Kompetentna i rzeczowa

Pani Danuta Skóra to partner biznesowy, jakiego można sobie wymarzyć. Kompetentna, rzeczowa i otwarta.

Mariusz
Rutowicz
zobacz artykuly tego autora >

Pani Danuta Skóra była jednym z pierwszych wydawców, jakich poznałem na początku swojej prezesury, podczas targów książki w Krakowie w 2012 roku. I już wtedy zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Uderzyła mnie jej rozległa wiedza i inteligencja biznesowa, widoczna w zadawanych pytaniach i dyskusjach dot. biznesu i samej kategorii. Podziwiam jej znajomość rynku, handlu, logistyki, i oczywiście literatury. Nic dziwnego, w końcu studia polonistyczne i prawdziwe zamiłowanie do książek to podstawa szerokiej wiedzy w tej dziedzinie. Jednak to zamiłowanie nie przesłania Pani Danucie trzeźwego spojrzenia na rynek księgarski, jego realia i zmieniające się oczekiwania klientów. Z tego m.in. powodu wydawnictwo Znak, w którym nieprzerwanie od 20 lat pracuje,  tak znakomicie sobie radzi na rynku.

Kompetentna i rzeczowa

Zauważyłem także wielką mądrość, która objawia się m.in. w dawaniu szansy młodym, w docenianiu ich potencjału i tego, co mogą wnieść. Osobiście szczególnie cenię sobie w Pani Danucie partnerską współpracę opartą na zrozumieniu praw rządzących rynkiem księgarskim i dostosowywaniu się do nich. Dzięki temu nasze relacje biznesowe tak gładko się układają.

Pani Danuta Skóra to partner biznesowy, jakiego można sobie wymarzyć. Kompetentna, rzeczowa i otwarta.

Jestem pełen podziwu i wdzięczności za współpracę.

Wesprzyj nas

Mariusz Rutowicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Mariusz
Rutowicz
zobacz artykuly tego autora >

Znakowe dzieci

Wyobrażanie sobie „jutra” jest jej biznesową obsesją. Uważa, że jeśli dzisiejszy sukces nie jest tylko krokiem do czegoś więcej, to jest początkiem końca. Dlatego Znak zawsze pączkował, zmieniał się, zdobywał nowe przyczółki. Jej biznesowe dzieci, żyją jutrem.

Robert
Chojnacki
zobacz artykuly tego autora >

„Robert, wy to jesteście dzieci Danusi” – powiedział mi dawno temu Jarosław Gowin. Był wtedy w Znaku już tylko jedną nogą, patrzył na wiele spraw z ukosa i zauważał to, co w ferworze pracy nam umykało. Wiele osób z pokolenia 40-latków dzisiejszej Grupy Znak, pojawiło się przy Kościuszki mniej więcej w tym samym czasie. Kończyło się stare tysiąclecie i zaczynało nowe. W Znaku już myślało się nowocześnie, biznesowo. Było w tym przekonanie, że Znak musi znajdywać, kształtować i rozwijać swoich ludzi. Że powinien sięgać po tych, co sami garną się do niego, a nie gotowych „implementowanych” fachowców.

Każdy, komu już udało się w Znaku jakoś zahaczyć, przechodził proces obróbki skrawaniem :) u pani Dyrektor Danuty Skóry. Zajmowaliśmy się najróżniejszymi rzeczami. Jedni byli w redakcji, inni w promocji, ktoś zajmował się Znakiem dla Szkoły, a ktoś analizami finansowymi. To nie miało znaczenia. Bywało, że kilka razy w tygodniu, zwykle pojedynczo, przychodziliśmy do niej. Różne formy miała ta wizyta. Czasem pogawędka, co tam słychać w pracy, czasem odpytywanie, czasem „zjebka”. Do tej pory mam wrażenie, że pani Dyrektor ma jakiś szósty zmysł, detektor wykrywający problem czy błąd zanim on w ogóle ujrzy światło dzienne. Bywało też tak, że przychodziliśmy parami. Bywały większe zebrania, na których oczekiwało się od nas mocnego i sensownego głosu. I tak tydzień po tygodniu, przez kilka lat.

Zmieniała nasze zawodowe DNA, ale i tak przede wszystkim była to obróbka skrawaniem. Przycinała nasze ego. Dobre ego jest jak porządny żywopłot. A jak żywopłotu się nie przytnie, to zasłoni wszystko.

Znakowe dzieci

Niektórzy z nas przejęli też od niej pewien bezpośredni sposób bycia i formułowania myśli. Myślę zresztą, że bez tego bliskiego kontaktu nie da się tak naprawdę ani kształtować ludzi, ani im przewodzić. Dyrekcja nie pyta więc o „model biznesowy”, tylko „skąd się tu biorą pieniądze”, nie „kupuje” deklaracji, tylko ludzi, lubi dane i liczby, ale wszystko sprawdza. Jeśli czegoś nie dotknie, nie twierdzi, że to rozumie. Nie lubi spraw oświetlonych z jednej strony.

Ten wewnętrzny przymus posługiwania się konkretami, to krytyczne i trzeźwe myślenie, chłodna kalkulacja, otwarcie na rzeczywistość taką, jaka ona jest, a nie jaką chcemy ją widzieć, to w moim odczuciu jest właśnie fundament znakowego sukcesu.

Tylko, że Danuta Skóra mawia, że to wystarcza na dziś, ale nie wystarczy na jutro. Wyobrażanie sobie „jutra” jest jej biznesową obsesją. Uważa, że jeśli dzisiejszy sukces nie jest tylko krokiem do czegoś więcej, to jest początkiem końca. Dlatego Znak zawsze pączkował, zmieniał się, zdobywał nowe przyczółki. Jej biznesowe dzieci, żyją jutrem.

I po co to wszystko? Ona o tym nie mówi. Zresztą w ogóle niewiele mówi :). Więcej słucha i robi. Ale jak temu się tak przez parę lat poprzyglądać i pokojarzyć fakty, to odpowiedź jest względnie prosta.

Żeby było lepiej, po prostu. Żeby parę osób więcej miało fajną robotę, żeby można było wydać parę mądrych książek, żeby wesprzeć tych, którzy tego potrzebują. Żeby było trochę bardziej, jak należy.

Wesprzyj nas

Robert Chojnacki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Robert
Chojnacki
zobacz artykuly tego autora >