Trudna sztuka przebaczania

„Jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Trudna sztuka przebaczania
„Jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”

Przebaczenie to chyba jedna z najtrudniejszych cnót, jakiej człowiek musi się nauczyć. I to taka, której trzeba uczyć się całe życie.

Bo przebaczenie to taka cnota, która zawsze musi dotyczyć kogoś, kto (może na chwilę ale jednak) stał się naszym wrogiem, kimś, kto wyrządził nam krzywdę, niesprawiedliwość.

 

Przebaczenie to też cnota, która polega jakby na działaniu wbrew sobie, wbrew naturze, która zawsze przecież szuka sprawiedliwości, dąży do sprawiedliwości. Dlatego tak bardzo ciężko jest zrozumieć, zaakceptować a potem przyjąć niesprawiedliwość, bo w zasadzie tym jest przebaczenie. Pogodzeniem się z niesprawiedliwością, którą nam ktoś wyrządził.

Przebaczenie jest więc z pozoru przeciwstawieniem się sprawiedliwości. Z pozoru, ponieważ my, Chrześcijanie, wiemy dokładnie, że sami jesteśmy winowajcami i nasz Pan Jezus Chrystus wielokrotnie powtarzał nam, że jeśli chcemy umieć przyjąć przebaczenie od naszego Ojca, to sami musimy umieć przebaczyć. Sztuka przebaczenia jest więc najtrudniejszą ze sztuk a jednocześnie najbardziej dla nas wybawczą. Im większe są nasze winy, tym bardziej powinniśmy opanować sztukę przebaczenia po to, by umieć przyjąć przebaczenie. Co więcej brak przebaczenia sprawia, że nie czujemy się wolni. Ciągle w nas siedzi ta drzazga z oka brata, która nigdy nie zagoi się, jeśli się jej nie pozbędziemy. Jeśli tak naprawdę jej nie odrzucimy. A może i nawet w niektórych sytuacjach, musimy wyrzucać ją codziennie. Odrzucimy ją, zapomnimy, przebaczymy a nowa drzazga znów zostanie wbita.
Dlatego od nas wymaga się więcej. Wymaga się, że nie mamy wyrzucić jej 7, a 77 razy.

 

Przebaczenie uwalnia

 

Lekcja przebaczenia od której trzeba zacząć, to – jak mówi abp Grzegorz Ryś – uświadomienie sobie, czy przypadkiem nie uspokajam tylko swojego sumienia a tak naprawdę w sercu nie przebaczam. Pielęgnuję też żal i ból, który wyniszcza nie tylko moją relację (może z kimś bliskim) ale wyniszcza mnie samego.

Często bowiem popełniamy taki błąd, że mówimy, że przebaczamy a tak naprawdę ciągle w nas ten żal siedzi. Mówimy to tylko po to, by znaleźć dla siebie usprawiedliwienie, znaleźć sobie uspokojenie sumienia a gdzieś tam w środku, w nas wzbiera jeszcze większy żal, ból i chęć „odpłacenia”.

 

Marianna Popiełuszko, mama zamordowanego w bestialski sposób księdza Jerzego powiedziała w zeznaniach: Ja jestem ból do samego nieba. Chociaż syn zginął z ręki komunistycznych morderców, uważam, że to, co robił, było roztropne i potrzebne. Bóg sam kiedyś osądzi. Niech im Pan Jezus daruje. Ja już im przebaczyłam.

Tymi kilkoma słowami zeznania w procesie księdza Jerzego, jego mama, Marianna uczy nas kto ostatecznie będzie wszystkich nas sądził. To najwyższe świadectwo wiary pokazuje, że przebaczenie to tak naprawdę oddania tego głębokiego żalu, bólu, poczucia niesprawiedliwości Bogu. Pielęgnowanie żalu i tak niewyobrażalnego bólu, wyniszcza jeszcze bardziej nas samych, Uwolnienie się od tego, prawdziwe oddanie tej niesprawiedliwości Panu Bogu, tylko to czyni nas wolnymi.

 

Zapraszam do numeru o przebaczaniu!

 


W tym numerze:

 

Jak przebaczać?


 Dlaczego należy przebaczać nie 7, a 77 razy?


Abp Grzegorz Ryś o tym, jaki jest klucz do przebaczenia


7 modlitw o łaskę przebaczenia


Miłosierdzie źródłem pojednania


Wołanie o miłosierdzie


Trwa Oktawa Wielkiej Nocy


 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️


 

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Dziś ze mną będziesz w raju!

Krzyża nie da się wyjaśnić. Krzyż trzeba wziąć na swoje ramiona z ogromną wiarą w Zmartwychwstanie. Tylko wtedy to wszystko ma sens.

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dziś ze mną będziesz w raju!
Krzyża nie da się wyjaśnić. Krzyż trzeba wziąć na swoje ramiona z ogromną wiarą w Zmartwychwstanie. Tylko wtedy to wszystko ma sens.

Kiedyś przebywając w szpitalu, dzieliłam salę z panią, która była Świadkiem Jehowy. Bardzo miło rozmawiało nam się o rodzinie i różnych aspektach życia, nie mogło jednak nie dojść do rozmowy na temat wiary. Nie chcę tu podejmować polemiki ze Świadkami Jehowy, chcę poruszyć jeden argument, który się pojawił po stronie pani.

Pani zapytała mnie jak mogę wierzyć w krzyż, jak mogę sławić krzyż, jak mogę modlić się pod krzyżem, skoro zginął na nim najważniejszy dla mnie człowiek. Podała mi przykład, że to to samo gdyby np. ktoś mi bliski rozbił się na motocyklu a ja powiesiłabym ten motocykl na ścianie, codziennie modląc się pod nim.

Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania” – napisał św. Paweł. Gdyby patrzeć tylko z perspektywy ziemi, z naszej doczesnej perspektywy, faktycznie nie ma to sensu. Żeby jednak zrozumieć Krzyż, żeby zrozumieć cierpienie, żeby zrozumieć tajemnicę Wielkiej Nocy, trzeba uwierzyć w Zmartwychwstanie. Jaki to wszystko miałoby sens, gdyby Jezus nie zmartwychwstał? Paweł pisał, że: „Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara”.

 

Jak więc komuś, kto nie wierzy w Zmartwychwstanie wytłumaczyć sens krzyża?

Są w życiu takie sytuacje, że naprawdę człowiek nie ma już nadziei. Ostatnio powaliła mnie na kolana historia pani, której ośmioletni syn zachorował na raka, mąż nie uniósł nieszczęścia, zostawił rodzinę, a w trakcie walki o syna, ona sama zachorowała na raka. Po prostu to się nie może człowiekowi zmieścić w głowie. Serce pęka i przychodzą myśli, że sama nigdy bym tego nie uniosła. To jest sytuacja krzyża. To jest dokładnie ta sama sytuacja beznadziei, która nie miałaby żadnego sensu, gdyby nie zmartwychwstanie. Gdyby nie ta nadzieja płynąca wprost z Golgoty, spod tego krzyża właśnie, która potrafi jako jedyna człowieka podnieść z każdej sytuacji, a perspektywa zbawienia, uczynić człowieka nawet w tak dramatycznej sytuacji szczęśliwym.

Biskup Ryś powiedział niedawno: możecie przepięknie mówić. Możecie pokończyć wszelkie możliwe szkoły retoryki, ale jak staniecie przed krzyżem, to żadne z tych słów – pięknie wygłoszonych – nas nie uratuje. Może nas uratować tylko Słowo, które usłyszymy od Pana.

Krzyża nie da się wyjaśnić. Krzyż trzeba wziąć na swoje ramiona z ogromną wiarą w zmartwychwstanie. Tylko wtedy to wszystko ma sens.

 

 

Dlatego Święta Wielkanocne, mimo, że w Wielki Piątek smucimy się, adorujemy grób naszego Pana, są jednocześnie świętem wielkiej radości i nadziei. To święta Wielkanocne przypominają nam, jaką mamy przed sobą perspektywę.

Perspektywę zmartwychwstania z każdej beznadziei. Perspektywę Nieba. Perspektywę wiecznego życia. Zaśpiewamy znów w trakcie liturgii: Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy, choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.

Jak pisał w swoim orędziu wielkanocnym w 2009 roku prorok naszych czasów – papież Benedykt XVI: śmierć nie ma ostatniego słowa, bo w końcu triumfuje życie. A ta nasza pewność zasadza się nie na zwyczajnym, ludzkim rozumowaniu, ale na historycznym fakcie wiary: Jezus Chrystus, ukrzyżowany i złożony w grobie, zmartwychwstał w swoim chwalebnym ciele. Jezus zmartwychwstał, abyśmy i my, wierząc w Niego, mogli mieć życie wieczne.

 

Dziś ze mną będziesz w raju! Panie Jezu, jak dobrze to słyszeć.

 

Życzę wszystkim naszym Czytelnikom takiej wiary.
Życzę wiary w to zapewnienie Jezusa: Dziś ze mną będziesz w raju.

Niech nadchodzące święta będą dla nas tym samym blaskiem chwały i źródłem nadziei, którą zobaczyły kobiety spotykając Zmartwychwstałego Jezusa.

Niech ta najpiękniejsza nadzieja towarzyszy nam zawsze w najtrudniejszych momentach życia.

Z okazji Świąt Wielkanocnych, życzę nigdy nie gasnącej wiary i nadziei.
Pięknych, rodzinnych, błogosławionych Świąt.

Wraz z całym zespołem redakcyjnym Stacji7,
Aneta Liberacka

 


W tym numerze:

 

Patrząc na Ukrzyżowanego


 Dlaczego krzyż?


Wielkanoc we Włoszech


Męka Jezusa. Dowody rzeczowe


Towarzysze Drogi Krzyża


Spowiedź – czas łaski


Czas – Boża inwestycja


U progu Wielkiego Tygodnia


 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️


 

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >