Przyśnisz mi się

Nie do końca wiadomo po co nam sen. Nie do końca wiadomo co dzieje się wtedy w naszym mózgu. Wiadomo jedno – bez snu umieramy. Niezłe – co?

Tomasz Rożek
Tomasz
Rożek
zobacz artykuly tego autora >

Jesienią nie tylko rośliny spowalniają tempo swojego życia. Robi tak także wiele ssaków. U ludzi jesienna senność to wynik coraz mniejszej ilości światła. Światło hamuje w mózgu produkcję melatoniny, hormonu powodującego senność. Czym ciemniej, tym jest jej więcej i tym senniej się czujemy.

 

Studentów dwóch

Średnio w ciągu życia przesypiamy nawet 25 lat. Po co? Nie do końca wiadomo. Nasze ciało mogłoby odpoczywać bez snu. Umysł wtedy, gdy śpimy bynajmniej nie odpoczywa. Raczej nadrabia zaległości. Zamykając powieki najpierw wpadamy w sen lekki. Potem pojawia się sen głęboki, w końcu pojawia się tak zwana faza REM. Ciało rozluźnia się, a gałki oczne, pod powiekami zaczynają się szybko poruszać. Pojawiają się sny. Wzrasta aktywność ośrodków w mózgu, które są odpowiedzialne za uczucia i namiętności. Sny trwają nie dłużej niż 15 minut. Znowu wpadamy w sen głęboki. A potem znowu pojawiają się sny. Taki cykl powtarza się w czasie jednej nocy kilkukrotnie. Dość to skomplikowane. I nie do końca rozpoznane.

 

Eksperymentalnie dowiedziono, że dzięki snom jesteśmy mądrzejsi. Liczne badania nie pozostawiają wątpliwości, że sen poprawia zdolność mózgu do zapamiętywania informacji. O ile sen, nauka i weryfikacja wiedzy pojawiają się w odpowiedniej sekwencji. Jakiej? Dwie skrajne – z tego punktu widzenia – sytuacje. Egzamin i masa materiału do przerobienia. Student X uczy się tak długo, aż zaśnie nad książkami. A potem śpi do oporu. I znowu uczy się bez opamiętania i znowu sen. A na końcu egzamin. Raczej oblany. Student Y uczy się przez kilka godzin, potem robi sobie przerwę na sen (choć mógłby uczyć się dłużej), który trwa około 8 godzin. Po nim znowu okres nauki przerywany przez spacer czy odrobinę rozrywki i znowu 8 godzin snu. Na końcu egzamin. Spora szansa że zdany.

 

Te dwie sytuacje są z punktu widzenia neurologii skrajnie różne. Pierwsza przypomina jazdę samochodem autostradą do momentu w którym w baku zaczyna brakować benzyny a silnik się zapowietrza. Druga to raczej regularna jazda stałą prędkością z postojami i tankowaniem tak, by benzyny nigdy nie zabrakło. Zarówno na autostradzie jak i w życiu (studenta), to regularność wygrywa. Dlaczego?

 

shutterstock_269812295

 

Silnik bez paliwa

Bo mózg, jak silnik, potrzebuje paliwa. A to wytwarza się w czasie snu. Po to, by impulsy nerwowe pomiędzy komórkami mózgu przebiegały sprawnie i szybko, potrzebne są tzw. neurotransmitery. To substancje pośredniczące. Komórki nerwowe nie stykają się bowiem swoimi wypustkami bezpośrednio tak, jak np. miedziane przewody w komputerze. Oddziela je coś w rodzaju bufora. Gdy impuls elektryczny dochodzi do „końca” komórki nerwowej uwalnia z niej substancje, a ta „przepływa” przez bufor i dociera do kolejnej komórki nerwowej a to „uwalnia” w niej impuls nerwowy. Cały proces trwa ułamki sekund. O ile komórka ma paliwo, czyli neurotransmitery w odpowiedniej ilości, mózg może działać dość długo. Ale jeżeli transmitery się wyczerpią, impulsy pomiędzy komórkami przekazywane są z opóźnieniem albo wcale. Neurotransmitery produkowane są przez komórki nerwowe w trakcie snu. W trakcie snu tworzą się także nowe połączenia pomiędzy komórkami nerwowymi. Wciąż pozostając w analogiach motoryzacyjnych, proces ten można przyrównać do budowy nowej drogi. Drogi, bez której zaopatrywanie miasta w towary, paliwo czy nawet dobra luksusowe, byłoby niemożliwe.

 

Pamięć, czy przywoływanie faktów z pamięci, wymaga istnienia w mózgu szybkich szlaków komunikacyjnych. Te tworzą się jednak tylko w czasie snu. Jest i trzeci argument. Tym razem z analogii motoryzacyjnych trzeba będzie przeskoczyć do komputerowych. Nasz mózg, tak jak komputer, ma w pewnym sensie dwa rodzaje pamięci. Jedna to pamięć podręczna. W niej zapisują się wszystkie docierające do nas bodźce. Zapisują się szybko, ale niestety dość płytko. W komputerze też tak to funkcjonuje. Szybko zapisane i szybko stracone, gdy np. z powodu jakieś awarii, zabraknie prądu w sieci i komputer wyłączy się. Wszystko co było w pamięci podręcznej przepada. Jeżeli coś zapisało się w pamięci stałej – bez problemu przetrwa.

 

Posprzątany śmietnik

Ta sytuacja w pewnym sensie przypomina także robienie notatek na wykładzie w położonym na stoliku notatniku. Można w nim szybciutko coś zapisać, ale jeżeli po wykładzie notatek nie uporządkuje się, kolejnego dnia, na kolejnym wykładzie, mogą one być tylko chaotycznym ciągiem znaków. Nie ma się co dziwić, były przecież pisane skrótami, czasami – z powodu pośpiechu – niechlujnie lub niewyraźnie. Nie tylko notowanie jest tutaj istotne, ale także uporządkowanie.

 

W przypadku mózgu, porządkowanie wrażeń z całego dnia, następuje w czasie snu. Sen to absolutnie nie jest okres bezczynności mózgu. To czas, w którym mózg porządkuje swoją pamięć podręczną. Segreguje informacje według ważności (do dzisiaj nie wiadomo jak rozpoznaje to co ważne od tego co nieistotne) i zapisuje je w odpowiednie miejsca. To zapisywanie tworzy nowe połączenia pomiędzy komórkami nerwowymi (wspomniane wyżej drogi), ale dzieje się to tylko w czasie snu.

 

Co się zatem dzieje, gdy snu jest za mało?

Mózg pracuje wolniej, w tym sensie, że impulsy pomiędzy komórkami nerwowymi są przesyłane wolniej. Konsekwencją tego, że nie tworzą się nowe połączenia pomiędzy komórkami, oraz tego, że mózg nie ma czasu na porządkowanie informacji, jest to, że wiedza wyuczona, nie pozostaje zbyt długo w głowie. A wtedy może się okazać, że choć nad książkami spędzamy sporo czasu, w głowie cały czas panuje pustka. Zresztą sprawa nie dotyczy tylko studentów, którzy przygotowują się do egzaminów, ale w zasadzie każdego z nas. Szczególnie w świecie, który dostarcza sporej ilości bodźców. Bodźców, które jeżeli nie są uporządkowane, by nie powiedzieć posprzątane, powodują, że mózg zamiast być magazynem informacji, staje się informacyjnym śmietnikiem.

 


czlowiekPolecamy najnowszą książkę Tomasza Rożka, fizyka, populatyzatora nauki, twórcy kanału “Nauka. To Lubię” na YouTube oraz kierownika Działu Naukowego Gościa Niedzielnego

“Człowiek”

To nie jest atlas anatomiczny, czy typowe kompendium wiedzy. To raczej próba odpowiedzenia na pytanie, skąd jesteśmy, kim jesteśmy i gdzie zmierzamy? Wywiady o ewolucji człowieka, o tym, kim jesteśmy teraz, oraz o biocybernetyce, a więc o naszej przyszłości.

Oprócz wywiadów, jak zawsze w pozycjach Tomasza Rożka, dużo ilustracji, infografik tłumaczących najbardziej skomplikowane zagadnienia oraz przykładów, analogii i ciekawostek.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Tomasz Rożek

Tomasz Rożek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Tomasz Rożek
Tomasz
Rożek
zobacz artykuly tego autora >

Kto rano wstaje, ten ma dobry budzik

„Kładę budzik na końcu pokoju”. „Ustawiam piosenkę, której nie lubię, żeby ją szybko wyłączyć”. Jakie są Twoje sposoby na budzenie?

Otylia Brendel
Otylia
Brendel
zobacz artykuly tego autora >

Jeśli nie masz ich zbyt wielu, a wstawanie sprawia Ci problem, postaraj się o wymagającą aplikację albo budzik, za którym musisz biegać po pokoju. A jeśli bez trudu wstajesz skoro świt i wystarczy Ci maksymalnie jedna drzemka – na pewno znasz kogoś, komu przydałby się jeden z tych 7 bezlitosnych budzików.

 

POWTÓRZ ZDJĘCIE

W erze smartfonów do dyspozycji mamy całą paletę budzików, które do wyłączenia wymagają jakiejkolwiek aktywności. Dość popularne są budziki z łamigłówkami matematycznymi. Fani selfies na pewno zadowolą się aplikacją Snap Me Up. Jedną z bardziej wymagających jest natomiast aplikacja Sleep If You Can. Budzik wyłącza się dopiero po zrobieniu zdjęcia podobnego do zapisanego wcześniej. Sam ustalasz zdjęcie, które będziesz musiał odtworzyć rano. Trzeba jedynie uważać, żeby nie zrobić fotki wieczorem, bo wyłączenie budzika może być kłopotliwe i jedynym sposobem będzie czekanie do wieczora albo wyjęcie baterii.

 

 

WAKE’n’SHAKE

Inną nietypową aplikacją do budzenia jest Wake’n’Shake, która – jak nazwa wskazuje – wymaga, aby śpioch potrząsnął telefonem przez określony czas. Budzik jest wymagający o tyle, o ile ktoś dba o telefon i wie, że nieświadome machanie nim w półśnie może się źle skończyć. Jeśli powiążesz aplikację z Facebook’iem, możesz zaprosić do aplikacji swoich znajomych i rywalizować z nimi – im szybciej trzęsiesz telefonem, tym więcej punktów zdobywasz. Ku dodatkowej motywacji możesz nawet sprawdzić, kto o której się obudził.

 

 

GDZIE TO DZWONI

Jeśli na czas spania – może niekoniecznie w nocy, ale też w ciągu dnia – zostawiacie włączony komputer, możecie ustawić sobie budzik w jednej z kart przeglądarki. Możecie go znaleźć np. na stronie superbudzik.pl. To niezła opcja kiedy macie gdzieś wyjść na czas, ale wykorzystując ostatnie wolne chwile buszujecie w Internecie. Przy dużej ilości zakładek znalezienie tej właściwej z alarmem od razu człowieka pobudza i podnosi mu ciśnienie. I można działać.

 

W POGONI ZA BUDZIKIEM

Flying Alarm Clock bez trudu można dostać w Polsce. To jeden z budzików, za którym musisz gonić. Po włączeniu alarmu zegarek wyrzuca śmigło, które leci pod sufit i za chwilę spada gdzieś na podłogę. Aby wyłączyć alarm musisz wstać z łóżka, znaleźć śmigło i wstawić je z powrotem na miejsce. Taki budzik w ramach miłości bliźniego lepiej mieć w pokoju, w którym mieszka się samemu, bo dźwiękiem bliżej mu do syreny alarmowej niż do zegarka.

 

 

BUDZIK NA KÓŁKACH

A jeśli macie duże miejsca, możecie zafundować sobie w ramach pobudki bieganie po całym domu. Oto budzik, który przy alarmie jeździ po podłodze. Clocky – bo tak się nazywa – wyposażony jest w kółka i przeraźliwą kompilację dźwięków sprawiającą wrażenie, jakby właśnie w Twoim domu wylądowała grupa kosmitów. Wyglądem zresztą też przypomina ufoludka.

 

 

SFERA

Urocza kuleczka dynda Ci nad głową. Rano zamienia się w budzik, który z pozoru łatwo wyłączyć – wystarczy go dotknąć lub lekko przekręcić. Niestety po włączeniu alarmu kuleczka podnosi się do góry. Jeśli nie zareaguje się wystarczająco szybko, trzeba ściągać budzik na dół spod samego sufitu. Lepiej nie próbujcie tego gadżetu, jeśli macie wysokie mieszkanie.

 

 

HANTLE

Na koniec jeszcze jeden budzik dla fanów porannego fitnessu. Zegarek w kształcie hantli uruchamia alarm, który wyłączy się dopiero po wykonaniu kilkudziesięciu machnięć. Liczba machnięć codziennie jest inna i warto pamiętać, by zmieniać rękę do ćwiczeń – w przeciwnym razie grozi to przerośnięciem jednego bicepsa. Trzeba też uważać, żeby nie zamachnąć sobie taką hantlą w twarz.

 

 

ZRÓB TO SAM

Jeśli żaden z tych budzików nie przypadł Ci do gustu – podejdź do wstawania kreatywnie. I uważaj na siebie – według badań jest większe prawdopodobieństwo, że zginiesz wstając z łóżka niż np. na kolejce górskiej czy lecąc samolotem. Wniosek z tego płynie taki: budzikom śmierć!

 

 


plaster grafika promująca


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Otylia Brendel

Otylia Brendel

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i "Przyjaciół" oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Otylia Brendel
Otylia
Brendel
zobacz artykuly tego autora >