7 kroków w dążeniu do dojrzałości

Co cechuje człowieka dojrzałego? Psychologowie i mistrzowie duchowości tworzą rozmaite zestawienia cech osoby dojrzałej. Ich wspólny mianownik wydaje się być jeden – równowaga, balans, niepopadanie w skrajności.

Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

1. Dąż wytrwale do celu, ale kiedy trzeba – naucz się odpuszczać.
Małymi krokami, cierpliwie, do skutku, nawet, jeśli pod nogami pojawią się kłody – wytrwałość to cecha ludzi dojrzałych. Jednak przychodzi taki moment, kiedy to, co robimy, przestaje przynosić jakikolwiek efekt. Nie chodzi o to, żeby rezygnować z podjętych planów czy czekających nas wyzwań przy pierwszym nadarzającym się problemie. Walcz, dopóki jest choć cień szansy na powodzenie przedsięwzięcia, lecz gdy dojdziesz do ściany nie trać czasu, ale powiedz: stop i poszukaj innej drogi – tak robią osoby dojrzałe.

 

2. Dbaj o swoje potrzeby, ale nie bądź samowystarczalny.
Współczesny świat pełny jest „Piotrusiów panów” i wiecznych dziewczynek. Trzydziestka na karku, a mamusia dalej gotuje obiadki i pierze skarpetki. Przeciąganiu dzieciństwa mówimy stanowcze „nie”! Ale dojrzałość to nie bycie „Zosią – samosią”, która wszystko zrobi o własnych siłach. Proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości – jesteśmy sobie nawzajem potrzebni!

 

3. Akceptuj siebie takim, jakim jesteś, lecz nie rezygnuj z pracy nad sobą.
Za gruba, za głupia, zbyt nieśmiała… Stop! Dojrzałość to akceptacja siebie, łącznie ze swoimi słabościami, niedoskonałościami i porażkami. Ale nie można zatrzymać się na stwierdzeniu: jaką mnie Panie Boże stworzyłeś, taką mnie masz. Są takie obszary, których nie zmienię i pozostaje mi je z miłością zaakceptować – centymetrów sobie przecież nie odejmę…, ale są i takie, w których odkrycie niedociągnięć może być okazją do wzrostu. Przejdź na dietę, naucz się języka, idź pobiegać zamiast narzekać na słabą kondycję. Dojrzałość to ciągły rozwój!

 

4. Kochaj innych, ale nie zapominaj o sobie.
W przykazaniu miłości bliźniego najważniejsze jest słówko „jak”. Kochaj bliźniego JAK siebie samego. To znaczy: służ drugiemu człowiekowi, kochaj go i dawaj z siebie dużo, ale nie zapominaj, że ty też zasługujesz na miłość – szczególnie swoją własną miłość. Jeśli będziesz ciągle tylko dawać, twoje zasoby kiedyś się wyczerpią – naucz się przyjmować!

 

5. Z optymizmem patrz w przyszłość, ale decyzje podejmuj racjonalnie, a nie pod wpływem emocji.
Ktoś, kto wszędzie węszy zagrożenie lub porażkę, nie osiągnie żadnego sukcesu. Pozytywne myślenie mobilizuje do działania i pomaga podnieść się po upadku. Z drugiej strony, hurra–optymizm i podejmowanie decyzji pod wpływem emocji często prowadzi na manowce. Dojrzałość to ciągłe odnajdywanie równowagi między sercem a rozumem.

 

6. Buduj bliskie relacje z ludźmi, ale nie bój się chwil samotności.
Są tacy, dla których idealnym miejscem do życia byłaby bezludna wyspa. Inni przeciwnie – nieustannie szukają kontaktu z ludźmi, jeśli nie na żywo, to przynajmniej w świecie wirtualnym. A człowiek dojrzały? Lubi ludzi i chce z nimi przebywać, ale nie wpada w panikę, kiedy przez jakiś czas musi wystarczyć mu jego własne towarzystwo.

 

7. Bierz odpowiedzialność za swoje decyzje, ale pozostaw sobie prawo do błędu.
To nie moja wina – to przez szefa/męża/pogodę/korki… Niepotrzebne skreślić. Łatwo znaleźć milion usprawiedliwień dla swoich niepowodzeń. Albo odwrotnie: jestem beznadziejny, nic mi w życiu nie wychodzi, wszystko robię źle. To skrajności. A osoba dojrzała? Przyjmie „na klatę” konsekwencje swoich decyzji, nawet te niezbyt przyjemne, pamiętając przy tym, że nie myli się tylko ten, kto nic nie robi.

 

Kroków do dojrzałości jest pewnie znacznie więcej. Jednak harmonia i równowaga zdają się być kluczem, który otwiera drzwi do ciągłego rozwoju i pracy nad własną dojrzałością.


Pierwsza data publikacji artykułu: 26 lutego 2019

 

Agnieszka Huf

Agnieszka Huf

Z urodzenia (i przekonania!) – Ślązaczka. Z zawodu – psycholog. Z pasji – bibliofil, człowiekolub, autostopowiczka. A to wszystko traci na znaczeniu wobec najważniejszego: z woli Ojca – dziecko Boże. Uczestniczka Akademii Dziennikarstwa 2017/18.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Co o porannym wstawaniu mówi Pismo Święte?

Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje – nie raz i nie dwa obiło się o uszy każdemu z nas. Historie świętych i wielkich tego świata jasno pokazują, że jest w tym stwierdzeniu wiele prawdy. Sama często po rundzie porannych zadań, śniadaniu i kawie orientuję się, że jest po 12 choć mogłaby być dopiero 9. A co o porannym wstawaniu mówi Biblia?

Paulina Malczyk
Paulina
Malczyk
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

1. Żeby rano wstać, trzeba… spać

Daremnym jest dla was wstawać przed świtem, wysiadywać do późna – dla was, którzy jecie chleb zapracowany ciężko; tyle daje On i we śnie tym, których miłuje. ( Ps 127, 2)

Może się wydać przewrotnością zaczynać rady dotyczące wstawania od polecenia spania. Jednak sam Jezus mówi swoim uczniom, by szli i odpoczęli nieco (Mk 6,31). Oszukiwanie własnego organizmu poprzez stosowanie różnych sztuczek mających pomóc wcześniej otwierać oczy przyniesie tylko frustrację, jeśli zwyczajnie nie pójdziemy spać wcześniej. Nocne serialowe maratony albo podganianie pracy w blasku niebieskich ekranów gwarantuje niewyspanie o każdej porze. Wyłącz telefon, uspokój myśli i idź spać najpóźniej o 23. Od położenia do zaśnięcia często mija trochę czasu.

 

2. Zaczynaj dzień z wdzięcznością. Nawet o szóstej rano

Dzień dobrze zaczynać i kończyć wdzięcznością. Niech więc pierwsze myśli od razu biegną do Boga, który pomoże każdemu o brzasku poranka. (Ps 46,6b)

Znak krzyża i podziękowanie za dobrą noc oraz rozpoczynający się kolejny dzień, stają się nawykiem, który zmienia poranną rzeczywistość. Zamiast „Boże, chcę jeszcze spać” wystarczy westchnąć do Nieba „Boże, dzięki Ci za kolejny dzień! Niech będzie dobry!”. A później już tylko od razu wstać.

 

3. Przed zaśnięciem zaplanuj kolejny dzień i stwórz rytuał poranków

Roztropny czyni wszystko z rozwagą, a dureń ujawnia głupotę. (Prz 13,16)

Sprawne wstawanie ułatwia zaplanowanie każdego drobnego szczegółu poranka poprzedniego wieczoru. Z pomocą przychodzą listy zadań, dzięki którym od samego otwarcia oczu wiemy co robić. Dla wielu pościelenie łóżka i odsłonięcie okien wydaje się o szóstej rano katorgą, ale kiedy staje się punktem do skreślenia na liście, nabiera wymiaru gry z samym sobą. Wystarczy zacząć od kilku jasno sprecyzowanych punktów takich jak: ścielenie łóżka, okna, zęby, 10 minut rozciągania, kwadrans z Pismem Świętym i od razu śniadanie smakuje lepiej. A jak dobrze smakuje kawa!

 

4. Bez ociągania!

Psalmista śpieszył się bez ociągania, by przestrzegać Bożych przykazań. (Ps 119, 60)

Tu kluczowe jest słówko „bez ociągania”. Ponieważ, aby wstać wcześniej, wystarczy zaplanować wcześniej, o której chcę (lub muszę) to zrobić. Obudzenie się nie jest jednoznaczne ze wstaniem. Często o tym zapominamy, przez co zazwyczaj kończy się na pięciu drzemkach i godzinie w plecy. Trzy budziki od 5:30 pozwolą nam doleżeć i wstać o 6. Po kilkunastu dniach organizm sam zdecyduje o pobudce przed budzikiem.

 

5. Łagodność od pierwszej sekundy

Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo łagodny. (Ps 103,8)

Często jest niestety tak, że dzień rozpoczynamy od fali przekleństw na dźwięk budzika. A tymczasem to łagodność pozwoli nam dobrze zacząć i przeżyć dzień. Tutaj też polecam ustawienie przemyślanej i łagodnej melodii sygnalizującej nowy dzień, której po prostu miło posłuchać. Drobna zmiana, a wiele daje! U mnie od kilku miesięcy Leszek Możdżer sponsoruje poranki, a dla sympatyków energetycznej dawki muzyki polecam klasyczną “Radość o poranku”.

 

6. Zanim wstaniesz – porozmawiaj

Dołóżmy starań, aby poznać Pana. Jego przyjście jest pewne jak świt poranka. (Oz 6, 3)

Często narzekamy na brak modlitwy z powodu niewystarczającej ilości czasu. Pora umówić się z Bogiem na spotkanie z samego rana, na które nie można się spóźnić i którego nie można przegapić. Trzeba wyjść z łóżka i… usiąść! Krótka lektura Pisma Świętego brzmi jak dobry plan, który zaowocuje motywacją na cały dzień.

 

7. Nie zapomnij o śniadaniu

A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, czy macie co na posiłek?». (J 21, 4-5)

W porannym pośpiechu zapominamy o wielu rzeczach i z wielu rezygnujemy. Pierwszą i najczęstszą ofiarą półsennego popłochu jest śniadanie, o którym mówi nawet sam Jezus do uczniów w Galilei. Dobrze jest w sobotę zaplanować śniadania na cały tydzień i zrobić potrzebne zakupy. Nawet jeśli wydaje się, że nic nie ma, to prosty w przygotowaniu hummus albo krem bananowo-daktylowy z kakaem jest punktem wyjścia do kanapki. Albo kromka z masłem dla zapominalskich. Perspektywa śniadania naprawdę ratuje dzień i rozpędza metabolizm przed wieloma godzinami na nogach.

 

Jak się okazuje poranne wstawanie trzeba zwyczajnie zaplanować, wypracować nawyk, a później już… wchodzi w krew. I choć zwolenników wczesnego wstawania jest pewnie mniej niż późnego – to warto zaryzykować i zyskać czas na rzeczy, na które dotychczas nam go brakowało.

 


Pierwsza data publikacji artykułu: 21.03.2019

Paulina Malczyk

Paulina Malczyk

Uwielbia jazdę pociągami, czarną mocną kawę, wygodne sukienki, sernik, kolor niebieski i pracę z kalendarzem w ręce. W wolnych chwilach czyta książki kucharskie, śpiewa, dyryguje i robi albumy ze zdjęciami. Z wykształcenia manager kultury, z doświadczenia superniania, wieloletnia autorka kulinarnego bloga Lendryggen.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Paulina Malczyk
Paulina
Malczyk
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap