video-jav.net

SACROLABORKI: Msza Święta – cz.5

Ksiądz dr Grzegorz Strzelczyk opowiada o najważniejszym momencie we mszy świętej. Przeprowadza nas przez to, co trudno jest zrozumieć

ks. dr Grzegorz Strzelczyk
ks. dr Grzegorz
Strzelczyk
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Modlitwa Eucharystyczna, Przeistoczenie

Fragmenty wypowiedzi z filmu:.

Po przygotowaniu darów zaczyna się Modlitwa Eucharystyczna…. Najpierw następuje śpiew dziękczynienia, w którym opowiadamy Bogu, za co chcemy mu dziękować. I wychwalamy Go wołając „Święty, święty”…

Ten śpiew przygotowuje nas do przeżycia najważniejszego momentu w czasie mszy świętej – Przeistoczenia…. I przez powtarzanie słów Chrystusa z ostatniej wieczerzy, On sam stanie się obecny pośród wspólnoty…. Jego Zbawienie stanie się obecne pośród nas…

Ta część mszy świętej – po Przeistoczeniu – kończy się wielkim hymnem chwały, czyli Wielką Doksologią. Ksiądz woła „Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie, Tobie Boże Ojcze Wszechmogący, w jedności Ducha Świętego, wszelka cześć i chwała, przez wszystkie wieki wieków”.

Wszyscy odpowiadamy po tym wezwaniu Amen, które jest najważniejszym Amen w całej Eucharystii. To jest „tak” naszego zbawienia.

Słownik:

Amen to jedna z najczęściej stosowanych w liturgii chrześcijańskiej aklamacji. Należy do słów uprzywilejowanych podobnie jak Alleluja. Słowo to pochodzi z hebrajskiego i jest trudne do przetłumaczenia. Rdzeń amen: oznacza opierać się na kimś (czymś), być silnym, pewnym, trwałym.

Amen występujące w formie przysłówkowej znaczy: zaprawdę, z pewnością, niech się tak stanie

Doksologia (od gr. doksa – wielkość, wspaniałość, szacunek, chwała, i logos – słowo). To formuła uwielbiająca wspaniałość i wielkość Boga. Zwykle są to krótkie, ale głębokie, często hymniczne zwroty wychwalające jakiś Boży czyn czy wymiar działania.

Na podstawie Leksykonu liturgii, Pallottinum, Poznań 2006

ks. dr Grzegorz Strzelczyk

ks. dr Grzegorz Strzelczyk

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. dr Grzegorz Strzelczyk
ks. dr Grzegorz
Strzelczyk
zobacz artykuly tego autora >

Ludzie do zadań specjalnych

„Być może nigdy nie zobaczę uzdrowienia pod wpływem mojej modlitwy. Ale jeśli nie spróbuję, nie zobaczę go na pewno" – dla Janet Lozano z Pensylwanii, ta oczywistość stała się bodźcem, by po kilkudziesięciu latach pomagania ludziom, odważniej prosić dla nich o uzdrowienia fizyczne.

Małgorzata
Wójcik
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Spektakularne cuda w rodzaju tych potrzebnych do potwierdzenia świętości kandydata na ołtarze, zdarzają się rzadko, wiadomo. Ale przypadki uzdrowienia z depresji, bezsenności, lęków, nerwic, migren, zaburzeń jedzenia itp. – zdarzają się  znacznie częściej. Podobnie jak uzdrowienia słuchu, wzroku czy bólów kręgosłupa. Zresztą nie o statystyki chodzi, ale o to, że takie rzeczy dzieją się i dziś. W Polsce – o czym u nas pisze o. Remigiusz Recław, jezuita, który od lat odprawia msze z modlitwą o uzdrowienie – ale i wszędzie na świecie. A jednak… niewielu jest odważnych, którzy choremu powiedzą wprost: „w imię Jezusa wstań". Bo co jeśli chory nie wstanie?  

Janet, wraz z mężem, Nealem Lozano, od ponad dwudziestu lat podróżujecie po świecie, aby modlić się o uwolnienie dla ludzi borykających się z problemami, przeważnie problemami duchowymi. Modlitwa o uzdrowienie fizyczne wydaje się bardziej konkretna. Dlaczego tak rzadko o nie prosimy?

To duże uproszczenie, modlitwa o uwolnienie wewnętrzne ma bardzo konkretne przełożenie na życie człowieka. Ale przyznam, że i mi trudno było zobaczyć siebie w roli osoby modlącej się o uzdrowienie z chorób fizycznych. Prawdopodobnie gdyby nie posługa uwolnienia, którą z Nealem w naszej wspólnocie praktykujemy od lat czterdziestu, zabrakłoby mi odwagi, aby prosić także o uzdrowienia fizyczne. Ale w tej przygodzie z Bogiem jest coś, co każe iść dalej i prosić o więcej. Mianowicie: im bardziej Go poznajesz, tym bardziej Mu ufasz. A poznajesz – widząc Jego konkretne działanie. Za każdym razem, kiedy przychodzi po pomoc człowiek umęczony powtarzającymi się w jego życiu problemami, a ja prowadzę go w modlitwie uwolnienia, jestem świadkiem jak Bóg przemienia serce tej osoby.

Ludzie do zadań specjalnych

Co to znaczy?

Pomaga jej spojrzeć z innej perspektywy na to, co przeżywała, pomaga przebaczyć i wyrzec się zła. W każdym przypadku robi to inaczej, bo każdy z nas jest inny i każdy potrzebuje czegoś innego. Patrząc z bliska na takie działanie Boga, poznaję Jego delikatność.

Widzę, jak bardzo On szanuje wolną wolę człowieka, w jaki sposób kocha. A jeśli poznajesz kogoś, kto nie tylko mówi, że jest miłością, ale nią jest – zaufanie rośnie samo.

Z drugiej strony – jeśli widzę, że człowiek potrzebuje uzdrowienia, dlaczego miałabym o nie nie poprosić, znając Osobę, do której się z tym zwracam? Proszę i patrzę, co Bóg zamierza z tym zrobić. A to Jezus słowami: Duch Pański „posłał mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie, abym uciśnionych odsyłał wolnymi" (Łk 4, 16) określił swoją misję. Naprawdę wierzę, że uwalnianie nas, głoszenie wolności uwięzionym i przywracanie wzroku niewidomym jest częścią misji Jezusa na ziemi. Misji, do której pełnienia uzdalnia nas, ochrzczonych, jak kiedyś swoich uczniów. Wierzę w to i tego doświadczam.

Możesz podać przykład?

Może opowiem o sobie. Przez wiele lat miałam bardzo silne migreny. Przez 15 lat wraz z innymi osobami modliłam się o uzdrowienie z nich. Ale bóle nie tylko nie ustępowały, lecz wydawały się coraz silniejsze. Aż za którymś razem, podczas modlitwy o uwolnienie, znaleziono ich przyczynę: moim duchowym problemem był paraliżujący lęk. Kiedy udało się dotrzeć do jego źródeł, zobaczyć pod wpływem jakich zdarzeń i osób on się we mnie tak mocno zakorzenił, kiedy w imię Jezusa przebaczyłam im to – okazało się, że to był punkt zwrotny.

Zaczął się proces uzdrawiania mnie nie tylko z migreny, ale przede wszystkim z lęku.

Jesteśmy bardzo skomplikowanymi cielesno-duchowo-emocjonalnymi istotami. Czasem uzdrowienie z choroby jest człowiekowi potrzebne, by otworzył się na wiarę. Podobnie kiedy zmagasz się z jakimś zniewoleniem, wraz z wolnością przychodzi większe zaufanie do Boga. To budujące doświadczenie.

Ale ty przez 15 lat modliłaś się o uzdrowienie, którego nie było!

Dostałam więcej niż prosiłam. Nie wiem, dlaczego tak musiało być. Nie wiem też, dlaczego niektórzy są uzdrawiani a inni nie. Spotykam ludzi wielkiej wiary, którzy bardzo cierpią, modlą się, ale nic się w ich sytuacji zdrowotnej nie zmienia. To tajemnica, którą zostawiam w rękach Boga. Sobie musiałam odpowiedzieć na inne pytanie: kim On dla mnie jest. Jeśli wiem, że jest dobrym Ojcem – łatwiej mi zaufać, że wie, co robi. Że ma swój czas, swój sposób na działanie, nawet jeśli tego nie rozumiem. Może mi się wydawać, że Bóg nie odpowiada na moją modlitwę. Ale słowo wydawać jest tu bardzo na miejscu. Chodzi o coś innego: że On nie odpowiada tak jak ja chcę albo kiedy ja chcę, żeby odpowiedział.

A może brak odpowiedzi wynika z tego, że źle się modlimy?

W posłudze uzdrawiania uczymy się na bieżąco. Nie da się zamknąć działania Boga w zbiorze przewidywalnych zasad. Pamiętam, że na jednym ze spotkań modlitewnych prowadzonych przez Randy'ego Clarka, przez którego Bóg dokonuje niewiarygodnych uzdrowień – jedna z osób z jego zespołu miała intuicję, aby modlić się za niewidomą. Ta modlitwa trwała pięć godzin! Czasami kończymy po 5-10 minutach, jeśli nie widzimy odpowiedzi. W przypadku tamtej niewidomej kobiety, posługujący czuli, że trzeba kontynuować. Więc to zrobili. Okazało się, że słusznie – po pięciu godzinach ta kobieta zaczęła widzieć.

Dla mnie pomocne było uczenie się od innych ludzi, którymi posługiwał się Bóg. Uczyłam się od Randy'ego Clarka, słuchałam jego rozmów z kilkunastoma osobami z całego świata, które zajmują się fizycznym uzdrawianiem.

Dużo kosztowało mnie, zanim uwierzyłam, że i mną Bóg chce się w ten sposób posługiwać. Zaczął to potwierdzać faktami.

Kobieta przestała kuleć, innej minął ból głowy, ktoś inny zaczął normalnie spać. Wiem, że robię małe kroczki.

Ja zawsze dziękuję za to, co dostałam i modlę się o więcej. Ufam, że jeśli nawet nie jest to sto procent, Pan Bóg może dać resztę kolejnego dnia, za tydzień. Albo kiedy będzie chciał.

Małgorzata Wójcik

Zobacz inne artykuły tego autora >
Małgorzata
Wójcik
zobacz artykuly tego autora >