video-jav.net

Słuchaj, zanim doniesiesz

Kiedy zobaczyłem swój naznaczony przez „sąsiada waleczne serce” (o miejsce parkingowe) samochód, przyznaję, szlag mnie trafił.

Bartek Szkudlarek
Bartek
Szkudlarek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Przypadek 1

Kilka tygodni temu jakiś gorliwy sąsiad przejechał srebrnym sprejem po całej długości lewego boku mojego samochodu. Zaznaczam, że auto ma ciemny kolor, więc twórczość sąsiada była nad wyraz widoczna. Koszt malowania wszystkich części to około 1,5 tys. złotych, a przestępstwo zniszczenia mienia o wartości powyżej 250 złotych zagrożone jest karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Kiedy zobaczyłem swój naznaczony przez „sąsiada waleczne serce” (o miejsce parkingowe) samochód, przyznaję, szlag mnie trafił. Gdyby tylko komisariat policji był bliżej, zawitałbym tam od razu. Sąsiad dostałby wyrok z art. 288 § 1 k.k. Już widziałem, jak spotyka go sprawiedliwość. Ku mojej radości.

Jednak tego dnia nie miałem czasu iść na policję, a dnia kolejnego ciśnienie mi spadło. W sercu zapytałem Pana Jezusa, co mam zrobić z tym pajacem, co mi zniszczył auto?

Słuchaj, zanim doniesiesz

Kiedy ciśnienie zupełnie mi się unormowało usłyszałem, że mam nie robić nic…

Po kilku dniach zaczął intensywnie padać deszcz. Po kolejnych kilku deszczowych dniach zobaczyłem, że twórczość mojego sąsiada rozpuszcza się pod wpływem wilgoci i spływa sobie ładnie po karoserii.

Okazało się, że ten straszny lakier, którego użył sąsiad, to sztuczny śnieg w sprayu, a on chciał mnie tylko postraszyć. Pomijam ocenę jego zachowania, chodzi mi o coś innego.

Gdybym nie posłuchał Boga, dalszy ciąg wydarzeń wyglądałby następująco: zgłosiłbym na policję podejrzenie popełnienia przestępstwa zniszczenia mienia. Ponieważ mniej więcej znam się na rzeczy, policjant potraktowałby mnie poważnie i wszczął dochodzenie. Policja szybko odnalazłaby sąsiada, zostałby przesłuchany w charakterze podejrzanego.

Ja tymczasem zgłosiłbym jeszcze szkodę do ubezpieczyciela i żądał wypłaty odszkodowania. Nie chcę nawet myśleć, co zrobiłby ubezpieczyciel, gdyby w końcu doszedł do wniosku, że usiłowałem wyłudzić odszkodowanie…

Słuchaj Izraelu, słuchaj.

Przypadek 2

Znana mi osoba miała w rodzinie trudną sytuację. Jej ojciec jest alkoholikiem i delikatnie rzecz ujmując, źle traktował jej mamę, a swoją żonę. Moja znajoma widząc, jak jej mama cierpi, a ojciec pogrąża się w nałogu, modliła się i pytała Boga, co powinna zrobić. Przyszło jej na myśl, żeby skierować sprawę do prokuratury i oskarżyć tatę o znęcanie się nad mamą. Miała ku temu pełne podstawy.

Ryzykowała, że rodzina podzieli się i rozpadnie raz na zawsze. Jednak jej intencją nie było dokuczenie komukolwiek ani przykładne ukaranie ojca.  Chciała pomóc człowiekowi!

Na rozprawie przed sądem jej ojciec, który wówczas dopiero zrozumiał, do czego doprowadził jego nałóg, popłakał się, przeprosił całą rodzinę, dobrowolnie poddał się karze i poszedł na leczenie. Dziś mija kolejny rok, jak nie pije.

Wniosek

Obie te sytuacje pokazują jedno: zawsze ludzka kalkulacja jest ułomna. Choćbyś był najinteligentniejszy, nie przewidzisz wszystkiego. Dlatego zanim w taki czy inny sposób potraktujesz bliźniego, zrób sobie test, czy podejmując decyzję, słuchasz Boga? A jak nie Jego, to kogo? Zapytaj samego siebie, co tobą kieruje, po co to robisz? Chcesz komuś dopiec? Dopilnować, by sprawiedliwości stało się zadość? Dopilnuj jej najpierw w sobie i posłuchaj Boga. On Ci powie, co robić.

Słuchaj, zanim doniesiesz

Test

Czy słuchasz Boga?

Jeżeli twoja odpowiedź brzmi „nie”, mam dla ciebie… dobrą wiadomość. A nawet dwie:

Po pierwsze, gratuluję uczciwości intelektualnej.

Po drugie, Pan Jezus tylko czeka, aż zaczniesz słuchać. Bo On mówi, i to sporo, i właśnie do ciebie pragnie mówić.

Jeżeli twoja odpowiedź brzmi „tak”, pozwól, że jednak dopytam: czy aby na pewno słuchasz Go zawsze i w każdej sytuacji?

Drążę temat, bo – jak pokazałem na przykładach, które mógłbym mnożyć – jest ważny.

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że Bogu najbardziej chodzi o SŁUCHANIE.

Nie o to, żeby zapoznać się z tym, co przekazał jak ze zbiorem praw, jak z przepisami, ale żeby Go słuchać. Bóg od założenia świata, aż do dziś nie przestał mówić. On żyje, słucha, mówi. W końcu Jego imię znaczy „JA JESTEM”.

Bartek Szkudlarek

Bartek Szkudlarek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Bartek Szkudlarek
Bartek
Szkudlarek
zobacz artykuly tego autora >

Pączek: dla smaku i przyjemności podniebienia

"Powiedział Bartek, że jest tłusty czwartek". Takie wierszyki opowiada się w Warszawie na ulicy Chmielnej. Kilka dni temu byliśmy tam z kamerą i pytaliśmy o najbardziej kaloryczne święto w roku.

Polub nas na Facebooku!

"Powiedział Bartek,

że jest tłusty czwartek.

A Bartkowa uwierzyła

i mu pączków nasmażyła"

Znacie jakieś inne wierszyki z okazji tłustego czwartku?

Piszcie w komentarzach!