Modlitwa w czasach epidemii 

A co, jeśli koronawirus to okazja? Okazja do niezaplanowanych dwutygodniowych rekolekcji na pustyni naszego wyłączenia ze zwykłych zajęć? 

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Modlitwa w czasach epidemii 
A co, jeśli koronawirus to okazja? Okazja do niezaplanowanych dwutygodniowych rekolekcji na pustyni naszego wyłączenia ze zwykłych zajęć? 

Taką sugestię zawiera wydane wczoraj orędzie kard. Petera Turksona, prefekta Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka. Przypomniał on, że obowiązkowa kwarantanna czyli zamknięcie nas w domach w celu spowolnienia rozwoju epidemii to szansa na spotkanie Pana Boga w ciszy naszych “izdebek”. “A Bóg, który jest w ukryciu odda Tobie”.

Wszystko w naszym życiu możemy potraktować jako łaskę, zwłaszcza, jeśli zapraszamy do trudności Pana Boga. Przymusowe odłączenie od dojazdów do pracy, od spotkań z ludźmi, nawet od parafialnych Mszy św. – może być okazją do pogłębienia życia wiary na innej płaszczyźnie. 

Coś mi mówi, że jeśli z łaską Bożą dobrze wykorzystamy ten czas przymusowego siedzenia w domu – możemy w tym roku przeżyć naprawdę niezwykłą Wielkanoc.

 

Modlitwa jak w klasztorze

Ponieważ moja rodzona siostra jest karmelitanką bosą miałam okazję przyjrzeć się z bliska modlitwie takich sióstr. I wiecie? Na koronawirusowej kwarantannie możemy praktykować dużą jej część! Siostry bowiem przede wszystkim modlą się przez cały dzień Liturgią Godzin. To cudowna, wymyślona przez Kościół przed wiekami metoda uświęcenia każdej godziny dnia. Rano Jutrznia, potem modlitwa przedpołudniowa, południowa, popołudniowa, potem Nieszpory i Kompleta. W międzyczasie, o dowolnej porze (u sióstr – w środku nocy) Godzina Czytań. Jeśli nie mamy w domu Brewiarza (w wersji pełnej, jak dla księży), wystarczy pobrać aplikację “Pismo Święte”, w której Liturgia Godzin dostępna jest w całości w wygodnej do odmawiania formie. Wyobrażacie sobie jak to może cudownie wpłynąć na rozwój naszej wiary?

 

Adoracja online

To oczywiście nie to samo, co być przy Nim w kościele, twarzą w twarz. Ale wierzcie, możliwość patrzenia na Jezusa wystawionego kilkaset lub kilkadziesiąt kilometrów ode mnie ma również swoją wartość. Spróbujcie, polecam Adorację z kaplicy w Niepokalanowie, z uwagi na niezwykłą monstrancję.

 

 

Codzienna transmisja Mszy św. 

Kto z Was ma możliwość w zwykłym czasie być codziennie na Mszy św.? Ja niestety nie mam i to pozostaje moim marzeniem. Trudno to jednak zgodzić z obowiązkami pracującej mamy. Teraz mamy niezwykłą okazję, nawet jeśli pracujemy z domu. Wystarczy nastawić budzik w telefonie na odpowiednią godzinę przed pracą lub po pracy – a godzin transmitowanych Mszy św. nie brakuje! – i voila. Zostaje tylko kwestia Komunii św. Ale i na to znajdzie się rada. 

 

Jak przyjąć Komunię św. poza Mszą św.?

Jest kilka możliwości. Niektórzy proboszczowie już ogłosili na stronach parafialnych możliwość “zamówienia” wizyty księdza z Komunią św. Jeśli nie jesteśmy chorzy i nie jesteśmy objęci obowiązkową kwarantanną – możemy również poprosić o udzielenie Komunii w kościele o innej porze niż Msza św. w parafii. Taka możliwość jest tylko raz dziennie. Warto jednak pamiętać o tzw. Komunii św. duchowej.

“W sytuacji gdy nie ma możliwości przyjęcia Komunii św. poprzez spożycie Ciała/Krwi Pańskiej, można – jeśli się jest w stanie łaski uświęcającej – wzbudzić pragnienie przyjęcia Komunii i powiedzieć o nim Bogu w dowolnej formie, prosząc o sakramentalne zjednoczenie z Chrystusem. Skuktuje to faktycznym przyjęciem łaski Najświętszego Sakramentu” – czytamy w dokumencie Soboru Trydenckiego (1551 r.) Pełny tekst np. tutaj:

 

 

Koronka o 15 w intencji ustania epidemii

To niezwykła okazja, by znów poczuć wspólnotę, nawet jeśli jesteśmy uwięzieni w domu. Jeśli mamy połączenie z Internetem – wystarczy włączyć transmisję Koronki z Sanktuarium w Łagiewnikach, które także modli się w tej intencji. Jeśli nie – wystarczy samemu chwycić za różaniec i pilnować godziny 15. Codziennie!

 

Różaniec z rodziną albo przyjacielem przez telefon

To oczywiście opcja dla tych, którzy nie mogą wyjść z domu. Bo zarażają, bo są w kwarantannie, bo są starsi, bez odporności lub chorują. Jeśli jesteśmy zamknięci w domu z rodziną – wystarczy namówić ich do wspólnej modlitwy raz dziennie. Różaniec nadaje się do tego idealnie. Jeśli jesteśmy samotni i również nie możemy umówić się z nikim na spacer w celu odmówienia Różańca – możemy przecież to samo uczynić przez telefon. Pamiętam jak kiedyś z jedną przyjaciółką uprawiałyśmy codzienny Anioł Pański przez telefon. Coś niesamowitego! Różaniec jest też transmitowany w Radiu Maryja oraz w Internecie, np. przez wspólnotę “Wyrwani z niewoli”. 

 

Rekolekcje internetowe

To może być trudne dla wszystkich, którzy przyzwyczajeni są do przychodzenia do kościoła. Jednak obecnie, skoro wiele diecezji odwołała rekolekcje parafialne, zdaje się że rekolekcje internetowe to jedyne rozwiązanie. A jest w czym wybierać! Ja polecam przede wszystkim rekolekcje, które co roku przygotowywała Stacja7 z o. Adamem Szustakiem. Niektóre z nich, jak np. Straszne Rekolekcje vol 1 i 2, mają już wydanie książkowe, więc można nie tylko słuchać, ale również rozważać i medytować. 

Polecam także rekolekcje prowadzone przez portal Profeto, których Stacja7 w tym roku jest patronem. Te są skierowane szczególnie do mężczyzn.

 

 

Droga Krzyżowa

Również to nabożeństwo bez problemu można odprawić w domu. Wystarczy 30-40 minut spokojnego czasu i jakieś dobre rozważania, których nie brakuje w Internecie. Stacja7 w tym roku prezentuje rozważania przygotowane przez Sługę Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, wraz z możliwością słuchania jego głosu. 

 

Gorzkie Żale

Niezwykłe, wywodzące się z Warszawy nabożeństwo można również przeżyć w ciszy “domowej izdebki”. Ci, którzy nie umieją sami go zaśpiewać, mogą skorzystać z nagrań w Internecie. Na przykład tego, zrealizowanego kiedyś przez Stację7:

 

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Kobiecość „skrojona na miarę”

Przyszła choroba onkologiczna, wraz z nią „w końcu” ważyłam tyle, co wcześniej było niemalże spełnieniem moich marzeń. W myślach ciągle się zastanawiałam - czy naprawdę tego kiedyś chciałam? Dopiero w przewrotnie najtrudniejszym momencie mojego życia z całą świadomością powiedziałam sobie „jesteś piękna”.

Katarzyna Linard
Katarzyna
Linard
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kobiecość „skrojona na miarę”
Przyszła choroba onkologiczna, wraz z nią „w końcu” ważyłam tyle, co wcześniej było niemalże spełnieniem moich marzeń. W myślach ciągle się zastanawiałam - czy naprawdę tego kiedyś chciałam? Dopiero w przewrotnie najtrudniejszym momencie mojego życia z całą świadomością powiedziałam sobie „jesteś piękna”.

Gdyby zastanowić się nad „definicją” słowa kobiecość jestem przekonana, że próba określenia jej przez każdego z nas skupiłaby się na zupełnie innych aspektach. Owszem wiele przejawów byłoby podobnych, lecz ta „skrojona na miarę” tylko dla mnie kobiecość zawierałaby w sobie różnorodność. Wynikać ona może z kompletnie różnych doświadczeń życiowych, z wieku, z własnej samoświadomości. Połakomię się o stwierdzenie, że kobiecość to zmienna – inaczej postrzegaliśmy ją w wieku młodzieńczym, a inaczej widzimy ją będąc spełnioną, dorosłą kobietą, która podąża za swoimi przekonaniami i posiada już wiedzę, że nie musi nikomu nic udowadniać.

 

Czy istnieje ideał?

Odnosząc się do swojej historii życia – kobiecość przez bardzo długi czas była dla mnie tożsama z tym co zewnętrzne. Nie zliczę, ile razy byłam przekonana, że jej postrzeganie zmieni za sprawą utraty zbędnych kilogramów czy kosmetyków, które miały sprawić,że dotychczasowe spojrzenie nabierze nowego charakteru. Przez lata próbowałam odkryć sekret kobiecości. Błądziłam gdzieś pomiędzy „ideałami”, które pojawiały się w kolorowych czasopismach, a które nie miały w sobie ani cząstki mnie. Zawsze czegoś miałam za dużo, a z drugiej strony za mało. Nigdy nie było chociażby optymalnie dobrze. Olbrzymi problem sprawiało mi przyjmowanie komplementów – zamiast się z nich cieszyć, gdzieś podświadomie doszukiwałam się przysłowiowego „drugiego dna” i z niesłychaną szybkością we własnych myślach byłam w stanie podważyć usłyszane słowa. I nagle stało się coś nieplanowanego, coś co do tej pory bardzo dziwi.

 

Definicja piękna

Przyszła choroba onkologiczna, wraz z nią „w końcu” ważyłam tyle co wcześniej było niemalże spełnieniem marzeń. A wraz z tym niespodziewane wnioski. Ta wymarzona waga okazała się być męczarnią, czułam każdą kość, codzienne czynności sprawiały ból. W myślach ciągle się zastanawiałam czy naprawdę tego kiedyś chciałam? Kiedy straciłam włosy, brwi i rzęsy początkowo unikałam luster. Jakaś część mnie zaczęła się bać własnego odbicia w lustrze. Jednak, kiedy zaczęłam rozumieć, że to jest przejściowy czas, że choroba to etap życia, a nie całe życie zaczęłam poznawać się na nowo. I wtedy, w tych jakże trudnych momentach dostrzegałam własne piękno, zrozumiałam swoją kobiecość. Tę, którą nie definiuje mój wygląd, lecz tę, którą noszę w sobie, która bez względu na to, ile ważę, jak wyglądam sprawia, że jestem piękna. Dopiero wtedy, patrząc na siebie, uśmiechając się do swojego odbicia w lustrze, w przewrotnie najtrudniejszym momencie mojego życia z całą świadomością powiedziałam sobie „jesteś piękna”. Każdy z nas jest piękny w swojej niedoskonałości. To sprawia, że na świecie panuje różnorodność, która dodaje mu barw. Jeżeli doświadczasz choroby onkologicznej postaraj się nie skupiać na skutkach leczenia i ich wypływie na to co zewnętrzne. Chociaż spróbuj spojrzeć na siebie oczyma pełnymi miłości i zrozumienia. Wiem, nie jest to łatwe – sama doświadczałam tego na własnej skórze, ale postaraj się by choroba Cię nie definiowała.

 

„Jestem piękna!”

Zachęcam Cię dzisiaj do stanięcia przed lustrem i powiedzenia sobie „jestem pięknym człowiekiem” z całą świadomością tych słów. Piękno zaczyna się w Tobie, a gdy to poczujesz radość będzie widoczna na zewnątrz. Nie definiują Twojej kobiecości długie, starannie wymodelowane włosy ani rzęsy sięgające nieba. Twoją kobiecość podkreśla serce wypełnione miłością, uśmiech pełen serdeczności, łagodność, którą dostrzec można w spojrzeniu, dobroć w sposobie mówienia o drugim człowieku. By nie zapominać o tym w trudniejszych momentach, w widocznym miejscu możesz nakleić sobie kartkę z napisem „jestem piękna/piękny” i codziennie spoglądać w jej kierunku.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Katarzyna Linard

Katarzyna Linard

Katarzyna Linard, żona Sebastiana, razem z chorobą onkologiczną otrzymała drugie życie, po brzegi wypełnione wdzięcznością i radością. Organizatorka warsztatów dla osób w trakcie oraz po leczeniu, Autorka e-booka "Jak stałam się RAKietą. Onkomisja" www.rakietakasia.pl/sklep/onkomisja

Zobacz inne artykuły tego autora >
Katarzyna Linard
Katarzyna
Linard
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap