Maryja: bez względu na reputację

Wygląda na to, że Maryja w pełni świadomie zrezygnowała z dbałości o swoje dobre imię, zgodziła się nawet na złą sławę, bo to, co się wydarzyło między Nią, a Panem Bogiem było dla Niej ważniejsze niż Jej reputacja. Zupełnie nie przejmowała się tym, co ludzie o Niej pomyślą.

ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >

Św. Mateusz rozpoczyna swoją Ewangelię od rodowodu Pana Jezusa, ale zaraz potem opisuje Jego narodzenie. W pierwszym zdaniu tego opisu czytamy: Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.

Maryja: bez względu na reputację

…wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną.

Kiedy słyszymy to zdanie, to myśli jakoś automatycznie biegną ku Józefowi, zwłaszcza, że dowiadujemy się, że był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.

A Maryja jakby pozostaje w cieniu, zupełnie znika nam z pola widzenia, pozostaje niezauważona, jakby ta sytuacja, co by nie rzec, dwuznaczna, kłopotliwa, nieprzyjemna, Jej nie dotyczyła.

Jakby to tylko On, Józef, miał problem z pogodzeniem Jej brzemienności nie za swoją sprawą, z własną sprawiedliwością. A przecież to przede wszystkim Ona przypłaciłaby to złą sławą, utratą czci i dobrego imienia. To za nią ciągnęłyby się domysły o nieślubnym dziecku i nieznanym Ojcu. To Ona musiałaby znosić surowe spojrzenia potępienia.

Maryja: bez względu na reputację

Dante Gabriel Rossetti, “Oto ja, służebnica Pańska, 1850 r.

Z pewnością nie była naiwną dziewczynką i doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że Jej zgoda:

niech mi się stanie według twego słowa

wyrażona w tym newralgicznym czasie, między zaślubinami, a zamieszkaniem razem z Józefem, może mieć, i na pewno by miała, poważne, i do końca nieprzewidywalne dla Niej konsekwencje. Nie mogła przecież wiedzieć, nawet przewidzieć, jak na tę sytuację zareaguje Józef.

Wygląda na to, że Maryja w pełni świadomie zrezygnowała z dbałości o swoje dobre imię, zgodziła się nawet na złą sławę, bo to, co się wydarzyło między Nią, a Panem Bogiem było dla Niej ważniejsze niż Jej reputacja.

Zupełnie nie przejmowała się tym, co "ludzie o niej pomyślą". Nie miało dla Niej znaczenia, co o Niej będą mówić i jak zareaguje opinia społeczna. A przecież musiała pamiętać, że w grę wchodziło również dobre imię Jej rodziców i rodziny.

My zaś zupełnie inaczej.

Sprawiamy wrażenie, jakbyśmy już nie tyle byli przywiązani, ile  wręcz uzależnieni od opinii społecznej, od tego, co o nas powiedzą ludzie, jak zareagują, jak ocenią, jaką wystawią nam opinię.

Tak bardzo liczymy się z opinią społeczną, że na  różne sposoby chcemy poznać jej oczekiwania, by potem im sprostać i je zaspokoić.

Gotowi jesteśmy wiele zrobić, czasem naginając, a czasem nawet rezygnując z fundamentalnych zasad i wartości, byle tylko zdobyć akceptację i aprobatę opinii społecznej.

Akceptowalność przez otoczenie jest dla nas tak dalece ważna, że zaczynamy traktować ją jak niewidzialną i tajemniczą siłę, której nie jesteśmy w stanie się oprzeć, choć zdajemy sobie sprawę, że jest nieokreślona, zmienna, nawet chimeryczna. A to uzależnienie sprawia, że stajemy się łatwo ulepialni, jak plastelina, a wtedy łatwo nas też uformować, ulepić według oczekiwań.

To zachowanie Maryi jest dobrym i pouczającym przypomnieniem, że są takie wartości i zachowania, których przestrzegania nie możemy, a nawet nie wolno nam uzależniać od aprobaty bądź dezaprobaty opinii społecznej, bo wtedy, jak ona sama, będziemy nieokreśleni, zmienni i chimeryczni.

Wesprzyj nas

ks. Piotr Brząkalik

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >

Pokutnicy z Fatimy

Kiedy zbliża się 13 maja, kobiety z pobliskich wsi wokół Fatimy ubierają się w czarne stroje i wyruszają pieszo do Cova da Iria. Zabierają z sobą tylko różaniec i niewielki worek z ziarnami zbóż, który przez całą drogę niosą na głowie. Idą prosić o urodzajne zbiory i błogosławieństwo dla rodzin.

Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >
1/2
2/2
poprzednie
następne

Widok ubranych w czarne stroje kobiet jest już coraz rzadszy, bo dzisiaj Portugalscy pielgrzymi ubierają się w zielone kamizelki. Pielgrzymują pieszo z różnych stron kraju w kilkunastu osobowych grupach. Zazwyczaj idą w ciszy, albo cicho odmawiają różaniec.

1/2
Wejście do kaplicy na kolanach
2/2
Wejście do kaplicy na kolanach
Wejście do kaplicy na kolanach
poprzednie
następne

Wielu pielgrzymów ostatnie metry przed miejscem objawienia pokonują na klęczkach. Trasa jest imponująca, bo liczy około kilometra. Ścieżka dla pokutników jest tak przygotowana, żeby mogli oni przed dojściem do figury Matki Bożej, odmówić trzy części różańca.

1/4
2/4
3/4
4/4
poprzednie
następne

Nie tylko różaniec na klęczkach jest formą pokuty w Fatimie, ale (podobnie zresztą jak Lourdes) pielgrzymi po przybyciu kupują świece i palą w specjalnie przygotowanym obok kaplicy objawień miejscu. Ile intencji, tyle świec. Przed wrzuceniem ich do ognia, trzeba każdą zapalić i pomodlić się. Zdarza się tutaj, że ludzie palą nie tylko proste świece, ale takie, które przypominają kształtem narządy wewnętrzne. Ten zwyczaj powoli przyjmuje się w Fatimie, choć na mniejszą skalę niż w Lourdes.

1/3
Metropolita Rio de Janeiro, abp Orani João Tempesta
2/3
Metropolita Rio de Janeiro, abp Orani João Tempesta
Metropolita Rio de Janeiro, abp Orani João Tempesta
3/3
Chleb dla pielgrzymów
poprzednie
następne

Na tegoroczne obchody 96-rocznicy objawień Matki Bożej do Fatimy przybyło 88 grup pielgrzymkowych z 27 krajów świata, w sumie ponad 300 tysięcy ludzi. Ilość krajów i języków jest tak różnorodna, że trudno zliczyć, kogo poza Portugalczykami było najwięcej. Pewne jest, że przybyła duża grupa Brazylijczyków, wspólnie z metropolitą Rio de Janeiro, abp Orani João Tempesta.

1/3
Różaniec ze świecami
2/3
Procesja z figurą
3/3
Raz w roku z figury zdejmuje się szybę ochronną
poprzednie
następne

Uroczystości odbyły się według rytmu, jaki zachowany jest codziennie w Fatimie. O 21.30 abp.  Orani João Tempesta rozpoczął prowadzenie różańca. Każda dziesiątka była prowadzona w dwóch językach, w tym również po polsku. Zwyczajem znanym również w Lourdes, wierni po każdej dziesiątce unoszą świece do góry i śpiewają Ave Maria.

Najważniejszym punktem tegorocznych obchodów są akty zawierzenia. Pierwszy został złożony na zakończenie mszy świętej podczas nocnego czuwania. Abp.  Orani João Tempesta prosił Matkę Bożą Fatimską w intencji tegorocznych Światowych Dni Młodzieży w Rio de Janerio. Drugi akt na prośbę papieża Franciszka, zostanie złożony podczas międzynarodowej mszy św. 13 maja o godz. 10 – to akt zawierzenia pontyfikatu Papieża Matce Bożej Fatimskiej.

Pielgrzymka 2013 przebiegała pod hasłem: „Dla Boga nic nie jest niemożliwe”.

Wesprzyj nas
Judyta Syrek

Judyta Syrek

PR Manager i z-ca dyrektora portalu. Autorka popularnych książek takich jak: „Kobieta, boska tajemnica”, „Sekrety mnichów” (wyróżniona nagrodą Fenix w 2007 r.), „Uwierzcie w koniec świata”, czy „Nie bój się żyć”. Ma głowę pełną pomysłów i... anegdotek z zakonnikami w tle. Niekiedy mamy wrażenie, że za jej plecami widać cień śp. o. Joachima Badeniego OP, który nawet po śmierci wspiera ją w zmaganiach zawodowych i prywatnych.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >