кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Dora. Dziewczyna z Powstania

„Fred” pojękiwał cichutko i pytał się mnie, czy będzie żyć. A ja siedziałam przy nim, trzymałam go za rękę i zapewniałam go, że tak. Że przecież musi dorosnąć i się ze mną ożenić. Mieliśmy przecież naszą umowę…

Anna Herbich
Anna
Herbich
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dora. Dziewczyna z Powstania

Fragment książki Anny Herbich "Dziewczyny z Powstania"

1 sierpnia 1944 roku stawiłam się w samo południe na odprawie na Królewskiej. Umówiliśmy się na piątą. Następnie rozjechaliśmy się do domów, żeby się przebrać. Ja miałam jeszcze wziąć torbę sanitarną. Byłam ubrana w letnią sukienkę w kwiatki, przecież nie mogłam tak iść do boju. Wsiadłam więc do tramwaju, jechałam Miodową i już przed wiaduktem tramwaj nagle się zatrzymał. Niemcy kazali wszystkim wysiadać. Przepuścili tylko kobiety i dzieci. Już się zaczęło…

To było kilka godzin przed godziną „W”. Z magazynu na ulicy Suzina nasi chłopcy wynosili broń. Weszli na ulicę Słowackiego z worami pełnymi amunicji, napotkali patrol niemiecki i wynikła z tego przypadkowa strzelanina. W efekcie całe miasto dowiedziało się, że przystępujemy do akcji.

Tymczasem mnie jakoś udało się przedostać do domu, przebrałam się, chwyciłam w biegu torbę, już chciałam wyjść… ale nie mogłam się ruszyć! Wokół domu pełno Niemców, ewakuowali szpital. W ogóle Niemcy patrolowali dzielnicę jak wściekli, wielu osobom, podobnie jak mnie, pierwszego dnia nie udało się wyjść z domu.

W pewnym momencie słyszę łomot do drzwi, otwieram i widzę stojącego w progu Niemca z wycelowanym we mnie pistoletem maszynowym.

– Jeżeli ktoś się stąd ruszy, to wszystkich zaraz rozwalę – krzyczał.

Dosłownie umierałyśmy ze strachu, Irena najbardziej z nas wszystkich. Piotrek pobiegł na strych, zresztą on był zawsze z nas wszystkich najbardziej opanowany. Przeszedł przecież przez piekło getta, miał już za sobą „dobrą” szkołę.

Drugiego dnia Powstania pobliska Poniatówka została zajęta przez naszych chłopców. Porucznik „Żytomirski”, przedwojenny zawodowy wojskowy, objął dowództwo nad gmachem. Od razu tam pobiegłam i zameldowałam się, prosząc o przydział. W ten sposób znalazłam się w Zgrupowaniu „Żywiciel”. Włożyłam na ramię opaskę. Byłam powstańcem, rozpierała mnie duma.

Moim pierwszym zadaniem była pomoc w zorganizowaniu na nowo pobliskiego szpitala. Na szczęście Niemcy zostawili w nim absolutnie wszystko. Łóżka, materace, pościel, lekarstwa, środki dezynfekcyjne. Uciekali w pośpiechu. Jedynym problemem była jeżdżąca po Żoliborzu pancerka, która ciągle ostrzeliwała nasz gmach. Długo tam nie wytrzymaliśmy, musieliśmy się wynieść i wszystko przenieść.

Miałam do dyspozycji gońca, chłopca o pseudonimie „Fred”. Wyglądał na jedenaście, może dwanaście lat. Mały chłopaczek, typowy zawadiaka z Marymontu. Powiedział, że jeśli będzie trzeba, to on meldunek zaniesie wszędzie. Zna bowiem wszystkie okoliczne ogródki, zakamarki i bramy jak własną kieszeń. Był niesamowicie zwinny. Posyłaliśmy go więc z rozkazami. Gdy wracał, zawsze przynosił mi a to pomidora, a to jabłko, a to gruszkę zerwaną z jakiegoś sadu czy ogródka.

 – „Dora”, jak się skończy wojna, a ja dorosnę, to się z tobą ożenię – powtarzał przy każdej okazji.

A ja śmiałam się i oczywiście mu przytakiwałam. Niestety, moim pierwszym rannym był właśnie ten chłopiec – „Fred”. Gdy dowiedziałam się, że go trafili, natychmiast do niego pobiegłam. Po drodze zatrzymał mnie lekarz:

– Tu nie ma czego zbierać – powiedział. – Wszystko ma na wierzchu, krew leje się z niego wiadrami. Cud, że w ogóle jest jeszcze przytomny.

„Fred” pojękiwał cichutko i pytał się mnie, czy będzie żyć. A ja siedziałam przy nim, trzymałam go za rękę i zapewniałam go, że tak. Że przecież musi dorosnąć i się ze mną ożenić. Mieliśmy przecież naszą umowę. Zapewniałam go, że już szykują dla niego stół na Sali operacyjnej. A przecież wiedziałam, że żadna operacja tu nic nie pomoże. Byłam cała we krwi. Tak się z niego lało, że krew przesączała się przez materac na podłogę. Głaskałam go po główce. Łzy płynęły mi ciurkiem, ale on już tego nie widział.

Dora. Dziewczyna z Powstania

Anna Herbich

Anna Herbich

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Herbich
Anna
Herbich
zobacz artykuly tego autora >

Jutro Niedziela – XVI Zwykła B

Jezus mówi: “wypocznijcie nieco”, choć sam nie ma ani chwili wytchnienia

ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

 

Jest taka praca na świecie, której nie chce się podjąć po zapoznaniu z wymaganiami. Jest taka praca, która wymaga dyspozycji 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Bez urlopu i bez wytchnienia.  Jest to praca, którą wykonują miliony ludzi na świecie. To matki, to ojcowie.

Jest Ktoś jeszcze, kto czuwa, gdy my śpimy. Kto nie odpoczywa, gdy my wypoczywamy. Kto nas prowadzi, mimo że czasem wolimy iść łatwiejszą na pozór ścieżką. To Bóg. Dzisiejsze czytania pokazują nam obraz Boga i Jezusa jako Pasterza, Przewodnika, który nie zaprzestaje odpowiedzialności: modlitwy i bycia pasterzem.

Jezus mówi do swoich uczniów: wypocznijcie nieco, ale sam nie przestaje być Pasterzem. Nie ma odpoczynku od bycia odpowiedzialnym. Jezus pracuje zawsze. Bez wytchnienia. Jak nasi rodzice, a nawet bardziej.

 

PUNKT WYJŚCIA

#BezWytchnienia


SZESNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA • Rok B • KOLEKTA: Będziemy prosić Boga, aby pomnażał w nas dary swojej łaski, napełniał nas wiarą, nadzieją i miłością i uzdalniał do zachowywania Jego przykazań • KOLOR: zielony • CZYTANIA: Księga Jeremiasza 23,1-6 Psalm 23,1-6 • List do Efezjan 2,13-18 Ewangelia wg św. Marka 6,30-34

 

CHMURA SŁÓW • Poza słowem PAN, które usłyszymy aż 9 razy, łatwo wyłowić z dzisiejszych czytań słowa związane z wypoczynkiem:  LEŻEĆ, ODPOCZĄĆ, ORZEŹWIA, BEZPIECZNIE. Jeremiasz zapowiada dziś przyjście PANA – PASTERZA (2), o którym mówi też psalm, On przyniesie POKÓJ (3) i ZATROSZCZY się o swoje OWCE (3). Ewangelia zaś jednoznacznie pokazuje, na czym polega troska Jezusa – PASTERZA, który lituje się na swoimi OWCAMI.

Jutro Niedziela - XVI Zwykła B

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst I czytania

Czytanie z Księgi Jeremiasza

(Jr 23,1-6)

Pan mówi: Biada pasterzom, którzy prowadzą do zguby i rozpraszają owce mojego pastwiska. Dlatego to mówi Pan, Bóg Izraela, o pasterzach, którzy mają paść mój naród: Wy rozproszyliście moją trzodę, rozpędziliście i nie zatroszczyliście się o nią; oto Ja się zatroszczę o nieprawość waszych uczynków - wyrocznia Pana. Ja sam zbiorę resztę swego stada ze wszystkich krajów, do których je wypędziłem. Sprowadzę je na ich pastwisko, by miały coraz liczniejsze potomstwo. Ustanowię zaś nad nimi pasterzy, by je paśli; i nie będą się już więcej lękać ani trwożyć, ani trzeba będzie szukać którejkolwiek - wyrocznia Pana. Oto nadejdą dni - wyrocznia Pana - kiedy wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą. Będzie panował jako król, postępując roztropnie, i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi. W jego dniach Juda dostąpi zbawienia, a Izrael będzie mieszkał bezpiecznie. To zaś będzie imię, którym go będą nazywać: Pan naszą sprawiedliwością.

Oto Słowo Boże

[01][02]

 

PIERWSZE CZYTANIE

Przyjście Króla Jr 23,1-6

Jeremiasz zapowiada przyjście Sprawiedliwego, który ustanowi pasterzy. Zatroszczy się o Królestwo

KSIĘGA: JeremiaszaAUTOR: Jeremiasz CZAS POWSTANIA: VII w. przed Chr.  

KATEGORIA: wyrocznia prorocka • BOHATEROWIE: Bóg, Izrael • MIEJSCE: Izrael, Jerozolima


O KSIĘDZE • Księga Jeremiasza to jedna z najobszerniejszych, najbardziej chaotycznych i najbardziej osobistych ksiąg Starego Testamentu Jeremiasz, hebr. Jirmejahu (‘niech Jahwe wytraci nieprzyjaciół’ lub ‘Jahwe wywyższa’) to wielki i kontrowersyjny prorok, zapowiadający zniszczenie świątyni, oglądający upadek Judy i Jerozolimy pod ciosami Nabuchodonozora (586 r. przed Chr.). Za życia uznawany za bluźniercę, defetystę i zdrajcę narodu (Jr 26,7-9), po śmierci „wywyższony” przez Boga, przeszedł do historii jako orędownik Izraela (2Mch 15,14-16) Jego księga wzywa do nawrócenia i zapowiada karę przychodzącą na Judę z powodu łamania Przymierza z Jahwe (1-6) W swoich lamentacjach (11,18–12,6; 15,10-21; 17,5-18; 18,19-23; 20,7-18) prorok, jak żaden inny, odsłania przed nami swoją duszę, kryzysy i zmagania ze Słowem klęski, które każe mu głosić Pan.  

KONTEKST • Rozdział 23 Księgi Jeremiasza to część pochodząca z większego zbioru Jr 1-25, opisującego działalność proroka w latach 626-605 przed Chr. Jeremiasz, widząc notoryczne łamanie Przymierza i brak woli nawrócenia ze strony Izraela, zapowiada nieodwołalną klęskę i najazd Babilończyków. Krytykuje królów, kapłanów i fałszywych proroków, złych pasterzy swojego narodu, zapowiada także, że  Bóg sam zatroszczy się o swoje owce.

ZANIM USŁYSZYSZ • Sześć wersów 23. rozdziału to przede wszystkim gorzkie słowa, jakie Bóg wypowiada pod adresem pasterzy Izraela: gubią oni i rozpraszają owce, nie troszczą się o nie i wypędzają je. Pan zapowiada karę, którą dotknie ich za brak wierności w swojej misji. Część druga to zapowiedź troski, jaką sam Bóg otoczy swój lud: zgromadzi resztę spośród rozproszonych, przyprowadzi ich na ich pastwisko, ustanowi pasterzy, którzy będą je paśli. Owce nie będą się lękać i nie zagubią się już. Ostatnie wersy pierwszego czytania to mesjańska zapowiedź wzbudzenia pasterza i króla z domu Dawida, pod którego panowaniem Juda dostąpi zbawienia, a Izrael będzie mieszkał bezpiecznie.

 

CZY WIESZ, ŻE…


Tradycja żydowska i chrześcijańska widziała w sprawiedliwym królu opisywanym przez Jeremiasza zapowiedź Mesjasza. Hebr. cemah (odrośl) oznacza wszystko, co wyrasta z ziemi (Rdz 19,25), plony (Ps 65,11), czy pełen kłos zboża (Oz 8,7). W słowie tym mieści się obraz młodego zielonego pędu lub rozkwitającej gałązki (Iz 4,2). Spalona grzechem i niewiernością ziemia Izraela w wizji Jeremiasza wydaje delikatny zielony pęd, z którego wyrośnie przyszły król – Mesjasz. Jego imię Jahwe cidkenu (Pan naszą sprawiedliwością) to aluzja do imienia ostatniego króla Judy, Sedecjasza (ciddikijjahu – Pan jest sprawiedliwością), który zawiódł wszelkie pokładane w nim nadzieje.

 

TWEETY


Potrzeba dobrych przewodników: Biada pasterzom, którzy prowadzą do zguby

Zapowiedź przyjścia Króla: wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst psalmu

(Ps 23,1-6)

REFREN: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego

Pan jest moim pasterzem,

niczego mi nie braknie.

Pozwala mi leżeć

na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody gdzie mogę odpocząć,

orzeźwia moją duszę.

Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach

przez wzgląd na swoją chwałę.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,

zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.

Kij Twój i laska pasterska

są moją pociechą.

Stół dla mnie zastawiasz

na oczach mych wrogów.

Namaszczasz mi głowę olejkiem,

a kielich mój pełny po brzegi.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną

przez wszystkie dni mego życia

zamieszkam w domu Pana

o najdłuższe czasy.

[01][02]

 

PSALM

Droga na Syjon Ps 23,1-6

Cel podróży: “zielone pastwiska”. Dotrze do celu: każdy, kto pójdzie za Pasterzem

PSALM 23 • AUTOR: Dawid/lewita • CZAS POWSTANIA: okres powygnaniowy, po 538 r. przed Chr.


O PSALMIE • Psalm 23 to jeden z najbardziej znanych utworów Psałterza, inspiracja dla niezliczonych komentarzy, utworów poetyckich i muzycznych. Psalm można czytać jako modlitwę indywidualną Izraelity dziękującego za opiekę Boga-Pasterza lub zbiorowe wołanie Izraela, rozproszonego i tęskniącego za Jerozolimą i za swoją ziemią. Ze względu na obrazy pasterza bliskie Deutero-Izajaszowi i Ez 34 przypisuje się go lewicie żyjącemu w czasach po wygnaniu.

ZANIM USŁYSZYSZ • W liturgii niedzielnej usłyszymy cały Psalm 23, który dzieli się na dwie częściPierwsze cztery wersy to tzw. pieśń pasterza, który prowadzi wierzących na zielone pastwiska, chroni podczas przepraw przez ciemną dolinę symbolizującą wrogów i niebezpieczeństwo śmierciW drugiej części psalmu włącza się tzw. pieśń gościa, który korzysta z hojności Pana zastawiającego przed nim swój stół, namaszczającego głowę olejkiem i napełniającego kielichPsalm kończy się ufnym wyznaniem Izraelity, pewnym tego, że łaska i dobroć Pana będą towarzyszyć całemu jego życiu, on sam zamieszka zaś na wieki w domu PanaW ten sposób utwór przeistacza się w uniwersalny opis drogi ludzkiego życia, której towarzyszy troska Boga-Pasterza prowadzącego wierzącego ku wiecznej radości i życiu w jego Królestwie.   

 

JESZCZE O PSALMIE


Psalm 23 Gunkel zaliczał do tzw. “psalmów ufności” (Vertrauenspslamen), w których wierzący Izraelita powierza Bogu całe swoje życie. Przemawiałby za tym fakt, że w absolutnym centrum psalmu znajdują się słowa “Ty jesteś ze mną”, przed którymi i po których mamy taką samą liczbę stychów.

Obrazy psalmu nawiązują także do tzw. pieśni stopni czy pieśni wstępowań, które wykonywane były podczas pielgrzymek Żydów do Jerozolimy. Bohater psalmu znajduje w Bogu pomoc i orzeźwienie w czasie wędrówki oraz ochronę przed niebezpieczeństwami, czyhającymi w mrocznych dolinach. Wstąpiwszy na Syjon, spotyka tam Pana, który zastawia dla niego stół i namaszcza go błogosławieństwem.

Sugerowano, że Psalm 23 to pieśń lewity pełniącego służbę przed Panem, radosne wyznanie wiary pielgrzyma przybywającego na Syjon, dziękczynienie wierzącego, który został ocalony od swoich nieprzyjaciół, czy utwór na koronację monarchy połączony z procesją do źródła Gihon.

 

TWEETY


Cecha dobrego Pasterza: Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst II czytania

Czytanie z Listu św. Pawła Apostoła do Efezjan

(Ef 2,13-18)

Teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części (ludzkości) uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur - wrogość. W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch (rodzajów ludzi) stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i (w ten sposób) jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości. A przyszedłszy zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko, bo przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca.

Oto Słowo Boże

[01][02]

 

DRUGIE CZYTANIE

Zburzony mur Ef 2,13-18

Dzięki Chrystusowi staliśmy się jednością. Jesteśmy dziećmi jednego Ojca. Owcami jego pastwiska.

List do Efezjan • AUTOR: św. Paweł (lub jego uczeń) • CZAS POWSTANIA: przed 61-63 r. (lub ok. 100 r.) • SKĄD: Rzym (albo Cezarea lub inne, nieznane miejsce) · DO KOGO: wspólnota w Efezie, chrześcijanie w Azji Mniejszej


O KSIĘDZE Istnieją dwie hipotezy co do autorstwa oraz czasu i miejsca napisania listu Według pierwszej, tradycyjnej, List do Efezjan uznawany jest za jeden z czterech listów więziennych św. Pawła i powstał w ostatnim okresie jego życia, w Rzymie Według drugiej pochodzi z jego szkoły i może być dziełem ucznia zainspirowanego myślą Apostoła List do Efezjan adresowany był prawdopodobnie nie tylko do mieszkańców Efezu, o czym świadczy brak adresatów w niektórych rękopisach. Sercem i myślą przewodnią listu jest Pawłowa nauka o Kościele, która tutaj osiąga szczyt rozwoju. Apostoł, opierając się na 1-2 Kor, ukazuje Kościół uniwersalny i kosmiczny, w którym znajduje swoje miejsce Izrael i wszystkie narody.

KONTEKST Fragment drugiego rozdziału, który dziś usłyszymy, pochodzi z pierwszej części listu, opisującej “Misterium Chrystusa w Kościele” (1,3-3,21) Po hymnie wychwalającym Boży plan zbawienia w Chrystusie (1,3-14) Paweł składa dzięki za duchowe dary, jakimi zostali obdarzeni wierzący (1,15-20), i kończy wizją uwielbionego Chrystusa, Głowy Kościoła (1,20-23). Jego częścią stali się pociągnięci przez łaskę wierzący (2.1-10), wśród których nie ma już podziału na Żydów i pogan. Jesteśmy jednym w Chrystusie (2,11-22).

ZANIM USŁYSZYSZ • Paweł, operując kontrastami, przypomina poganom radykalną zmianę, która nastąpiła w ich życiu: z dalekich stali się bliskimi Bogu. Chrystus, który jest pokojem, w swoim ciele zniszczył mur wrogości oddzielający Żydów i pogan, to jest prawo. W ten sposób z żyjących obok siebie dwóch części ludzkości powstał jeden “nowy człowiek”.

 

JESZCZE O DRUGIM CZYTANIU


W Liście do Efezjan Paweł nawiązuje do zapowiedzi prorockich Jeremiasza i Ezechiela – ukazuje Boga, który przez Chrystusa Pasterza zgromadził w jedno podzieloną ludzkość. On przez swoją Krew uczynił wszystkich dziećmi jednego Ojca, owcami jego pastwiska. Nie ma już Żydów i pogan. Są tylko ci, którzy żyją nowym życiem w Chrystusie, “nowe stworzenie” i ci, którzy to życie odrzucają. Podobne wyznanie znajdziemy w rozważaniach Pawła nad losem Izraela w Rz 9-11 oraz w mocnych słowach z Listu do Galatów: “Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (3,28). Chrystus, Dobry Pasterz, to zapowiedziana przez Jeremiasza “sprawiedliwa odrośl” (Jr 23,4), ten, który łączy w jedno w swoim Kościele rozproszoną ludzkość.

 

CYTATY


Św. Paweł o jedności dzięki Chrystusowi: pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst Ewangelii

Słowa Ewangelii wg św. Marka

(Mk 6,30-34)

Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.

Oto Słowo Pańskie

[01][02]

 

EWANGELIA

Bez odpoczynku? Mk 6,30-34

Jezus zaleca apostołom odpoczynek, choć sam nie odpoczywa. Jest Pasterzem 24 godziny na dobę. Bez wytchnienia

EWANGELISTA: Marek • CZAS POWSTANIA:  ok. 60-70 r.

KATEGORIA: wydarzenie • CZAS AKCJI: ok. 30-33 • MIEJSCE AKCJI: Galilea/miejsce pustynne • BOHATEROWIE: Jezus, dwunastu apostołów, tłumy


O KSIĘDZE • Ewangelia według św. Marka to najstarsza z Ewangelii, z której korzystać mieli także Łukasz i JanWedług Hieronima Marek napisał swoją Ewangelię na prośbę braci w RzymiePunktem centralnym Ewangelii jest wyznanie Piotra pod Cezareą Filipową (8,27-30). Podsumowuje ono pierwszą część i wskazuje na główny temat Marka: kim jest JezusW pierwszej części Ewangelii Marka (1,1-8,30) Jezus przez cuda objawia się jako Mesjasz i zaprasza swoich uczniów do zrozumienia Królestwa Bożego (4,12; 6,52; 7,14; 8,17.21)W części drugiej wyjaśnia uczniom swoją misję przez odwołanie do cierpiącego i uwielbionego Syna Człowieczego i wyraźnie wzywa do wejścia do Królestwa Bożego (9,47; 10,15.23-25).

KONTEKST •  W szóstym rozdziale Ewangelii Marka Jezus głosi Królestwo Boże: dokonuje spektakularnych cudów rozmnożenia chleba (6,30-44), chodzi po jeziorze (6,45-52) i uzdrawia w Genezaret (6,53-56). Jego misja natrafia jednak także na opór, co opisuje Marek na początku rozdziału. Zostaje wyśmiany i odrzucony przez swoich w Nazarecie (6,1-6). Śmiercią męczeńską ginie jego poprzednik, Jan Chrzciciel (Mk 6,14-29). Coraz wyraźniej na horyzoncie rysuje się niebezpieczeństwo czyhające na Jezusa, który jak każdy autentyczny prorok musi liczyć się z prześladowaniem i śmiercią.

ZANIM USŁYSZYSZ • Opisywany w dzisiejszej Ewangelii powrót uczniów z misji to okazja do radosnego podzielenia się z Mistrzem jej owocami. Jezus, prócz radości, dostrzega także zmęczenie swoich, którym każe udać się na miejsce osobne, dla odpoczynku. Ich oddalenie się nie uchodzi jednak uwadze ludzi, którzy podążają za nimi pieszo z okolicznych miast, a w końcu ich uprzedzają. Na widok wielkiego tłumu, który oczekuje na Jezusa i jego uczniów na brzegu, Pan zapomina o odpoczynku i znów zaczyna nauczać.

 

JESZCZE O EWANGELII


Ewangelie ukazują Jezusa w ciągłym ruchu, nauczającego i uzdrawiającego bez wytchnienia. O ile On wydaje się nie potrzebować odpoczynku, o tyle potrzebują go jego uczniowie. Jezus dostrzega to i nakazuje im udać się na miejsce pustynne na “małą pauzę”. Miejsce pustynne to takie, które sprzyja byciu ze sobą oraz z Bogiem. To pierwsza wskazówka, jak według Jezusa efektywnie odpoczywać: w gronie duchowo bliskich oraz blisko Pana. Od jednego, jak pokazuje swoim przykładem Jezus, odpoczynku nie ma: od bycia odpowiedzialnym i kochającym przewodnikiem dla innych. Na widok porzuconych i niemających pasterza tłumów Jezus rezygnuje z czasu dla siebie. Syn Boży jest Pasterzem 24/7.

 

TWEETY


Jezusowa rada: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco

Jezus bez wytchnienia dla siebie, zawsze ze swoim stadem: Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza

 

1/5
Dobry Pasterz, Basilica di Sant’Apollinare Nuovo, Ravenna
2/5
Dobry Pasterz, fragment mozaiki, Kościół San Lorenzo, Rzym
3/5
4/5
Mozaika z Mauzoleum Galii Placydii, 450 r., Rawenna, Włochy
5/5
Obraz Jezusa jako Dobrego Pasterza, katakumby Domitylli, Rzym
poprzednie
następne
ks. Przemysław Śliwiński

ks. Przemysław Śliwiński

Kapłan Archidiecezji Warszawskiej. Pochodzi z Lubawy. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Jesienią 2013 roku, objął stanowisko rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej oraz dyrektora Archidiecezjalnego Centrum Informacji. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Na Stacji7.pl jest autorem wielu artykułów oraz popularnego cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

Doktor nauk biblijnych, wykładowca KUL oraz WSD w Kielcach. Sekretarz czasopism biblijnych The Biblical Annals oraz Verbum Vitae. Uczestnik programów radiowych i telewizyjnych popularyzujących Biblię: W Namiocie Słowa, Szukając Słowa Bożego, Telewizyjny Uniwersytet Biblijny (Radio Maryja i Telewizja Trwam). Moderator Dzieła Biblijnego Diecezji Kieleckiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

“Ja go nie kocham, taka jest prawda”

Czyli przegląd żenujących piosenek weselnych.

Paweł Mazur
Paweł
Mazur
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

„Już mi niosą suknię z welonem, już cyganie czekają z muzyką…” – jakie to piękne, prawda? Od razu przywołuje piękne obrazy, jak to Panna Młoda idzie w cudownej sukni, konie stukają Marsz Mendelssohna i ogólnie jest jak z bajki. Ludzie tańczą, śpiewają refren i przyjemnie bujają się na parkiecie w rytm tej melodii. Może się wydawać, że ta piosenka to świetny wybór na każde wesele!

Właśnie z tego powodu w swojej pracy (a jestem DJ na weselach) często słyszę – „Pan zagra mi to Windą do nieba, co? Takie ładne to, od wujka dla Państwa Młodych”. Jako odpowiedź zawsze słyszy – „Nie, nie zagram Panu tej piosenki, może być jakaś inna? Np. Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał?” Dlaczego tak robię?

 

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta i zawiera się w… tekście tej piosenki! Zaraz po refrenie następuje zwrotka, a tam… słyszymy z głośników coś takiego:

„Mój piękny Panie, ja go nie kocham – taka jest prawda.
Pan główną rolę gra w każdym śnie…”

I nagle wychodzi na to, że na weselu słuchamy i tańczymy do piosenki, która tak naprawdę jest szalenie smutną historią kobiety,  która została zmuszona do ślubu! Z dedykacją dla Państwa Młodych! Ktoś może powiedzieć, że to przecież nic takiego, najważniejsze żeby ludzie na weselu dobrze się bawili. Ale zastanówmy się przez chwilę – czy naprawdę chcemy na weselu, które jest z natury pozytywnym i bardzo dobrym przeżyciem, słyszeć o historii dziewczyny, która nie może iść przez życie sama więc poślubia po prostu jakiegoś faceta, którego nie kocha? Wydaje mi się, że odpowiedź jest oczywista.

„To może zagraj mi Pan ludową taką piosenkę, Wiła wianki” – kolejny przykład z życia wzięty. Na pozór prosta, ludowa piosenka opowiadająca o radosnej kobiecie plotącej wianki. Czyżby? W drugiej zwrotce do radosnej kobiety przychodzi żołnierz, a w trzeciej… no właśnie w trzeciej słyszymy coś takiego:
„Nie minęło już więcej, niż 9 miesięcy
siedzi ona nad Wisłą – płacze
Miłość ach miłość, zdradziłaś ty mnie”

 

Przykładów można by mnożyć bez końca ponieważ zarówno w polskich jak i zagranicznych piosenkach nie brakuje piosenek, które pod płaszczykiem pięknej melodii skrywają często bardzo dramatyczne, smutne czy po prostu głupie teksty. Ja zawsze wychodzę z założenia, że wesele to czas radosnego świętowania zaślubin dwojga ludzi, przeżywających najprawdopodobniej początek najszczęśliwszych dni swojego życia. My wszyscy jesteśmy zaproszeni do tego, żeby tę radość przeżywać z nimi. Czy naprawdę podczas takiego święta musimy radośnie pląsać podśpiewując przytoczone przeze mnie teksty czy chociażby „niech żyje wolność, wolność i swoboda?”

Uważam, że dużo lepszym pomysłem na świętowanie tak ważnego dnia jest dobra zabawa do piosenek, które pozostawiają i generują w nas dobre wspomnienia. Pamiętajmy o tym przy wyborze orkiestry czy DJa i wodzireja na wesele. W efekcie będziemy mogli myśleć tylko o dobrej zabawie, bo przecież świętujemy to, że ktoś kogoś “pokochał na dobre i na złe!”

 

Paweł Mazur

Paweł Mazur

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Mazur
Paweł
Mazur
zobacz artykuly tego autora >

Zatańcz z Bogiem na rekolekcjach

Rekolekcje połączone z kursem tańca - to pomysł Oblackiego Duszpasterstwa Młodzieży. Spotkanie pod nazwą Niniwa Dance odbędzie się w dniach 23-28 lipca w Kokotku.

Polub nas na Facebooku!

Rekolekcje dedykowane są młodym osobom w wieku od 15 do 35 roku życia i odbędą się już po raz czwarty. Misjonarze Oblaci proponują uczestnikom warsztaty taneczne oraz formację duchową ponieważ – jak podkreślają – zależy im na całościowym rozwoju młodzieży.
– Chcemy, żeby poprzez aktywność fizyczną poznali smak trudu i satysfakcji. Wszystko to utrzymane jest w modlitewnym klimacie w towarzystwie fajnych i ambitnych ludzi – mówi Krzysztof Zieliński, rzecznik OCM Niniwa.

W tegorocznym planie oprócz zajęć sportowych i przewidziano codzienną Eucharystię, modlitwy oraz konferencje dotyczące m.in. pokonywania własnych słabości. Ważnym punktem programu jest również integracja między uczestnikami. – Dzięki niej otwierają się na drugiego człowieka i Boga, a także poznają samych siebie – tłumaczy Krzysztof Zieliński.

Oblackie Duszpasterstwo Młodzieży skupia ok. 300 młodych ludzi w całej Polsce. Jego misją jest przekazywanie wartości, wiary oraz propagowanie rozwoju osobistego. Istotnym elementem działań Niniwy jest też ewangelizacja, którą młodzież realizuje w swoich środowiskach życia.

mg/Stacja7

Tarnów wprowadza zakaz sprzedaży alkoholu nocą

Od 1 sierpnia zacznie w Tarnowie obowiązywać nocny zakaz sprzedaży alkoholu. Od północy do godziny szóstej rano w tarnowskich sklepach i na stacjach benzynowych nie będzie można kupić alkoholu. Zmniejszy się też liczba zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych.

Polub nas na Facebooku!

Taką propozycję ograniczenia sprzedaży napojów alkoholowych przedstawił radnym prezydent Tarnowa Roman Ciepiela. Projekt został zaopiniowany przez rady osiedli i był poddany konsultacjom. Już w maju Urząd Miasta poinformował o takim pomyśle i argumentował, że proponowane ograniczenia w sprzedaży wynikają ze znowelizowanej ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. W myśl art. art. 12 ust. 4, rada gminy może ustalić, w drodze uchwały, dla terenu gminy lub wskazanych jednostek pomocniczych gminy, ograniczenia w godzinach nocnej sprzedaży napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży.

„Jako samorząd musimy dbać o wszystkich mieszkańców Tarnowa. Wprowadzenie takiego ograniczenia w połączeniu z zakazem spożywania alkoholu w miejscach publicznych z jednej strony wpłynie na poprawę komfortu życia mieszkańców okolic całodobowych sklepów monopolowych oraz ich poczucie bezpieczeństwa, z drugiej natomiast na estetykę i wygląd miasta” – mówi Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa.

Podczas konsultacji społecznych służby mundurowe przedstawiły dane wskazujące, że interwencje ws. spożywania i nadużywania alkoholu, jak również zakłócania porządku przeważają w godzinach późnonocnych, tj. po 24.00.
Takie rozwiązanie prawne funkcjonuje między innymi w Tychach, Sandomierzu, Mysłowicach, Piotrkowie Trybunalskim, Chorzowie i w Bytomiu.

Po zmianach w ustawie rada określiła maksymalną liczbę zezwoleń na sprzedaż alkoholu, wcześniej była to liczba punktów sprzedaży. Zgodnie z podjętą uchwałą, na sprzedaż napojów z zawartością alkoholu do 4,5 procent oraz piwa limitu liczby punktów nie było. Teraz wydawanych będzie 320 zezwoleń, 120 dla lokali gastronomicznych, 200 dla sklepów. Średnia z ostatnich lat była wyższa i wynosiła 327.

KAI/ad

Z KRAJU

Potrzebni wolontariusze na festiwal Campo Bosco

Organizatorzy Salezjańskiego Festiwalu Młodych Campo Bosco, który odbędzie się w Czerwińsku nad Wisłą w diecezji płockiej w dniach 23-26 sierpnia, poszukują wolontariuszy. Tegorocznemu festiwalowi, inicjowanemu przez salezjański Ośrodek Młodzieżowo-Powołaniowy „Emaus”, przyświeca hasło „FreeDOM – Wolność jest w nas!”.

Polub nas na Facebooku!

Campo Bosco to cykliczne spotkania młodych ludzi, którzy raz w roku przyjeżdżają do Czerwińska nad Wisłą, aby wspólnie się modlić, bawić i rozwijać – w duchu nauczania św. Jana Bosko, w tym roku pod hasłem „FreeDOM – Wolność jest w nas!”. Jest ono nawiązaniem do 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, a także do ewangelicznego przesłania: „Poznacie prawdę, a prawda Was wyzwoli (por. J 8,32)”.

W programie festiwalu każdego roku znajdują się m.in. modlitwy, panele, spotkania z ciekawymi ludźmi, warsztaty i koncerty. Tak będzie i w tym roku, jednak aby impreza się udała, potrzebni są wolontariusze, którzy zadbają o dobrą organizację imprezy. Dlatego organizatorzy apelują o zgłaszanie się młodych, chętnych do pomocy osób, którzy poświęcą swój czas i siły dla Campo Bosco.

Zgłoszenia można wysyłać na adres: [email protected]
Tradycyjnie już uczestnicy Campo Bosco 2018 będą podzieleni na dwie strefy: dla młodszych osób oraz „18+” dla pełnoletnich. Odbędzie się wiele wspólnych nabożeństw i modlitw. Poza tym m.in. zaplanowano spotkanie z 43-letnią s. Anną Nobili, w przeszłości striptizerką i tancerką w nocnych klubach, obecnie w Zgromadzeniu Sióstr Pracownic Domu Świętego w Nazarecie) i wychwala Boga tańcem; dziennikarzem Polskiego Radia Olsztyn Grzegorzem Kasjaniukiem (opowie o duchowych pułapkach w muzyce); dziennikarką i alpinistką Moniką Rogozińską.
Będą też m.in. warsztaty „Jak zarządzać pieniędzmi, aby żyć w wolności finansowej?”, „Jak zarządzać czasem, aby mieć czas na wszystko?”, „Jak jeść, aby być ciągle pięknym i zdrowym?”, „Jak zrozumieć siebie i swoje emocje?”, „Internet – jak być wolnym od pornografii, sieci, hazardu itp.?”.

KAI/ad

Największy płaszcz maryjny w księdze rekordów  Guinnessa

Brazylijscy czciciele Matki Bożej Patronki Żeglarzy trafili do Księgi Rekordów Guinnessa. Z okazji odpustu w sanktuarium Navegantes przygotowali oni rekordowej wielkości płaszcz dla figury Maryi o powierzchni ponad tysiąca metrów kwadratowych. Tak wielką szatą chcieli przypomnieć o "cieple Matki Bożej okrywającym Jej czcicieli".

Polub nas na Facebooku!

Ten największy na świecie płaszcz maryjny został poświęcony podczas uroczystości maryjnych 2 lutego. O oficjalnym wpisaniu go do Księgi Guinnessa poinformował w tych dniach bp Rafael Biernaski, ordynariusz diecezji Blumenau, do której należy sanktuarium Patronki Żeglarzy.

Brazylijczycy w swojej tradycyjnej wierze uzewnętrzniają pobożność przez bezpośredni kontakt – dotykając obrazu czy figury. Przykładowo podczas wielotysięcznych procesji taki osobisty kontakt z przedmiotem kultu ułatwia kilkusetmetrowy sznur.

Okrycie figury Matki Bożej Żeglarskiej wykonało z różnych tkanin i koronek w ciągu dwóch miesięcy kilkadziesiąt osób. Przy oficjalnym mierzeniu szaty byli obecni topografowie, inżynierzy, policjanci, fotografowie i pokaźna liczba ciekawskich.

Płaszcz został pocięty na 16 tysięcy kawałków, które rozdano czcicielom Maryi uczestniczącym w procesji. Tegoroczna inicjatywa wykonania olbrzymiego okrycia będzie odtąd powtarzana każdego roku po to, by podczas procesji wierni w namacalny sposób odczuwali, że okrywa ich płaszcz Matki Bożej.

Strona internetowa sanktuarium informuje, że ta kolosalna szata ma być znakiem ciepła Matki Bożej okrywającego Jej czcicieli.

KAI/ad

MUNDIAL

Chorwaci znów skradli nasze serca!

Drużyna Chorwacka postanowiła przekazać zarobione podczas Mundialu pieniądze na dzieci z Domów Dziecka. Wcześniej Luka Modrić - podczas świętowania sukcesu - zaprosił na scenę chłopca z zespołem Downa

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Drużyna Chorwacji zdobyła nasze serca, złoty medal Mistrzostw Świata w waleczności, harcie ducha i siły oraz srebrny medal Mistrzostw Świata w piłkę nożną. Podczas świętowania wielkiego sukcesu po powrocie do Chorwacji, Luka Modrić na scenę zaprosił chłopca z zespółem Downa, by mógł wspólnie z piłkarzami cieszyć się srebrnym medalem Mistrzostw Świata. Teraz drużyna postanowiła wszystkie zarobki związane z Mundialem przekazać dzieciom z Domów Dziecka (jak podaje na swoim Instagramie sportexpress.sk)

 

 

Pisaliśmy wcześniej, że przygoda tej drużyny na Mundialu to gotowy scenariusz filmowy. Dziś mamy apel do największych reżyserów: ten film koniecznie trzeba zrobić!

To właśnie Luka Modrić i koledzy z jego drużyny, najlepiej wiedzą co to znaczy wziąć drużynę na barki i donieść z honorem pierwszą do mety. A potem jeszcze pokazać, jak być inspiracją dla ludzi na całym świecie.

 

Chorwacjo! Dziękujemy!

 

Stacja7/al 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
KOBIETA

Chiara Petrillo. Gdzie znaleźć taką księżniczkę?

Straciła dwoje dzieci, zanim zaszła w trzecią ciążę. Gdy dziecko okazało się zdrowe, stwierdzono nowotwór u niej. Poznajcie historię nowej kandydatki na świętą - Chiary Corbelli Petrillo.

Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dziecięce marzenie

Chiara Corbella Petrillo przyszła na świat w Rzymie 9 stycznia 1984 r. Była zwyczajną dziewczyną – miała wielu znajomych, których “zarażała” serdecznością i pogodą ducha. Nie była jednak typem przywódcy. W szkole nigdy nie zgłaszała się na ochotnika. Wychowywała się w rodzinie chrześcijańskiej, chodziła też na spotkania wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Gdy miała 7 lat, napisała na widokówce znad morza: “Maryjo i Jezusie, proszę Was, żebym została świętą”. Wiele wskazuje na to, że jej prośba niebawem się spełni, gdyż właśnie ruszył jej proces beatyfikacyjny.

 

Bądź wola Twoja
18-letnia Chiara poznała przyszłego męża Enrico Petrillo podczas wakacyjnego pobytu w Medżiugorie. Para szybko zaręczyła się, jednak wkrótce pojawiły się między nimi pierwsze kryzysy. Narzeczeni nawet zerwali ze sobą. Bardzo przeżywała rozstanie, zrozumiała wtedy, że Bóg nie chce jej ograniczać, ale pragnie dać to, co uczyni ją naprawdę szczęśliwą. Po 6 latach burzliwego związku Chiara i Enrico wzięli ślub. Mężczyzna wspomina, że znajomi zachwycali się pięknem i elegancją jego żony. – Gdzieś ty znalazł taką księżniczkę? – pytali.

Młoda mężatka szybko zaszła w ciążę. Pierwsze badanie USG wykryło u dziecka bezmózgowie. Jednak małżonkowie bez cienia wątpliwości przyjęli córeczkę Marię Grazię Letizię (grazia – „łaska”, letizia – radość), która zmarła pół godziny po urodzeniu. Na pogrzebie dziecka jednak, Chiara i Enrico w pełnym zawierzeniu, wychwalali i dziękowali Bogu za wszystko, co ich spotkało.

Widziałem mszę żałobną Marii. Rodzice śpiewali i chwalili Boga przez całą mszę. To było jedno z najpiękniejszych doświadczeń w moim życiu – mówił Gianluigi De Palo, przyjaciel Chiary i Enrico.

Kilka miesięcy później okazało się, że znów spodziewają się dziecka, tym razem chłopca. Lekarze wykryli jednak, że mały ma poważne wady genetyczne, m.in. brak nóg. Młodzi rodzice jednak w pełnym zawierzeniu Panu Bogu z utęsknieniem czekali na narodziny synka. Pogrzeb Dawida odbył się w podobnej atmosferze, jak wcześniej pożegnanie małej Marii.

 

 

Słodkie jarzmo, lekkie brzemię

Niedługo później Pan obdarzył ich trzecim dzieckiem. Chiara i Enrico wraz z bliskimi cieszyli się, że tym razem ciąża rozwijała się prawidłowo. Ich radość nie trwała jednak długo. W piątym miesiącu ciąży u Chiary zdiagnozowano nowotwór języka. Lekarze chcąc ją ratować naciskali na chemioterapię, jednak odmówiła, nie chcąc narażać życia i zdrowia synka. Na chemioterapię i radioterapię zdecydowała się zaraz po urodzeniu małego Franciszka, niestety było już za późno na wyleczenie. W wyniku postępów choroby nowotworowej Chiara straciła jedno oko. Nigdy jednak nie żałowała swojej decyzji. Wiedziała, że jej dni na ziemi są policzone, ale pomimo ogromnej tęsknoty za życiem, była pełna pokoju i ufności w Bożą Opatrzność.

 

“To, czego Bóg chce dla nas jest o wiele piękniejsze niż to, o co moglibyśmy prosić, używając własnej wyobraźni” – napisała na tej samej widokówce, na której jako 7-latka wyraziła swoje pragnienie zostania świętą.

 

Według męża właśnie ostatnie miesiące jej życia, wypełnione leczeniem, cierpieniem i modlitwami o uzdrowienie, były pomimo bólu najpiękniejszymi w ich życiu. Chiara często powtarzała zdanie Jezusa z Ewangelii: “jarzmo moje jest słodkie, a brzemię – lekkie”. Przypomniała je również w napisanym do swojego małego synka liście.

Rankiem w dniu, w którym Chiara zmarła, ona i jej mąż wspólnie modlili się jeszcze przed Najświętszym Sakramentem. W pewnym momencie Enrico ze łzami zapytał żony: Czy to jarzmo, który nosisz, jest naprawdę tak słodkie, jak mówił Pan? – Tak, jest słodkie – odpowiedziała z uśmiechem Chiara. “Ta słodycz była jej, nie moja – tłumaczył potem jej mąż. – To ona umierała, nie ja. Pan rzeczywiście daje łaskę w stosownej chwili. I rzeczywiście widziałem, że umierała szczęśliwa. Doskonale wiedziała, dokąd idzie”.

 

Druga Joanna Beretta Molla
Chiara Corbelli Petrillo zmarła 3 czerwca 2012 r., mając zaledwie 28 lat. Na jej pogrzeb przybyły tłumy, a mszę żałobną koncelebrowało ponad 100 kapłanów. Za pośrednictwem internetu oglądały ją tysiące osób na całym świecie. Podczas ceremonii wikariusz papieski dla diecezji rzymskiej, kard. Agostino Vallini, nazwał Chiarę „drugą Joanną Berettą Mollą”.

Podkreślano też jej radość życia i jej bezgraniczne zaufanie Bogu. Grób Chiary mieści się na rzymskim cmentarzu Verano, a wierni modlą się o łaski za jej wstawiennictwem.

 

Miłość zwyciężyła śmierć
18 lipca 2018 r. w Rzymie rozpoczął się proces beatyfikacyjny Chiary Corbelli Petrillo. – Świecka kobieta i matka rodziny, żona i mama o ogromnej wierze w Boga – czytamy w dokumencie ogłaszającym rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego.

 

Duchowni podkreślają, że postawa młodej Włoszki jest “latarnią światła nadziei, świadectwem ogromnej wiary w Boga, który jest dawcą życia, a także przykładem miłości większej od lęku i od śmierci”.

Maria Górczyńska

Maria Górczyńska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Francja: odradza się skauting katolicki

Francja powraca do skautingu. Choć przez wiele lat wydawało się, że ruch ten wyszedł z mody, w ostatnim dziesięcioleciu przeżywa dynamiczny rozkwit – podaje dziennik "La Croix". Liczba członków trzech organizacji katolickich wzrosła o 30 proc., a w najmłodszej grupie wiekowej niemal się potroiła. Dziś skautów katolickich we Francji jest prawie 150 tys.

Polub nas na Facebooku!

Latem tego roku organizują oni 2,5 tys. obozów. Zdaniem Marie Mullet-Abrassart, przewodniczącej jednej z organizacji, od 4 lat zainteresowanie jest tak wielkie, że skauci nie są już w stanie na nie odpowiadać.

Socjolożka Audrey Rouger, która zajmuje się skautingiem we Francji, mówiąc o przyczynach jego nowego rozkwitu, zauważyła, że ruch ten potrafił odnowić swój wizerunek, prezentując się jako szkoła życia, w której można zdobyć umiejętności, niezbędne w życiu zawodowym. Skauting uczy samodzielności i współpracy, realizacji pewnego projektu, a także występowania w przestrzeni publicznej. A rodzice poszukują dla swoich dzieci takich środowisk, w których mogą się one rozwijać.

Z kolei Michel-Henri Faivre, przewodniczący francuskiej gałęzi Skautów Europy, zwrócił uwagę, że ponowne docenienie skautingu jest też reakcją na braki współczesnego modelu społeczeństwa, w którym młodzi traktowani są z przesadną ostrożnością i wszystko robi się za nich. Jako skauci uczą się natomiast autonomii, otrzymują inne wychowanie niż w szkole i rodzinie, a ich wychowawcami są inni młodzi. Oferuje się im przestrzeń wolności, przygodę i powrót do natury. Skauting katolicki sprawdza się dziś także jako miejsce, w którym przekazywana jest wiara. Robi to skuteczniej niż inne instytucje kościelne. Potwierdza to wiele rodzin – dodaje M.-H. Faivre.

Rolę skautingu doceniono też w trakcie przygotowań do tegorocznego Synodu Biskupów. Podczas prezentacji francuskich odpowiedzi na ankietę przedsynodalną, przyznano, że we wszystkich diecezjach tego kraju skauting pozostaje dziś najprężniejszą formą duszpasterstwa młodzieży.


(KAI/vaticannews.va) / Paryż

W Licheniu zakończyły się warsztaty Ars Celebrandi

Wizyta abp. Guido Pozzo z Watykanu zakończyła trwające od 17 lipca warsztaty liturgiczne "Ars Celebrandi" w Licheniu. Tegoroczna edycja cieszyła się rekordową liczbą uczestników.

Polub nas na Facebooku!

Na warsztaty przybyło w tym roku aż 200 osób w wieku od 11 do 70 lat, w tym prawie 50 kapłanów. Dwunastu z nich przeżyło swoje „trydenckie prymicje” – po raz pierwszy w życiu odprawiali Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Oprócz Polaków na warsztaty przyjechali uczestnicy z kilkunastu innych krajów m.in. Łotwy, Estonii, Szwecji, Niemiec, Albanii i Korei Południowej.
Warsztaty „Ars Celebrandi” obejmowały nie tylko naukę celebracji i śpiewu liturgicznego (chorału gregoriańskiego) oraz śpiewane godziny kanoniczne, ale także formację duchową i intelektualną.
Za liczne przybycie uczestników dziękował im gość z Watykanu, abp Guido Pozzo. Sekretarz Papieskiej Komisji Ecclesia Dei odprawił Mszę św. pontyfikalną w bazylice licheńskiej oraz przewodniczył nieszporom pontyfikalnym. Wierni mogli otrzymać odpust zupełny pod zwykłymi warunkami.

Pragnę podziękować Bogu za tę tak aktywną obecność społeczności Ars Celebrandi, która trudzi się promocją starożytnej rzymskiej liturgii i w ten sposób oddaje chwałę Bogu dla dobra Kościoła i całej ludzkości – mówił w Licheniu abp Guido Pozzo, sekretarz Papieskiej Komisji Ecclesia Dei.

Duchowny wygłosił konferencję dotyczącą starożytnej liturgii rzymskiej oraz kryzysu wiary we współczesnym świecie. Zwrócił uwagę, że obecnie ma on trzy wymiary i oznacza sekularyzację wiary, nadziei i miłości. Łączy je utrata zainteresowania światem nadprzyrodzonym, a skupianie się na tym, co można zobaczyć gołym okiem. Abp Pozzo podkreślił, że w przeszłości kwestionowano poszczególne aspekty wiary, a teraz podważa się ją jako całość.Taką postawę nazwał gnostycyzmem. Rozwiązaniem kryzysu jest ponowne postawienia Boga na pierwszym miejscu. Zdaniem Abp Guido Pozzo jednym ze sposobów przywrócenia właściwego porządku jest praktykowanie Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.

Za pośrednictwem duchownego pozdrowienia dla uczestników i organizatorów Ars Celebrandi skierował też kardynał Luis Ladaria, prefekt Kongregacji Nauki Wiary, której część stanowi Komisja Ecclesia Dei.
Organizatorem warsztatów „Ars Celebrandi” jest stowarzyszenie Una Voce Polonia, będące polskim oddziałem Międzynarodowej Federacji „Una Voce”. Organizacja ta jest uznawana przez Stolicę Apostolską za oficjalną reprezentację katolików świeckich przywiązanych do tradycyjnej liturgii łacińskiej.

mg/Stacja7

Wracają w Alpy szukać zaginionego rok temu ks. Grzywocza

Grupa ratowników z Opolskiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej, ta sama, która rok temu poszukiwała zaginionego ks. Krzysztofa Grzywocza, wraca w Alpy na ponowne poszukiwania kapłana. "Wracamy po jednego z nas, Polaka" napisali w wydarzeniu na Facebooku.

Polub nas na Facebooku!

Wyprawa ruszy 20 lipca. Ratownicy podkreślają, że to ich własna inicjatywa, wykonywana w czasie wolnym i na własny koszt. “Jesteśmy wolontariuszami, nasze działania wykonujemy w czasie wolnym, nie pobierając wynagrodzenia, na wyjazd zbieraliśmy pieniądze przez rok czasu, prowadząc szkolenia ludzi oraz psów. To, że tam jedziemy jest naszą decyzją, indywidualną każdego z nas, ciągle nie zamkniętym rozdziałem naszego życia. Nikt nas tam nie wysyła, nie prosi… to drzemie w nas, w środku – w naszych sercach, jedziemy po to aby odnaleźć Polaka” – napisali w wydarzeniu na Facebooku, za pomocą którego będą relacjonować swoją wyprawę.

Tym razem będą szukać zaginionego księdza w innym miejscu, niż rok temu, bo po włoskiej stronie szczytu Bortelhorn, na który kapłan się wyprawił. Poprzednia akcja poszukiwawcza skupiła się na szwajcarskiej stronie, łatwiejszej turystycznie. Strona włoska, jak podkreślają ratownicy, wymagała umiejętności wspinaczkowych. 

Akcja potrwa tydzień. Jeśli nie przyniesie rezultatu, ratownicy już zapowiedzieli, że będą ją ponawiać do skutku.

Ks. Krzysztof Grzywocz zaginął w Alpach Szwajcarskich 17 sierpnia 2017 r. Tego dnia odprawił poranną Mszę św. w miejscowości Betten i po zakończeniu liturgii wyjechał w nieznanym kierunku swoim autem. Później okazało się, że w schronisku, na którego parkingu zaparkował auto zostawił wiadomość, że wróci o 17. Oficjalna akcja poszukiwawcza rozpoczęła się już następnego dnia, zakończyła 23 sierpnia. Kilka tygodni później wznowili ją ratownicy z OGPR. Ks. Krzysztof Grzywocz był cenionym rekolekcjonistą, kierownikiem duchowym, terapeutą i autorem. 

ad/Stacja7

Dlaczego Anglicy mówią „God bless you” gdy ktoś kichnie?

Podczas gdy Polacy, Włosi czy Niemcy życzą kichającemu zdrowia, mieszkańcy USA czy Wielkiej Brytanii - wierzący lub nie - błogosławieństwa Bożego. Geneza tego zwyczaju jest związana z postacią papieża Grzegorza Wielkiego.

Polub nas na Facebooku!

Pierwsza teoria nawiązuje do czasów, gdy w Rzymie panowała epidemia dżumy. Jednym z objawów tej choroby był kaszel i kichanie. Papież Grzegorz Wielki miał ponoć wtedy zasugerować mówienie „niech Cię Bóg błogosławi” po tym jak ktoś kichnął, aby uchronić tę osobę od śmierci.

U początków tego powiedzenia mogły też leżeć dawne przesądy. W starożytności sporo osób wierzyło, że dusza ludzka przyjmuje formę powietrza i znajduje się w głowie. Podczas kichania istniało więc duże niebezpieczeństwo, że „ucieknie” ona przez nos. Uniemożliwić to mogło jedynie Boże błogosławieństwo. Z tego też powodu Hiszpanie przywoływali kiedyś przy kichaniu imienia Jezusa (Jesús y un Credo!), co do dziś zostało w zwyczaju niektórych.

Według innego zabobonu, kichanie wyrzucało z człowieka złe duchy, które mogły wstąpić w ciała innych osób. Błogosławieństwo miało uchronić przed działaniem złego zarówno kichającego jak i osoby wokół.

mr/Stacja7