Nasze projekty

Nie potrafisz kochać swoich wrogów? Proś o wstawiennictwo bł. Natalii Tułasiewicz

Chciała być świeckim apostołem miłości, nieść Chrystusa wszystkim ludziom na ulicach, w tramwajach, restauracjach, kinach. Natalia kochała ludzi, wiedziała jednak, że miłość najwyższej próby to miłość do wroga.

Reklama

Natalia była z pozoru zwykłą kobietą, której przyszło żyć w okresie wojny i okupacji. Pełna marzeń, uwielbiała podróże, teatr, kino, chodziła na imprezy, koncerty, wystawy, lubiła dobrze się ubrać. Dusza towarzystwa, pełna radości i poczucia humoru, nie zamierzała wyrzec się wielu z przyjemności jakie dostarczał współczesny świat. Przy tym była jednocześnie wrażliwa na piękno i dobro. Cechowała ją prostota i pokora. Już jako nastolatka wybrała Boga jako największą wartość swojego życia.

Bł. Natalia Tułasiewicz / fot. Wikipedia

W cieniu samotności

Natalia nie miała szczęścia w miłości. Janek, który był obiektem jej westchnień był ateistą o komunistycznych poglądach, a jej walka o tę miłość trwała kilka lat i zakończyła się fiaskiem. Była samotna, ale jak mawiała – nie sama. Skoro ani małżeństwo, ani macierzyństwo, ani zakon nie  było jej powołaniem, postanowiła go poszukać gdzie indziej. Studiowała polonistykę i zaraz po studiach rozpoczęła pracę jako nauczycielka. Praca nauczyciela, praca nad sobą, nieustanna modlitwa, lektura biografii wielu świętych (w tym Franciszka z Asyżu, Teresy z Avila, brata Alberta, Anieli Merici) ukierunkowały Natalię w stronę przekonania, że chce być świętą i to nowoczesną świętą, która „żyje w życiu”, a nie na jego marginesie. Chciała być świeckim apostołem miłości, nieść Chrystusa wszystkim ludziom na ulicach, w tramwajach, restauracjach, kinach. Natalia kochała ludzi, wiedziała jednak, że miłość najwyższej próby to miłość do wroga. O czym miała się wkrótce przekonać.

Horyzont się chmurzy

Po wybuchu II wojny światowej rodzina Natalii w pośpiechu opuściła dom w Poznaniu i została wysiedlona do obozu przejściowego, a następnie przewieziona w bydlęcych wagonach do Ostrowca Świętokrzyskiego. W Ostrowcu przesiedleńcy zostali pozostawieni sami sobie, a trudne warunki życia zmotywowały Natalię do opuszczenia tego miejsca i podróży do Krakowa, gdzie uczyła potajemnie dzieci. Okres wojny traktowała jako czas cennych, choć trudnych rekolekcji. W dniu wysiedlenia  zostawiła na swoim biurku soczyste jabłko z myślą o tym, że będzie miłą niespodzianką dla tego, kto będzie korzystał z ich domu. Jak pisała „wróg to też człowiek”. I to właśnie wrogów Natalia otaczała szczególną modlitwą. Nie czuła do nich nienawiści wiedząc, że są tylko pionkami w rękach zła. Zdawała sobie sprawę, że zwykły człowiek nie ma wpływu na tego typu wydarzenia. Są więksi, którzy za niego decydują i rozstrzygają. Jednak mimo „małości” człowieka przy takich globalnych problemach jest on ogniwem w łańcuchu, a od  jakości życia każdego takiego ogniwa zależy los całego świata.

Reklama
Reklama

„Nazywają mnie tu księżulkiem”

Przyszedł czas gdy Natalia miała odnaleźć się w bardzo trudnych realiach. Została wybrana do tajnej misji organizacji podziemnej, gdzie jako wolontariuszka wysłana do obozu dla robotników przymusowych w Hanowerze, miała pełnić rolę pełnomocnika Rządu Londyńskiego i świeckiego duszpasterza. Na miejscu pracowała fizycznie w fabryce, mieszkając w przyfabrycznych barakach z innymi kobietami. Polki pracujące w fabryce były prostymi, niewykształconymi kobietami, o moralności mającej wiele do życzenia i często trudnych charakterach. Natalia wiedziała, że nie będzie łatwo, ale odważnie stanęła na wysokości zadania starając się sprowadzić je na dobre tory. Częste nocne naloty i przebywanie w bunkrze, aby przeczekać bombardowanie, sprzyjało uświadamianiu młodym kobietom, że wiara i modlitwa daje nadzieję na nowe, lepsze jutro. Bardzo szybko zyskała sympatię otoczenia. Jej poczucie humoru, przyjazne usposobienie oraz odwaga w mówieniu prawdy budziła w ludziach szacunek i respekt. Mimo słabego stanu zdrowia, ciężkiej pracy fizycznej organizowała życie swoich towarzyszek, poprzez wypełnienie go wspólnymi rozmowami, modlitwami, czytaniem polskiej literatury. Przeprowadzała również katechezy, rekolekcje, jasełka. To wszystko oraz długi przefarbowany na czarno fartuch, który nosiła sprawiło, że nazywano ją „księżulkiem”. Jej zaangażowanie i oddanie siebie w to co robiła, zmieniło sposób myślenia i zachowania wielu z nich.

Nie dzielić się nienawiścią

W kwietniu 1944 roku gestapo aresztowało Natalię, zdekonspirowaną w związku z nieostrożnością kuriera. Przewożona z więzienia do więzienia, torturowana, jesienią trafiła do obozu w Ravensbruck. W obozie nadal nauczała, ewangelizowała, pomagała i pocieszała. W Wielki Piątek 1945 roku, w przeddzień wyzwolenia obozu, po selekcji najsłabszych więźniarek została odesłana do komory gazowej. Błogosławiona Natalia Tułasiewicz została beatyfikowana jako jedna z dwóch kobiet świeckich spośród 108 polskich męczenników II wojny światowej. Mimo trudu życia, chorób, wielu strat, do śmierci w komorze gazowej była wierna Bogu.

Przeczytaj również

    Natalia swoim życiem wskazuje nam zwykłym ludziom czym powinniśmy się kierować, aby świat i życie w nim stało się lepsze. Ważne jest to, by zachować człowieczeństwo mimo różnic światopoglądowych, by nie kierować się nienawiścią, nie karmić emocjami, ale budować w sobie wartości, dzięki którym będziemy ponad podziałami z szacunkiem i życzliwością podawać sobie ręce. Bardzo współcześnie brzmią jej słowa: „Warto zabiegać o to, byśmy się my, katoliccy Polacy, nie dzielili nienawiścią między sobą. Zawiść człowieka dusi dziś tak za gardło, że zapominamy, iż wrogowie nasi nie tylko należą często do tego samego, co my, Kościoła, ale nawet nie chcemy pamiętać, że są ludźmi”.

    Reklama
    Reklama

    Reklama

    Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

    Najciekawsze artykuły

    co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

    Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

    ARTYKUŁY POWIĄZANE

    PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

    PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
    Reklama
    WIARA I MODLITWA
    Wspieraj nas - złóż darowiznę