Nasze projekty
Reklama
Fot. Screen FB/Transfery Piłkarskie

Obraz modlących się po meczu Anglików z Francuzami, zostanie z nami długo po Mundialu

Anglia wygrała z Francją mecz o trzecie miejsce Mistrzostw Świata. Chwilę po ostatnim gwizdku kilku piłkarzy obu reprezentacji zebrało się na środku boiska, objęło ramionami i wspólnie się pomodlili. Ten obraz zostanie z nami na długo.

To był jeden z tych obrazów, które zostają z turnieju dłużej niż wynik.

Po meczu o trzecie miejsce Mistrzostw Świata między Anglią a Francją zawodnicy obu drużyn stanęli razem w małym kręgui wspólnie się pomodlili. Według relacji publikowanych w mediach społecznościowych w modlitwie uczestniczyli m.in. Bukayo Saka, Marc Guéhi i Trevoh Chalobah ze strony Anglii oraz Castello Lukeba, Dayot Upamecano i Jean-Philippe Mateta ze strony Francji. W komentarzach pod zdjęciami internauci zwracali uwagę, że był to jeden z najbardziej poruszających momentów całych mistrzostw.

Reklama

Wynik był ważny. Ale nie najważniejszy

Mecz o trzecie miejsce zakończył się zwycięstwem Anglii 6:4. Spotkanie było niezwykle widowiskowe, pełne bramek i emocji. Bukayo Saka zdobył hat-tricka, Anglia prowadziła wysoko, Francja próbowała wrócić do gry, a kibice zobaczyli jeden z najbardziej szalonych meczów turnieju.

W takich chwilach łatwo zatrzymać się wyłącznie na tabeli, statystykach i medalach. Kto wygrał? Kto zawiódł? Kto strzelił? Kto popełnił błąd? Kto schodzi z turnieju z podniesioną głową? Ale zdjęcie piłkarzy modlących się razem mówi coś innego: nawet w sporcie, który żyje rywalizacją, są rzeczy większe niż wynik.

Zawodnicy Anglii mogli świętować. Zawodnicy Francji mogli odejść w rozczarowaniu. Zamiast tego część z nich zatrzymała się przy sobie nawzajem. W geście, który był prosty, ale bardzo czytelny: zanim jesteśmy rywalami, jesteśmy ludźmi.

Reklama

Wiara, która nie kończy się na hymnie

Wielkie turnieje często zaczynają się od: hymnów, flag, kamer, stadionów, milionów widzów. Piłkarze stają naprzeciw siebie jako reprezentanci państw, historii, ambicji i oczekiwań. A potem przychodzi taki moment jak ten. Kilku zawodników, którzy jeszcze przed chwilą walczyli o medal, staje razem do modlitwy.

To szczególnie mocne w świecie sportu, w którym łatwo o język wyłącznie rywalizacji: „zniszczyć rywala”, „rozbić przeciwnika”, „zemścić się”. Piłkarze modlący się razem po meczu pokazują inną logikę. Można walczyć do końca, a potem podać rękę. Można przegrać i nie tracić godności. Można wygrać i nie tracić pokory.

Saka i wiara przeżywana publicznie

Dla wielu kibiców obecność Bukayo Saki w takim kręgu modlitwy nie jest zaskoczeniem. Angielski piłkarz wielokrotnie mówił o swojej wierze. Po dramatycznym Euro 2020, gdy po niewykorzystanym rzucie karnym stał się celem rasistowskich ataków, podkreślał, że modlił się po meczu i doświadczał wsparcia najbliższych. Saka jest jednym z tych zawodników, którzy nie oddzielają sportu od duchowości. Nie robi tego jednak przez wielkie deklaracje, ale raczej przez postawę: spokój, odporność, wdzięczność i pamięć, że talent nie jest tylko własną zasługą.

Reklama

ZOBACZ TAKŻE >>> Marc Cucurella reprezentuje Hiszpanię na Mundialu a w domu uczy się świata swojego syna z autyzmem

W podobny sposób o wierze mówi się często przy nazwisku Marca Guéhiego. Angielski obrońca wychował się w domu, w którym wiara chrześcijańska była bardzo ważna; jego ojciec był pastorem. Sam zawodnik niejednokrotnie podkreślał, że wiara ukształtowała jego spojrzenie na życie i piłkę.

Dlatego modlitwa po meczu nie wyglądała jak przypadkowy gest. Raczej jak coś, co wypływa z codzienności tych zawodników.

Braterstwo po ostatnim gwizdku

Najbardziej poruszające w tym obrazie jest to, że spotkali się zwycięzcy i przegrani.

Anglicy mieli za sobą radość brązowego medalu. Francuzi — rozczarowanie po porażce. A jednak w tym krótkim momencie nie było widać podziału na lepszych i gorszych. Była wspólna modlitwa. To ważna lekcja także poza sportem. Bo bardzo często potrafimy być blisko ludzi wtedy, gdy myślą tak jak my, kibicują tej samej drużynie, są po naszej stronie, wygrywają razem z nami. Trudniej zobaczyć brata w kimś, kto przed chwilą był przeciwnikiem, kto nas zatrzymał, rozczarował, zabrał marzenie albo stanął po drugiej stronie.

Obraz ważniejszy niż medal?

Oczywiście, sport ma swoje prawa. Piłkarze walczą o wynik, kibice przeżywają emocje, turniej zapisze się w historii przez bramki, rekordy i trofea. Nikt nie oczekuje, że finały mistrzostw świata zamienią się w nabożeństwo.

Ale czasem jedno zdjęcie potrafi powiedzieć o sporcie więcej niż statystyka.

Piłkarze Anglii i Francji pokazali, że wielkość sportowca nie mierzy się tylko tym, jak gra, ale także tym, co robi po ostatnim gwizdku. Czy umie uszanować rywala. Czy umie zatrzymać się na chwilę. Czy pamięta, że jest kimś więcej niż wynikiem. W świecie, który często każe nam wybierać między sukcesem a człowieczeństwem, taki gest jest bardzo potrzebny.

ZOBACZ TAKŻE >>> Słowa trenera Hiszpanii obiegły media. „Modlę się każdego dnia, ale nie po to, żeby Bóg mi bardziej pomógł”

Przed finałem

W niedzielę oczy świata będą zwrócone na finał mistrzostw świata, w którym Hiszpania zmierzy się z Argentyną. Będą wielkie emocje, ogromna presja, łzy jednych i radość drugich. Tak wygląda sport.

Ale obraz piłkarzy Anglii i Francji modlących się razem po meczu o trzecie miejsce przypomina, że nawet największa rywalizacja nie musi odbierać człowiekowi serca.

Źródła: AP i Reuters, Facebook profile Football on TNT Sports oraz Palace Report, Transfery Piłkarskie

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas