ŚWIĘCI

Święty Peregryn. Patron chorujących na nowotwory

W młodości Peregryn marnotrawił majątek rodziców na przygodne rozrywki i nic nie wskazywało na to, że zostanie świętym. Nawrócenie i późniejszy pokorny styl życia doprowadziły jednak do tego, że jeszcze za życia nazywano go „drugim Hiobem”, a jego modlitwy przynosiły uzdrowienie

Polub nas na Facebooku!

Peregryn Laziosi urodził się w 1260 roku w zamożnej rodzinie żyjącej w Forlì, mieście w północnych Włoszech. Dzieciństwo i młodość Peregryna przypomina historię znanego nam lepiej Franciszka z Asyżu. Majątek posiadany przez rodziców pozwolił mu oddać się przyjemnościom i hulaszczemu trybowi życia. Co więcej, dzisiejszy święty w młodości otwarcie sprzeciwiał się papieżowi i Kościołowi.

 

Ojciec Peregryna stanął na czele miejscowych Gibelinów, ugrupowania politycznego, które w konflikcie między cesarzem i papiestwem stanęło po stronie władzy świeckiej. Przyłączył się do nich również sam Peregryn. W 1283 roku papież Marcin IV w celu rozwiązania tlącego się konfliktu wysłał do Forlì ojca Filipa Benicjusza, beatyfikowanego w 1516, a kanonizowanego w 1671 roku. Jego wystąpienie nie przyniosło jednak oczekiwanych rezultatów. Papieski negocjator został wyrzucony z miasta. Podczas zamieszek Peregryn uderzył go w twarz. Ten jednak nie tylko nie bronił się, ale nadstawił drugi policzek i pomodlił się za napastnika.

 

peregryn-glowne

Kaplica św. Peregryna w Kaliforni | fot. Amaury Laporte / flickr.com

 

Mimo że całe wydarzenie nie doprowadziło do pogodzenia Gibelinów z Papieżem, postawa Benicjusza wywarła ogromne wrażenie na 23-letnim Peregrynie, rozpoczynając proces jego nawrócenia. Kiedy pokutował targany wyrzutami sumienia, ukazała mu się Matka Boska i poleciła, aby wstąpił do założonego w 1230 roku zgromadzenia Serwitów w Sienie, do których należał również sam Filip Benicjusz.

 

peregryn

“Uzdrowienie św. Peregryna” Giacomo Zampa, olej na płótnie, XVII wiek

Już jako kapłan Peregryn został wysłany z powrotem do swojego rodzinnego miasta. Według legendy święty tak głęboko żałował swoich „czynów młodości”, że całkowicie oddał się pracy i wzywaniu do nawrócenia nie siadając przez 30 lat. Jego poświęcenie przynosiło skutek – mieszkańcy miasta tłumnie słuchali jego kazań i spowiadali się u niego.

 

Około 1320 roku Peregryn poważnie zachorował. Na jego nodze powstała rana, która nie chciała się zagoić, a lekarze byli bezradni. Stwierdzili, że w obliczu powiększającego się nowotworu i dotkliwego bólu, który odczuwał pacjent, jedynym rozwiązaniem jest amputacja. Peregryn żarliwie modlił się o uzdrowienie. W noc poprzedzającą zabieg miał sen. Śnił mu się Jezus, który zszedł z krzyża i dotknięciem wyleczył chorą nogę. Rano po ranie nie było śladu.

 

Od tej pory do Peregryna zaczęły przybywać tłumy pielgrzymów prosząc go o modlitwę w różnych intencjach. W 1345 roku Peregryn zmarł w opinii świętości. Kult, którym go otaczano, nie ustawał. Modlitwie za jego wstawiennictwem towarzyszyły uzdrowienia. W 1726 roku papież Benedykt XIII ogłosił go świętym. Jego wspomnienie obchodzimy 1 maja. W związku z uzdrowieniem, którego sam doznał, został patronem chorujących na nowotwory.

 


Pomódl się Nowenną do św. Peregryna


 

 


Nakładem wydawnictwa Bratni Zew, ukazała się książka o Manuelu – niezwykłym 10-latku, który przeżył spotkanie z Jezusem w trakcie swojej choroby nowotworowej.

„Najpiękniejsza w naszej przyjaźni jest chwila, kiedy go jem. To tak jakby do mojego wnętrza wpadła bomba łaski i błogosławieństwa, która sprawia, że czuję się lepiej i jestem bezpieczny, bo On kocha mnie o wiele bardziej niż ja jestem w stanie kochać Jego” – mówił Manuel. Odszedł do Domu Ojca w 2010 r. 

Kup książkę w Dobroci.pl – sklepie Stacji7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Jak święty Mikołaj stał się krasnoludem?

Św. Mikołaj wpłynął znacząco na kulturę europejską, a okrutna kultura wyrządziła temu świętemu wielką krzywdę, zamieniając go w symbol konsumpcjonizmu i bohatera popkultury – zauważył duszpasterz środowisk twórczych diecezji bielsko-żywieckiej podczas swej prelekcji w bielskiej kurii. Ks. Szymon Tracz był autorem prezentacji pt. „Św. Mikołaj - pomiędzy kultem a hecą”, która 1 grudnia rozpoczęła cykl spotkań pod wspólnym tytułem „Świadkowie europejskiej kultury”.

Polub nas na Facebooku!

Zdaniem ks. Tracza, Mikołaj, który żył na przełomie III i IV wieku, był najbardziej popularnym świętym Kościoła Wschodniego i Zachodniego. Przypomniał, że z powodu braku zachowanych źródeł epoki od XVIII wieku niektórzy zaczęli kwestionować historyczność tej osoby, widząc w nim połączenie z żyjącym 200 lat później innym Mikołajem, opatem klasztoru Syjon, biskupem Pinary.

Historyk sztuki zaprezentował przykłady bogatej ikonografii z tradycji bizantyjsko-ruskiej przedstawiającej św. Mikołaja – jednego z najpopularniejszych świętych prawosławia – jako wielkiego cudotwórcę i orędownika we wszelkich ludzkich potrzebach. Odwołał się do recytowanych hymnów liturgicznych poświęconych biskupowi z Miry oraz średniowiecznych żywotów świętych (vita). Przytoczył najbardziej znane legendy o życiu i cudach Mikołaja, opisując jednocześnie kolejne etapy rozwoju kultu patrona ubogich i dzieci. Wskazał jak zmieniał się sposób przedstawiania tej osoby – od wizerunku biskupa Kościoła wschodniego, z charakterystycznym omoforionem, do biskupa Kościoła zachodniego, z paliuszem, pastorałem i mitrą.

Jak zauważył prelegent, św. Mikołaj – zaliczany był do grona 14 Orędowników – do czasów Reformacji był patronem żeglarzy i marynarzy, panien na wydaniu, kobiet oczekujących potomstwa, uwięzionych, kupców, a nawet złodziei.

„Jego rola była podobna do tej, którą później przejął św. Antoni z Padwy. To był patron tysiąca kościołów. Nie było szanującego się miasta w średniowieczu, które nie miałoby przynajmniej ołtarza św. Mikołaja. Powstawały kościoły i kaplice dedykowane świętemu, którego życiem inspirowano się powszechnie. Widziano w nim kogoś, kto może prowadzić do Boga” – podkreślił, prezentując pośród licznych fotografii dzieł sztuki związanych ze św. Mikołajem, kapę z opactwa benedyktyńskiego z motywami opartymi na legendach o tym świętym, będącą w zbiorach Muzeum Sztuki Użytkowej w Wiedniu.

Duchowny zwrócił uwagę, jak na skutek transformacji kulturowej św. Mikołaj stał się w pewnym momencie jedynie krasnalem pomagającym skuteczniej sprzedawać różne produkty. „Stał się kimś zabawnym. Stał się kolejną gwiazdą popkultury” – zaznaczył.

Naukowiec uznał, że pierwotnym źródłem tego przeobrażenia był teatralizujący dramat liturgiczny – wprowadzany do oficjum w czasach średniowiecza – z orszakiem św. Mikołaja. „Tu się zaczyna heca. Ten dramat liturgiczny wymknął się spod liturgii i wywędrował z kościoła. Owa wielka miłość do świętego sprawiła, że zaczęto tworzyć rozmaite obrzędy z udziałem tej postaci. Mikołaj zaczyna stawać się czymś fantastycznym” – dodał, wskazując także na wpływ kultury protestanckiej na sposób prezentacji Mikołaja.

„Dla krajów protestanckich jest dziś dobrotliwym, bajecznym biskupem przyjeżdżającym ze swymi reniferami z Laponii, zlaicyzowanym gwiazdorem” – dodał. „Następuje coraz większa desakralizacja św. Mikołaja. W efekcie prowadzi to do tego, co dziś postrzegamy. Zamiast kultu mamy zwykłą hecę” – podkreślił.

„Co zostało dziś z tej wielkiej świętości św. Mikołaja?” – pytał duchowny, prezentując kolejne przykłady popkultury, posługującej się postacią świętego w sposób zinstrumentalizowany.

Ks. Tracz zaznaczył, że w Polsce powstają coraz liczniejsze środowiska i grupy, które pragną wrócić do sakralizacji z św. Mikołaja. W tym kontekście duchowny podkreślił, że jest to także konkretne wyzwanie dla diecezji bielsko-żywieckiej, na której terenie jest katedra pod wezwaniem św. Mikołaja oraz funkcjonuje sanktuarium św. Mikołaja w Pierśćcu.

Według prelegenta fenomen św. Mikołaja tkwi w tym, że postać ta najdobitniej zrealizowała w swym życiu słowa z Ewangelii Mateuszowej: „Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu”.

„Dlatego św. Mikołaj przychodzi pod osłoną nocy. On nigdy nie chciał się ujawnić. On tą pomoc dawał dyskretnie, tak, żeby nie mieć chwały. To sprawiało, że ten Mikołaj jest tak przez nas kochany i oczekiwany” – konkludował.

Ks. dr Szymon Tracz jest zastępcą dyrektora Instytutu Historii Sztuki i Kultury UPJPII w Krakowie, diecezjalnym konserwatorem zabytków i sztuki sakralnej diecezji bielsko-żywieckiej, przewodniczącym komisji architektury i sztuki sakralnej diecezji bielsko-żywieckiej, członkiem krakowskiego oddziału Stowarzyszenia Historyków Sztuki, stypendystą Fundacji Lanckorońskich (Florencja 2015). Prowadzi zajęcia z zakresu historii sztuki średniowiecznej polskiej oraz historii estetyki.


KAI, rk / Bielsko Biała

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap