Nasze projekty
fot. Wikipedia

Św. Melchior Grodziecki. Z Jezusem do ostatnich chwil

Jezus... Maryja... Jezus... Maryja... - szeptali jezuici. Trudno nawet czytać opis tortur, jakim ich poddawano. Wiedzieli, że mogą uniknąć cierpienia – wystarczyło tylko wyrzec się wiary katolickiej i przejść na kalwinizm. Nie ulegli. 7 września wspominamy św. Melchiora Grodzieckiego i jego towarzyszy.

Reklama

Melchior przyszedł na świat w szlacheckiej rodzinie cieszyńskiej w połowie XVI wieku. Uczył się w kolegium jezuickim w Wiedniu – tym samym, w którym kilkadziesiąt lat wcześniej jezuitą został młodziutki Stanisław Kostka. W 1603 roku Melchior rozpoczął nowicjat w Towarzystwie Jezusowym, a dwa lata później złożył śluby zakonne. Kształcił się w dziedzinie muzyki i filozofii, a ponieważ w tym ostatnim kierunku nie wykazywał większych uzdolnień, skierowano go na kurs teologii. W 1614 roku został wyświęcony na kapłana i rozpoczął posługę w Pradze. Głosił kazania, spowiadał, utworzył bursę dla ubogich studentów.

W 1618 roku wybuchła wojna trzydziestoletnia, która zalała prawie całą Europę. Choć spór miał podłoże polityczne, to wojna toczyła się pomiędzy państwami związanymi z nurtem reformacyjnym a krajami katolickimi. Krótko po jej wybuchu Melchior został wysłany na Węgry, gdzie złożył śluby wieczyste, po których został kapelanem wojskowym w Koszycach.

Kiedy Koszyce zostały zajęte przez wojska Rakoczego, pastor protestancki Alwinczy zażądał wymordowania wszystkich katolików w mieście. Udało się temu zapobiec, ale ceną za ocalenie mieszkańców było wydanie na śmierć trzech kapłanów: Melchiora Grodzieckiego, Chorwata Marka Kriża i Węgra Stefana Pongracza. Wyrok zatwierdził sam Rakoczy. W nocy z 7 na 8 września 1619 roku hajducy wtargnęli na zamek, w którym znajdowali się kapłani. Wtedy mieli jeszcze szansę ocalić życie – usłyszeli, że zostaną puszczeni wolno, jeśli tylko wyrzekną się wiary katolickiej i przejdą na kalwinizm. Kiedy odmówili, oprawcy ciosem topora zamordowali kanonika Kriża. Jezuitom zaś zgotowali niewyobrażalną kaźń. Przywiązanym za ręce do belki na suficie obciążyli nogi kamieniami i tak rozciągniętych zaczęli bić i przypalać pochodniami, głowy obwiązywali sznurami zaciskając je tak, że oczy torturowanych kapłanów wychodziły na wierzch. Cierpiący jezuici wypowiadali tylko imiona Jezusa i Najświętszej Maryi Panny. Kiedy katom zabrakło sił, odcięli głowy ofiar toporami, a ich ciała wrzucili do kloaki.

Reklama
Reklama

Okrucieństwo popełnionej zbrodni wywołało oburzenie nawet wśród protestantów. Ciała zakonników pogrzebano najpierw nieopodal Koszyc, później przeniesiono do Trnawy. Ponieważ ich kult zataczał coraz szersze kręgi, już w 1628 roku rozpoczął się ich proces beatyfikacyjny, który jednak na dokończenie czekał prawie 300 lat! Dopiero w 1905 roku papież Pius X ogłosił Melchiora i jego towarzyszy błogosławionymi, a dziewięćdziesiąt lat później Jan Paweł II dokonał ich kanonizacji.

ah, brewiarz.pl/Stacja7

Reklama
Reklama

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę