“Jezu, Ty się tym zajmij!” Lekcja wiary od ojca Dolindo

"Jezu, Ty się tym zajmij!" – ta modlitwa nas uratuje – pod warunkiem, że damy się poprowadzić. Mamy wielkie rekolekcje, gdzie rekolekcjonistą jest sam Bóg. Koronawirus może być szansą, jeśli damy się Bogu poprowadzić przez słowo Boże i przez Kościół.

Polub nas na Facebooku!

Swoją najnowszą książkę „Jezu, ratuj!” poświęciła Pani komentarzowi do aktu zawierzenia „Jezu, Ty się tym zajmij!”, którą poznaliśmy dzięki ks. Dolindo. Czym była modlitwa dla tego mistyka z Neapolu?

Reklama

Joanna Bątkiewicz-Brożek: Ojciec Dolindo mówił, że modlitwa to dar Boży znienawidzony przez Szatana, dlatego nie mamy bać się pokus przeciw wierze, czystości, miłości, ale przeciw modlitwie! Bo to one „zostawiają nas samych na polu bitwy z Szatanem”. I dodawał: „Wróg wie, że jeśli zwycięży w tej bitwie, wygra również wszystkie inne potyczki!”. Ojciec Dolindo mówił, że grzech odłącza od Boga, a modlitwa jest koniecznym i pierwszym krokiem, by naprawić zerwaną z Nim więź. Ojciec Dolindo bez przerwy się modlił. Wstawał o 2.30, ubierał sutannę, otwierał brewiarz, a potem wychodził na balkon i z uniesionymi ku górze rękami, na wzór ukrzyżowanego Chrystusa, odmawiał cały Różaniec. Nawet kiedy po godzinie 23.00 wracał przez opustoszały Neapol – w miarę możliwości robił codziennie obchód po domach swojej rodziny czy dzieci duchowych – szedł w rytmie Tajemnic Bolesnych. Jako mistyk i praktyk pytał: co robi złodziej, by okraść skutecznie? „Knebluje ofiarę, związuje jej ręce, a potem ze wszystkiego ją obrabia. Szatan tak knebluje i związuje dusze, robiąc wszystko, by nie odmawiały Różańca”. Długie godziny o. Dolindo spędzał na adoracji – tu się „ładował”. Słuchał tego, co mówi do niego Bóg.

 

Jakie wskazówki dotyczące modlitwy płyną ze świadectwa życia ks. Dolindo?

Najważniejsze, żeby modlić się sercem, mówić Bogu o wszystkim i pytać Go o wszystko. Modlitwa to ciężka praca, to dialog, relacja. Jak w miłości czy przyjaźni: nie tylko mówisz, ale wsłuchujesz się w drugą osobę. Ojciec Dolindo był mistykiem codzienności. Dawał proste rady, jak na przykład: nie potrafisz się skoncentrować na Różańcu, to zaproś swojego Anioła Stróża, żeby modlił się z tobą. On cię będzie wyciągać z rozproszeń. I kiedy o coś prosisz, nie dyktuj Bogu rozwiązań, ale daj Mu działać.

Reklama

Ojciec Dolindo lubił modlitwę krzyżem. W wielu scenach Ewangelii ludzie padają na twarz przed Jezusem. Proszę zobaczyć, jak Jezus reaguje na taki akt uniżenia… Na modlitwie masz się opustoszyć, żeby to Bóg cię wypełnił – mówił o. Dolindo.

 

Dlaczego akt zawierzenia „Jezu, Ty się tym zajmij!”, który dostaliśmy od Jezusa przez ks. Dolindo, jest tak potężny i skuteczny?

Ojciec Dolindo tłumaczy to w swym komentarzu do Ewangelii według św. Mateusza. Pamiętamy fragment o burzy na jeziorze Genezaret. Łódź jest na środku jeziora, zapada noc i nagle zrywa się wichura. Fale są potężne, a apostołowie są zaślepieni wodą, która uderza w ich twarze.  Niewiele widzą, boją się, ale każdy zabiera się do ratowania łodzi i siebie na swój sposób. Napinają mięśnie, liny, żagle, jeden omal nie wyskoczył przez burtę. A Jezus śpi… I o. Dolindo pyta: „Czemu On śpi?”. Dziś świat jest w samym oku cyklonu: pandemia koronawirusa dziesiątkuje narody, pozostajemy zamknięci w domach, tysiące ludzi umiera w szpitalach… Czy Jezus śpi? Czy nas opuścił? Nie! On woła o bliskość ciebie i mnie. Czeka na krzyk wiary. Dopiero kiedy apostołowie krzykną: „Panie, ratuj!”, On wstaje i ucisza wichry i jezioro. Bóg wkroczy dopiero, kiedy podejmiesz decyzję i z serca krzykniesz: „Ratuj! Jezu, Ty się tym zajmij! Ale nie jak ja, ale jak Ty chcesz”. Akt spisany przez o. Dolindo ma w istocie dwa tysiące lat! To jest wielka szkoła miłości do Woli Bożej. Tym aktem pozwalasz Bogu poprzestawiać, przemeblować twoje życie. A Bóg mówi: „Przysięgam ci na moją miłość, że się tym zajmę”. Dla izraelitów wody były siedliskiem demonów. Kiedy więc Jezus wstał i uciszył burzę, apostołowie zbledli i pytali: „Kimże On jest, że nawet wichry i jeziora są Mu posłuszne?”. Bóg ma moc, jest potężny. Bóg jest Panem koronawirusa i tylko On może go zniszczyć. Skoro dopuścił na nas taką burzę i takie doświadczenie, to znaczy, że ma w tym plan. Ks. Dolindo ten czas, który przeżywamy wyprorokował. O tym szerzej w mojej książce „Jezu, ratuj!”. Matka Boża powiedziała mu, że nie zainterweniuje wtedy, bo będzie to czas Wielkiego Bożego Miłosierdzia i szansy dla ludzkości. Każda burza jest bowiem szansą na oczyszczenie. 

 

Jak dobrze zrozumieć słowa tej modlitwy? Czy jest na to jakiś sposób?

Reklama

Nie da się jej zrozumieć po pierwsze bez zagłębienia się w słowo Boże, a po drugie w oderwaniu od życia ks. Dolindo. Ile on burz przeszedł! I powtarzał zawsze: „Ty się zajmij!”, czyli: „Ty mnie prowadź”.

W obliczu nieszczęścia czy cierpienia nie siadam z założonymi rękami w fotelu. Decyduję się jednak puścić lejce, zdjąć czapkę kapitana, odłożyć swoje pomysły i od teraz słucham tylko jednego Dowódcy – Jezusa Chrystusa. Mimo zakrętów i potyczek działam według Jego planu. Czasem słyszę, jak ludzie modlą się tak: „Daj pracę mojej synowej tu i tam, niech mój syn znajdzie dobrą żonę, niech wyzdrowieje Krysia” i dodają: „Ty się tym zajmij!”. A potem mówią mi, że ten akt nie działa. Odpowiadam brutalnie: „Nie działa, bo się źle modlisz!”. A skąd ty wiesz, że twój syn ma mieć żonę? A może choroba Krysi jest dla niej ostatnia szansą na nawrócenie? W twoim życiu ma się wypełnić Wola Boża, bo wtedy – jak mówi o. Dolindo – zakosztujesz nieba. Niebo jest wypełnione miłością i pięknem, ponieważ jest urządzone i zarządzane według Woli Boga. Podobnie może być na ziemi – tylko że my ciągle chcemy po swojemu… Kiedy Jezus bierze krzyż na ramiona, jest już pobity, leje się z Niego krew, mięśnie odpadają po biczowaniu… I wtedy według wizji bł. Katarzyny Emmerich mówi: „Nareszcie zaczyna się ludzkie odkupienie”. To jest moment, kiedy przyjmuje do końca Wolę swojego Taty. Jezus daje z krzyża najlepszą lekcję, jak mamy w życiu przyjmować wszystko, co zsyła Bóg, nawet jeśli to boli. Krzyż to jedyna droga, a jak mówił Św. Jose Escriva, krzyż to tron Chrystusa, dlatego ciesz się, że cię na niego zaprosił. Bo po krzyżu, po burzy jest życie i słońce. Oto najgłębszy sens aktu zawierzenia „Jezu, Ty się tym zajmij!”.

 

Jak zatem każdy z nas może doświadczyć mocy tej modlitwy w swoim życiu?

Jestem przekonana, że właśnie teraz, w pandemii koronawirusa, w burzy jaką przechodzimy w Kościele czy w społeczeństwie nie ma innego ratunku jak Jezus. Jezu, ratuj! Jezu, Ty się tym zajmij! – ta modlitwa nas uratuje – pod warunkiem, że damy się poprowadzić. A im będzie trudniej, tym bardziej powtarzajmy: „Ty się tym zajmij!”. Bóg (bardzo ważne, by teraz o tym pamiętać) jest Bogiem Miłosierdzia. Nie karze ludzkości za nic, ale szuka człowieka. Zatrzymał świat w pierwszej fali pandemii, w wielu miejscach nastała cisza. Teraz fale wydają się potężniejsze, i kto wie czy kolejnych świąt, tym razem Narodzenia Jezusa nie będziemy przeżywać zamknięci, w izolacji w domach. Może z kolejnym ograniczeniem w dostępie doi Eucharystii. I to wszystko jest potężnym sprawdzianem wiary i – jak mówi mój proboszcz – testem na stężenie pokory i posłuszeństwa. Mamy wielkie rekolekcje, gdzie rekolekcjonistą jest sam Bóg. Koronawirus może być szansą, jeśli damy się Bogu poprowadzić przez słowo Boże i przez Kościół. Dwa znaki profetyczne.

 

Czy osobiście doświadczyła Pani mocy płynącej z modlitwy aktem zawierzenia „Jezu, Ty się tym zajmij”?  

Wciąż tego doświadczam. W mojej książce dzielę się z Czytelnikiem także i tym doświadczeniem, a także świadectwem wielu innych osób. Dlatego zapraszam do lektury! I w górę serca!

 


Joanna Bątkiewicz-Brożek – ur. w 1976 r., żona Grzegorza, mama Basi, Eli i Wojtka. Ukończyła filologię romańską na Uniwersytecie Jagiellońskim, studia podyplomowe z teologii na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego oraz Studium postulatorskie przy Kongregacji ds. Świętych w Rzymie; współpracuje z waty- kańskim portalem „Vatican Insider”; autorka pierwszej biografii o. Dolindo, Jezu, Ty się tym zajmij! O. Dolindo Ruotolo. Życie i cuda nagrodzonej Feniksem w 2018 r. Od kilku lat bada życie Sługi Bożego z Neapolu; z misjonarzami św. Wincentego a Paulo współprowadzi też rekolekcje z duchowością o. Dolindo dla kapłanów oraz świeckich, wspólnot i parafii.


 

Joanna Bątkiewicz-Brożek
Jezu, ratuj!

Odkąd lepiej poznaliśmy życie i cuda ojca Dolindo Ruotolo, zastanawiamy się, w jaki sposób ten skromny i kruchy fizycznie kapłan znosił codzienne krzyże, ból, zniewagi i niesprawiedliwe oskarżenia.

Joanna Bątkiewicz‑Brożek, autorka bestsellerowej biografii ojca Dolindo, w najnowszej książce rozważa wypełnione cierpieniem życie kapłana z Neapolu w świetle aktu zawierzenia Jezu, Ty się tym zajmij! Odwołując się do licznych świadectw, przypomina, że przylgnięcie do Jezusa jest dla nas jedyną drogą ratunku podczas szalejących wokół burz.

W książce znajdziesz modlitwy mistyka z Neapolu. Zawierz i módl się, by doświadczyć łask, jakimi obdarzony został ojciec Dolindo.

KUP KSIĄŻKĘ>>>

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Zatęsknić za Bogiem obecnym w Słowie

“Ta książka jest zaproszeniem do wnikania coraz głębiej i głębiej w istotę Słowa Bożego.” O poszukiwaniu Boga w Jego Słowie rozmawiamy z ks. Marcinem Kowalskim i ks. Przemysławem Śliwińskim, autorami książki “Jutro Niedziela”.

Zofia Świerczyńska
Zofia
Świerczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Zofia Świerczyńska: Z powodu pandemii wiele osób nie może uczestniczyć w niedzielnej Mszy świętej, w wielu diecezjach ogłoszona została dyspensa od uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii. Czy wnikliwa analiza Słowa Bożego i poszczególnych czytań może pomóc lepiej przeżyć niedzielę?

Reklama

Ks. Marcin Kowalski: Paradoksalnie, chyba nie było jeszcze takiej okazji jak teraz, aby docenić uczestniczenie w liturgii i rolę Słowa Bożego w niej. Brak możliwości fizycznego udziału we Mszy św., w tym co się dokonuje w kościele przez ryty, gesty, na pewno ogołaca nas z bardzo istotnego elementu eucharystycznej duchowości. Rzeczywiście realnie coś tracimy w czasie tej pandemii. Równocześnie jednak możemy sobie uświadomić, jak stwierdził kiedyś Scott Hahn, do jakiego stopnia wszystko w Eucharystii oparte jest na Słowie Bożym. Ono nadaje jej sens i animuje, a więc odkryć je, to także dobrze przeżyć liturgię. W czasie pandemii, przeżywając Mszę św. w domu, mamy być może szczególną okazję, żeby Słowo Boże odnieść także do siebie. W przypowieści o ziarnie Jezus mówi, że aby Słowo wydało owoc, potrzeba zrozumienia (M 13,19.23). W języku greckim “zrozumieć” (syniemi) oznacza dosłownie  składać w całość różne elementy. Jest to operacja, która wymaga myślenia, czasu i po prostu siedzenia przy Słowie. “Jutro Niedziela” z pewnością pomaga nam złożyć w całość Słowo Boże i w ten sposób przeżyć spotkanie z Jezusem podczas niedzielnej Eucharystii, także tej przeżywanej w domu.

Ks. Przemysław Śliwiński: Fakt, że wielu katolików nie ma fizycznej możliwości uczestniczenia we Mszy świętej, przyjścia do kościoła, powoduje, że to jest czas doświadczenia pewnego rodzaju głodu Eucharystii. Oczywiście są transmisje, ale wszyscy pasterze Kościoła powtarzają, że to nie jest to samo. Online nie da się ani udzielić ani przyjąć Komunii Świętej i nie ma możliwości przyjęcia Ciała Chrystusa. Musimy być świadomi, że tego zostaliśmy pozbawieni. Zostaliśmy pozbawieni też pewnego rodzaju związków ze wspólnotą parafialną czy wspólnotą, z którą razem przeżywaliśmy Eucharystię. Natomiast to, co można ocalić, to jest właśnie Słowo Boże, to jest ta rzecz, która może w tym trudnym czasie pandemii być szczególnie doceniona, zarówno przez księży w ramach przygotowań do liturgii, jak i przez słuchacza.

 

Ten czas jest nam dany jako pewne zadanie…

Reklama

Ks. Przemysław: Podczas pierwszej niewoli babilońskiej mieszkańcy Judy też zostali pozbawieni tego, co najbardziej kochali: ukochanego miasta, Jerozolimy, z którego zostali wygnani, oraz przepięknej Świątyni. Nawet jeśli była to miłość czysto zewnętrzna, nie związana z do końca ugruntowaną miłością do Boga, odczuli ból. Właśnie dlatego, że w sercach byli daleko, ten czas niewoli babilońskiej stał się pewnego rodzaju oczyszczaniem, rekolekcjami. To nie były rekolekcje w znaczeniu komfortowego “duchowego” urlopu w wygodnym ośrodku rekolekcyjnym. To był czas bardzo trudny, niewoli. Warto i ten czas, który mamy, odczytać jako pewnego rodzaju trudną próbę. Musimy odczuć głód, musimy wiedzieć za czym tęsknimy. To jest też pewna weryfikacja wartości poprzez odpowiedź na pytanie na ile moje dotychczasowe przywiązanie do Kościoła było czysto zewnętrzne, a na ile kryła się w nim prawdziwa wierność, więź z Bogiem.

Ks. Marcin: Prorok Amos mówi i o tym głodzie i wierności Słowu Bożemu w swojej księdze. W VIII w. przed Chrystusem, kiedy w królestwie Samarii bogatym bardzo dobrze się powodziło, Bóg postanowił w to powodzenie wkroczyć, zapowiadając, że ześle na Izrael pewien rodzaj głodu. Nie będzie to głód fizyczny, chleba lub wody, ale głód Słowa Bożego (Am 8,11). Izraelici przyzwyczaili się do Słowa  i traktowali je jako część swojego życia, nic sobie właściwie z niego nie robiąc i nie nawracając się. I właśnie wtedy Bóg zapowiada, że odsunie się od nich, ukryje. U Amosa i dalej u Ozeasza pojawia się obraz ludu, który ma wreszcie zatęsknić za Bogiem i jego Słowem, ma zacząć go szukać. 

Przypomina mi się tu historia rabina, którego synek przybiega do niego cały zapłakany. “Co się stało?” – zapytał stary rabin. “Bawiliśmy się w chowanego” – mówi  chłopiec – “w pewnym momencie tak dobrze się ukryłem, że przestali mnie szukać”. Wtedy rabin, także płacząc, odrzekł: “Widzisz, dokładnie tak jest z naszym Bogiem. On także ukrył się w tym świecie licząc na to, że będziemy Go szukać, a myśmy Go szukać przestali ”. To jest dobry trop – zatęsknić za obecnością Bożą w liturgii, zobaczyć ile straciliśmy bez fizycznej obecności w kościele i szukać bliskości Boga w jego Słowie. 

 

Tęsknota to pierwszy krok szukania Boga. Jakie są kolejne?

Reklama

Ks. Marcin: Tęsknota prowadzi do szukania Boga, a szukanie Boga do jego Słowa. Amos zapisuje wołanie Pana “Szukajcie mnie (hebr. darasz), a żyć będziecie” (Am 5,4). Bóg mówi nam, by szukać Go właśnie w Słowie, bo tam się ukrywa. Od hebr. darasz, szukać, powstanie midrasz, opowiadanie lub tekst cały utkany z odniesień do Biblii. Jeśli gdzieś można Boga znaleźć, to właśnie w jego Słowie. Żydzi w swojej teologii mają mocne poczucie, że Słowo, Tora, są niemalże wcieleniem Pana. Dla nas Bóg stał się nie tylko Słowem, ale rzeczywiście także Ciałem. Jeśli jednak nie możemy “dotykać” Ciała Pana obecnego w eucharystycznym chlebie, to dotknijmy Go w Jego Słowie.

Ks. Przemysław: Z tęsknoty musi wypływać coś konkretnego. Jeśli tęsknotę zostawimy tylko na poziomie emocjonalnym, ona nie ma sensu. Tęsknota musi być aktywna i musi prowadzić ku jakiejś decyzji. Dla mnie niesamowitą rzeczywistością wypływającą z niewoli babilońskiej był powrót i odnowa całego życia społecznego oparta o Słowo. Zostało to opisane w księgach Ezdrasza i Nehemiasza. Sądzę, że nas czeka to samo. Wielu pasterzy też nam o tym mówi – nie ma powrotu do tego, co było. Pandemia i w ogóle cała obecna sytuacja w Polsce powoduje, że już nie możemy wrócić do starych bukłaków. Teraz musimy szukać nowych form, pozwolić sobie na reformę, głównie reformę serca. 

 

 

Poszukiwanie Boga w Słowie wymaga długiej i szczegółowej analizy – taką analizę znajdziemy w poszczególnych elementach książki “Jutro Niedziela”. Z jakich elementów składa się książka, czy warto przy lekturze książki sięgać do dodatkowych źródeł?

Ks. Przemysław: To zależy już od ciekawości, która zostanie pobudzona. Książka jest przygotowaniem do słuchania niedzielnej Liturgii Słowa. Na początku analizy każdego czytania, psalmu czy Ewangelii znajdują się trzy akapity wprowadzające, które wyjaśniają dlaczego jutro będziemy słuchać akurat tego konkretnego fragmentu, może z zupełnie nieznanej księgi o dziwnej nazwie, która nazywa się np. Księgą Syracydesa, Amosa albo Koheleta. Dostarczamy wiedzę o tej księdze, a także o kontekście dotyczącym fragmentu, który usłyszymy. I to jest pierwszy moment – pozwólmy się przygotować do słuchania w niedzielę poszczególnych czytań poprzez wyposażenie się w wiedzę.

Później z każdego z czytań wydobywamy najważniejsze cytaty, najmocniejsze słowa z tego czytania. Następnie “Translator”, w którym pokazujemy trudności związane z tłumaczeniem oryginalnego tekstu na język polski – bo czasem jest ono oczywiste, czasem wręcz błędne, czasem dostarcza kilka wersji i wybór jednej z nich np. dokonany przez autorów wydania polskiego Biblii, niekoniecznie jest tym jedynym. W translatorze pokazujemy także znaczeniowe ciekawostki w danej sytuacji. Jako przykład podam rozbudowany translator do pawłowego zdania “Czas jest krótki”, zawarty w analizie III niedzieli zwykłej (Krótka historia czasu).

Później jest “Biblijny insider”, do którego treści i swojej eksperckiej wiedzy dostarcza ks. Marcin. To już jest pewnego rodzaju egzegeza, pójście w głąb, dostarczenie wiedzy, która pokazuje jak bardzo to Słowo jest głębokie, zaskakujące, jak bardzo dostarcza odpowiedzi na różne pytania, jak łączy się z innymi fragmentami w Piśmie Świętym. W “Biblijnym insiderze” bardzo często wypisujemy sigla do innych fragmentów w Piśmie Świętym, które odwołują się do tej samej myśli. 

Potem jest sekcja “Zwróć uwagę” gdzie próbujemy pokazać, że czasem coś, co wydaje się nieistotne, jest właśnie odpowiedzią na podstawowe pytania. Przykładowo fragment z Drugiego Listu do Efezjan, kiedy św. Paweł mówi: “Żony, bądźcie poddane swoim mężom”. Ze względu na dzisiejsze czasy i kulturę, która jest bardzo “równościowa” ten tekst jest oskarżany o patriarchalizm, szowinizm. Tu tłumaczymy, że to jest niewłaściwa interpretacja – właściwe odczytanie tego tekstu burzy ten mit. Następnie są “Linki”, czyli te zdania, które warto odczytywać w świetle innych fragmentów Pisma Świętego, bo wtedy nabiorą najwłaściwszego znaczenia i sensu. Na końcu analizy jest “Sto słów”, które stanowi podsumowanie każdej z niedziel.

Ks. Marcin: Z perspektywy biblisty Jutro Niedziela to jest właściwie taka mała praca magisterska (śmiech). Ma wszystkie elementy jakie znajdujemy w pracach magisterskich pisanych metodą historyczno-krytyczną. Zaczynamy od rozpakowania warstwy historyczno-literackiej. Musimy wiedzieć, kiedy został napisany nasz tekst, w jakiej znajduje się księdze, czy i jak łączy się z innymi otaczającymi go fragmentami. Kolejna warstwa analityczna to translator, który odnosi się do oryginalnych języków biblijnych. Język hebrajski jest językiem surowym, językiem pustyni, w jednym słowie ukrywa się wiele obrazów i sensów; greka  jest precyzyjniejsza, to język filozofów i poetów, ona także jednak jest bardzo bogata w znaczenia. Staramy się choć niektóre z nich dla naszych czytelników wydobyć.  

Dalej mamy “Biblijny insider”, w którym, jak sama nazwa wskazuje, idziemy w głąb naszego tekstu. Ta część odpowiada biblijnej egzegezie. Dajemy tu odniesienie do tekstów żydowskich, literatury apokryficznej, Starego i Nowego Testamentu. Słowo żyje w Słowie, otacza się Słowem. Autorzy biblijni korzystali obficie z innych tekstów natchnionych Starego czy Nowego Testamentu, nigdy nie tworzyli z głowy, tylko i wyłącznie z inspiracji Ducha, ale byli także dobrymi czytelnikami pism świętych. Staramy się je wydobyć i rozjaśnić nimi analizowane teksty. Tu także włączamy przesłanie teologiczne i duchowe, do którego prowadzą nas analizy filologiczne i porównawcze. Wreszcie kończymy sekcją “Czy wiesz, że” albo “Zwróć uwagę”, dodając ciekawostki kulturowo-historyczne. Na końcu mamy jeszcze “Sto słów”, z którego cieszą się księża, bo to podsumowanie pokazuje, w jaki sposób wszystkie czytania liturgii układają się w spójną całość.

Ks. Przemysław: Przeprowadzamy analizę wszystkich czytań, nawet psalmu, ale nie zapominamy o tym, co jest naszym głównym celem – o myśli przewodniej, głównym temacie danej Liturgii Słowa. Pilnujemy przy tym prostego języka, prostych, bardzo konkretnych przekazów. Głębia znajduje się w treści zaprezentowanej w bardzo przejrzystej formie, co jest dużą zasługą wydawnictwa Stacja7 i wyjątkowej szaty graficznej książki. Ta książka – przepięknie wydana – jest zaproszeniem do wnikania coraz głębiej i głębiej w istotę Słowa Bożego.

Ks. Marcin: Jest to możliwe także dzięki atrakcyjnej formie graficznej tej publikacji. Nie bylibyśmy uczciwi, gdybyśmy nie podziękowali całej Stacji7 i zespołowi, który w tę książkę wkłada mnóstwo serca i swojego profesjonalizmu. Dwóch autorów, którzy mają coś do powiedzenia, to dopiero początek przygody i projektu, który realizuje cały zespół ludzi. Jego wsparcie, życzliwość i zdolności czuć na każdym kroku i jesteśmy za to Stacji7 szalenie wdzięczni.

 

 

Czym charakteryzują się czytania roku liturgicznego B, czego możemy spodziewać najnowszej publikacji?

Ks. Przemysław: Bardzo kocham rok B z tego powodu, że choć najczęściej jest w nim czytana Ewangelia według św. Marka, jest jeden mały wyjątek. Podczas wakacji przez sześć tygodni poddamy się lekturze jednego rozdziału Ewangelii według św. Jana. To szczególny, szósty rozdział, w którym jest mowa o Eucharystii. Najpierw Jezus dokonuje rozmnożenia chleba, a potem rozpoczyna mowę eucharystyczną, w której tłumaczy, że to On jest nową manną z nieba, On jest nowym chlebem i co więcej – tym chlebem z nieba jest Jego Ciało i że uczniowie mają je… spożywać. Co akapit, co niedziela, to bardziej zaskakujące i szokujące słowa Jezusa. To wszystko się dzieje przez sześć wakacyjnych niedziel roku B i kończy się dramatycznym momentem – ci wszyscy, którzy słuchali Jezusa na pustyni, zgromadzeni wokół niego, ci, którzy wcześniej byli przez Niego nasyceni – odchodzą od Niego. Została ich garstka. Jezus ich zapytał bardzo odważnie i szczerze: “Czy i wy chcecie odejść?”. A oni odpowiedzieli: “Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego”. Dramatyczny, ale też przepiękny szósty rozdział, który z jednej strony pokazuje tożsamość i misję Kościoła, misję Jezusa, i jest pewnego rodzaju wskazaniem dla nas, dla współczesnego Kościoła, że nigdy nie możemy zapominać o naszej tożsamości, nawet za taką cenę, że tłumy się od nas odwrócą.

Ks. Marcin: Mocne słowo, szczególnie na te czasy. Lubię rok B za kilka listów św. Pawła, które tam się pojawiają. Dużo mojej pracy naukowej poświęciłem Drugiemu Listowi do Koryntian. To piękne, mistyczny wręcz pismo Pawła. Apostoł mówi w nim o Jezusowej mocy w słabości, o noszeniu w sobie umierania Chrystusa, o zmartwychwstaniu, które jest jego horyzontem życia, horyzontem, w który się wpatruje. Jednocześnie ten list daje odpór różnego rodzaju fałszywym apostołom. Mówi o tym, że nie można być mistykiem, uczniem Jezusa, pasterzem bez krytycznego odnoszenia się do propozycji tego świata, czy nawet bez konfrontacji z innymi pasterzami.

Oprócz tego w roku B pojawiają się dwa listy, które są dla mnie odkryciem duchowym – List do Efezjan, który jest dość skomplikowany jeśli chodzi o grekę i przepiękny, jeśli chodzi o wizję Kościoła, oraz List do Hebrajczyków przedstawiający obraz Jezusa Arcykapłana, liturgii niebiańskiej, jaką sprawuje, wszystkich jego cech, które są cechami świętego, które my mamy naśladować. Ten list jest dla mnie kolosalnym odkryciem. Jest także List Jakuba, bardzo krótki, ale jakże piękny. I tu szczerze powiem, otoczywszy się komentarzami, staraliśmy się wyczytać najpiękniejsze rzeczy i włożyć je w Jutro Niedzielę, aby nasi czytelnicy mogli te najpiękniejsze wątki mieć w jednym miejscu. W Jutro Niedziela na rok B będziemy mieli zatem okazję dobrze poznać kilka listów, których zazwyczaj nie czytamy w naszej osobistej lekturze, bo skupiamy się często na Ewangeliach.

 

Czy czytelnicy dzielą się z księżmi spostrzeżeniami na temat książki, opowiadają w jaki sposób oni z niej korzystają, jak odkrywają Słowo Boże?

Ks. Marcin: Mamy bardzo dużo dobrych głosów od księży, którzy używają tej książki do przygotowywania kazań. Zresztą my sami korzystamy z Jutro Niedziela, aby się przygotować do niedzielnej homilii (śmiech). Ta książka jest nieskończonym źródłem inspiracji. Znam też wielu świeckich, którzy czytają Jutro Niedzielę, przygotowując się do niedzielnej Liturgii Słowa, szczególnie teraz, nie mając okazji fizycznie uczestniczyć w liturgii Kościoła. Otrzymujemy dużo ciepłych głosów, ale liczmy też na te krytyczne. Po wydaniu pierwszego tomu było dużo próśb o indeks, by móc szukać czytań, które pojawiają się także w ciągu tygodnia na Mszy świętej i w tomie na rok B taki indeks już się znajduje. Chętnie posłuchamy kolejnych uwag, które pomogą nam rozwinąć ten projekt.

Ks. Przemysław: Dla mnie osobiście dużym zaszczytem i tym, co mi pomogło w pracy nad drugim tomem był patronat Konferencji Episkopatu Polski i patronat naukowy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, to duże wsparcie. Dostawałem także bardzo dużo miłych słów, wielu księży osobiście dzwoniło z podziękowaniem. Spotykałem wiele osób i rodzin, które organizują w domach sobotnią liturgię przygotowującą do niedzieli, wspólnie czytając “Jutro niedzielę”. I wciąż robią to konsekwentnie.

 

Przed nami rok C, a później?

Ks. Przemysław: Jest duża potrzeba duszpasterska wynikająca z faktu, że czasem, nawet w niedzielę, wydarza się święto lub uroczystość, tak jak to było np. w tym roku, kiedy uroczystość Wszystkich Świętych wypadła właśnie w niedzielę. Podjęliśmy już decyzję i nawet są już przygotowane pierwsze odcinki do wydania książki omawiającej czytania z dni świątecznych i uroczystości. Co najważniejsze, będzie dobrze opracowane Boże Narodzenie i całe Triduum Paschalne razem z Wigilią Paschalną.

 

Dlaczego warto sięgnąć do książki?

Ks. Marcin: Książka poprzez bardzo prosty, a równocześnie nowoczesny język podaje najcenniejsze rzeczy, które pozwolą nam przeżyć głębię i spotkanie ze Słowem Bożym w niedzielę. Warto tam sięgnąć, by zobaczyć “mikst” dziennikarsko-biblijny, który służy naszemu duchowi, służy przeżyciu spotkania z Panem w Eucharystii.

Ks. Przemysław: Zachęcam zwłaszcza te osoby, które chcą poznać geniusz Słowa Bożego. Bardzo mi się spodobało pewne porównanie, usłyszałem je dziś i to powtórzę: “Jutro Niedziela” to analogowa aplikacja, a właściwie nawigacja po Słowie Bożym.

 

Zofia Świerczyńska

Zofia Świerczyńska

Dziennikarz, sekretarz redakcji portalu Stacja7. Pracowała w Sekcji Komunikacji Komitetu Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, agencji kreatywnej, swoje teksty publikowała także na łamach tygodników katolickich. Odpowiedzialna za projekty medialne i marketingowe.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Zofia Świerczyńska
Zofia
Świerczyńska
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap