Joanna Beretta Molla. Na zaproszenie świętej

Opowieść o tym, jak spotkałam swoją patronkę

Joanna
Boral
zobacz artykuly tego autora >

To ona mnie codziennie wspiera. Szepcząc do ucha Pana Boga wyprasza łaski dla mnie i mojej rodziny. Uczy mnie jak być cierpliwą, kochającą i czułą żoną oraz mamą. Pomaga mi, kiedy po raz kolejny trzeba wstać w nocy by nakarmić córeczkę, albo wtedy, kiedy chcę ugotować smaczny obiad dla męża. Idzie jej to całkiem nieźle. Dlaczego? Ponieważ tego doświadczyła. Sama była żoną, mamą czwórki dzieci, lekarzem pediatrii, miłośniczką mody, górskich wędrówek i teatru. Moja święta, moja Gianna Beretta Molla. Czemu święta? Ponieważ wiedziała jak wielkim darem jest życie, szczególnie to poczęte. Kiedy była w ciąży z czwartym dzieckiem, w jej macicy rozwinął się włókniak. Pomimo medycznych wskazań do jej usunięcia odważnie zdecydowała, że pozwoli maleństwu przyjść na świat. 28 kwietnia 1962 roku, tydzień po narodzinach trzeciej córeczki – Gianny Emmanueli, Joanna zmarła mając zaledwie 39 lat.

Obie mocno się zaprzyjaźniłyśmy. Do tego stopnia, że sama święta zaprosiła mnie do siebie w gościnę do jej rodzinnego miasta – Magenty, niedaleko Mediolanu. Będąc z Przyjaciółkami we Włoszech podczas wakacji, skontaktowałyśmy się z proboszczem tego małego miasteczka. Napisałyśmy naszym łamanym włoskim wiadomość, choć szanse na jakikolwiek odzew oceniłyśmy jako nikłe. Stało się inaczej.

Następnego dnia dostałyśmy telefon z zaproszeniem do Magenty. Gospodarz tego miejsca okazał się niezwykle serdecznym kapłanem, który poświęcił nam cały dzień oprowadzając po wszystkich miejscach bliskich sercu Gianny. Włosi kochają swoją święta, a mieszkańcy Magenty szczególnie. Jest tutaj wszędzie, nie da się nie odczuć jej obecności. W bazylice do tej pory można zobaczyć jej portrety, maleńką sukieneczkę, w którą była ubrana do chrztu świętego, oraz zdjęcia z dnia ślubu Gianny i Piotra Molli. To tutaj szczególnie prosiłam ją o pomoc w rozeznaniu powołania, o dobrego Męża. Moja święta Przyjaciółka jak zwykle nie zawiodła. Dziś jestem przeszczęśliwą żoną wspaniałego mężczyzny i mamą pięknej 3-miesięcznej córeczki.

Niedaleko bazyliki znajduje się oratorium żeńskie z siedzibą w Instytucie Sióstr Kanonsjanek. Starsze siostry, które jeszcze pamiętają Giannę mówią o niej z wielką życzliwością i z dumą pokazują zdjęcia świętej. Kiedy była młodą dziewczyną spędzała tutaj wiele czasu pomagając im w pracy. Niedaleko Magenty, w Puento Novo obok rodzinnego domu jej męża można zobaczyć również gabinet lekarski, w którym pracowała święta Joanna. Cały czas jest taki sam – niezwykle skromy, bardzo ciepły i przytulny. Ma się wrażenie jakby czekał na swoją panią Doktor.

Idąc kilka uliczek dalej dochodzimy do małego kościółka, jednego z nielicznych, który jest pod wezwaniem świętej Gianny Beretty Molli. Przy ołtarzu z jej portretem wiszą karteczki z podziękowaniami, prośbami oraz setki zdjęć małych dzieci, które za pewne żyją dzięki jej wstawiennictwu. Gianna nie odmawia swej pomocy nikomu. Jedziemy dalej do Massero, gdzie znajduje się cmentarz. Święta spoczywa w grobowcu rodziny Mollów. To miejsce niezwykłe, w którym można wyczuć zapach modlitwy.

Rodzinnym domem Gianny i Piotra opiekuje się ich najmłodsza córka, Gianna Emmanuela. Ku naszemu zaskoczeniu i wielkiej radości nasz Przewodnik okazuje się jej serdecznym przyjacielem. Dzięki temu zostałyśmy sobie przedstawione. To było niezwykłe spotkanie. Gianna Emmanuela jest niesamowicie podobna do swojej Mamy – ma duże niebieskie oczy, czarne lekko kręcone włosy i piskliwy, uroczy głosik. Ma się wrażenie jakby rozmawiało się z samą świętą. Gianna Emmanuela z wielką czułością opowiada nam o swojej „Mamusi”, oprowadza po pięknym, klimatycznym domu, pokazuje zdjęcia, ulubiony fortepian Gianny… Radość jest ogromna, żegnając się każdej z nas ciekną po policzku łzy wzruszenia… To bez wątpliwości jedna z najbardziej inspirujących i motywujących do świętości chwil w moim życiu.

Tak sobie myślę… A może Pan Bóg dał nam również świętych po to by pokazać, że dla przyjaźni nie ma granic? Nie patrzy ona na zegarek, ani mapę. A przyjaźń z tymi, którzy już teraz cieszą się obecnością niebieskiego Ojca pozwala nam już tu, na ziemi doświadczać nieba.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Joanna Boral

Zobacz inne artykuły tego autora >
Joanna
Boral
zobacz artykuly tego autora >

Święty Bonawentura. Cudownie ocalony dla Boga!

"Na miłość Jezusa i Matki Jego Najświętszej, zaklinam cię ojcze, ocal me dziecię, a jeśli odzyska zdrowie, oddam je na służbę Bożą do twego zakonu".

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Tymi słowami zwróciła się do św. Franciszka z Asyżu pewna pobożna niewiasta, kładąc chorego synka pod jego stopy.

"Buona Ventura!" („Jakież to szczęście”) zawołał święty wzniósłszy oczy ku niebu.

W tym momencie dziecko odzyskało zdrowie.

Urodził się w roku 1217 lub 1218 w miasteczku Bagnoregio zwanym aktualnie  "la citta' che muore", miastem które umiera. Położonym na wysokim powulkanicznym wzgórzu, z każdej strony otoczonym sporymi przepaściami.

Na chrzcie otrzymał imię Jan; przezwano go jednak Bonawenturą. Rodzice zadbali o staranne wychowanie syna. Matka ze względu na poczyniony wcześniej ślub dbała przede wszystkim by zaszczepić u syna miłość do Zbawiciela. Nauczony pokory, posłuszeństwa i miłości bliźniego wyróżniał się skromnością i pilnością w nauce i modlitwie.

Jako 22 letni młodzieniec jaśniał urodą i majestatyczną postawą, był przedmiotem powszechnego podziwu. Wynikało to przede wszystkim z zacnego i szlachetnego wnętrza.

Studiował filozofię i teologię w Paryżu, gdzie spotkał się z Tomaszem z Akwinu. Stopień doktora przyjął wyłącznie na wyraźny rozkaz Ojca świętego. Zawsze przed rozpoczęciem pracy stawiał przed sobą krucyfiks i przywoływał na pomoc Ducha Świętego.  Nie dziwi więc fakt, że na jego wykładach uniwersyteckich zawsze były tłumy słuchaczy, pełne podziwu dla siły jego wymowy i głębi nauki. Nazwano go "Doktorem Serafickim".

Święty Bonawentura. Cudownie ocalony dla Boga!

Gdy miał 25 lat wstąpił do Zakonu Franciszkanów i przyjął imię Bonawentura. A w wieku 35 lat został generałem zakonu. Był to urząd pełen trudów i utrapień, ponieważ jego poprzednik Jan z Parmy, rozdrażnił umysły zbyteczną surowością i przesadną gorliwością. Bonawenturą złagodził oburzenie kojącą wymową i serdeczną miłością. Pełniąc swój urząd nie wahał się pokory, braterstwa i dobrowolnego ubóstwa. Zarzucano mu, że zapomina o godności i dostojeństwie swego urzędu pracując w celi, kuchni, ogrodzie, czy przy łożu chorych. Zwykł wtedy odpowiadać: "Jakże to? czyż ubliża sobie brat posługujący bratu?" Z czasem uzyskał tytuł drugiego założyciela zakonu.

Wielką miłością darzył Najświętszej Maryję Pannę. Pod Jej opiekę oddawał siebie i wszystkie domy zakonne, starał się o wspaniałość uroczystości z okazji świąt maryjnych, to On wprowadził dzwonienie na "Anioł Pański".

Gdy go papież Klemens IV mianował arcybiskupem Jorku w Anglii, padł mu do nóg i tak długo błagał o cofnięcie nominacji aż Ojciec Święty się ugiął. Ostatecznie papież Grzegorz X, wyniósł Go do godności biskupa diecezji albańskiej, mianując go jednocześnie kardynałem, i polecił mu wystąpić w charakterze pierwszego mówcy na soborze powszechnym zwołanym do Lyonu. Poselstwo papieskie, przybyłe do Florencji w celu ozdobienia go purpurą kardynalską, zastało "Doktora Serafickiego" w kuchni, zmywającego półmiski i talerze.

Święty Bonawentura. Cudownie ocalony dla Boga!

Bonawentura był duszą soboru, przewodniczącym zgromadzenia, kierował rozprawami, był redaktorem uchwał i dekretów. Natłok obowiązków wyczerpał niestety jego siły, wskutek czego zapadł na zdrowiu. Sam papież udzielił mu Ostatniego Namaszczenia. Zmarł dnia 15 lipca 1274 roku, licząc zaledwie 53 lata.

Nikt wcześniej nie miał tak wspaniałego pogrzebu, jak ten krasomówca, kondukt żałobny prowdził sam papież w towarzystwie 500 biskupów, 1000 prałatów, wielu książąt świeckich i słynnych uczonych. Mowę pogrzebową, wygłosił kardynał – biskup Ostii. Mimo wielorakich cudów i licznych świadectw jego świątobliwości zaliczono go w poczet Świętych dopiero w 200 lat po jego śmierci, a papież Sykstus V umieścił go w szeregu sześciu wielkich Doktorów łacińskich. Relikwie złożone w kaplicy w Lyonie, zostały spalone przez kalwinów w roku 1562 na jednym z placów publicznych.

Był jednym z najwybitniejszych teologów średniowiecznych. Pozostawił liczne traktaty, dzieła teologiczne, pisma okolicznościowe. Głównymi dziełami świętego są Breviloquium, Itinerarium mentis in Deum oraz Hexaemeron.

Święty Bonawentura jest patronem matek oczekujących potomstwa, dzieci, robotników i teologów.

Święty Bonawentura. Cudownie ocalony dla Boga!

Modlitwa

Panie i Boże mój,

racz miłościwie natchnąć serce moje taką dobrocią,

łagodnością, miłością i pokorą,

jakie zdobiły św. Bonawenturę, sługę i naśladowcę Twego.

Błagam Cię, Panie,

abyś mi pozwolił po zgonie

radować się towarzystwem jego

i chwalić Cię po społu z całym orszakiem świętych Męczenników i Wyznawców Twoich,

polecając Ci wszystkie myśli, czyny i pragnienia moje.

Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa,

który króluje w Niebie i na ziemi,

po wszystkie wieki wieków.

Amen.


Autor: AL


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >