Kawa – pobudza do życia i… łączy ludzi

Cenimy kawę za jej właściwości pobudzające, smak, ale przede wszystkim za jej społeczny aspekt. Jak i dlaczego kawa łączy ludzi? Zapytaliśmy o to samych Kawiarzy.

Polub nas na Facebooku!

Wiosna – radosna? Bez kawy, nie da rady…

Małgorzata Pyzik-Turska: Wiosna. Najpiękniejsza pora roku. Pachnąca, ciepła i kolorowa. A ja czuję się jak zdechły pies. Nie mam siły podnieść ręki, poranne wstawanie urasta do rangi wspinaczki na Mount Everest, a mój budzik zaczynam darzyć uczuciem bynajmniej nie pozytywnym. I okazuje się, że nie jestem w tym odosobniona! Apatia, senność, melancholia, trudności z koncentracją i zmęczenie to główne objawy złego samopoczucia, które dotyka wiele osób podczas zmiany sezonu. Nie wiem jak inni, ale ja potrzebuję każdego ranka potężnej dawki kofeinowego uderzenia. Dzięki temu mogę leniwie podnieść lewą powiekę, następnie prawą. I nawet konieczność budzenia dzieci do przedszkola – swoista walka z wiatrakami – nie jest mi straszna.

Od kawy zaczynamy dzień w naszym domu. Dzieci piją kawę zbożową, a ja wraz z mężem możemy te kilka chwil spędzić wspólnie nad kubkiem pachnącej filiżanki, zanim wszyscy rozbiegniemy się do swoich obowiązków. I to bardzo piękne, bo choć każde z nas zajmuje się czymś innym – znajdujemy chwilę na początku dnia, aby być razem. W naszym domu to swoiste podtrzymywanie tradycji rodzinnych – zarówno ja, jak i mój mąż wywodzimy się z domów, w których od kawy zaczynało się dzień. Do dziś teść uwielbia typowo włoski sposób parzenia – mokkę, a mój tata preferuje typowo polski, choć już dziś wie, że nie do końca poprawny styl – parzochę.

 

 

Przed pierwszą kawą nie rozmawiam

Aleksandra Burdan: Mój mąż wie, że rano przed pierwszą kawą lepiej się do mnie nie odzywać. Od lat dzień zaczynam dopiero po kubku mocnego naparu. Dawniej najważniejsza była dla mnie kofeina. Rodzaj ziarna, aromat, nuty smakowe były zupełnie nieistotne w sytuacji, gdy chciałam po prostu wrócić do żywych o świcie. To podejście zaczęło się powoli zmieniać, gdy odkryłam, że istnieją kawy, które nie smakują spaloną oponą, tylko kryją w sobie bogactwo smaku i aromatu – owoców, czekolady, kwiatów, orzechów, a nawet miodu!

W poprzedniej pracy mielimy ekspres do kawy przywieziony z Włoch. Zdziwiło mnie, że jest na dwie filiżanki bez opcji wyłączenia jednej dyszy. Efekt był taki, że zawsze szukaliśmy kogoś do pary. I nagle jej przyrządzenie stało się czynnością społeczną. W biurze kawiarza jesteśmy zewsząd otoczeni kawą. Dzień zaczynamy od rytuału jej przyrządzania – najpierw decydujemy jaka mieszanka będzie nam dzisiaj towarzyszyć, czy np. słodkie ziarna z Dominikany, jaśniej palone z Kenii, czy owocowe z Peru. Potem zastanawiamy się jak ją przyrządzimy – dripper, frenchpress, kawiarka, chemex? Na końcu sprzeczamy się czyja kolej na jej parzenie i z radością zawsze przenosimy ten obowiązek na naszego grafika, który jest specjalistą od alternatywnych metod parzenia.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś potajemnie zaparza sobie kawę tylko dla siebie. Kawę pije się wspólnie, to przy niej przychodzą nam najlepsze pomysły, to przy niej spędza się przerwy. Kawa to coś więcej niż napój. Nie mówimy przecież “może umówimy się na wodę”. Wychodzi się na kawę, a pod pojęciem kawy rozumiemy też spotkanie, poznawanie się, wartościowo spędzony czas. Dlatego tak ważne jest przywiązywanie uwagi do ziarna i jakości parzenia. Szkoda życia na picie kiepskiej kawy.

 

 

Frajda z Americano

Erwin Gałan: Być może to trochę nietypowe, ale jedną z moich ulubionych czynności zimą jest wstawanie bladym świtem i picie gorącej kawy na… Mrozie. Spokojnie, nie mam skłonności do zadawania sobie krzywdy (przynajmniej do tej pory tego nie stwierdzono), a wręcz przeciwnie – szukam małych, codziennych przyjemności. Mam głębokie poczucie, że w życiu każdego z nas ukryte są czynności, które mogą przysporzyć niezwykłą frajdę, a których byśmy o to nie posądzali.

Ci, co wstają na śniadania Towarzystwa Biznesowego na godzinę 7:00, wiedzą, że zwłaszcza zimą pojawia się jakoś więcej przeciwwskazań. Nie wiem, czy da się ten poranny zimowy dyskomfort jakoś znacząco zredukować, ale wiem, że można skutecznie odwrócić od niego uwagę. Jak tego dokonać? Porządnym łykiem gorącej kawy. Nie wiem jakie metody parzenia kawy stosujecie, ale ja polecam na poranne pobudki przyrządzić sobie Americano – podwójne espresso z dodatkiem gorącej wody. Oczywiście Artemiusz – head barista Kawiarza – wystosowałby definicję na przynajmniej 10 stron maszynopisu plus trzy warianty kulturowe, ale pod jego nieobecność mogę się dopuścić takiego uproszczenia.

Dlaczego Americano? To przepis na najbardziej gorącą kawę. A mnie właśnie najbardziej ujmuje ten kontrast pomiędzy ujemną temperaturą a kubkiem gorącej kawy. Poza tym Americano jest zdrowsze dla naszego żołądka niż lungo (kawa przedłużona). A z rana to ma znaczenie. Zjedzcie więc najpierw jakiegoś rogalika. Ale to temat na inną historię.

Americano według różnych podań, pochodzi z czasów II Wojny Światowej. Amerykanie stacjonujący we Włoszech nie przywykli do skoncentrowanego espresso we włoskim stylu. Rozcieńczali więc je wodą. Taka kawa jest po prostu większa. A wiadomo, że amerykanie lubią większe rzeczy. Napój się przyjął i zdobył popularność na całym świecie. Wyruszając w bój codziennych wyzwań, przez chwilę możemy poczuć się jak żołnierz w okopach. Zbieramy myśli, budujemy się od nowa, bo wiemy, że zaraz coś się wydarzy. Nowy dzień przyniesie nowe wyzwania.

Przedsiębiorca permanentnie zastanawia się jak zrobić coś skuteczniej. Czemu nie zastanowić się jak zacząć skutecznie nowy dzień? O ileż bardziej wzrasta morale, kiedy z termosu unosi zwolna para, niesiona głębokim aromatem… Kawiarza?

 

 

“U Kawiarza” – partner wydania

Kawiarz S.A to grupa pasjonatów, która postanowiła współtworzyć historię polskiej porządnej kawy. Dlatego powstał Kawiarz S.A. – Nie chcemy być tylko kolejną marką kawy, ale uczymy także jak celebrować chwile z filiżanką pobudzającego naparu. Cenimy kawę za jej właściwości pobudzające, smak, ale przede wszystkim za jej społeczny aspekt – bo kawa łączy ludzi!

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje!

Spokojny, ale aktywny poranek i dobrze zaplanowany dzień. Modlitwa, jogging, zdrowe śniadanie. To jak będzie wyglądał nasz dzień, uzależnione jest często od porannej pobudki.

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Pojawia się tylko pytanie: czy umiemy rano wstawać? Jeśli tak, to co nas motywuje; jeśli nie – to dlaczego warto?

Pierwszy krok do świętości

Wiele wybitnych osób łączy jedno – wszyscy wstawali rano! Dla psycholog Anny Bialik ze Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich to nic dziwnego: „Jeżeli chcemy realizować swoje życiowe cele to musimy po prostu wstać z łóżka! To pierwszy krok ku rozwojowi i sięganiu po własne szczęście.” Trzeba podkreślić, że każdy z nas ma swój biologiczny zegar: jedni są rannymi ptaszkami i bez problemów budzą się wcześnie rano; inni, nazywani nocnymi sowami/Markami, najwięcej energii mają późnym wieczorem i nocą. I co za tym idzie – rano śpią o wiele dłużej. – „To są schematy albo strategie radzenia sobie. Nauczyły nas tego różne wydarzenia naszego życia. Dobra wiadomość jest taka, że jeśli się czegoś nauczyliśmy, także tych złych nawyków i ociągania się przy wstawaniu, to możemy się tego oduczyć i… nauczyć się nowego!” – dodaje psycholog.

Żeby wypracować w sobie nowy nawyk jedni twierdzą, że potrzeba na to 21 dni, inni wspominają o dwóch tygodniach. – „Najlepiej traktować to jako wyzwanie! Nastawiam budzik, wyłączam drzemkę i funkcję powtórzenia. Jak tylko zadzwoni budzik to bez ociągania wstaję. Niektórzy mówią, że to pierwszy krok do świętości… Po prostu wstać jak dzwoni budzik. Wielkie wyzwania świata zaczynają się od dzwonku budzika” – dodaje Bialik. I podkreśla, że każda dorosła osoba jest w stanie nauczyć się wielu rzeczy na nowo, w tym i porannego wstawania.

 

Motywacja – mieć czy być?

Trzeba to podkreślić, większość ludzi musi rano wstawać. Obojętnie czy to lubi czy nie. Motywacje są różne – czasem to małe dzieci, czasem narzucony zmianowy system pracy. Oczywiście to nie jedyne powody. Polskie społeczeństwo na przestrzeni ostatnich lat bardzo się zmieniło. I co za tym idzie – motywacja do porannego wstawania też jest inna. – „Powoli przechodzimy do modelu, który socjolodzy nazywają postmaterialistycznym. To społeczeństwo, które przestaje się martwić o rzeczy materialne, typu: czy będę miał co włożyć do garnka, czy mam za co kupić buty. To problemy z jakimi borykali się nasi rodzice i dziadkowie w czasach PRLu czy wojny. W obecnych czasach zastanawiamy się jedynie co zjeść i jak wykwintne ma to być danie. Społeczeństwo postmaterialistyczne zaczyna się martwić o inne rzeczy, np.: jak wyglądamy, jak jesteśmy postrzegani, czy będziemy zdrowi, czy świat będzie lepszy dzięki naszemu stylowi życia” – opowiada socjolog dr Paweł Łuczeczko z Uniwersytetu Gdańskiego.

Jak podkreśla socjolog: „Wielu Polaków jest w stanie motywować się do porannego wstawania nie dlatego, że chcą zdobywać pieniądze, ale… by być zdrowym – fizycznie i psychicznie! To jest ciekawe, że wstaniemy jak tylko zadzwoni budzik o szóstej rano nie po to, by iść do pracy, ale by ruszyć na poranny jogging”. Do zmiany stylu życia – bo jednym z jego elementów jest właśnie poranne wstawanie – gotowa jest specyficzna grupa osób. To najczęściej ludzie systematyczni, zdeterminowani i wytrwali w swoich dążeniach. – „Mieć plan to jedno, realizować go to drugie. Zmianą nawyków i porannym wstawaniem możemy się pochwalić nawet na rozmowie kwalifikacyjnej. To atrakcyjna informacja dla potencjalnego pracodawcy – jeśli ktoś potrafi codziennie rano wstawać to musi to być osoba systematyczna, wytrwała i… może to być potencjalnie dobry pracownik” – dodaje dr Łuczeczko.

 

Dzień zacznij zgodnie z samym sobą

Nie każdy zdaje sobie sprawę, że aby mieć dobry poranek, trzeba o to zadbać już poprzedniego dnia. Część z nas kładzie się późno spać i prowadzi tak zwany niehigieniczny tryb życia. – „Nie dbamy o to jak kończymy dzień, bo nie do końca zdajemy sobie sprawę jak to może wpłynąć na nasz kolejny poranek” – opowiada Piotr Ławacz, coach, trener biznesu. – „Ludzie jedzą późno ciężką kolację, oglądają stresujące wiadomości, piją alkohol albo palą tuż przed snem. Kładą się bardzo późno do łóżka. Przekładają wiele rzeczy do zrobienia na rano. Potem budzą się rano… źle się czują fizycznie i są zestresowani, bo muszą zrobić ogrom rzeczy, których nie ogarnęli poprzedniego dnia” – dodaje Ławacz.

Nie ma wzorca jaki powinien być poranek idealny, by potem cały dzień był idealny. Każdy musi go dopasować do siebie. – „Zdecydowanie warto z samego rana postarać się myśleć pozytywnie. Ważne, byśmy mieli rano tyle czasu, ile jest potrzebne do zarządzenia i zaplanowania całego dnia. Trzeba też uważać na to, co do nas dociera z otoczenia. Niestety część ludzi przesadza z porannymi bodźcami – bardzo głośno słucha muzyki albo puszcza same informacje. Warto siebie obserwować i sprawdzić co mi robi dobrze, a co na mnie źle wpływa. Nasza kultura nie sprzyja porannemu wstawaniu i higienie życia, bo bierzemy na siebie za dużo. A potem te sprawy stresują nas od samego rana” – wyjaśnia coach.

 

To może być Twój nowy „challenge”

To jak zaczynamy dzień zależy od tego w jakich wartościach jesteśmy osadzeni i co nas motywuje. Dla jednych może to być zdrowy styl życia: wartościowe śniadanie czy poranna gimnastyka. Dla kogoś innego może to być poranna modlitwa: rozpoczęcie dnia od Słowa i Pisma Świętego. To jakie mamy wartości pomaga nam realizować swoje cele. Ważne, by być w bliskim kontakcie z samym sobą.

Czy da się nauczyć porannego wstawania? Warto trzymać się kilku wskazówek. Po pierwsze wstawać codziennie o tej samej godzinie przez cały tydzień (nawet w weekend). Nasz organizm musi się do tego przyzwyczaić. Po drugie – budzik. Jeśli tylko zadzwoni warto od razu wstawać: nie ustawiać drzemki, nie zamykać oczu, nie przewracać się na drugi bok. I po trzecie – nie traktować porannego wstawania jako czegoś ciężkiego i bezowocnego, a podejść do tego jak do ciekawego „wyzwania”, które może przynieść pozytywne efekty. Ważna jest również długość naszego snu – najlepiej by wynosiła od 6 do 8 godzin.

 

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ – z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Przez ponad 10 lat w Radiu Plus w Gdańsku. Obecnie w Radiu Gdańsk. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap