video-jav.net

Chciałbym być jak ksiądz Jerzy

Raper formacji Full Power Spirit, specjalnie dla portalu stacja7.pl, o tym, do czego może nas dzisiaj inspirować taka postać jak bł. Ksiądz Jerzy Popiełuszko. 19 października mija kolejna rocznica jego męczeńskiej śmierci

Mirek "Miru"
Kirczuk
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Chciałbym zostać bohaterem, takim, o którym ktoś kiedyś będzie pamiętał. Takim, który nie zniknie z naszej planety, kiedy jego doczesne szczątki utkną na dobre dwa metry pod ziemią.

Jak tego dokonać?

Okazuje się, że niekoniecznie trzeba być przystojniakiem – i w tym jest jakaś nadzieja dla mnie.

Niekoniecznie trzeba być wielkim intelektualistą, to też mnie pociesza. Nie trzeba być też człowiekiem majętnym i tu znów widzę światełko w tunelu.

Ksiądz Jurek Popiełuszko pokazał, że bohater obędzie się bez tego wszystkiego.

Co zatem jest do zostania bohaterem niezbędne?

Na pewno odwaga i chęć stawiania sobie w życiu wysoko poprzeczki oraz wiara w to, że każde zło można zwyciężyć dobrem.

Proste?

Po ludzku niekoniecznie. Ale to, co po ludzku wydaje się nierealne, jak pokazuje przykład księdza Jerzego, z Bożą pomocą jest jak najbardziej możliwe.

Czy dam radę? Ciągle mam nadzieję, bo bez niej już dawno bym się poddał.


Mirek Miru Kirczuk, MC hip-hopowej formacji Full Power Spirit

Mirek "Miru" Kirczuk

Zobacz inne artykuły tego autora >
Mirek "Miru"
Kirczuk
zobacz artykuly tego autora >

Procesja Bożego Ciała: to coś więcej niż przemarsz

Boże Ciało to takie święto, które chyba jako jedyne w roku jest trochę "na opak". Zwykliśmy przecież chodzić do kościołów i sanktuariów z cudownymi obrazami, do miejsc naznaczonych szczególną łaską, do relikwii świętych. A w tym dniu wychodzimy z Najświętszym, i to nie wokół kościoła, a na ulice, między domy

ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Początek tego święta sięga roku 1263, kiedy to w Bolesnie jeden ksiądz, wątpiący w rzeczywistą przemianę chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa, wziął hostię do ręki, ta zaczęła krwawić. Korporał, przechowywany do dziś w katedrze w pobliskim Orvieto, jest uznawany za ten, na który wówczas spadły krople krwi. Dotąd widać na nim plamy. W czasie procesji Bożego Ciała obnosi się ten korporał zamiast monstrancji.

W 1264 r. papież Urban IV specjalna bullą „Transiturus” ustanowił tę uroczystość dla całego Kościoła. Korzystając, że na dworze papieskim w Orvieto był wówczas św. Tomasz z Akwinu, papież Urban IV polecił mu opracowanie tekstów liturgicznych Mszy świętej.

Do dziś korzystamy z jednego z tamtych tych tekstów często go przecież śpiewając:

Przed tak wielkim Sakramentem

Upadajmy wszyscy wraz,

Niech przed Nowym Testamentem

Starych praw ustąpi czas,

Co dla zmysłów niepojęte

Niech dopełni wiara w nas.

Ileż piękna jest w tych słowach, i jak mądrze, jak prosto pokazują powód naszego wychodzenia na ulice.

Procesja Bożego Ciała: to coś więcej niż przemarsz

To jest nie tyle pokazywanie białej hostii w ozdobnych monstrancjach, ale przede wszystkim powinno to być umacnianie wiary przez jej pokazywanie, co dla zmysłów jest doprawdy niepojęte, niech dopełni wiara w nas, bo inaczej ta procesja niczym nie będzie się różnić od jakiekolwiek innego przemarszu, czy pochodu.

Cuda eucharystyczne, jak ten z Bolseny, miały najczęściej miejsce wtedy, gdy celebrujący Eucharystię powątpiewał w przemianę.

Boże Ciało to też dobra okazja, by postawić sobie pytanie o proporcję wiary i powątpiewania, ilekroć na naszych oczach dzieje to przeistoczenie. To pytanie stawiać sobie musi każdy, niezależnie od, po której stronie ołtarza by nie stał.

Zwyczaj czterech ołtarzy, przy której zatrzymuje się procesja Boże Ciała, przyszedł do nas z Niemiec, gdzieś w XVI w.

Jedni odnoszą te cztery ołtarze do żywiołów, inni do stron świata. Logiczniejszy i oczywistszy wydaje się być ich związek z czterema Ewangeliami, zwłaszcza, że czytane są chronologicznym porządku powstawania, choć może on tu wcale nie jest najważniejszy.

Przy pierwszym ołtarzu słyszymy: Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia? To powinno sprowokować do pytania o własne przygotowanie do niedzielnej Eucharystii. To wewnętrzne – Eucharystia oczywistością niedzieli, czy dodatek do dnia wolnego – i zewnętrzne, poprzez jakość i styl strój, ubiór.

Procesja Bożego Ciała: to coś więcej niż przemarsz

Przy drugim słyszymy: Jedli do sytości. To nakarmienie czterech tysięcy ludzi siedmioma chlebami i kilkoma rybami bardzo plastycznie przypomina zasadę, że dobro, jakkolwiek by go nie rozumieć da się pomnożyć tylko przez podzielenie.

Przy trzecim jesteśmy świadkami pytania: czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiała z nami w drodze? I stwierdzenie: jak Go poznali przy łamaniu chleba.

No właśnie, żeby Go poznać przy łamaniu chleba, najpierw musi zapałać serce…

No i przy czwartym ołtarzu słyszymy deklarację: przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy.

Jakże logiczny jest związek fragmentów tych czterech Ewangelii. Aby mogła zaistnieć taka jedność, o której mówi Pan Jezus, to najpierw musi być przygotowanie, potem trzeba podzielić, żeby pomnożyć, a na końcu trzeba zapałać, żeby rozpoznać.

Jeśli więc nie ma takiej jedności, to którego z tych ogniw brakuje? Byle tylko nie wszystkich po trochu.

ks. Piotr Brząkalik

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >