Koronawirus. Lekcja wdzięczności

Wyludnione miasta. Bezpieczna odległość na ulicy. Wielka narodowa kwarantanna. A z drugiej strony - rozkwit grup "Niewidzialna ręka", wymiana pomysłów na spędzanie czasu z dziećmi i ogrom, ogrom modlitwy. W tym wszystkim przemyka nam, nie zawsze zauważenie, bardzo ważna lekcja. Lekcja wdzięczności.

Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Koronawirus. Lekcja wdzięczności
Wyludnione miasta. Bezpieczna odległość na ulicy. Wielka narodowa kwarantanna. A z drugiej strony - rozkwit grup "Niewidzialna ręka", wymiana pomysłów na spędzanie czasu z dziećmi i ogrom, ogrom modlitwy. W tym wszystkim przemyka nam, nie zawsze zauważenie, bardzo ważna lekcja. Lekcja wdzięczności.

Być może dopiero teraz, kiedy w tylu kwestiach jesteśmy ograniczeni, dostrzegamy, jak wiele spraw na co dzień traktujemy jako oczywiste. Jak wiele rzeczy nam spowszedniało. Jak nie doceniamy, że to, co nas otacza to prawdziwy dar i łaska. Że nic nie jest nam dane raz na zawsze.

W niedzielę przeżywaliśmy Mszę św. w swoich domach. Kiedy oczy zachodziły nam łzami, kiedy byliśmy zmuszeni przeżyć to trudne doświadczenie ogromnej tęsknoty mieszającej się z usilnym szukaniem sensu tej sytuacji, wielu z nas zabolała myśl, że kiedy sakramenty są na wyciągnięcie ręki – nie doceniamy tego tak, jak powinniśmy.

 

Lekcji wdzięczności nie da się odbyć w 45 minut. Być może poprowadzą ją dla nas różni nauczyciele. Pewne jest jednak, że im szybciej wszyscy ją przejdziemy, tym łatwiej pójdzie nam z innymi “lekcjami” – lekcją pokory, zaufania, jedności.

“W każdym położeniu dziękujcie” 

Za co można być wdzięcznym? Za to, że mogę być z dziećmi w domu, bo mój pracodawca na to pozwolił. Albo za to, że mój zawód jest teraz potrzebny do ratowania życia. Albo za to, że bez mojej pracy nawet ci ratujący niewiele by zdziałali.

To prawda, nie jest łatwo być wdzięcznym, gdy dokoła kolejne kraje zamykają swoje granice, nasi znajomi mają trudności z powrotem do domu, a zewsząd docierają do nas informacje o brakach w szpitalach.

Lekcji wdzięczności nie da się odbyć w 45 minut. Być może poprowadzą ją dla nas różni nauczyciele. Pewne jest jednak, że im szybciej wszyscy ją przejdziemy, tym łatwiej pójdzie nam z innymi “lekcjami” – lekcją pokory, zaufania, jedności. Pokory wobec kruchości życia, wobec planów, projektów i ambicji. Zaufania tym, którzy prawdopodobnie wiedzą więcej od nas, a zwłaszcza Panu Bogu. I lekcja jedności – bo choć jesteśmy daleko od siebie, nie widzimy się z naszymi rodzinami i przyjaciółmi, spacerujemy w odosobnieniu, to paradoksalnie właśnie teraz najbardziej jesteśmy razem. 

Nadarza się okazja do wdzięczności. Do dziękowania Panu Bogu za życie, zdrowie, nasze rodziny. Za to, że mamy co jeść, gdzie spać. Albo chociażby za internet – za to, że mamy dzięki niemu informacje o świecie, kontakt z bliskimi i mnóstwo atrakcji bez wychodzenia z domu. 

Koronawirus zmienił nasze życie szybko i dosadnie. Na pewno pozostawi po sobie znaczące ślady w medycynie, w funkcjonowaniu społeczeństw, w sposobach zarządzania kryzysem. Oby nie pozostał bez śladu w naszych głowach i sumieniach. To test nie tylko z odpowiedzialności i rozsądku. To także lekcja wdzięczności. Może uda nam się odrobić pracę domową raz a dobrze.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Otylia Sałek

Otylia Sałek

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i "Przyjaciół" oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Modlitwa w czasach epidemii 

A co, jeśli koronawirus to okazja? Okazja do niezaplanowanych dwutygodniowych rekolekcji na pustyni naszego wyłączenia ze zwykłych zajęć? 

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Modlitwa w czasach epidemii 
A co, jeśli koronawirus to okazja? Okazja do niezaplanowanych dwutygodniowych rekolekcji na pustyni naszego wyłączenia ze zwykłych zajęć? 

Taką sugestię zawiera wydane wczoraj orędzie kard. Petera Turksona, prefekta Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka. Przypomniał on, że obowiązkowa kwarantanna czyli zamknięcie nas w domach w celu spowolnienia rozwoju epidemii to szansa na spotkanie Pana Boga w ciszy naszych “izdebek”. “A Bóg, który jest w ukryciu odda Tobie”.

Wszystko w naszym życiu możemy potraktować jako łaskę, zwłaszcza, jeśli zapraszamy do trudności Pana Boga. Przymusowe odłączenie od dojazdów do pracy, od spotkań z ludźmi, nawet od parafialnych Mszy św. – może być okazją do pogłębienia życia wiary na innej płaszczyźnie. 

Coś mi mówi, że jeśli z łaską Bożą dobrze wykorzystamy ten czas przymusowego siedzenia w domu – możemy w tym roku przeżyć naprawdę niezwykłą Wielkanoc.

 

Modlitwa jak w klasztorze

Ponieważ moja rodzona siostra jest karmelitanką bosą miałam okazję przyjrzeć się z bliska modlitwie takich sióstr. I wiecie? Na koronawirusowej kwarantannie możemy praktykować dużą jej część! Siostry bowiem przede wszystkim modlą się przez cały dzień Liturgią Godzin. To cudowna, wymyślona przez Kościół przed wiekami metoda uświęcenia każdej godziny dnia. Rano Jutrznia, potem modlitwa przedpołudniowa, południowa, popołudniowa, potem Nieszpory i Kompleta. W międzyczasie, o dowolnej porze (u sióstr – w środku nocy) Godzina Czytań. Jeśli nie mamy w domu Brewiarza (w wersji pełnej, jak dla księży), wystarczy pobrać aplikację “Pismo Święte”, w której Liturgia Godzin dostępna jest w całości w wygodnej do odmawiania formie. Wyobrażacie sobie jak to może cudownie wpłynąć na rozwój naszej wiary?

 

Adoracja online

To oczywiście nie to samo, co być przy Nim w kościele, twarzą w twarz. Ale wierzcie, możliwość patrzenia na Jezusa wystawionego kilkaset lub kilkadziesiąt kilometrów ode mnie ma również swoją wartość. Spróbujcie, polecam Adorację z kaplicy w Niepokalanowie, z uwagi na niezwykłą monstrancję.

 

 

Codzienna transmisja Mszy św. 

Kto z Was ma możliwość w zwykłym czasie być codziennie na Mszy św.? Ja niestety nie mam i to pozostaje moim marzeniem. Trudno to jednak zgodzić z obowiązkami pracującej mamy. Teraz mamy niezwykłą okazję, nawet jeśli pracujemy z domu. Wystarczy nastawić budzik w telefonie na odpowiednią godzinę przed pracą lub po pracy – a godzin transmitowanych Mszy św. nie brakuje! – i voila. Zostaje tylko kwestia Komunii św. Ale i na to znajdzie się rada. 

 

Jak przyjąć Komunię św. poza Mszą św.?

Jest kilka możliwości. Niektórzy proboszczowie już ogłosili na stronach parafialnych możliwość “zamówienia” wizyty księdza z Komunią św. Jeśli nie jesteśmy chorzy i nie jesteśmy objęci obowiązkową kwarantanną – możemy również poprosić o udzielenie Komunii w kościele o innej porze niż Msza św. w parafii. Taka możliwość jest tylko raz dziennie. Warto jednak pamiętać o tzw. Komunii św. duchowej.

“W sytuacji gdy nie ma możliwości przyjęcia Komunii św. poprzez spożycie Ciała/Krwi Pańskiej, można – jeśli się jest w stanie łaski uświęcającej – wzbudzić pragnienie przyjęcia Komunii i powiedzieć o nim Bogu w dowolnej formie, prosząc o sakramentalne zjednoczenie z Chrystusem. Skuktuje to faktycznym przyjęciem łaski Najświętszego Sakramentu” – czytamy w dokumencie Soboru Trydenckiego (1551 r.) Pełny tekst np. tutaj:

 

 

Koronka o 15 w intencji ustania epidemii

To niezwykła okazja, by znów poczuć wspólnotę, nawet jeśli jesteśmy uwięzieni w domu. Jeśli mamy połączenie z Internetem – wystarczy włączyć transmisję Koronki z Sanktuarium w Łagiewnikach, które także modli się w tej intencji. Jeśli nie – wystarczy samemu chwycić za różaniec i pilnować godziny 15. Codziennie!

 

Różaniec z rodziną albo przyjacielem przez telefon

To oczywiście opcja dla tych, którzy nie mogą wyjść z domu. Bo zarażają, bo są w kwarantannie, bo są starsi, bez odporności lub chorują. Jeśli jesteśmy zamknięci w domu z rodziną – wystarczy namówić ich do wspólnej modlitwy raz dziennie. Różaniec nadaje się do tego idealnie. Jeśli jesteśmy samotni i również nie możemy umówić się z nikim na spacer w celu odmówienia Różańca – możemy przecież to samo uczynić przez telefon. Pamiętam jak kiedyś z jedną przyjaciółką uprawiałyśmy codzienny Anioł Pański przez telefon. Coś niesamowitego! Różaniec jest też transmitowany w Radiu Maryja oraz w Internecie, np. przez wspólnotę “Wyrwani z niewoli”. 

 

Rekolekcje internetowe

To może być trudne dla wszystkich, którzy przyzwyczajeni są do przychodzenia do kościoła. Jednak obecnie, skoro wiele diecezji odwołała rekolekcje parafialne, zdaje się że rekolekcje internetowe to jedyne rozwiązanie. A jest w czym wybierać! Ja polecam przede wszystkim rekolekcje, które co roku przygotowywała Stacja7 z o. Adamem Szustakiem. Niektóre z nich, jak np. Straszne Rekolekcje vol 1 i 2, mają już wydanie książkowe, więc można nie tylko słuchać, ale również rozważać i medytować. 

Polecam także rekolekcje prowadzone przez portal Profeto, których Stacja7 w tym roku jest patronem. Te są skierowane szczególnie do mężczyzn.

 

 

Droga Krzyżowa

Również to nabożeństwo bez problemu można odprawić w domu. Wystarczy 30-40 minut spokojnego czasu i jakieś dobre rozważania, których nie brakuje w Internecie. Stacja7 w tym roku prezentuje rozważania przygotowane przez Sługę Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, wraz z możliwością słuchania jego głosu. 

 

Gorzkie Żale

Niezwykłe, wywodzące się z Warszawy nabożeństwo można również przeżyć w ciszy “domowej izdebki”. Ci, którzy nie umieją sami go zaśpiewać, mogą skorzystać z nagrań w Internecie. Na przykład tego, zrealizowanego kiedyś przez Stację7:

 

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap