ŚWIĘCI

Św. Melchior Grodziecki. Z Jezusem do ostatnich chwil

Jezus... Maryja... Jezus... Maryja... - szeptali jezuici. Trudno nawet czytać opis tortur, jakim ich poddawano. Wiedzieli, że mogą uniknąć cierpienia – wystarczyło tylko wyrzec się wiary katolickiej i przejść na kalwinizm. Nie ulegli. 7 września wspominamy św. Melchiora Grodzieckiego i jego towarzyszy.

Polub nas na Facebooku!

Melchior przyszedł na świat w szlacheckiej rodzinie cieszyńskiej w połowie XVI wieku. Uczył się w kolegium jezuickim w Wiedniu – tym samym, w którym kilkadziesiąt lat wcześniej jezuitą został młodziutki Stanisław Kostka. W 1603 roku Melchior rozpoczął nowicjat w Towarzystwie Jezusowym, a dwa lata później złożył śluby zakonne. Kształcił się w dziedzinie muzyki i filozofii, a ponieważ w tym ostatnim kierunku nie wykazywał większych uzdolnień, skierowano go na kurs teologii. W 1614 roku został wyświęcony na kapłana i rozpoczął posługę w Pradze. Głosił kazania, spowiadał, utworzył bursę dla ubogich studentów.

W 1618 roku wybuchła wojna trzydziestoletnia, która zalała prawie całą Europę. Choć spór miał podłoże polityczne, to wojna toczyła się pomiędzy państwami związanymi z nurtem reformacyjnym a krajami katolickimi. Krótko po jej wybuchu Melchior został wysłany na Węgry, gdzie złożył śluby wieczyste, po których został kapelanem wojskowym w Koszycach.

Kiedy Koszyce zostały zajęte przez wojska Rakoczego, pastor protestancki Alwinczy zażądał wymordowania wszystkich katolików w mieście. Udało się temu zapobiec, ale ceną za ocalenie mieszkańców było wydanie na śmierć trzech kapłanów: Melchiora Grodzieckiego, Chorwata Marka Kriża i Węgra Stefana Pongracza. Wyrok zatwierdził sam Rakoczy. W nocy z 7 na 8 września 1619 roku hajducy wtargnęli na zamek, w którym znajdowali się kapłani. Wtedy mieli jeszcze szansę ocalić życie – usłyszeli, że zostaną puszczeni wolno, jeśli tylko wyrzekną się wiary katolickiej i przejdą na kalwinizm. Kiedy odmówili, oprawcy ciosem topora zamordowali kanonika Kriża. Jezuitom zaś zgotowali niewyobrażalną kaźń. Przywiązanym za ręce do belki na suficie obciążyli nogi kamieniami i tak rozciągniętych zaczęli bić i przypalać pochodniami, głowy obwiązywali sznurami zaciskając je tak, że oczy torturowanych kapłanów wychodziły na wierzch. Cierpiący jezuici wypowiadali tylko imiona Jezusa i Najświętszej Maryi Panny. Kiedy katom zabrakło sił, odcięli głowy ofiar toporami, a ich ciała wrzucili do kloaki.

Okrucieństwo popełnionej zbrodni wywołało oburzenie nawet wśród protestantów. Ciała zakonników pogrzebano najpierw nieopodal Koszyc, później przeniesiono do Trnawy. Ponieważ ich kult zataczał coraz szersze kręgi, już w 1628 roku rozpoczął się ich proces beatyfikacyjny, który jednak na dokończenie czekał prawie 300 lat! Dopiero w 1905 roku papież Pius X ogłosił Melchiora i jego towarzyszy błogosławionymi, a dziewięćdziesiąt lat później Jan Paweł II dokonał ich kanonizacji.

 

ah, brewiarz.pl/Stacja7

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Święty Grzegorz Wielki. Prawdziwy reformator

To był prawdziwy reformator. Gdyby nie on, Kościół nie śpiewałby dzisiaj tak pięknych chorałów. Ale nie tylko tym zasłynął święty Grzegorz Wielki, którego Kościół wspomina dziś w liturgii.

Rafał
Growiec
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Święty Grzegorz Wielki. Prawdziwy reformator

Pochodził z rodziny bogatej, nie tylko pod względem finansowym – jego matka (święta Sylwia) i dwie ciotki także zostały świętymi. Robił karierę urzędniczą na tyle sprawnie, by w wieku 31 lat zostać prefektem Rzymu. Po czterech latach rządów stwierdził jednak, że Bóg posyła go gdzie indziej. Sprzedał majątek na Sycylii i zamienił dom rodzinny na klasztor. Papież Pelagiusz II nie pozwolił jednak Grzegorzowi kurzyć się w klasztornej celi. Wysłał go jako apokryzariusza na dwór cesarski do Konstantynopola. Tam, chcąc nie chcąc, mnich nauczył się greki. Po raz kolejny szło mu na urzędzie tak dobrze, że nie dano mu zagrzać miejsca. Papież chciał go mieć przy sobie, by służył radą Kościołowi.

Gdy Pelagiusz II zmarł, lud rzymski, cesarz i senat nie myśleli długo nad tym, kto ma być jego następcą. Grzegorz, choć zapierał się i odwoływał do cesarza, został wyświęcony najpierw na kapłana, potem na biskupa. W dniu konsekracji nowy papież widział nad mauzoleum Hadriana anioła chowającego miecz do pochwy i uznał to za koniec dręczącej miasto zarazy. Dziś to mauzoleum to Zamek św. Anioła.

Pontyfikat Grzegorza, pierwszego mnicha na Stolicy Piotrowej (i drugiego papieża w swojej rodzinie – jego pradziadkiem był Feliks III), to jedne wielkie porządki. Z pokorą sług Bożych Grzegorz dbał o nadanie Kościołowi właściwych kształtów i proporcji. Postarał się, by nie ostał się ani jeden niegodny urzędnik, ksiądz czy nawet biskup. Dbał o dyscyplinę i jedność w Kościele, promował celibat. Przez 15 lat służby głosił homilie, wspierał misje, ujednolicał liturgię, bronił Rzymu przed najazdami, organizował pomoc charytatywną, bronił prymatu papieża, uzdrawiał finanse, pisał… Za jego czasów Kanon Rzymski uzyskał formę, którą zachował aż do XX wieku. Przeprowadził Kościół przez trudny okres zamętu. Ale chorał gregoriański to już nie jego robota.

 

Święty Grzegorz Wielki. Prawdziwy reformator

 

Kilka epizodów z jego życia miało charakter co najmniej komiczny – jak na przykład spotkanie na targu niewolników z Anglami z rządzonej przez Aellę Deiry, których wziął za Aniołów wybawionych od gniewu Bożego („de ira”), poddanych Allelui. Podobno to Grzegorzowi „zawdzięczamy” błędne skojarzenie cudzołożnicy z J 8, 1-11 z Marią Magdaleną. Ale chyba to już sobie wyjaśnili w Niebie.

 

 

Rafał Growiec

Zobacz inne artykuły tego autora >

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Rafał
Growiec
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap