale są to nieskuteczne zabiegi. Znacznie sensowniej będzie w takich momentach być blisko zdradzonego: przytulić i pogłaskać, potrzymać za rękę i otulić kruchym słowem, przekazać ciepło obecności i zapewnienie, że nie zostanie sam ze złem, które na niego spadło. Można też szeptać zaklęcia nadziei o sensowności życia, pomimo, że wydaje się, iż legło ono w gruzach.

Podobnie jest w relacji z Panem Jezusem. Jego miłość jest odrzucana przez każdego z nas w momencie grzechu. Każde nieposłuszeństwo woli Boga, każda niewierność w wypełnieniu Jego przykazań, każde pójście za podszeptem złego, prowadzi do odrzucenia Jego miłości.

Czy trzeba Jezusowi tłumaczyć kondycję człowieka po grzechu pierworodnym? Przecież on ją zna lepiej niż ktokolwiek z nas. Nic nie dodamy Mu naszymi wyjaśnieniami. A jednak warto w odruchu miłości podjąć działanie, które zmierza do wynagrodzenia tego, czego wynagrodzić się nie da, ożywienia tego, co zostało grzechem zabite.

Kult Serca Pana Jezusa to zauważenie Jego znieważonej Miłości i wyznanie czynami wiary, że jest Ona silniejsza od krępującej ją mocy grzechu, jaśniejsza od mroku śmierci.

Stawanie przy zdradzonym człowieku i znieważonym Bogu mają jeszcze jedno podobieństwo. Nie znoszą sztuczności. Nie tolerują fałszywych nut.

Próba wspierania człowieka bez prawdziwego współczucia i autentycznej troski o niego zakończy się fiaskiem. Nie inaczej będzie z czerwcowymi aktami pobożności względem Najświętszego Serca Pana Jezusa. Pozostaną mechanicznym rytuałem, jeśli nie wypłyną ze autentycznej miłości naszego Zbawiciela i nie zostaną wyrażone w duchu prawdziwej modlitwy.

Paweł Kozacki OP

Paweł Kozacki OP

Dominikanin, publicysta, blogger, były przeor Konwentu Świętej Trójcy w Krakowie oraz wieloletni redaktor naczelny miesięcznika "W drodze". Od 1 lutego 2014 r. Prowincjał Polskiej Prowincji Dominikanów.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Kozacki OP
Paweł
Kozacki OP
zobacz artykuly tego autora >

Moc, która jest w nas

„On się po to urodził, żeby w roku 1980 zaistnieć i być świadkiem Chrystusa w tamtych czasach. Tego nie da się inaczej wytłumaczyć jak działaniem łaski Bożej, wpływem Ducha Świętego”

Ewa K. Czaczkowska
Ewa K.
Czaczkowska
zobacz artykuly tego autora >

Ksiądz Jerzy w stanie wojennym powtarzając nieustannie słowa św. Pawła „Zło dobrem zwyciężaj” uchronił nas przed odwetem.

Może zabrzmi to nieco przewrotnie, ale kazania ks. Jerzego Popiełuszki nie były nowatorskie czy oryginalne. Głosił w nich Ewangelię  w najczystszej postaci. Głosił ją nie abstrakcyjnie,  w sposób wyizolowany od realiów życia, ale w konkretnym kontekście społeczno-polityczno-kulturowym. W  polskim dramatycznym „tu i teraz”. Do tego potrzeba było odwagi, aż po gotowość na męczeństwo, na którą stać było nielicznych.

Jego duchowość kształtowała silna ludowa pobożność domu rodzinnego, warszawskie seminarium i kilka wielkich postaci Kościoła – świętych albo kandydatów na ołtarze.

Popiełuszko mówił o mocy, która jest w każdym człowieku

Bez wątpienia wielką zasługą ks. Jerzego było to, że jakby na nowo odkurzył i wydobył  z Ewangelii zdania zapisane w niej 2000 lat temu. Słowom św. Pawła „jeden drugiego ciężary noście” nadał konkretny sens, gdy osobiście pomagał  internowanym i prześladowanym w stanie wojennym.

Podobnie stało się z Pawłowym przesłaniem: „Zło dobrem zwyciężaj”. Ksiądz Jerzy uświadamiał słuchaczom swoich homilii, że to od człowieka zależy, co tworzy: dobro czy zło. I to od człowieka zależy jak odpowie na zło:  złem czy dobrem. Od człowieka zależy czy ze zła wyprowadzi dobro.

Popiełuszko mówił o mocy, która jest w każdym człowieku

Człowiek ma taką wolność i ma w sobie taką moc, że gdy zrozumie te słowa, uderzony – nie uderzy; okłamywany – nie okłamie, a zdradzony – nie zdradzi.

Wydobywanie dobra spod powierzchni zła, które jest w każdym człowieku, to jest też podstawa okazywania miłosierdzia drugiemu.

O tej wielkiej zdolności człowieka wydobywania ze zła dobra, na którą na nowo zwrócił uwagę ks. Jerzy, mówił nad jego grobem w 1988 roku ks. Józef Tischner: „Dzięki tej niezwykłej zdolności człowieka pośród tysięcy niesprawiedliwych może pojawić się jeden sprawiedliwy, pośród tysięcy kłamców może pojawić się jeden prawdomówny. A w samym środku Oświęcimia może pojawić się Ojciec Maksymilian. I ksiądz Jerzy odkrył przed nami tę niezwykłą moc człowieka. Odkryciem swoim trafił on w istotę polskich potrzeb. Odpowiedzią na politykę, która nie ma względu na moralność mogła być jedynie moralność, która nie ma względu na politykę. Ksiądz Jerzy był głuchy i ślepy na dobre rady polityków. Ale jego ślepota okazała się niezwykłą dalekowzrocznością”.

W homiliach głoszonych w stanie wojennym często odwoływał się także do nauczania dwóch wielkich postaci tego czasu: Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego. Mówił swoim językiem, w swoim stylu o tym, o czym tamci dwaj mówili przez lata: o życiu w prawdzie i wolności, o godności każdego człowieka, o prawie życia, ale też o zasadach w społeczeństwie czy etyce pracy.

Popiełuszko mówił o mocy, która jest w każdym człowieku

Ks. Jerzy, o czym wspominają świadkowie jego życia  przed wygłoszeniem homilii na mszy za ojczyznę znikał na kilka dni: zamykał się w swoim małym mieszkaniu przy ul. Chłodnej albo w mieszkaniu państwa Janiszewskich, i tam  pisał  kazanie. Korzystał z myśli głoszonych już przez innych, ale on je na nowo podawał, w sposób niezwykle prosty i prawdziwy, bo ks. Jerzy był prawdziwy, dzielił życie z ludźmi, do których mówił.

Muszę wspomnieć o jeszcze jednej postaci Kościoła, która miała ogromny wpływ na życie ks. Jerzego. Myślę o. Maksymilianie Kolbe. Jego  kanonizacja w 1982 roku mocno poruszyła ks. Popiełuszkę. Szczególnie jego wierność prawdzie, aż po męczeństwo.

Popiełuszko mówił o mocy, która jest w każdym człowieku

„On się po to urodził, żeby w roku 1980 zaistnieć i być świadkiem Chrystusa w tamtych czasach. Tego nie da się inaczej wytłumaczyć jak działaniem łaski Bożej, wpływem Ducha Świętego” – powiedział mi kiedyś o ks. Jerzym Popiełuszce jego dawny kolega z seminarium, ks. Bogdan Liniewski, gdy (wspólnie z Tomkiem Wiścickim) pisałam biografię ks. Jerzego Popiełuszki.

Te słowa mocno zapadły mi w pamięć, bo istotnie nikt, kto słuchał homilii ks. Popiełuszki przed 1980 roku nie mógłby przypuszczać, że za kilka lat jego kazania będą największą duchową „bronią” Kościoła w Polsce.

On się po to narodził.

Ewa K. Czaczkowska

Ewa K. Czaczkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ewa K. Czaczkowska
Ewa K.
Czaczkowska
zobacz artykuly tego autora >