Cuda świętego Antoniego

Święty Antoni Padewski to jeden z najpopularniejszych świętych Kościoła i najbardziej interesowny, bo podobno szybciej spełnia prośby, jeżeli obieca mu się kilku groszy na rzecz biednych. Skuteczny, praktyczny a przede wszystkim cudowny! Przypominamy trzy cuda św. Antoniego, przez które jest nazywany patronem rzeczy zagubionych, samotnych strapionych panien i biednych. Jego wspomnienie przypada 13 czerwca.

Artur Karbowy SAC
Artur
Karbowy SAC
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Patron rzeczy zagubionych

Istnieje portugalska tradycja wzywania św. Antoniego, aby odnaleźć zagubioną rzecz. A wszystko zaczęło się za sprawą człowieka o głębokiej pobożności do Św. Antoniego, z Alcácer do Sal. Pracując na swojej posiadłości około południa udał się do studni, aby umyć spoconą twarz i ręce. Zdjął z palca złoty pierścień i położył go na brzegu studni, jednak przez nieuwagę pierścień wpadł do wody. Mimo wielu wysiłków nie udało mu się go znaleźć. Modlił się do św. Antoniego, aby pomógł mu odzyskać zagubioną rzecz. Po wielu miesiącach, kiedy mężczyzna modlił się w dniu wspomnienia św. Antoniego w kościele, do świątyni wszedł jego pracownik z pierścieniem w dłoni. Odnalazł go, jak wyciągał kijem wiadro wody ze studni – zguba była przyczepiona kija.

 

Dobry i bogaty mąż na całe życie

Wiele panien słysząc o św. Antonim utożsamia go z tym, który pomoże znaleźć drugą połowę na całe życie. Dlaczego? Ma to związek z wydarzeniem, które miało miejsce we Włoszech. Historia dość bajkowa, ale powtarzana jeszcze współcześnie.

Tradycja ludowa przekazuje, że pewna młoda panna, z dobrej rodziny, ale bez posagu, była zachęcana przez matkę, aby poszukała kochanka mającego dobrą sytuacje ekonomiczną. Matce zależało przede wszystkim na tym, by zapłacił rachunki i polepszył sytuację rodzinę. Propozycja ta zaszokowała dziewczynę. Poszła przed figurkę św. Antoniego i modliła się, aby Pan Bóg zachował ją od tej sytuacji. Wtedy zdarzyło się coś niewytłumaczalnego: figura wyciągnęła do niej rękę i wręczyła kawałek papieru z poleceniem: idź do najbogatszego kupca w mieście i powiedz mu, aby dał ci tyle złota ile waży ten papier. Panna uczyniła tak, jak przeczytała na kartce. Poszła do kupca, a ten zapewnił, że spełni prośbę – był pewny, że skrawek papieru nie będzie dużo ważył. Położył papier na jednym ramieniu wagi i na drugim malutki ciężarek. Jednak ciągle musiał dokładać kolejne ciężarki, aż przekonał się, że skrawek papieru waży tyle ile złota obiecał dać, aby udekorować ołtarz świętego, a obietnicy tej nigdy nie spełnił. Zaskoczony, dał pannie złoto, która w ten sposób zyskała posag i mogła wyjść za mąż. Był to podobno człowiek nie tylko bogaty, ale też dobry.

 

Chleb świętego Antoniego

Święty Antoni był znany, jako obrońca biednych. Dzisiaj wiele kościołów prowadzi zbiórkę na rzecz biednych nazywaną: „Chlebem św. Antoniego”. Ma ona swoje korzenia w następującym fakcie:

Dwudziestomiesięczny chłopiec, bawiąc się w domu, wpadł do misy z wodą. Zrozpaczona matka zaczęła krzyczeć i wyjmować ciało nieżyjącego już chłopca z wody. Tuliła go do siebie i prosiła świętego Antoniego, by przywrócił jej syna do życia, a ona w zamian ofiaruje biednym tyle pszennej mąki ile waży chłopiec. Chłopiec ożył. Tak powstał chleb świętego Antoniego. 13 czerwca w Lizbonie, w kościele pod jego wezwaniem, rozdaje się małe chlebki. W zamian za chlebek składa się dobrowolną ofiarę, kwota w ten sposób zebrana przeznaczona jest na biednych.

Chlebki te zawsze wyglądają tak samo, nie tracą koloru, nie psują się. Wiele osób przechowuje je w domu, w miejscu, gdzie przechowuje się żywność, wierząc, że w domu nie zabraknie jedzenia.

 


MODLITWA DO ŚW. ANTONIEGO

Kłaniamy się Tobie, Święty Antoni, wielki nasz Patronie. Prosimy cię pokornie, abyś z wysokości swej chwały wejrzał na nas i przyszedł nam z pomocą. Ty pomagasz wszystkim, którzy wzywają Twego pośrednictwa i proszą o opiekę. Nie odrzucaj i naszych ufnych próśb, ale wspomagaj nas w naszych troskach i kłopotach.

Twoi czciciele znają twe skuteczne wstawiennictwo – świętego z Padwy – w odnalezieniu rzeczy zgubionych, ochronie przed złodziejami, opiece nad podróżującymi, niesieniu ulgi w cierpieniu chorym, biednym i zakłopotanym.

Z ufnością błagamy, spraw, abyśmy dzięki twej opiece mieli zawsze silną wiarę, pracowali nad poprawą życia i pomnożeniem łaski uświęcającej.

Polecaj nas Najświętszej Maryi, Matce Bożej, której zawdzięczasz szczególną pomoc w pracy dla zbawienia ludzi. Ty wiesz, jak słabi i nędzni jesteśmy, wiesz najlepiej, jakie zło zewsząd nas otacza i jak bardzo potrzebujemy twej pomocy. Prosimy cię, święty Antoni, abyś nas wspomagał w życiu i kierował ku dobremu Bogu. Wspieraj wszystkich, którzy zwracają się do ciebie w swych potrzebach i troskach. Niech wszyscy odczuwają twoją opiekę i doznają twej pomocy, wielbiąc Boga Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.


 

Artur Karbowy SAC

Artur Karbowy SAC

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Artur Karbowy SAC
Artur
Karbowy SAC
zobacz artykuly tego autora >
ŚWIĘCI

Salvo D’Acquisto – policjant, który oddał życie za obywateli

W USA nie ustają protesty przeciwko brutalności policji, a tamtejsza Katolicka Agencja Informacyjna CNA przypomina postać włoskiego policjanta, który w czasie wojny dobrowolnie oddał życie za ludzi, których ochraniał. Poznajcie Sługę Bożego Salvo D'Acquisto - rówieśnika św. Jana Pawła II.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Historia jego męczeństwa bardzo przypomina finał życia św. Maksymiliana Marii Kolbego, z tą jedną różnicą, że Sługa Boży Salvo D’Acquisto dobrowolnie zgłosił się na śmierć zamiast 20 ludzi. 

Salvo przyszedł na świat w Neapolu w 1920 r., był więc rówieśnikiem św. Jana Pawła II. Pochodził z bardzo pobożnej rodziny, która zaszczepiła w nim miłość do Chrystusa. Wcześnie rozpoczął pracę, ponieważ marzył o służbie karabiniera. Najpierw krótko służył w Libii, a po powrocie do Włoch najpierw uczył się w szkole oficerskiej, a potem został przydzielony do komisariatu policji w Torrimpietra. Miał wówczas zaledwie 22 lata, był 1943 r. – czas gdy we Włoszech dużo się działo. Krytykowany za nieudolność Mussolini został odsunięty od władzy w lipcu, niedługo po tym, jak alianci wylądowali na Sycylii. We wrześniu Hitler wysłał swoje wojska, aby próbowały przejąć ponownie władzę na rzecz faszystów. Tak udało się im opanować miasteczko Torrimpietra, gdzie karabinierem był młody Salvo. 22 września podczas przeglądania przez nich składu amunicji wybuchła skrzynka z granatami, wskutek czego zginęło dwóch hitlerowskich żołnierzy. Nie uznali jednak tego zdarzenia za wypadek, ale za skutek spisku miejscowej ludności. Jeszcze tego samego dnia aresztowano 22 niewinnych mieszkańców. 

Salvo D’Acquisto, czując się odpowiedzialny za ochronę tych ludzi, starał się wstawiać za nimi u Niemców. Bezskutecznie. Aresztowanych zaprzęgnięto do kopania sobie grobu, a dzień później w tym miejscu miała być wykonana egzekucja. Właśnie wtedy Salvo ponownie zgłosił się do Hitlerowców. Powiedział, że to on stał za wybuchem granatu, że był to jego spisek i działał zupełnie sam. Niemcy mu uwierzyli, był przecież karabinierem. 22 mieszkańców miasteczka uwolniono, a jego zastrzelono zamiast nich. Był 23 września 1943 r. Za miesiąc młody karabinier skończyłby 23 lata. Został pośmiertnie odznaczony Medalem za Odwagę.

Jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się jeszcze za pontyfikatu św. Jana Pawła II – w 1983 r. Spotykając się z delegacjami karabinierów Papież-Polak nieraz wspominał postać ich kolegi-męczennika.

Historia włoskiego karabiniera pokazuje, że wyżyny świętości można osiągnąć poprzez wierne i hojne wypełnianie obowiązków własnego państwa. Mam tu na myśli waszego kolegę, sierżanta Salvo D’Acquisto, odznaczonego złotym medalem za odwagę wojskową, a którego proces beatyfikacyjny jest w toku

mówił Jan Paweł II w 2001 r. do karabinierów.

Postulator jego procesu beatyfikacyjnego ks. Gabriele Teti mówi, że Salvo swoją służbę u karabinierów traktował jako służbę ludziom, swoim rodakom.

Posunął się do oddania swojego życia, bo tak rozumiał swoją służbę. Uważał, że wymagała ona każdego poświęcenia

tłumaczy ks. Teti. 

Z powodów biurokratycznych jego proces beatyfikacyjny aktualnie stoi w miejscu, choć kult policjanta-męczennika stale się rozwija. – Niektórzy nawet mówią, że nie ma konieczności oficjalnie uznawać go za świętego, bo ludzie w całych Włoszech i tak za takiego go uważają i modlą się za jego wstawiennictwem – powiedział ks. Teti w rozmowie z CNA.

 

ad, CNA/Stacja7

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap