Nasze projekty
fot. Family News Service

„Żyłem krótko, lecz uważam, że cel swój osiągnąłem”. Bł. ksiądz Jan Macha

W czasie II wojny światowej Niemcy skazali ks. Jana Machę na śmierć poprzez zgilotynowanie. "Żyłem krótko, lecz uważam, że cel swój osiągnąłem" - napisał w ostatnim liście przed egzekucją 28-letni kapłan, a od niedawna nowy błogosławiony Kościoła.

Reklama

Ks. Jan Macha przyszedł na świat 18 stycznia 1914 roku, a w rodzinie nazywano go zdrobniale „Hanikiem”. Po przyjęciu święceń kapłańskich w 1939 roku, we wrześniu został wikariuszem w kościele parafialnym św. Józefa w Rudzie Śląskiej.

W tym miejscu nawiązał łączność z tajną organizacją i zaczął działalność charytatywną na rzecz polskich rodzin, które zostały dotknięte skutkami okupacji.

Został aresztowany i skazany na śmierć

5 września 1941 roku kapłan został aresztowany przez gestapo na dworcu w Katowicach. Znaleziono przy nim listę osób, którym pomagał wraz ze współpracownikami oraz inne dokumenty wskazujące, że zbierali pieniądze na pomoc potrzebującym. Lista była jednym z głównych dowodów w późniejszym śledztwie i procesie całej grupy.

Reklama
Reklama

17 lipca 1942 podczas krótkiej rozprawy przed sądem doraźnym w Katowicach, ks. Macha i współpracujący z nim kleryk Guertler zostali skazani na śmierć przez ścięcie. Wyrok wykonano w nocy 3 grudnia 1942 roku w katowickim więzieniu.

ZOBACZ: Aresztowany przez gestapo i skazany na śmierć. Kim był ks. Jan Macha, nowy błogosławiony?

„Nie rozpaczajcie! Wszystko będzie dobrze”

Na cztery godziny przed egzekucją ks. Macha napisał ostatni list do rodziny.

Reklama
Reklama

„Za 4 godziny wyrok będzie wykonany. Kiedy więc ten list będziecie czytać, mnie nie będzie już między żyjącymi! Zostańcie z Bogiem! Przebaczcie mi wszystko! Idę przed Wszechmogącego Sędziego, który mnie teraz osądzi. Mam nadzieję, że mnie przyjmie. Moim życzeniem było pracować dla Niego, ale nie było mi to dane. Dziękuję za wszystko! Do widzenia tam w górze u Wszechmogącego” – napisał.

W momencie egzekucji ks. Macha miał zaledwie 28 lat. „Umieram z czystym sumieniem. Żyłem krótko, lecz uważam, że cel swój osiągnąłem. Nie rozpaczajcie! Wszystko będzie dobrze. Bez jednego drzewa las lasem zostanie. Bez jednej jaskółki wiosna też zawita, a bez jednego człowieka świat się nie zawali” – napisał ks. Macha.

ZOBACZ: Ostatni list ks. Machy przed egzekucją. „Nie rozpaczajcie! Wszystko będzie dobrze”

Reklama

Ciała kapłana nigdy nie oddano rodzinie

Ciała kapłana nigdy nie oddano rodzinie, prawdopodobnie zostało spalone w obozie koncentracyjnym Auschwitz. „Pogrzebu mieć nie mogę” – napisał w ostatnim liście ks. Macha i poprosił rodzinę o urządzenie „na cmentarzu cichego zakątka”.

Jego prośba została spełniona po latach, kiedy z inicjatywy kolegów rocznikowych w październiku 1951 roku powstał symboliczny grób ks. Machy na starym cmentarzu parafii św. Marii Magdaleny w Chorzowie Starym – to rodzinna parafia nowego błogosławionego.

PRZECZYTAJ: „Urządźcie cichy zakątek”. Symboliczny grób ks. Machy, którego ciała nigdy nie oddano rodzinie

Nowy błogosławiony Kościoła katolickiego

W 2013 roku zaczął się proces beatyfikacyjny ks. Machy, natomiast 28 listopada 2019 roku papież Franciszek zatwierdził dekret potwierdzający męczeństwo kapłana.

20 listopada 2021 roku w katedrze Chrystusa Króla miały miejsce uroczystości beatyfikacyjne ks. Machy, którym przewodniczył kard. Marcello Semeraro, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Wspomnienie liturgiczne nowego błogosławionego, ks. Jana Machy jest obchodzone 2 grudnia.

kh/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę