Dzięki Bogu, mam kryzys!

Nie lubimy tego słowa. Co chwilę słyszymy o kryzysie finansowym czy ekonomicznym, gospodarczym, rodzinnym, małżeńskim. Zastanawiamy się nad jego przyczynami. Wszelkie impasy, niezależnie od tego, czy mają charakter gospodarczy, czy rodzinny, wynikają z podobnych, niezmiennych przesłanek i mają stały przebieg. Gdy da się je ogarnąć, przez kryzys przechodzimy o wiele spokojniej, widząc cały proces jednocześnie.

Jacek Szymczak OP
Jacek
Szymczak OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dzięki Bogu, mam kryzys!
Nie lubimy tego słowa. Co chwilę słyszymy o kryzysie finansowym czy ekonomicznym, gospodarczym, rodzinnym, małżeńskim. Zastanawiamy się nad jego przyczynami. Wszelkie impasy, niezależnie od tego, czy mają charakter gospodarczy, czy rodzinny, wynikają z podobnych, niezmiennych przesłanek i mają stały przebieg. Gdy da się je ogarnąć, przez kryzys przechodzimy o wiele spokojniej, widząc cały proces jednocześnie.

Jednak jak dobrze, że jest w naszym życiu kryzys. Dzięki niemu nie stoimy w miejscu, nieustannie się rozwijamy, nawet za cenę straty, ale te są nieodłączne dla naszego człowieczeństwa.

Ten złowieszczo brzmiący termin pochodzi od starogreckiego greckiego słowa κρίσις (krisis) i oznacza wybór, decydowanie, zmaganie się, walkę, w której konieczne jest działanie.  Kryzys oznacza znalezienie się w momencie decydującym, wymagającym starannego rozeznania sytuacji i podjęcia stosownych decyzji lub osądzenia sprawy.

Gdy zerkniemy do słownika chińskiego zobaczymy że słowo „kryzys” (weiji) składa się z dwóch znaków; pierwszy z nich odznacza niebezpieczeństwo lub zagrożenie, drugi natomiast to początek nowej drogi lub szansa. Chodzi zatem o okres przełomu, po którym następuje zmiana. Załamanie się dotychczasowego stanu rzeczy może prowadzić ku wyłonieniu się nowej jakości. 

Dla mnie najtrafniejszym, biblijnym obrazem kryzysu są słowa Jezusa: „zburzcie tę Świątynię, a ja postawię ją na nowo” (J 2,19) To czas zburzenia, tego co stare, słabe i kiepskiej jakości. Bóg w kryzysie nie przychodzi jako konserwator zabytków, lecz ten który chce budować nowe, po swojemu, na gruzach starego. Pozwól wiec Bogu zburzyć, trzymaj się mocno i przygotuj na kryzys, ale także na powstanie czegoś kompletnie nowego. Lepszego.

 

Czy da się tak wejść w kryzys, by nas oczyścił, uzdrowił a nie zabił? Parę podpowiedzi z mojej strony: 

1. Przestań się oszukiwać

„Wszystko będzie dobrze”, „Zobaczysz, wszytko się dobrze ułoży” – sterta takich pocieszeń jest zawsze pod ręką. Dzięki nim czarujemy rzeczywistość, nie dopuszczamy do siebie świadomości, że wszystko wkoło jest bardzo kruche: relacje, majątek, status społeczny itp. Kiedy widzimy nadchodzący kryzys oszukujemy siebie, że zawsze w naszym życiu będzie się działo wszystko po naszej myśli. A kryzys nam to myślenie rozwala, często z hukiem i bólem. Panicznie boimy się zmian, straty, przemijalności. Cierpimy wtedy jeszcze bardziej. A przecież wszystko dokoła nas jest w procesie niszczenia i wzrostu, obumierania i ponownego wzrostu. Coraz rzadziej obcujemy z przyrodą i jej prawami, ale patrząc na jej cykle wiele możemy się nauczyć o naszym życiu. 

 

2. Przestań już ściemniać

Nic mi nie jest” – wyparcie, negacja problemu przed sobą oraz innymi sprawia, że kryzys boli jeszcze bardziej. Stawiamy mu tamę, tracąc do obrony bardzo dużo życiowej siły. Dopuść do głosu prawdę, czasem trudną, wstydliwą i okrutną.  

Nazwij rzeczy po imieniu, zaryzykuj zaufanie i zacznij rozmawiać. Nie bądź jednak emocjonalnym ekshibicjonistą, nie mów wszystkiego wszystkim, szanuj swoją prywatność i intymność. 

Myśl rozsądnie, a nie tylko pozytywnie – nazwij błąd, oceń na co masz wpływ i za co ponosisz odpowiedzialność. 

 

3. Nie zamadlaj problemu

Niedojrzale przeżywana religijność, może być źródłem jeszcze większego cierpienia podczas trwającego kryzysu. Nie szukasz przyczyn stanu w jakim jesteś, lecz nabożnie i pokornie powtarzasz litanię: „Bóg tak chciał”. Po drugie nie podejmujesz żadnych decyzji, często przestraszony ryzykiem porażki, ale z dumą powtarzasz: „Jezu, Ty się tym zajmij”.  

Kryzys ma ogromną siłę pokazywania nam prawdy, nie tylko tej negatywnej ale również tej, która nauczy nas odpowiedzialności za nasze życie. Bóg z nami współpracuje dla naszego dobra (por. Rz, 8, 28), ale nie odwala za nas roboty. Proś zatem w modlitwie, by Bóg uzdolnił cię swoją łaską do działania, by mądrze przejść przez czas kryzysu. Bezradność i zrzucanie odpowiedzialności na innych wydłuża trwający kryzys. 

 

4. Pogoń „Zosię samosię”

„Muszę sobie z tym samemu poradzić” – jedynym z najtrudniejszych, ale też wydaje się, że bardzo strategicznym z momentów w przeżywanym kryzysie jest odkrycie, że potrzebuję pomocy innych. Moje siły, pomysły i ambitne samozaparcie przestały już dawno działać. 

W kryzysie trzeba znaleźć miejsce by być samemu, ale nie wolno nam tego pomylić z osamotnieniem. Oczywiście, im bardziej graliśmy przed innymi tych silnych, zaradnych i niemających żadnych  problemów, tym jest trudniej poprosić o pomoc. 

Potrzebujemy w kryzysie innych, bo niezwykle ważne jest, by na stan w jakim jesteśmy spojrzał ktoś bardziej obiektywnie, z dystansu. Oczywiście musimy mieć zaufanie, że ktoś drugi da nam prawdę, której bardzo potrzebujemy, a nie tylko tanie recepty i głaskanie nas po głowie. Uważaj jednak, że taka rozmowa może się skończyć usłyszeniem czegoś, czego boisz się usłyszeć i przyjąć. Prawda ma ogromną moc przeprowadzenia cię przez kryzys, ku lepszej jakości życia. 

 

5. Omijaj wyszukiwarki, fast foody i zamki błyskawiczne

Gdy już wiesz, że to, co dzieje się w życiu to stan kryzysu, otwierasz internet przeszukując multum historii z „życia wziętych” i poradników „kryzys w weekend” i sprawdzonych sposobów na kryzys – tak, by – jak to z przeziębieniem – trwało szybko, bezboleśnie  i zbyt wiele nie kosztowało. Kultura natychmiastowości będzie naciskać, byś poradził sobie z kryzysem równie szybko jak zamówieniem jedzenia na mieście: tanio, szybko ale jednocześnie mega niezdrowo. Zaufaj ludowej mądrości „co nagle, to po diable” i daj sobie czasu i cierpliwości na bycie w kryzysie. Nie daj się poganiać, nie słuchaj „ludzi katalizatorów” popychających cię do szybkiego wyjścia z kryzysu. Wszak ciągnąc szczypiorek, nie przyspieszasz jego wzrostu, lecz tylko go wyrywasz. Kryzys jest procesem, nie jest mądrością. Myśl nie jak szybko z niego wyjść, lecz jak go mądrze i efektywnie przeżyć. 

Pamiętaj także, że to co sprawdziło się u innych ludzi, niekoniecznie musi działać u ciebie. Może taki kryzys, to idealny moment na poznanie siebie, swojej życiowej dynamiki, ale też prawdy u innych. Czyż to nie wspaniałe, że tak się wszyscy różnimy? 

 

Ta „piątka Szymczaka” to kilka intuicji, nie tyle jak szybko wyjść z kryzysu, lecz jak mądrze go przeżyć. Nie da się go uniknąć w naszym życiu. Jest konieczną falą umierania i wzrostu. Urealnia i pokazuje jak się rzeczy naprawdę mają. Dzięki niemu uczymy się podejmowania decyzji, które zmieniają nasze życie. Mądrze i spokojnie przeżyty kryzys – rodzinny, finansowy lub emocjonalny, pokaże nam naszą wartość i dojrzałość. Nie bój się kryzysów, dzięki nim wiesz, że prawdziwie żyjesz. I co najważniejsze – w każdej jego chwili jest z tobą obecny Bóg.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Jacek Szymczak OP

Jacek Szymczak OP

Zobacz inne artykuły tego autora >
Jacek Szymczak OP
Jacek
Szymczak OP
zobacz artykuly tego autora >

Czym kierować się przy wyborze zawodu?

Około 18% mieszkańców Polski ma dziś 15 – 29 lat. To prawie 7 milionów ludzi! Większość z nich znajduje się w okresie podejmowania najważniejszych, życiowych decyzji – w tym przede wszystkim wyboru zawodu. Jak to zrobić? Czym się kierować? I jakie zawody są najpopularniejsze?

Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czym kierować się przy wyborze zawodu?
Około 18% mieszkańców Polski ma dziś 15 – 29 lat. To prawie 7 milionów ludzi! Większość z nich znajduje się w okresie podejmowania najważniejszych, życiowych decyzji – w tym przede wszystkim wyboru zawodu. Jak to zrobić? Czym się kierować? I jakie zawody są najpopularniejsze?

Bój o studia

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego co roku przedstawia ranking najpopularniejszych kierunków studiów. W ubiegłym roku akademickim naukę na uczelniach wyższych rozpoczęło ponad 416 tys. studentów. Najchętniej wybierane kierunki nie zmieniają się od lat – prym wiodą informatyka, zarządzanie, psychologia, ekonomia i prawo. Na niektórych kierunkach kandydaci mieli silną konkurencję – na jedno miejsce na inżynierii farmaceutycznej kandydowało 18 osób. To i tak nic – rok wcześniej maturzyści, pragnący studiować inżynierię i analizę danych musieli pokonać 54 kandydatów! Dużym zainteresowaniem cieszy się – jak co roku – kierunek lekarski, sporo kandydatów na jedno miejsce przypada też na orientalne filologie – chińską czy japońską.

 

Popyt na białe kołnierzyki mija

A jak wygląda sprawa zapotrzebowania na pracowników? Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej publikuje na swoich stronach Barometr zawodów, który zawiera prognozę o zapotrzebowaniu na kadrę pracowniczą w poszczególnych branżach. Wynika z niego, że najbardziej poszukiwani są fachowcy – budowlańcy, operatorzy maszyn, ślusarze, krawcy, elektrycy, kierowcy autobusów i ciężarówek, kucharze czy fryzjerzy. Okazuje się też, że wynagrodzenia fachowców nie są niższe niż zarobki np. pracowników biurowych z wyższym wykształceniem, a często znacznie je przewyższają. Może więc pora skończyć wreszcie z mitem, że technika i szkoły branżowe (dawne zawodówki) to placówki wyłącznie dla ludzi bez ambicji i zdolności?

 

 

Wybrać trzeba…

Zastanawiając się nad wyborem zawodu, trzeba wziąć pod uwagę dwie najważniejsze kwestie – predyspozycje osobiste i sytuację na rynku pracy.

Na początek warto odpowiedzieć sobie na pozornie proste pytania – co lubię robić? W czym jestem dobry? Nie chodzi tu o stricte szkolne przedmioty, ale raczej o umiejętności. Może masz analityczny umysł i potrafisz planować? A może jesteś kreatywny i świetnie odnajdujesz się w nowych sytuacjach? Może lubisz występować na forum lub przeciwnie – znajomi chwalą, że świetnie słuchasz i rozumiesz ich problemy? Warto wypisać sobie swoje mocne strony – dla wielu osób to prawdziwe wyzwanie! Dobrze jest też jednak zastanowić się nad swoimi ograniczeniami – osoba, której kiepsko „wchodzi” matematyka raczej nie poradzi sobie na studiach informatycznych, mimo, że kocha komputery. Czasami przeszkodą mogą być czynniki zdrowotne – osoba z wadą wzroku nie zostanie pilotem, alergia na sierść zwierząt uniemożliwi ci bycie weterynarzem. Działając w ten sposób zawęzisz listę potencjalnych zawodów.

W planowaniu ścieżki zawodowej warto też użyć… wyobraźni. Zamknij na chwilę oczy i wyobraź sobie siebie za 5 lat. Kim jesteś? W jakim miejscu się znajdujesz? Jaka oferta pracy wydaje ci się spełnieniem twoich marzeń?

 

Ja kontra rynek

Kiedy masz już określone swoje predyspozycje i marzenia, przychodzi pora na drugi krok – konfrontację swoich wyobrażeń z rynkiem pracy. Sprawdź, czy na wybrany przez ciebie zawód jest zapotrzebowanie dzisiaj i jakie są prognozy na przyszłość. Niektóre profesje będą stopniowo zanikać – postępująca automatyzacja i cyfryzacja sprawia, że w niektórych branżach potrzeba mniej pracowników. Ale na ich miejsce pojawiają się ciągle nowe zawody – może to szansa dla ciebie? Zobacz, jakie wymagania stawiają potencjalni pracodawcy. Co już umiesz, a czego musisz się nauczyć? Być może nie chodzi tylko o czysto akademickie kwestie – w wielu zawodach niezbędne są tzw. umiejętności miękkie, np. autoprezentacja, praca pod presją czasu czy asertywność. Nie da się ich nauczyć w czasie jednego szkolenia, ale można pracować nad ich rozwinięciem! Szukając wymarzonego zawodu, warto też rozmawiać z ludźmi, którzy już go wykonują. Można wtedy poznać blaski i cienie pracy i zobaczyć, jak teoria ma się do praktyki.

 

ELA przychodzi z pomocą

W internecie można znaleźć wszystko… no, prawie. Nie najdziesz tam na pewno gotowej recepty, jaki zawód wybrać. Ale w dokonaniu wyboru może pomóc ci kilka portali i aplikacji. Jeśli chcesz dowiedzieć się, jaka jest ekonomiczna sytuacja absolwentów poszczególnych kierunków i uczelni, wsparciem służyć będzie ELA – System monitorowania Ekonomicznych Losów Absolwentów. Opracowywany jest na zlecenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego na podstawie danych pochodzących m.in. z ZUS-u. ELA zawiera informacje m.in. o bezrobociu czy wynagrodzeniach absolwentów ostatnich lat. System jest częścią portalu informacyjnego http://studia.gov.pl/ który zawiera także wyszukiwarkę studiów oraz ranking najpopularniejszych kierunków. Z kolei na stronie https://barometrzawodow.pl/ można poznać prognozy dotyczące sytuacji w poszczególnych zawodach. Dowiesz się z niego, czy pracodawcy poszukują obecnie kadry w wybranej przez ciebie profesji czy może na rynku jest nadmiar specjalistów w danej dziedzinie.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Agnieszka Huf

Agnieszka Huf

Z urodzenia (i przekonania!) – Ślązaczka. Z zawodu – psycholog. Z pasji – bibliofil, człowiekolub, autostopowiczka. A to wszystko traci na znaczeniu wobec najważniejszego: z woli Ojca – dziecko Boże. Uczestniczka Akademii Dziennikarstwa 2017/18.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >