Kanonizacja Jana Pawła II 27 kwietnia 2014

Papież Franciszek ogłosił rano, w obecności kardynałów przebywających w Rzymie, datę kanonizacji bł. Jana Pawła II - zostanie wyniesiony na ołtarze (wraz z Janem XXIII) 27 kwietnia 2014 roku, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Tego dnia formalnie zakończy się jeden z najkrótszych w historii procesów kanonizacyjnych.

Anna
Artymiak
zobacz artykuly tego autora >

Już dziś wiadomo, że podobnie jak pontyfikat Jana Pawła II, także i proces przechodzi do historii jako wyjątkowy i rekordowy. Trwał bowiem zaledwie 8 lat, 9 miesięcy i 29 dni, w tym proces beatyfikacyjny  5 lat, 10 miesięcy i 3 dni. Zakończenie procesu kanonizacyjnego od beatyfikacji dzieli jedynie 968 dni, czyli niecałe trzy lata – tym samym o 48 dni został pobity rekordowy proces o. Pio z Pietrelciny, który do tej pory był najkrótszym we współczesnej historii.

Kanonizacja Jana Pawła II 27 kwietnia 2014

Choć Benedykt XVI w 2005 roku zmienił normy odnośnie ceremonii beatyfikacyjnej, na mocy których papież przestał jej przewodniczyć i w swoim imieniu winien wysłać delegata, ogłoszenie Jana Pawła II błogosławionym zastrzegł dla siebie. Tym samym Jan Paweł II stał się pierwszym papieżem wyniesionym na ołtarze w procesie beatyfikacyjnym przez swojego bezpośredniego następcę na Stolicy Apostolskiej.

Kanonizacji zaś dokona papież Franciszek, drugi w kolejności następca, który w 2001 roku został ogłoszony przez Jana Pawła II kardynałem. Proces kanonizacyjny prowadzony był skrupulatnie i z wielkim zaangażowaniem przez postulatora, ks. prał. Sławomira Odera, według norm Kodeksu Prawa Kanonicznego i konstytucji apostolskiej Divinus perfectionis Magister, promulgowanych w 1983 roku przez samego Jana Pawła II. Chociaż trwał niezwykle krótko, sam postulator wielokrotnie zapewniał, że został przeprowadzony bardzo dokładnie. Najbardziej pracochłonna część procesu: zebranie i przestudiowanie dokumentów, przesłuchanie świadków, a także lektura wszystkich listów i świadectw o dokonanym cudzie, odbyła się w Biurze Postulacji z siedzibą w Wikariacie Rzymskim przy Bazylice Laterańskiej i siedzibie Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych przy placu Piusa XII.

Kanonizacja Jana Pawła II 27 kwietnia 2014

Formalnie proces beatyfikacyjny Jana Pawła II rozpoczął się 28 czerwca 2005 roku w Bazylice Laterańskiej, pod przewodnictwem ówczesnego Kardynała Wikariusza Diecezji Rzymu, Camillo Ruiniego – prawie trzy miesiące po jego śmierci. Dla wielu jednak już dzień pogrzebu, 8 kwietnia, był momentem, kiedy wszystko się rozpoczęło. Okrzyk wiernych „Santo Subito” (łac. „święty natychmiast”), wyrażony na niezliczonych ogromnych transparentach, był pierwszym świadectwem przekonania o świętości zmarłego Papieża. Na ten głos, a przede wszystkim na prośbę kard. Ruiniego, przychylnie odpowiedział Benedykt XVI, udzielając 9 maja dyspensy od wymaganych do rozpoczęcia procesu 5 lat od śmierci kandydata na ołtarze. O swojej decyzji wyraźnie szczęśliwy Papież poinformował osobiście 13 maja, w 24. rocznicę zamachu na życie Jana Pawła II, w czasie spotkania z klerem rzymskim w Bazylice Laterańskiej. Sam Jan Paweł II tylko raz udzielił podobnej dyspensy, w przypadku Matki Teresy z Kalkuty.

W czasie procesu materiały zostały zebrane na dwóch etapach: krakowskim i rzymskim. Pierwsza sesja Trybunału Rogatoryjnego w Diecezji Krakowskiej odbyła się w Katedrze Wawelskiej 4 listopada 2005, w liturgiczne wspomnienie Karola Borromeusza, czyli imieniny Wojtyły. Jego zadaniem, jak zostało to wyrażone przy rozpoczęciu, było „przesłuchanie miejscowych świadków, zebranie świadectw o życiu i heroiczności cnót Sługi Bożego Jana Pawła II z jego krakowskich lat, a więc do wyboru na Papieża”. Zwrócono uwagę na trzy cechy wyróżniające jego postawę: jego bycie „na kolanach przed majestatem Boga, na kolanach przed Maryją i na kolanach przed człowiekiem”.

2 kwietnia 2007, w 2. rocznicę śmierci, został zakończony w Rzymie „diecezjalny proces o życiu, cnotach i opinii świętości Jana Pawła II, Papieża”. W procesie zeznawało wielu świadków, wśród nich dziennikarka meksykańka, korespondentka z Watykanu dla telewizji Televisa –  Valentina Alazraki, która wydała książkę na temat świadectw uzdrowień za wstawiennictwem Papieża Polaka.

Kanonizacja Jana Pawła II 27 kwietnia 2014

Pierwszym krokiem w procesie bylo przygotowanie „Positio super vita, virtutibus et fama sanctitatis”, czyli dokumentu potwierdzającego zgodność życia Wojtyły z cnotami chrześcijańskimi. Jego ukończenie jesienią 2010 roku stało się pierwszym przełomem w przebiegu procesu. Dzięki temu 19 grudnia 2010 roku został promulgowany dekret odnośnie heroiczności cnót Sługi Bożego Jana Pawła II i zaczął mu przysługiwać tytuł Wielebnego Sługi Bożego. W styczniu 2010 roku wyszła po włosku książka księdza postulatora, we współpracy z dziennikarzem włoskim Saverio Gaetą, „Perché è santo?” (Dlaczego jest święty).

Kolejnym i decydującym wydarzeniem było zatwierdzenie cudu, które nastąpiło po pogłębionym studium, niewolnym zresztą od krytyki i wątpliwości, w styczniu 2011 roku. Na potrzeby procesu wybrany został przypadek francuskiej zakonnicy, s. Marie/Simone Pierre Normand, uzdrowionej z choroby Parkinsona, na którą zresztą cierpiał także Jan Paweł II.

Przed beatyfikacją trumna z ciałem Jana Pawła II, zgodnie z tradycją, została przeniesiona z Grot Watykańskich i spoczęła pod ołtarzem w Kaplicy św. Sebastiana. Trumna nie została otworzona, ale przez kilka dni w Bazylice Watykańskiej była wystawiona dla wiernych. Jako relikwię wybrano krew, która została pobrana w szpitalu na krótki czas przed śmiercią. Do dziś trwa, rozpoczęta przez ks. Konrada Krajewskiego, ówczesnego ceremoniarza papieskiego, dziś arcybiskupa jałmużnika Jego Świątobliwości, tradycja porannych Mszy czwartkowych dla Polaków przy grobie Błogosławionego Papieża.

Przy okazji beatyfikacji ruszyła nowa strona internetowa Postulacji http://www.karol-wojtyla.org/ (prowadzona w siedmiu językach). Na portret beatyfikacyjny Jana Pawła II zostało wybrane, niepublikowane wcześniej zdjęcie polskiego fotografa, Grzegorza Gałązki, który od ponad 25 lat robi zdjęcia Papieżom w Watykanie, Rzymie i na całym świecie, podróżując volo papale.

Kanonizacja Jana Pawła II 27 kwietnia 2014

Do kanonizacji brakowało drugiego cudu. Został wybrany przypadek, uzdrowionej z poważnego uszkodzenia mózgu, Kostarykanki – Floribeth Mory. Cud został zatwierdzony dekretem z 5 lipca br., promulgowanym przez papieża Franciszka.

30 września 2013 roku, na konsystorzu zwyczajnym publicznym, została ogłoszona data kanonizacji. Wybór Niedzieli Miłosierdzia nie tylko nawiązuje do pontyfikatu i śmierci Jana Pawła II, który ustanowił to święto i odszedł w jego wigilię, ale również odpowiada kierunkom pontyfikatu Franciszka, który właśnie miłosierdziu Bożemu poświęca wiele miejsca w swoich wypowiedziach.

Ukończony proces i kanonizacja Jana Pawła II nie oznaczają dla Postulacji zakończenia działalności. Chociaż do przeprowadzenia procesu wystarczyły zaledwie dwa cuda dokonane za jego wstawiennictwem, do Biura Postulacji wpłynęły i nadal przybywają niezliczone świadectwa.

Pozostaje pytanie: Czyim Patronem zostanie Jan Paweł II? Świadectwa zebrane na przestrzeni lat najwięcej mówią o cudach związanych z narodzeniem dzieci. On sam chciał przejść do historii jako Papież Rodziny.



Anna Artymiak

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna
Artymiak
zobacz artykuly tego autora >

Seks jest boski czy nie? O Kamasutrze, sonetach miłosnych i rewolucji Karola Wojtyły

Dlaczego katolicy nie napisali Kamasutry, a stworzyli w zamian sonety do Laury i innych pięknych pań? Skoro każda ludzka działalność ma swoją podszewkę religijną lub filozoficzną, dlaczego w kręgu chrześcijaństwa nie powstawały dzieła o miłości erotycznej? Czy oznacza to, że Kościół miał wrogi stosunek do seksu i swoimi restrykcjami sprawił, iż wszystko, co z nim związane zeszło do podziemia?

Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >
Seks jest boski czy nie? O Kamasutrze, sonetach miłosnych i rewolucji Karola Wojtyły

“Adam i Ewa” – Lucas Cranach Starszy, Galleria Uffizi, Florencja

Odpowiedź na te pytania nie jest jednoznaczna, ale nie jest też tak czarna jak wieść gminna niesie. Obraz jest skomplikowany i trzeba szukać właściwych proporcji.

Z jednej strony Bóg stworzył kobietę i mężczyznę, więc jego pomysł na ludzi zakładał, iż będą oni istotami współżyjącymi seksualnie. Jeżeli byłoby inaczej, to co miałoby znaczyć polecenie, by zaludniali ziemię? Żaden pobożny egzegeta nie mógł tego biblijnego przekazu zakwestionować. Nikt nie mógł i może też kwestionować, że Bóg po upadku pierwszych ludzi wcielił się w ciało człowieka, dzięki czemu dał nadzieję na nowe życie zepsutemu projektowi Stwórcy. Czy to są mocne argumenty? Bardzo mocne! Dlatego czytając tekst świętej Księgi Kościół uznał, że małżeństwo jest sakramentem, łaską daną ku uświęceniu na wspólnej drodze kobiety i mężczyzny, wraz z całym „bagażem” cielesności.

Skoro więc odpowiedzi są mocne i nauka tak jest ustawiona, to dlaczego katolicy nie pisali o sztuce miłości? Dlaczego przez wieki współżycie seksualne było skazane na banicję i szczelnie przemilczane?

Obraz się komplikuje, gdyż w czysty przekaz tego, co było na początku, wkradły się lęk i pogarda. Lęk przed żywiołem, jakim jest seksualizm i pogarda dla ciała, które więzi duszę (co zresztą nie jest pomysłem wyłącznie chrześcijańskim, bo twierdzili tak również niektórzy starożytni filozofowie).

Kto się bał i pogardzał cielesnością? Ci, którzy pragnęli bezpiecznie dobić do portu i poważnie przykładali się do swojego zbawienia. Takim był na przykład bardzo gorliwy, spragniony świętości osiemnastoletni Orygenes, który się samookaleczył, bo zbyt dosłownie odczytał Ewangelię o ucinaniu członków będących powodem zgorszenia. Tacy byli też manichejczycy, średniowieczni katarzy i albigensi, którzy uważali małżeństwo za wielką obrzydliwość, ustępstwo na rzecz szatana, alternatywnego stwórcę, który powołał do istnienia świat materialny.

Kościół zwalczał manichejczyków (niektórych nawet paląc na stosie), ale sam nie ustrzegł się podobnego lęku i pogardy, stąd brały się pochwały dziewictwa i peany na cześć czystości anielskiej, o której z zamiłowaniem pisali autorzy świętych żywotów. Donia Laura była istotą bezcielesną i daleką. Tak jak hiszpańskie królowe, o których mówiono, że nie mają nóg.

Seks jest boski czy nie? O Kamasutrze, sonetach miłosnych i rewolucji Karola Wojtyły


Ostatecznie w ciągu wieków utarła się opinia, że małżeństwo jest dla prokreacji i uśmierzenia pożądliwości, jest pewnym kompromisem, drogą ludzi słabszych. A co się tyczy ich zbawienia – należą do grupy podwyższonego ryzyka, gdyż świat to miejsce pokus oraz tysięcy zasadzek. Mimo, że małżeństwo szanowano jako sakrament i źródło życia, seks był tematem tabu, sferą, która kryła się w ciemności.  

W jaki więc sposób mówiono młodym ludziom o czystości i seksie? Podejście do tematu seksu nie było normalne: matki zawstydzone i spocone ze zdenerwowania, mówiły swoim córkom, co je czeka po ślubie. Z tego punktu widzenia Hindusi biją nas na głowę – w ich kulturze nie tylko mówi się o seksie otwartym teksem, ale podaje sporą ilość instrukcji z nim związanych.

Kościół nie zabraniał więc seksu, bo to byłoby sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Rzecz jasna, zabraniał seksu przed i pozamałżeńskiego. Natomiast ten małżeński obłożył wielką ilością przestróg, paragrafów oraz pouczeń. Warto jednak sobie uświadomić, że wychowywał ludzi do czystości, zachęcał do ćwiczenia się w męstwie i cnocie, uczył ludzi panowania nad zmysłami, pójścia za głosem rozumu i woli.

Złą stroną tej szkoły było to, że ludzie bali się radości, którą przewidział dla nich Stwórca. I, co gorsze, trudno im było spod tej warstwy odkryć piękno planu Boga. Ale to się zmieniło – w dużej mierze dzięki Karolowi Wojtyle, który jeszcze w Krakowie, będąc „wujkiem” i duszpasterzem młodych małżeństw, a potem wykładowcą na KUL, pisał w „Miłości i odpowiedzialności”, że mężczyzna i kobieta są obrazem Boga, gdyż stanowią komunię osób, a miłość oblubieńcza jest aktem uwielbienia.

Wojtyła bez pruderyjnych rumieńców pisał o przyjemności, związanej z aktem seksualnym i pokazał jego niezwykłą głębię, gdyż miłość fizyczna odzwierciedla życie wewnętrzne Boga, w Trójcy Świętej Jedynego.

Seks jest boski czy nie? O Kamasutrze, sonetach miłosnych i rewolucji Karola Wojtyły

A gdy został papieżem, niecały rok po wyborze, zaczął miastu i światu głosić katechezy o tym, co było na początku. O pierwotnym zamyśle Stwórcy, o oblubieńczym charakterze ludzkiego ciała, o komunii osób i dobru drugiej osoby, której nigdy, pod żadnym pozorem nie wolno traktować instrumentalnie.

Jako papież, Jan Paweł II spokojnie i pewnie odkrywał nowe horyzonty, likwidował zatęchłe komórki pruderii i rzucał na głębokie wody istnienia. Wyjaśniał, że akt seksualny to doskonały dar z siebie ofiarowany w wolności, liturgia, ofiarowanie, ukazywał małżeństwo jako szkołę przygotowującą do Królestwa Bożego, gdyż uczy składania tego doskonałego daru.

To tylko kilka myśli ze zbioru katechez, które korygują błędne myślenie, nadrabiają całe wieki zaniedbań, ale przede wszystkim, wprawiają w zachwyt. I wprowadzają fundamentalną zmianę, gdyż pomagają zrozumieć, że na to, co słusznie obwarowane było zakazem, można spojrzeć zupełnie inaczej – jak na pragnienie wyłączności wolnych osób – bycie dla Boga (gdy żyje się w celibacie) oraz dla drugiej osoby, gdy powołaniem jest małżeństwo.

Papieski biograf Goerge Weigel podkreślał jeszcze inną zasługę Jana Pawła, że wypędził z katolickiej teologii moralnej manichejskiego demona deprecjonującego płciowość człowieka. I jest przekonany, że cykl katechez o teologii ciała zostanie odkrytych w przyszłości i to dopiero będzie rewolucja seksualna.



Alina Petrowa-Wasilewicz

Alina Petrowa-Wasilewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >