Mała Tereska. 24-letnia mistrzyni życia duchowego

Teresa Martin już jako czternastoletnia dziewczyna chciała wstąpić do zakonu karmelitanek bosych. Początkowo odmawiano jej ze względu na młody wiek i słabe zdrowie, po roku została jednak przyjęta. W Karmelu otrzymała imię Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza.

Mała Tereska

Twierdziła, że do świętości każdy, nawet najbardziej niedoskonały człowiek, może dążyć „małą drogą”. O sobie pisała: „kiedy porównuję się ze świętymi, stwierdzam nieustannie, że między nami ta sama różnica, jak między niebotyczną górą a zagubionym ziarnkiem piasku, deptanym stopami przechodniów. Lecz zamiast zniechęcać się, mówię sobie: Dobry Bóg nie dawałby mi pragnień nierealnych, więc pomimo że jestem tak mała, mogę dążyć do świętości. Niepodobna mi stać się wielką, powinnam więc znosić się taką, jaka jestem, ze wszystkimi swymi niedoskonałościami; chcę jednak znaleźć sposób dostania się do Nieba, jakąś małą drogę, bardzo prostą i bardzo krótką, małą drogę zupełnie nową. Żyjemy w wieku wynalazków, nie ma już potrzeby wchodzić na górę po stopniach schodów; u ludzi bogatych z powodzeniem zastępuje je winda. Otóż i ja chciałabym znaleźć taką windę, która by mnie uniosła aż do Jezusa, bo jestem zbyt mała, by wstępować po stromych stopniach doskonałości”.

(…) Do niedawna jeszcze przecież była naszą „współczesną” świętą. Tak to widzę osobiście z perspektywy mojego własnego życia. Czy jest jeszcze dalej „współczesną” świętą? Czy nie przestała nią być dla pokolenia, które dziś dojrzewa w Kościele? Trzeba by o to zapytać ludzi tego pokolenia. Niech mi jednak wolno będzie zauważyć, że święci właściwie nigdy się nie starzeją i nie „przedawniają”. Stale pozostają świadkami młodości Kościoła. Nigdy nie stają się tylko postaciami z przeszłości, ludźmi jakiegoś „wczoraj”. Wręcz przeciwnie: zawsze są ludźmi „jutra”, ludźmi ewangelicznej przyszłości człowieka i Kościoła, świadkami „świata przyszłego” [1].

Mała Tereska

Teresa z Lisieux nie tylko pojęła i opisała głęboką prawdę o Miłości jako centrum i sercu Kościoła, ale żyła nią bardzo intensywnie w ciągu swego krótkiego życia. Właśnie ta zbieżność doktryny i konkretnego doświadczenia, prawdy i życia, nauczania i praktyki jaśnieje szczególnie wyraźnie w osobie tej świętej i czyni z niej wzór pociągający zwłaszcza młodych i tych, którzy poszukują prawdziwego sensu swego życia [2].

Teresa (…) żarliwie pragnęła być misjonarką. I była nią (…). Sam Jezus ukazał jej, w jaki sposób może realizować to powołanie: żyjąc w pełni przykazaniem miłości, miała zanurzyć się w samym sercu misji Kościoła, wspierać tajemniczą mocą modlitwy i komunii głosicieli Ewangelii [3]. Ją to Kościół ogłosił patronką misji (…): Małą Tereskę z Lisieux, zamkniętą w karmelitańskiej klauzurze, pozornie odciętą od świata [4].

Kiedy umierała (…) w Karmelu, na gruźlicę, której zarodki nosiła w sobie od lat, była prawie że dzieckiem. I zostawiła po sobie wspomnienia dziecka: świętego dziecka [5]. (…) pisma, które słusznie zyskały jej tytuł mistrzyni życia duchowego. Najważniejszym dziełem pozostaje historia jej życia, opisana w trzech autobiograficznych rękopisach (…), opublikowanych po raz pierwszy pod tytułem, który szybko stał się powszechnie znany: Histoire d’uneame [Dzieje duszy] [6].

Mała Tereska

W obliczu pustki wielu słów święta Teresa proponuje (…) z rozbrajającą prostotą swoją „małą drogę”, która powraca do tego, co najistotniejsze, i prowadzi do odkrycia sekretu wszelkiego istnienia: Miłości Bożej, która ogarnia i przenika całe ludzkie doświadczenie. (…) Droga, jaką szła, aby osiągnąć ten ideał życia, nie była drogą wielkich dokonań, które są udziałem nielicznych, ale przeciwnie – drogą dostępną dla wszystkich, „małą drogą” ufności i całkowitego zawierzenia siebie łasce Bożej. Nie jest to droga, którą można zlekceważyć, jak gdyby była mniej wymagająca. Jest doświadczeniem wymagającym, bo taka jest zawsze Ewangelia. Ale na tej drodze człowiek zostaje przeniknięty poczuciem ufnego zawierzenia miłosierdziu Bożemu, które sprawia, że nawet najbardziej intensywny wysiłek duchowy staje się łatwy. Właśnie ze względu na tę drogę, na której Teresa przyjmuje wszystko jako „łaskę”, oraz na fakt, że w każdej dziedzinie swego życia przyznaje centralne miejsce swojej więzi z Chrystusem i miłości, a w swoim rozwoju duchowym kieruje się także porywami serca, jest ona świętą zawsze młodą mimo upływu lat i jawi się jako znakomity wzorzec i drogowskaz dla chrześcijan naszej epoki (…).

Mała Tereska

Teresa była dzieckiem (…) heroicznie „ufnym” – i dlatego heroicznie „wolnym”. Ale właśnie dlatego, że heroicznie, ona jedna znała wewnętrzny smak, ale także wewnętrzną cenę tej ufności, która nie pozwala się „pogrążyć w bojaźni”; tej ufności, która pozwala nawet spośród najgłębszych mroków i cierpień duszy wołać: „Abba, Ojcze!” [7].

Fragment książki „Moi święci”, wybór i układ Justyna Kiliańczyk-Zięba.

Modlitwa o potrzebne łaski za wstawiennictwem św. Teresy:

Ojcze Niebieski, który przez św. Teresę od Dzieciątka Jezus przypomniałeś światu Miłość Miłosierną, przepełniającą Twe Boskie Serce i obudziłeś w nas dziecięcą ufność ku Tobie, dzięki Ci składamy, żeś tak wielką chwałą nagrodził Tę, która przez całe życie była wiernym Twym dzieckiem i że Jej udzieliłeś cudownej mocy pociągania dusz, które będą Cię chwaliły przez wieczność całą.

Św. Tereso, pamiętaj, że obiecałaś dobrze czynić na ziemi. Spuść deszcz róż na tych, którzy Cię wzywają i wyjednaj mi łaskę, której za przyczyną Twoją oczekuję od Jego nieskończonej dobroci. Amen

Bibliografia: 1. Homilia podczas Mszy św., Lisieux, 2 czerwca 1980, OR 1980, nr 7, s. 16. 2. Homilia podczas Mszy św., Rzym, 19 października 1997, OR 1997, nr 12, s. 38. 3. Homilia podczas Mszy św., Rzym, 19 października 1997, OR 1997, nr 12, s. 37. 4. Homilia podczas Mszy św., Lisieux, 2 czerwca 1980, OR 1980, nr 7, s. 16. 5. Homilia podczas Mszy św., Lisieux, 2 czerwca 1980, OR 1980, nr 7, s. 16. 6. List apostolski Divini amoris scientia, wydany z okazji ogłoszenia świętej Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza Doktorem Kościoła powszechnego, Rzym, 19 października 1997, OR 1997, nr 12, s. 31. 7. Homilia podczas Mszy św., Lisieux, 2 czerwca 1980, OR 1980, nr 7, s. 16.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Święty Michał. Naczelny Dowódca Anielskich Sił Zbrojnych

Są jak służby specjalne. Wiele misji niebiańskich komandosów na zawsze pozostanie nieznanych, gdyż nie ujawniono ich na kartach Biblii.

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

29 września w Kościele Katolickim obchodzone jest Święto Świętych Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała. Początkowo istniały trzy odrębne święta: 29 września wspominano św. Michała, 24 marca św. Gabriela, a 24 października św. Rafała. Podczas reformy kalendarza kościelnego z dniem 14 lutego 1969 r. postanowiono, że ci trzej archaniołowie zostaną liturgicznie połączeni. W niniejszym artykule spróbuję przybliżyć nieco postać Michała, szczególnie popularnego wśród wszelkich służb mundurowych, a wcześniej uważanego za patrona rycerzy.

Święty Michał. Naczelny Dowódca Anielskich Sił Zbrojnych

Siedmiu wspaniałych

Pismo Święte nie podaje dokładnej liczby aniołów, wiemy jednak, że jest ich więcej, niż potrafimy sobie to wyobrazić. W Księdze Daniela czytamy o aniołach: „Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim” (Dn 7,10). Apokalipsa mówi z kolei o miriadach miriad i tysiącach tysięcy aniołów (Ap 5,11). Oczywiście nie należy brać dosłownie tych zawrotnych cyfr, mają one jedynie uzmysławiać, że liczebność aniołów przekracza ludzkie możliwości porachowania.

Aniołowie, jako wysłannicy Boga, są obecni na wielu stronach Biblii, a zarazem sprawie tych nadprzyrodzonych bytów Pismo Święte zachowuje tak wielką powściągliwość, że tylko trzech jest nam znanych z imienia.

Warto dodać, że według protestantów tych imion znamy jeszcze mniej, bo nie uznają oni za kanoniczną Księgi Tobiasza, której bohaterem jest Rafał. Zaś tenże Rafał, występujący przez większą część księgi incognito jako niejaki Azariasz, ujawnia w końcu tożsamość, mówiąc: „Ja jestem Rafał, jeden z siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański” (Tb 12,15).

A zatem wśród bytów anielskich siedmiu jest szczególnie wyróżnionych i powołanych do pełnienia wyjątkowej służby. To właśnie oni zwyczajowo nazywani są archaniołami, aby podkreślić, że mają inny status niż reszta aniołów. Wczesnochrześcijański pisarz, którego nazywamy Pseudo-Dionizym Areopagitą (kim by naprawdę nie wiemy) uznał archaniołów jako jeden z chórów w niebiańskiej hierarchii.

Święty Michał. Naczelny Dowódca Anielskich Sił Zbrojnych

“Św. Michał walczy ze smokiem” – Jean Fouquet

Warto jednak zauważyć, że w Biblii nie znajdziemy nigdzie słowa „archanioł” w liczbie mnogiej. Pojawia się ono w tekstach biblijnych wyłącznie w Nowym Testamencie i to zaledwie dwa razy (sic!).

W 1 Tes 4, 16 jest zapowiedź, że: „Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej”; natomiast w Liście Judy archaniołem nazwany został Michał, którego Księga Daniela określa jako wielkiego księcia (hebr. sar – Dn 10, 1. 13. 21) i opiekuna narodu wybranego.

Niektórzy uważają, że przedrostek „arch” (znaczący „główny” lub „zwierzchni”) wskazuje właściwie na istnienie tylko jednego archanioła – zwierzchnika wszystkich bytów anielskich. Żydowski filozof z I wieku – Filon Aleksandryjski trzykrotnie używa słowa „archanioł”. Na przykład komentując sen Jakuba i wizję Boga na szczycie drabiny sięgającej do nieba (Rdz 28, 12-13) pisze: „Wizja ukazała stojącego na szczycie drabiny archanioła Pana: trzeba bowiem traktować go jako stojącego wysoko niczym woźnica rydwanu lub sternik na okręcie, tego który jest (…) ponad wszystkimi rzeczami widzialnymi i niewidzialnymi” (De somniis 1, 57). Niektórzy uważają, że dla Filona archaniołem jest właściwie sam Bóg, a raczej Logos.

W Nowym Testamencie archaniołem jest natomiast nazwany Michał, aczkolwiek w tradycji chrześcijańskiej przyjmuje się, że nie jest on jedynym archaniołem i że tytuł ten przysługuje przynajmniej tym siedmiu, którzy „stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański”.

Czemu znamy z imienia tylko trzech archaniołów? Prawdopodobnie dlatego, że wiedza o innych archaniołach nie jest nam do niczego potrzebna. Ich Misje aniołów mają najczęściej charakter zakulisowy, dyskretny.

Aniołów można porównać do Secret Service. Są jak służby specjalne. Wiele misji niebiańskich komandosów na zawsze pozostanie nieznanych, gdyż nie ujawniono ich na kartach Biblii.

Aniołowie działają jednak przez cały czas, realizując Boże plany względem świata i ludzkości. A ci trzej znani nam z imienia są przedstawicielami całej rzeszy anonimowych pracowników niebiańskich służb. Obchodząc święto świętych archaniołów także im wszystkim (nie znanym z imienia) składamy wyrazy szacunku.

Armia Boga

Częstym określeniem Boga w ST jest zwrot PAN zastępów (Jahwe Cabaot). Występuje on w Starym Testamencie 276 razy (np. w 1 Krn11, 9; Ps 46,7-11; Iz 13,4; Jer11,22; 51, 33; Na 2,13; Ag 2,6). Przeciętny chrześcijanin niestety nie wie, co te frazy znaczą, choć słowo „Pan Zastępów” pojawia się także w Nowym Testamencie (w Rz 9,29 i Jk 5,4).

Słowo cabaot w j. hebrajskim jest to liczba mnoga od pojęcia oznaczającego wojsko, armię. Użycie tego słowa w liczbie mnogiej wskazuje na nieprzebrane tłumy lub wojska. W Starym Testamencie cabaot występuje zazwyczaj w stałym związku frazeologicznym z imieniem Boga. A więc Bóg (jak przystało na władcę) posiada swoje zastępy, swoje wojsko. Tak właśnie ukazani są w Biblii aniołowie. Są to wojownicy, żołnierze, tworzący Armię Boga (taki jest też tytuł filmu z Christopherem Walkenem o wojnie aniołów).

Święty Michał. Naczelny Dowódca Anielskich Sił Zbrojnych

Gdy Jezus została aresztowany powiedział do swojego ucznia, że Bóg Ojciec mógłby zesłać dwanaście anielskich legionów, gdyby tylko Syn Go o to poprosił, a przecież skądinąd wiemy, że wystarczył tylko jeden anioł, aby pobić 185 tyś. żołnierzy armii asyryjskiej, gdy ci oblegali Jerozolimę (2 Krl 19,35).

Apokalipsa wspomina o aniołach potężnych, otoczonych chmurami, z obliczem jak słońce, ze stopami jak słupy ogniste, wołających potężnym głosem, podobnym do ryku lwa. Niektórzy ludzie są przyzwyczajeni do wizerunków łagodnych aniołów z ckliwych oleodruków, ale mimo wszystko należy pamiętać, że duchy niebiańskie to z natury wojownicy i że, mówiąc o aniołach, mówimy o istotach, które Hebrajczycy wyobrażali sobie jako wojsko Boga. Aniołowie są Bożymi wojownikami, którzy służą w Jego armii. W tekście księgi Nehemiasza czytamy: “Ty, Panie jesteś jedyny. Ty uczyniłeś niebiosa, niebiosa niebios i całe ich wojsko; ziemię i wszystko, co na niej; morza i wszystko, co w nich. Ty ożywiasz to wszystko, a wojsko niebios oddaje Ci pokłon” (Ne 9,6).

Wódz Zastępów

Wojsko zawsze posiada pewną strukturę hierarchiczną. Także wojsko Boga posiada swojego dowódcę. Wiemy o tym z Księgi Jozuego: „Gdy Jozue przebywał blisko Jerycha, podniósł oczy i ujrzał przed sobą męża z mieczem dobytym w ręku. Jozue podszedł do niego i rzekł: «Czy jesteś po naszej stronie, czy też po stronie naszych wrogów?» A on odpowiedział: «Nie, gdyż jestem wodzem zastępów Pańskich (sar ceba JHWH ) i właśnie przybyłem». Wtedy Jozue upadł twarzą na ziemię, oddał mu pokłon i rzekł do niego: «Co rozkazuje mój pan swemu słudze?» Na to rzekł wódz zastępów Pańskich do Jozuego: «Zdejm obuwie z nóg twoich, albowiem miejsce, na którym stoisz, jest święte». I Jozue tak uczynił” (Joz 5, 13-15).

Jozue nie poznaje imienia tajemniczego wojownika, który jest dowódcą wojsk niebiańskich, ale my – w świetle informacji z pozostałych ksiąg biblijnych – możemy przypuszczać z dużą dozą prawdopodobieństwa, że tym wodzem jest Archanioł Michał.

Michał to imię, które w języku hebrajskim oznacza dosłownie „Któż jak Bóg?” (mi ka El?). Pochodzenie imienia wiąże się z rozpowszechnioną wersją opowieści o buncie Lucyfera (najpotężniejszego z aniołów) i jego zwolenników.

Święty Alojzy Gonzaga pisał o Michale : „dla zasług wielkiego zapału w swej wierności Bogu został przez Niego naznaczony na księcia tych wszystkich aniołów, którzy są posyłani na ziemię. Św. Michał otrzymał tak zaszczytne imię (…), ponieważ jako możny Archanioł – podczas buntu pysznego Lucyfera (…) – nie mógł ścierpieć tak strasznej obrazy swego Pana i zapalony najgorętszą żarliwością, wykrzyknął «Któż jak Bóg? Któż jak Bóg?» (…). Chciał jakby orzec, że w całym niebie i wszechświecie nie ma nikogo, kto mógłby równać się z Bogiem” (A. Gonzaga, Świat aniołów, Kalwaria Zebrzydowska 2001, s. 19).

Zawołanie bitewne pod którym skupili się aniołowie wierni Bogu, miało stać się odtąd nowym imieniem anioła, który je wypowiedział, wzywając do walki z niebiańskimi rebeliantami. Jakie nosił imię wcześniej, nie jest nam wiadome, aczkolwiek niektórzy spekulują na ten temat przywołując różne anielskie imiona zwane z apokryfów (takie jak np. Sandalfon). Wszystko byłoby bardzo pięknie, tyle że takiej wersji buntu aniołów i historii wyniesienia Michała nie znajdziemy nigdzie w Biblii. Podstawą tego rodzaju refleksji jest oczywiście fundamentalny fragment z Apokalipsy św. Jana: „I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który zwie się diabeł i Szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie” (Ap 12,7-9). Fragment ten kiedyś powszechnie odnoszono do prehistrycznego buntu aniołów u zarania dziejów świata, choć kontekst w sposób oczywisty wskazuje, że chodzi o pokonanie Szatana jako oskarżyciela, gdy po śmierci Jezusa na krzyżu utracił możliwość dalszego oskarżania ludzi i nie mógł już przebywać przed Bożym Trybunałem. Może jednak chodzi również o swoistą syntezę zmagań dobra i zła na przestrzeni wieków?

Co ciekawe w apokryficznym „Życiu Adama i Ewy” to Michał zwołuje aniołów i nakazuje im oddać pokłon człowiekowi, przeciwko czemu buntuje się Szatan, wszczynając rebelię, którą tłumi Michał z wiernymi aniołami (VitAdEv 14, 1-3). A zatem istniała także tradycja, według której Michał pełnił rolę zwierzchnika aniołów jeszcze przed buntem Szatana.

Święty Michał. Naczelny Dowódca Anielskich Sił Zbrojnych

“Trzej Archaniołowie” – Mistrz Pratovecchio ok. 1450 r.

“Książe” Izraela i Opiekun Kościoła

Pomijając te kwestie, z całą pewnością możemy powiedzieć, że jest on razem ze „swymi aniołami” zwycięzcą eschatologicznej walki z Szatanem. Z Listu Judy wiemy, że toczył spór z Diabłem o ciało Mojżesza (co może być symboliczną nazwą narodu wybranego) oraz, że jako Książe Izraela (opiekun narodu wybranego) udaremnił sprzeciw innych duchowych bytów, określonych jako książęta Persji i Jawanu, którzy nie chcieli, aby naród wybrany zakończył niewolę babilońską.

W Księdze Daniela Michał jest przedstawiony jako „jeden z pierwszych książąt” (ahad hassarim hariszonim – Dn 10, 13). Tytuł książę (sar) wskazuje na kogoś o wysokiej godności i władzy.

Michał jest opiekunem narodu wybranego, dlatego Gabriel mówi o nim „wasz książe” (sarkem – Dn 10,21). Tylko on może skutecznie pomóc w walce z księciem Persów, a więc przeciwstawić się, symbolizującej zło, potędze perskiej. Rola opiekuna i obrońcy jeszcze bardziej uwidacznia się w Dn 12, 1-3, gdzie został nazwany „wielkim księciem” (hassar haggadol) i „opiekunem synów twego narodu”. W wymyślonej przez Pseudo-Dionizego hierarchii jeden z anielskich chórów nosi miano książąt i odnosi się do opiekunów różnych narodów. Naród wybrany był szczególną własnością Boga, więc zaszczyt opieki nad nim przypadł właśnie Michałowi, najważniejszemu z aniołów.

Teraz nowym ludem Bożym jest Kościół, dlatego uważamy Michała za jego rzeczywistego opiekuna i obrońcę, bo choć „bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,18) nie jesteśmy wolni od ataków i zasadzek złego ducha. Wierzymy, że tej walce Archanioł towarzyszy Kościołowi, broniąc go i umacniając chrześcijan.

W „Potopie” (kiedyś była taka lektura szkolna) możemy przeczytać jak Pan Wołodyjowski objaśnia Kmicicowi: „Właściwie, to ja jestem Jerzy Michał, ale że święty Jerzy smoka tylko roztratował, a święty Michał całemu komunikowi niebieskiemu przewodzi i tyle już nad piekielnymi chorągwiami odniósł wiktoryj, przeto jego wolę mieć za patrona” (Henryk Sienkiewicz, Potop – T. I, rozdz. IX).

Trudno się dziwić Leonowi XIII, że po wizji demonów, które gromadziły się nad Wiecznym Miastem, aby je osaczyć i przeczuwając straszliwe ataki, jakich doświadczy Kościół w nadchodzącym XX wieku ze strony złych mocy, napisał specjalną inwokację do św. Michała, którą polecił rozesłać do wszystkich ordynariuszy świata, aby kapłani odmawiali ją wraz z wiernymi po każdej tzw. Mszy cichej (i tak też czyniono aż do reformy liturgicznej, którą przyniósł II Sobór Watykański):

Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwościom Złego Ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy. A Ty, wodzu niebieskich zastępów, Szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen.


Więcej o świętych poczytaj w kategorii “Święci”.




Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >