Jeść czy nie jeść mięsa w piątek?

Z Miłości należy w ten dzień trwać przy Chrystusie! Trzeba ewangelizować a nie wzmacniać krucjatę krzyżową.

Ks. Krzysztof
Nowak
zobacz artykuly tego autora >
Alicja Samolewicz - Jeglicka
Alicja
Samolewicz - Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Jeść czy nie jeść mięsa w piątek?

Alicja Samolewicz Jeglicka: Jak to w końcu jest – czy w piątek można jeść mięso? Raz nie wolno jeść, raz można …

Ks. Krzysztof  Nowak*: W religii trzeba podchodzić do spraw nieco inaczej niż w przypadku prawa cywilnego. Jeśli prawo kościelne nie nakłada sankcji za nieprzestrzeganie postu to nie znaczy, że wolno jeść. Człowiek wierzący musi wiedzieć, że piątek jest pamiątką śmierci Chrystusa i należy jakoś go odróżnić od innych dni. Żyć skromniej, jeść mniej, zachować powagę tego dnia… chociaż nie żałobę.

Post trzeba odczytywać już nie w świetle Wielkiego Piątku, ale Niedzieli Zmartwychwstania. Zło zostało dobrem zwyciężone – ale trzeba pamiętać, że to my – ludzie, i w Jerozolimie i w naszym mieście – przyczyniamy się do męki Jezusa … Trzeba dobrze odczytać słowa do płaczących niewiast: “Nie płaczcie nade mną, ale nad sobą i swoimi synami …” To, że Kościół zniósł sankcje prawne wobec urządzających zabawy huczne w piątki, nie oznacza, że należy je robić bez żadnych oporów moralnych. Z Miłości należy w ten dzień trwać przy Chrystusie!

Czy to jest jakoś regulowane czy może zależy to od naszego sumienia i tego jak zostaliśmy wychowani?

Kościół reguluje sprawy prawne, liturgiczne, sakramentalne i chciałby pomagać w sprawach duchowych. Nie może jednak niewolić człowieka, skoro nie niewoli go sam Bóg. Przykazanie o zakazie urządzania zabaw w piątki, zostało zignorowane przez bardzo wiele osób i instytucji. To pokazuje, że potrzeba nam raczej teraz Ewangelizacji na wielką skalę niż zaostrzania prawa.

W dzisiejszych czasach, gdy ludzie mają problemy z wiarą, muszą mieć problemy z postem. Nie należy wiec zaczynać od końca, ale wrócić do ewangelizacji. Tak żeby ludzie znowu uwierzyli – to da szansę na powrót do postów bez przymusu i nakazów prawa.

Jeść czy nie jeść mięsa w piątek?

 Jak ludzie mają przestrzegać określonych unormować, skoro one tak łatwo się zmieniają?

Ludzie dość powszechnie nie przestrzegali postów piątkowych. Nie trzeba tu być wielkim filozofem, żeby zwrócić na to uwagę. Dzieci i młodzież w piątki przynosili kanapki z mięsem, zamawiali pizze (nie wegetariańska), były grille, dyskoteki, domówki itd. Ci raczej nie mogą powiedzieć, że zmienność prawa wpłynęła na ich post :)

Pozostali, którzy zachowywali posty piątkowe od lat, także teraz będą je zachowywać. Ani ja, ani moi bliscy, nie zamierzamy rzucić się w każdy piątek na mięso. Uważam, że tak naprawdę – nic się nie zmieni w menu chrześcijan polskich. Będzie tylko jedna zmiana – ludzie po piątku, będą mogli (z czystym sumieniem) iść kolejnego dnia do Komunii Świętej.

Czy biskupi mają moc decydowania o tym, co jest grzechem, a za chwilę co nim nie jest?

Bezpośrednio o grzechach decyduje Bóg. Co do tego nie ma żadnej wątpliwości. Bóg zostawił Kościołowi władzę rozgrzeszania, ale nie ustanawiania i odwoływania grzechów. Biskupi nie zmieniają Dekalogu w żadnym słowie. Regulują natomiast to, co określane jest mianem Przykazań Kościelnych. Inaczej mówiąc, pewnych zasad wspólnoty ludzi wierzących – a do tego już mają prawo, jeśli decydują kolegialnie, w porozumieniu ze Stolicą Apostolska i z uwzględnieniem Tradycji. 

Będę tu bronił decyzji biskupów – zaostrzanie prawa w takiej sytuacji nic nie da. Nie będziemy przecież nakładali sankcji na ludzi, gdy nie będą pościć. To nie wzmocni ich wiary. Powtarzam – utracili w sercu sens postu, bo utracili lub osłabili swoją wiarę. Trzeba ewangelizować a nie wzmacniać krucjatę krzyżową.

Jednocześnie zachęcam i proszę, żeby wszyscy, którzy widzą sens postu, ofiarowali go w intencji tych, którzy od niego odeszli. Musimy pomóc sobie jak bracia, a nie jak strażnicy. Musimy wrócić do zasady żywa wiara rodzi żywe praktyki religijne.

Ks. Krzysztof Nowak

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz - Jeglicka

Alicja Samolewicz - Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof
Nowak
zobacz artykuly tego autora >
Alicja Samolewicz - Jeglicka
Alicja
Samolewicz - Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Encyklika na „cztery ręce”

Wyszła w rekordowo szybkim tempie i została napisana przez dwóch Papieży. Już to sprawia, że pierwsza encyklika sygnowana przez Franciszka budzi ogromne zainteresowanie. Nosi tytuł „Lumen Fidei", czyli „Światło wiary”

Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Dokument ten jest bez wątpienia „pomostem” łączącym dwa pontyfikaty. Benedykt XVI pracował nad tym tekstem kilkanaście miesięcy pragnąc by encyklika o wierze stała się ważnym drogowskazem w ogłoszonym przez niego Roku Wiary. Jednocześnie miała dopełnić cykl encyklik osnutych przez niego na cnotach teologalnych: wierze, nadziei i miłości. Benedykt XVI pisał je w odwrotnej kolejności. Pierwszą była encyklika Deus caritas est, którą Papież podpisał osiem miesięcy po swym wyborze na Stolicę Piotrową, a kolejną Spe salvi. Do tematu miłości Papież wrócił w 2009  r. w swej ostatniej encyklice Caritas in veritate. Następnie zmierzył się z tematem wiary.

Encyklika na „cztery ręce”

Obecna encyklika Papieża Franciszka jest w znacznej mierze owocem pracy Benedykta XVI. Poprzedni Papież napisał dużą część dokumentu, ale ze względu na rezygnację z urzędu, nie zdążył go opublikować. Choć dokument był prawie gotowy ustępujący Papież wyraźnie stwierdził, że nie chce publikować niedopracowanego tekstu tylko po to, by to była jego encyklika. Franciszek otrzymał papieskie notatki podczas ich pierwszego oficjalnego spotkania w Castel Gandolfo i choć to on jest autorem encykliki to napisał ją, jak sam powiedział, „na cztery ręce” z Benedyktem XVI. Nieprawdą jest jednak jak donosiły włoskie media, że Franciszek nie przyłożył ręki do encykliki i tylko podpisał tekst swego poprzednika. W dokumencie bez trudu da się odnaleźć i piętno Franciszka i fragmenty Benedykta.

W swej encyklice Franciszek pisze wyraźnie:

Te refleksje na temat wiary – zgodne z tym wszystkim, co Magisterium Kościoła powiedziało o tej cnocie teologalnej  – pragnę dołączyć do tego, co Benedykt XVI napisał w encyklikach o miłości i nadziei. Prawie skończył on pracę nad pierwszym szkicem encykliki o wierze. Jestem mu za to głęboko wdzięczny i w duchu Chrystusowego braterstwa przejmuję jego cenne dzieło, dodając do tekstu kilka przemyśleń. Następca Piotra, wczoraj, dziś i jutro, jest bowiem zawsze wezwany do utwierdzania braci w tym niezmierzonym skarbie, jakim jest wiara, którą Bóg daje jako światło na drodze każdego człowieka”.

Bezprecedensowość „encykliki na cztery ręce” leży nie w tym, że Franciszek korzysta z notatek swego poprzednika, ale że ów poprzednik żyje. Benedykt XVI posłużył się bowiem przy pisaniu swej pierwszej encykliki notatkami Jana Pawła II. Na marginesie warto dodać, że pierwsza encyklika Papieża Polaka Redemptor Hominis ukazała się pięć miesięcy po jego wyborze. Dotychczas żaden z następców świętego Piotra nie wydał tak szybko encykliki. Dokument Franciszka jest publikowany zaledwie w cztery miesiące po tym, jak został Papieżem.

Franciszek na temat tekstu napisanego przez swego poprzednika kilka razy zabrał głos publicznie. Stwierdził, że Benedykt XVI wykonał wspaniałą pracę i przekazał mu „mocny dokument”.

Encyklika Lumen Fidei pokazuje rolę wiary w dzisiejszym świecie. Można w niej odnaleźć echo nauczania obu Papieży na ten temat. Tak bliskie Benedyktowi XVI tematy: co znaczy wierzyć i jakie są aktualne zagrożenia wiary oraz tak charakterystyczne dla nauczania Franciszka słowa o wierze jako spotkaniu z żywym Bogiem i konieczności dzielenia się nią z innymi. Wiara jest też prezentowana w swym kontekście historycznym w nawiązaniu do historii biblijnej. Papież pokazuje też, jak ważna jest wiara dla każdego wierzącego. Daje konkretne wskazówki, jak ją rozwijać.

Pierwsza encyklika pontyfikatu kończy się jakże charakterystycznie dla Franciszka, modlitwą o dar wiary:

„Zwracamy się w modlitwie do Maryi, Matki Kościoła i Matki naszej wiary. Matko, wspomóż naszą wiarę! Otwórz nas na słuchanie Słowa, byśmy rozpoznali głos Boga i Jego wezwanie. Obudź w nas pragnienie, by iść za Nim, wychodząc z naszej ziemi i przyjmując Jego obietnicę. Pomóż nam, abyśmy pozwolili dotknąć się przez Jego miłość, byśmy mogli dotknąć Go wiarą. Pomóż nam w pełni Mu się zawierzyć, wierzyć w Jego miłość, zwłaszcza w chwilach zgryzoty i krzyża, gdy nasza wiara wezwana jest do dojrzewania. Zasiewaj w naszej wierze radość Zmartwych­wstałego. Przypominaj nam, że ten, kto wierzy, nie jest nigdy sam. Naucz nas patrzeć oczami Jezusa, aby On był światłem na naszej drodze. Niech to światło wiary wzrasta w nas coraz bardziej, aż nadejdzie ten dzień bez zmierzchu, którym jest sam Chrystus, Twój Syn, nasz Pan!”.

Encyklika na „cztery ręce”

W Watykanie już mówi się o kolejnej encyklice Papieża Franciszka, która miałaby być dedykowana tematowi ubóstwa. Zanim się ukaże warto wczytać się w pisany wartkim językiem tekst pierwszej encykliki i wybrać z dwoma Papieżami do źródeł naszej wiary. Warto przeżyć tę przygodę, bo jak mawia Papież Franciszek:

„jesteśmy dziećmi Boga na zawsze – to nasz dowód osobisty, którego nikt nie może nam ukraść”.

Papieska encyklika to też zachęta do patrzenia na nasze życie, także to wiary, oczami Jezusa.

„W wielu dziedzinach życia zawierzamy innym osobom, znającym sprawy lepiej od nas – pisze Franciszek.  – Mamy zaufanie do architekta, który buduje nasz dom, do farmaceuty, który daje nam lekarstwo mające nas uzdrowić, do adwokata broniącego nas w sądzie. Potrzebujemy również kogoś, kto byłby wiarygodnym ekspertem w sprawach Boga”.

Cóż lepszego niż droga z Jezusem drogą wiary po której prowadzą nas dwaj Papieże. Owocnej wyprawy… i wielu przemyśleń którymi, mam nadzieję, będziemy się wzajemnie dzielić.

Beata Zajączkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >