кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Dora. Dziewczyna z Powstania

„Fred” pojękiwał cichutko i pytał się mnie, czy będzie żyć. A ja siedziałam przy nim, trzymałam go za rękę i zapewniałam go, że tak. Że przecież musi dorosnąć i się ze mną ożenić. Mieliśmy przecież naszą umowę…

Anna Herbich
Anna
Herbich
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dora. Dziewczyna z Powstania

Fragment książki Anny Herbich "Dziewczyny z Powstania"

1 sierpnia 1944 roku stawiłam się w samo południe na odprawie na Królewskiej. Umówiliśmy się na piątą. Następnie rozjechaliśmy się do domów, żeby się przebrać. Ja miałam jeszcze wziąć torbę sanitarną. Byłam ubrana w letnią sukienkę w kwiatki, przecież nie mogłam tak iść do boju. Wsiadłam więc do tramwaju, jechałam Miodową i już przed wiaduktem tramwaj nagle się zatrzymał. Niemcy kazali wszystkim wysiadać. Przepuścili tylko kobiety i dzieci. Już się zaczęło…

To było kilka godzin przed godziną „W”. Z magazynu na ulicy Suzina nasi chłopcy wynosili broń. Weszli na ulicę Słowackiego z worami pełnymi amunicji, napotkali patrol niemiecki i wynikła z tego przypadkowa strzelanina. W efekcie całe miasto dowiedziało się, że przystępujemy do akcji.

Tymczasem mnie jakoś udało się przedostać do domu, przebrałam się, chwyciłam w biegu torbę, już chciałam wyjść… ale nie mogłam się ruszyć! Wokół domu pełno Niemców, ewakuowali szpital. W ogóle Niemcy patrolowali dzielnicę jak wściekli, wielu osobom, podobnie jak mnie, pierwszego dnia nie udało się wyjść z domu.

W pewnym momencie słyszę łomot do drzwi, otwieram i widzę stojącego w progu Niemca z wycelowanym we mnie pistoletem maszynowym.

– Jeżeli ktoś się stąd ruszy, to wszystkich zaraz rozwalę – krzyczał.

Dosłownie umierałyśmy ze strachu, Irena najbardziej z nas wszystkich. Piotrek pobiegł na strych, zresztą on był zawsze z nas wszystkich najbardziej opanowany. Przeszedł przecież przez piekło getta, miał już za sobą „dobrą” szkołę.

Drugiego dnia Powstania pobliska Poniatówka została zajęta przez naszych chłopców. Porucznik „Żytomirski”, przedwojenny zawodowy wojskowy, objął dowództwo nad gmachem. Od razu tam pobiegłam i zameldowałam się, prosząc o przydział. W ten sposób znalazłam się w Zgrupowaniu „Żywiciel”. Włożyłam na ramię opaskę. Byłam powstańcem, rozpierała mnie duma.

Moim pierwszym zadaniem była pomoc w zorganizowaniu na nowo pobliskiego szpitala. Na szczęście Niemcy zostawili w nim absolutnie wszystko. Łóżka, materace, pościel, lekarstwa, środki dezynfekcyjne. Uciekali w pośpiechu. Jedynym problemem była jeżdżąca po Żoliborzu pancerka, która ciągle ostrzeliwała nasz gmach. Długo tam nie wytrzymaliśmy, musieliśmy się wynieść i wszystko przenieść.

Miałam do dyspozycji gońca, chłopca o pseudonimie „Fred”. Wyglądał na jedenaście, może dwanaście lat. Mały chłopaczek, typowy zawadiaka z Marymontu. Powiedział, że jeśli będzie trzeba, to on meldunek zaniesie wszędzie. Zna bowiem wszystkie okoliczne ogródki, zakamarki i bramy jak własną kieszeń. Był niesamowicie zwinny. Posyłaliśmy go więc z rozkazami. Gdy wracał, zawsze przynosił mi a to pomidora, a to jabłko, a to gruszkę zerwaną z jakiegoś sadu czy ogródka.

 – „Dora”, jak się skończy wojna, a ja dorosnę, to się z tobą ożenię – powtarzał przy każdej okazji.

A ja śmiałam się i oczywiście mu przytakiwałam. Niestety, moim pierwszym rannym był właśnie ten chłopiec – „Fred”. Gdy dowiedziałam się, że go trafili, natychmiast do niego pobiegłam. Po drodze zatrzymał mnie lekarz:

– Tu nie ma czego zbierać – powiedział. – Wszystko ma na wierzchu, krew leje się z niego wiadrami. Cud, że w ogóle jest jeszcze przytomny.

„Fred” pojękiwał cichutko i pytał się mnie, czy będzie żyć. A ja siedziałam przy nim, trzymałam go za rękę i zapewniałam go, że tak. Że przecież musi dorosnąć i się ze mną ożenić. Mieliśmy przecież naszą umowę. Zapewniałam go, że już szykują dla niego stół na Sali operacyjnej. A przecież wiedziałam, że żadna operacja tu nic nie pomoże. Byłam cała we krwi. Tak się z niego lało, że krew przesączała się przez materac na podłogę. Głaskałam go po główce. Łzy płynęły mi ciurkiem, ale on już tego nie widział.

Dora. Dziewczyna z Powstania


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Anna Herbich

Anna Herbich

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Herbich
Anna
Herbich
zobacz artykuly tego autora >

Zabito 2 księży w Nigerii i 1 na Wybrzeżu Kości Słoniowej

Czarny dzień dla Kościoła w Afryce: w Nigerii zabito dziś dwóch księży, zaś na Wybrzeżu Kości Słoniowej potwierdzono zabójstwo 1 kapłana.

Polub nas na Facebooku!

Ks. Bernardin Brou Aka Daniel został zamordowany wczoraj na drodze między Abengourou i Agnibilékrou. Wikariusz parafii w Koun-Fao wracał samochodem do domu, gdy zatrzymała go jedna z uzbrojonych band, które grasują na Wybrzeżu Kości Słoniowej, by okradać i gwałcić. Duchowny został postrzelony, a gdy napastnicy zorientowali się, że nie miał przy sobie nic wartościowego, strzelili po raz drugi. Przewieziony do szpitala w Agnibilékrou, duchowny zmarł po kilku minutach.

Z kolei dziś rano w diecezji Makurdi w Nigerii zostali zabici dwaj księża: Joseph Gor i Felix Tyolaha, odprawiający poranną Mszę w w parafii Quasi. Najprawdopodobniej sprawcami zabójstwa była banda pasterzy-nomadów z plemienia Fulani, którzy często napadają na mieszkańców i ich własność.

Od początku roku w Afryce zabito już 6 księży, a na całym świecie 14.

Afryka (6)

Ks. Tony Mukomba (Malawi – 18 stycznia)
Ks. Joseph Désiré Angbabata (Republika Środkowoafrykańska – 22 marca)
Ks. Etienne Nsengiunva (Demokratyczna Republika Konga – 8 kwietnia)
Ks. Bernardin Brou Aka Daniel (Wybrzeże Kości Słoniowej – 23 kwietnia)
Ks. Joseph Gor (Nigeria – 24 kwietnia)
Ks. Felix Tyolaha (Nigeria – 24 kwietnia)

Ameryka (6)

Ks. Germain Muñiz García (Meksyk – 5 lutego)
Ks Iván Añorve Jaimes (Meksyk – 5 lutego)
Ks. Dagoberto Noguera (Kolumbia – 10 marca)
Ks. Walter Osmir Vásquez Jiménez (Salwador – 29 marca)
Ks. Rubén Alcántara Díaz (Meksyk – 18 kwietnia)
Ks. Juan Miguel Contreras García (Meksyk – 20 kwietnia)

Azja (1)

Ks. Xavier Thelakkat (Indie – 1 marca)

Europa (1)

Ks. Alain-Florent Gandoulou (Niemcy – 22 lutego)

Ponadto w Republice Środkowoafrykańskiej znaleziono 2 marca zwłoki ks. Florenta Mbulanthie Tulantshiedi (znanego też jako Florent Tula), a chociaż na jego ciele stwierdzono ślady tortur, nie uznano go za ofiarę zabójstwa.

Natomiast 20 marca utonął w Oceanie Indyjskim u wybrzeży Tanzanii polski misjonarz, niespełna 35-letni o. Adam Bartkowicz ze Zgromadzenia Misji Afrykańskich.

KAI/awo

Ucz się, módl i ufaj

Nie gwarantujemy zdawalności, gwarantujemy modlitwę – tak otoczonych przez siebie modlitwą maturzystów ostrzegają ojcowie pijarzy z Krakowa po raz szósty w tym roku organizujący akcję Duchowej Adopcji Maturzysty. Nie dostali jednak jeszcze „reklamacji” czy skarg, że ich modlitwa nie pomogła.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

„Wypełnij formularz, a potem ucz się, módl i ufaj!” – tak ojcowie pijarzy zachęcają maturzystów do przysyłania im swoich imion z prośbą o modlitwę w okresie matur. Strona www.maturzysci.pijarzy.pl działa już szósty rok i ciągle nie brakuje tych, którzy poprzez nią proszą ojców o modlitwę.

Koordynujący akcję o. Tomasz Abramowicz opowiada, że początkowo akcja miała charakter lokalny: chcieli zaoferować uczniom prowadzonych przez pijarów szkół pomoc modlitewną w czasie tych ważnych egzaminów. – Cieszyło się to jednak takim wzięciem, taką popularnością, że postanowiliśmy naszą modlitwę zaoferować maturzystom z całej Polski, niezależnie od tego, czy są wierzący, czy nie – mówi o. Tomasz.

Najwięcej próśb od niewierzących

Akcja rzeczywiście chwyciła. W rekordowym pod względem liczby zgłoszeń roku 2014 swoją prośbę o modlitwę w okresie matur zgłosiło pijarom aż 5947 maturzystów! W tym roku są to „dopiero” 774 osoby, ale akcja ciągle trwa. Co ciekawe, ojcowie zaobserwowali, że największą popularnością cieszy się ona u młodych ludzi oddalonych od Pana Boga. – Wygląda na to, że dla nich szczególnie ważne jest, że ktoś o nich pamięta w tym czasie. Może nie mają nikogo w rodzinie, do kogo mogą się o modlitwę zwrócić? Może łatwiej im poprosić o to kogoś obcego? Widać, że mają głód Boga – mówi pijar.

Ojcowie zaobserwowali również, że wielu z tych, którzy wysłali im swoją prośbę o modlitwę zgłasza potrzebę kontaktu face-to-face. Dlatego też, oprócz tekstów modlitw i zapewnienia o swoim wsparciu, pijarzy wysyłają maturzystom kontakt do siebie, a po egzaminach zapraszają na wspólny wyjazd integracyjny.

Bez reklamacji

Nie brakuje takich, którzy zgłaszają się z podziękowaniem i informacją, że dobrze poszło. „Wielkie Bóg zapłać za Waszą modlitwę!!! Jestem już po wszystkich egzaminach. To było świetne doświadczenie czuć nad sobą skrzydła Waszej modlitwy!” – napisała maturzystka Ewa. Z kolei Adam donosił: „tak poniosło mnie na wypracowaniu, że prawie zabrakłoby mi kartek! Dużą radość czułem i spokój. Trzeba tylko zaufać i powiedzieć, że ja sam nie dam rady. Dlatego proszę Cię o pomoc Panie. Dziele się tak, może kiedyś się tam gdzieś braciom przyda to moje świadectwo, aby pokazać, że Bóg to nie bajka, tylko realia !:)”. Agnieszka dziękując pisała: “Świadomość, że tyle ludzi modli się za mnie, gdy piszę matury dawała mi dużo wewnętrznego pokoju. BÓG ZAPŁAĆ.”

Choć ojcowie nie dostali jeszcze żadnej “reklamacji”, czy skargi, że coś poszło nie tak pomimo ich modlitwy, przyznają, że nieliczni wracają z prośbą o ponowną modlitwę na przykład przy okazji egzaminów poprawkowych. – We wszystkich naszych kontaktach podkreślamy jednak, że nie gwarantujemy zdawalności, ale modlitwę. Nikt z naszych podopiecznych nie podchodził jeszcze do tego “magicznie” – podkreśla o. Tomasz.

Skutki uboczne

Istnieje również jeszcze inny owoc modlitw ojców pijarów: powołania. – Na 20-30 chłopaków, z których modliliśmy się w czasie matur już kilku napisało do nas, że poszli do seminariów duchownych. Być może akurat w ich przypadku rozwój duchowy poszedł w tę stronę – zauważa o. Tomasz Abramowicz.

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

A po maturze chodziliśmy na kremówki

10 przesłań Jana Pawła II. Kierunki i droga doskonała dla maturzystów

Polub nas na Facebooku!

– 1 –

Drogie dziewczęta i chłopcy: wzrastajcie jako osoby, rozwijajcie talenty właściwe dla ciała i dla duszy, wzrastajcie jako chrześcijanie w dążeniu do świętości; wzrastajcie jako świadkowie Chrystusa, który jest “światłością świata”.

 

– 2 – 

Drodzy młodzi przyjaciele, “otrzymaliście ducha przybrania za synów”. Nie zmarnujcie tego wspaniałego dziedzictwa! Bądźcie wymagający wobec otaczającego was świata, ale przede wszystkim wymagajcie od siebie samych. Jesteście synami Bożymi: bądźcie z tego dumni!

 

– 3 – 

Nie popadajcie w przeciętność, nie ulegajcie dyktatom zmieniającej się mody, która narzuca styl życia niezgodny z chrześcijańskimi ideałami, nie pozwólcie się mamić złudzeniom konsumizmu. Chrystus wzywa was do rzeczy wielkich. Nie sprawcie Mu zawodu, bo w ten sposób wy sami spotkalibyście się z zawodem.

 

– 4 – 

Wciąż to wszystko mówię i wydaje mi się, że jesteśmy zamknięci obrzeżem tych drzew, a tymczasem gdzie tam… My widzimy dalej, a dalej się dopiero zaczyna to najciekawsze, tam głęboko…

 

– 5 –

Trzeba umieć używać swojej wolności, wybierając to, co jest dobrem prawdziwym. Nie dajcie się zniewalać! Nie dajcie się zniewolić, nie dajcie się skusić pseu-dowartościami, półprawdami, urokiem miraży, od których później będziecie się odwracać z rozczarowaniem, poranieni, a może nawet ze złamanym życiem (…)

 

 

– 6 –

Nikt nie może uchylić się od obowiązku codziennego poszukiwania drogi, na której Bóg sam wychodzi mu na spotkanie. Drodzy przyjaciele, zastanawiajcie się poważnie nad waszym powołaniem i bądźcie gotowi odpowiedzieć Bogu, który was wzywa, byście zajęli miejsce przygotowane od wieków dla was.

 

– 7 –

Wybierzcie sobie osobę kompetentną i mającą aprobatę Kościoła, która będzie umiała was słuchać i towarzyszyć wam na drodze życia, dzielić z wami trudne decyzje i chwile radości. Kierownik duchowy pomoże wam rozeznawać natchnienia Ducha Świętego i postępować naprzód drogą wolności. Tę wolność trzeba zdobywać pośród duchowych zmagań oraz konsekwentnie i wytrwale realizować.

 

– 8 –

Zażyłość z Bogiem, jeśli jest autentyczna, każe myśleć, wybierać i działać tak jak myślał, wybierał i działał sam Chrystus oraz oddać Mu się do dyspozycji, aby kontynuować Jego zbawcze dzieło.

 

– 9 – 

Życie duchowe, które tworzy więź między człowiekiem a miłością Bożą i kształtuje w chrześcijaninie wizerunek Jezusa, może stać się lekarstwem na chorobę naszej epoki, nadmiernie rozwiniętej pod względem racjonalno-technicznym, a nie dość wrażliwej na człowieka, na jego oczekiwania i na jego tajemnicę.

 

– 10 –

Trzeba pilnie odbudować świat życia wewnętrznego, inspirowanego i podtrzymywanego przez Ducha Świętego, karmionego modlitwą i skierowanego ku działaniu. To życie wewnętrzne musi być wystarczająco silne, aby mogło przetrwać różnorakie sytuacje, w których trzeba dochować wierności określonej wizji, a nie ulec presji otoczenia.

 

 – // –

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować. Wreszcie, jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte. Utrzymać i obronić, w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych.

 

Zobacz przemówienie Jana Pawła II – Westerplatte, rok 1987

 

Katedra Notre-Dame wymaga remontu

Słynna katedra Notre-Dame (Najświętszej Maryi Panny) w Paryżu wymaga pilnego remontu. W najbliższych latach będzie on wymagał nakładów finansowych rzędu 60 mln euro (250 mln zł).

Polub nas na Facebooku!

Licząca ponad 850 lat świątynia, choć z zewnątrz wygląda majestatycznie, zmaga się z erozją kamieni, z których została zbudowana. Z powodu tych nadżerek niektóre figury utraciły swój pierwotny kształt. Jeszcze groźniejsze jest to, że łuki podtrzymujące sklepienie są coraz bardzie osłabione pod jego ciężarem, a niektóre mury zaczynają pękać.

Opracowano więc plan prac renowacyjnych, rozłożony na dziesięć lat. Najpierw trzeba będzie zająć się iglicą, której struktura się utlenia. Jej renowacja będzie robiona po raz pierwszy od 1935 r. Pochłonie to 11 mln euro. Do tego trzeba dodać 30 mln za naprawę gargulców i pinakli. W sumie renowacja pochłonie 60 mln euro.

Ponieważ – zgodnie z ustawą z 1905 r. – katedra należy do państwa, a Kościół jest jedynie jej użytkownikiem, władze zapewnią dwie trzecie potrzebnej sumy. Kościół musi ze swej strony dołożyć 20 mln euro. Wyklucza jednak wprowadzenie biletów wstępu dla turystów, pragnących zwiedzić świątynię. Aby zdobyć niezbędne fundusze, zwrócił się do sponsorów w Stanach Zjednoczonych, co okazało się dobrym posunięciem, gdyż do remontu iglicy brakuje już tylko 5 mln euro.

KAI/ad

Matura. Oddaj ją Bogu

Prawdą jest, że po maturze człowiek staje przed ważnymi wyborami dotyczącymi życiowej drogi. Warto jednak uświadomić sobie, że nie są to decyzje nieodwołalne ani wybory, których nie dałoby się zmienić.

Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Człowiek jest tak skonstruowany, że potrzebuje momentów granicznych, chwil przełomu, pewnych symbolicznych wydarzeń. Stąd nawet w najbardziej prymitywnych plemionach znane były rytuały inicjacji, a po nich kolejne stopnie wtajemniczenia. Również w religiach ważnymi elementami budującymi tożsamość są określone ryty. W naturalny sposób egzamin maturalny wpisuje się w edukacyjny system rytuałów. Jest to klamra zamykająca czas zdobywania wiedzy szkolnej, czas poznawania świata jako uczeń czy uczennica, siedząc w szkolnej ławie, słysząc co czterdzieści pięć minut dzwonek zwiastujący oczekiwaną przerwę.

 

To już jest koniec, nie ma już nic?

Pamiętam swój pierwszy dzwonek, usłyszany w podstawówce, w dniu pasowania na uczennicę. Pamiętam też dzwonek ostatni i szklące się oczy ze wzruszenia, że to już koniec. Gdzieś pod skórą kryje się wspomnienie lęku, który mi wtedy towarzyszył. W głowie kłębiło się mnóstwo pytań: „Co dalej?”, „Jakie studia?”, „Jak żyć?”. Życie po maturze wydawało się dość przerażające i nieznane. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej przyjemna i nie tak przejmująca jak strach, który czuć było wtedy w każdym oddechu.  Mimo tego, że nigdy więcej żaden szkolny dzwonek nie brzmiał już tak samo, ponieważ nigdy więcej nie stałam się uczennicą, to świat się nie skończył. Zostałam studentką, później doktorantką, ale uczennicą już nie, choć przecież nie przestałam się uczyć. Nadal zostałam w relacji – mistrz – uczeń. Po maturze jednak w zupełnie inny sposób. Pewien etap się skończył, ale życie nie znosi próżni. Momentalnie rozpoczął się więc etap kolejny. Może to stanie się jakąś ulgą i pocieszeniem dla zestresowanych maturzystów. Jakkolwiek w danej chwili wydaje się to niemożliwe i niepojęte, to ten egzamin jest tylko (i aż) jednym z wielu rozdziałów w życiu. Po nim, za rogiem rozpoczyna się nowe-stare.

 

Zmienia się wszystko – nie zmienia się nic

Prawdą jest, że po maturze człowiek staje przed ważnymi wyborami dotyczącymi życiowej drogi. Warto jednak uświadomić sobie, że nie są to decyzje nieodwołalne ani wybory, których nie dałoby się zmienić. Dorosłość, dojrzałość i odpowiedzialność nie kształtują się znienacka, za pomocą kilku testów, pytań i egzaminów. Do tych kilku majowych dni przygotowania trwały od lat. Dlatego, nie umniejszając roli i wagi matury, nie należy jej też wynosić i wyolbrzymiać, tak jakby od jej wyników zależała przyszłość albo szczęście lub jego brak. W Piśmie Świętym najczęściej powtarzaną frazą są zdania dodające odwagi, otuchy i wzywające do nie lękania się. Jezus jest tym, który przynosi pokój. A diabeł tym, który chce wzbudzać strach. Strach przed jutrem, przed Bogiem, przed ludźmi. Chrześcijanin każdego dnia jest zaproszony do tego, by powierzać swoje życie Bogu. Jezus mówił, żeby nie troszczyć się zbytnio o to, co ma być, o to co się będzie jadło, piło. Dość ma dzień swojej biedy. A każdy włos na naszej głowie jest policzony. Innymi słowy Bóg jest tym, który zna nasze potrzeby, zna pragnienia naszego serca. I z całym przekonaniem można stwierdzić, że Bóg chce je wszystkie zaspokoić. Czasem jednak dzieje się to w inny sposób niż sami zaplanujemy. Dlatego – w kontekście matury – niezależnie od jej wyników warto oddać tę sprawę Bogu. Pytać Jego o to, jaki ma plan na moje życie. Pytać o Jego wolę.

 

Egzamin z życia

Każdego dnia mamy niezliczoną liczbę okazji, by odkrywać zamysł Boga na nasze życie.  Możemy badać, do czego nas powołuje. Czasem wydaje się, że powołania dotyczą tylko osób konsekrowanych, księży i małżonków. Tymczasem Bóg każdego dnia jest gotowy objawiać swoje zamiary względem nas. Być może wierność zasadom, wytrwałość w trzymaniu się wartości, odwaga w dawaniu świadectwa, cierpliwość na modlitwie, przebaczenie, systematyczna nauka i wiele innych to wyzwania godne dojrzałego człowieka.To od nas zależy, czy słuchamy Jego głosu, czy szukamy tej woli, czy sprawdzamy, czy nasze życie się Jemu podoba. Może się okazać, że w tej szarej, niepozornej codzienności zdajemy najważniejsze egzaminy z życia, że to wyzwania monotonii są prawdziwą maturą. Być może wierność zasadom, wytrwałość w trzymaniu się wartości, odwaga w dawaniu świadectwa, cierpliwość na modlitwie, przebaczenie, systematyczna nauka i wiele innych to wyzwania godne dojrzałego człowieka. Może się okazać, że dzięki powszedniej pracy, z pozoru niewidocznej, ten edukacyjny egzamin okaże się tylko symbolicznym domknięciem etapu, po którym płynnie nastąpi kolejny. A to co jest naprawdę ważne rozgrywa się między mną a drugim człowiekiem. Między mną a tym najmniejszym, w którym każdego dnia mogę spotykać Jezusa. Wobec tak postawionej perspektywy tych kilka dni egzaminów to naprawdę bułka z masłem.

Agata Rujner

Agata Rujner

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >

Playlista “Niebiański chill przed maturą”

Muzyka idealna do nauki to taka, która pozwoli Ci się skupić na tym, co najważniejsze!

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tematowi muzyki sprzyjąjącej nauce poświęcono wiele badań naukowych. W przypadku większości wyniki są spójne – słuchanie muzyki poprawia koncentrację tylko jeśli muzyka ta nie zawiera słów. Dlatego na naszej playliście znajdują się tylko utwory instrumentalne, bazujące w znacznej mierze na dźwiękach pianina.

Przy tworzeniu playlisty “Niebiański chill przed maturą” postanowiliśmy jednak pójść krok dalej i zebrać w jednym miejscu nie tylko utwory spokojne, ale również wartościowe w swoim przesłaniu. I tak przygotowaliśmy zbiór kilkudziesięciu religijnych utworów instrumentalnych – ucztę dla ucha i dla ducha.

Wśród kolejnych tytułów wielu słuchaczy na pewno rozpozna znane piosenki uwielbieniowe – choćby “Bless the Lord, oh my soul” czy “Oceans”. Kto wie, być może nauka przy tych dźwiękach stanie się pełną nadziei modlitwą zawierzenia.

Życzymy miłego słuchania i powodzenia na maturach!

 

PLAYLISTA “NIEBIAŃSKI CHILL PRZED MATURĄ”
DO POSŁUCHANIA NA SPOTIFY

(aby playlista znalazła się na Twoim koncie, po kliknięciu w obrazek i zalogowaniu, wybierz opcję “Obserwuj”. Następnie playlista powinna być już widoczna w Twojej aplikacji na stałe)

 

 


stacja7/ot

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Kościół jest jak rower: bez ruchu upada

Równowaga Kościoła przypomina równowagę na rowerze: jest zdecydowana i dobra, gdy rower jest w ruchu; jeśli staniesz, upadasz - powiedział we wtorek 24 kwietnia papież Franciszek podczas porannej Mszy św. w Domu św. Marty.

Polub nas na Facebooku!

Franciszek zauważył, że w czytanym dzisiaj fragmencie Ewangelii (J 10,22-30) wyraźnie ukazano zamknięcie uczonych w Prawie, postawy, która staje się następnie „surowością”. Idzie o ludzi zdolnych jednie do postawienie siebie w centrum, obojętnych na działanie Ducha Świętego i niewrażliwych na nowości. Papież podkreślił w szczególności ich całkowitą niezdolność do „rozpoznawania znaków czasu”, zniewolenia słowami i ideami.

„Powracają do tego samego pytania, nie są w stanie wydostać się z tego zamkniętego świata, są więźniami idei. Otrzymali prawo, które było życiem, ale je „przedestylowali”, zamienili w ideologię, i nieustannie się kręcąc wokół siebie nie są w stanie wyjść, a każda nowości stanowi dla nich zagrożenie” – zauważył Ojciec Święty.

Franciszek wskazał, że dzieci Boże powinny umieść w centrum Ducha Świętego, tak jak to czynili uczniowie ukazani w pierwszym dzisiejszym czytaniu (Dz 11,19-26). Są oni zdolni, by uczyć się nowego i siać Słowo Boże także poza zwykłym schematem „zawsze tak się czyniło”. Byli ulegli Duchowi Świętemu, aby uczynić coś, co było czymś więcej niż rewolucją, głęboką zmianą, a w centrum było nie prawo, lecz Duch Święty.

„A Kościół był Kościołem w ruchu, Kościołem, który wykraczał poza swoje ograniczenia. Nie był zamkniętą grupą wybranych, lecz Kościołem misyjnym: w istocie, że tak powiem, równowaga Kościoła polega właśnie na mobilności, na wierności Duchowi Świętemu. Ktoś powiedział, że równowaga Kościoła przypomina równowagę na rowerze: jest zdecydowana i dobra, gdy rower jest w ruchu; jeśli staniesz, upadasz” – powiedział papież.

Ojciec Święty zauważył, że człowiek może wobec natchnień Ducha Świętego zamknąć się lub otworzyć. Właśnie otwartość właściwa jest uczniom, apostołom: początkowy opór jest nie tylko ludzki, lecz jest też gwarancją, że nie dadzą się oni oszukać byle czym, a następnie przez modlitwę i rozeznanie odnajdują drogę.

„Zawsze będą opory wobec Ducha Świętego, zawsze, aż do końca świata. Niech Pan da nam łaskę, abyśmy umieli stawić opór temu, czemu musimy się oprzeć, temu, co pochodzi od Złego, który odbiera nam naszą wolność i umieli otworzyć się na nowości, ale tylko te, które pochodzą od Boga, z mocą Ducha Świętego i niech da nam łaskę rozeznania znaków czasu, aby podjąć decyzje, które musimy podjąć w tym momencie” – stwierdził na zakończenie swej homilii Franciszek.

KAI/ad

Trwa batalia o życie Alfiego Evansa

Dwulatek z Liverpoolu Alfie Evans, cierpiący na niezidentyfikowaną chorobę mózgu, został wczoraj o 21:17 odłączony od respiratora i przeżył noc oddychając samodzielnie. Dziś nad ranem ponownie otrzymał maskę tlenową, ale nadal nie jest podłączony do respiratora.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

AKTUALIZACJA: W sprawie Alfiego na 15:30 we wtorek zwołano nadzwyczajne posiedzenie Sądu Najwyższego, które ma zdecydować o dalszych krokach wobec chłopca.

W nocy rodzice chłopca napisali na Facebooku, że o 21:17 odłączono ich syna od respiratora. Nad ranem donieśli, że całą noc oddychał samodzielnie, choć z trudnością, więc lekarze zdecydowali się na ponowne podanie mu tlenu oraz wody i składników odżywczych.

Prawnicy wspólnie z dyplomatami mają zdecydować, czy zabranie dziś chłopca do Rzymu będzie legalne wobec zakazujących tego ostatnich wyroków sądu. Doktor Mariella Enoc, dyrektor szpitala Dzieciątka Jezus w Rzymie mówiła dziś na antenie Radia Milan, że chłopiec ma od rana maskę tlenową, która jednak będzie musiała być usunięta. – Lekarze naszego szpitala są w gotowości, w każdej chwili możemy zająć się transportem Alfiego do Rzymu. Wszystko zależy od uzgodnień ministra Pinottiego oraz ambasadora – powiedziała dr Enoc. Dodała, że liczy się obecnie każda minuta, ponieważ nie wiadomo, jak długo chłopiec będzie w stanie walczyć o życie samodzielnie, “skoro od miesięcy był stale podłączony do maszyn”.

O pomoc chłopcu kolejny raz zaapelował na Twitterze papież Franciszek, zaś rząd Włoch nadał mu wczoraj włoskie obywatelstwo, by chłopiec mógł być przewieziony i leczony w tym kraju.

Kto ma prawo żyć?

W poniedziałek 23 kwietnia brytyjskie media żyły historią dwóch chłopców: nowonarodzonym synkiem księżnej Kate oraz dwuletnim Alfiem Evansem z Liverpoolu, który o 14 lokalnego czasu miał być odłączony od respiratora, zgodnie z wyrokiem sądu i postanowieniem lekarzy, jednak wbrew woli rodziców. Wielu komentatorów w mediach społecznościowych zestawiało nawet obie historie pytając: czemu ten ma prawo żyć, a tamten już nie? Sprawa rozgrzewała wielkie emocje, a ich eskalacja miała miejsce pod szpitalem, w którym leży mały Alfie.

Tuż przed wykonaniem “wyroku” – jak owo odłączenie nazywają walczący o życie Alfiego – nastąpił jednak zwrot w sprawie. Pojawiła się informacja, że administracja Włoch nadała Alfiemu Evansowi włoskie obywatelstwo, co komplikuje możliwość egzekucji postanowienia brytyjskiego sądu. Do szpitala Adler Hey, w którym chłopiec przebywa, wraz z tą nowiną przybyli również lekarze szpitala Dzieciątka Jezus w Rzymie, którzy chcą przejąć opiekę nad chłopcem. Mieli wspólnie z brytyjskimi lekarzami omówić od strony medycznej ten przypadek. Inni sugerowali, że być może uda im się skłonić ich do zgody na przewiezienie chłopca do Rzymu.

Działania papieża Franciszka

Wieczorem do sprawy odniósł się ponownie papież Franciszek pisząc na Twitterze: “Poruszony modlitwami i ogromną solidarnością wokół małego Alfiego Evansa, ponawiam apel o wysłuchanie cierpienia jego rodziców i współpracę przy ich wysiłkach zmierzających do znalezienia nowych form terapii chłopca”. Jak ujawnił wczoraj włoski dziennik “Avvenire” papież kilkakrotnie w ostatnich dniach telefonował prywatnie do różnych osób w Wielkiej Brytanii zaangażowanych w tę sprawę. Sami rodzice Alfiego pisali również osobiste listy do królowej Elżbiety, która jako jedyna mogłaby podważyć wyroki kolejnych brytyjskich sądów nadające lekarzom prawo decydowania o losie chłopczyka.

Anna Druś, Stacja7

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Różaniec do granic w Wielkiej Brytanii

Brytyjscy katolicy zainspirowali się przykładem Polski i Irlandii - również będą modlić się na Różańcu stojąc wzdłuż brytyjskiej linii brzegowej. Akcja odbędzie się w 50. rocznicę legalizacji aborcji w tym kraju a intencją modlących się będzie odnowa wiary i poszanowanie życia w ich ojczyźnie.

Polub nas na Facebooku!

Udział w modlitwie już zadeklarowało ponad 10 tys. osób i zdaniem organizatorów ta liczba stale rośnie. W niedzielę 29 kwietnia uczestnicy ustawią się wzdłuż linii brzegowej Anglii, Szkocji i Walii, jak i na rozlicznych mniejszych wyspach. Już wyznaczono 247 miejsc zbiórki wiernych. Pomysłodawcy nawiązują do “Różańca do granic”, który odbył się m.in. w Polsce.

“Niedawno wierni z Polski i Irlandii odpowiedzieli na to, co odczuwają jako poruszenie Ducha Świętego, aby zgromadzić się na granicach swoich państw i modlić do Jezusa o odnowę wiary i poszanowanie dla ludzkiego życia, przez potężne wstawiennictwo Matki Bożej Różańcowej” – piszą organizatorzy na stronie poświęconej akcji.

Swoje błogosławieństwo dla akcji przesłał papież Franciszek. Przedsięwzięcie otrzymało także ogromną aprobatę ze strony brytyjskiej hierarchii. Poparł je prymas Anglii i Walii, kard. Vincent Nichols, a co najmniej dziewięciu biskupów weźmie w nim bezpośredni udział. Wydarzenie to zostało zaplanowane w 50. rocznicę legalizacji aborcji w tym kraju. Tzw. “Abortion Act”, przegłosowany w brytyjskim parlamencie w październiku 1967 r. wszedł w życie dokładnie 27 kwietnia 1968 r.

KAI, ad

Sprawa Pakistanki Asi Bibi wkrótce będzie rozstrzygnięta

Prezes Pakistańskiego Sądu Najwyższego będzie sędzią w sprawie skazanej na śmierć chrześcijanki Asi Bibi. To najlepsze z możliwych rozwiązań - uważa jej adwokat.

Polub nas na Facebooku!

Prezes Pakistańskiego Sądu Najwyższego Mian Saquib Nisar ogłosił, że w przyszłym tygodniu zostanie podana data rozprawy apelacyjnej Asi Bibi, chrześcijanki przebywającej w więzieniu od 2009 r. i skazanej na śmierć za rzekome bluźnierstwo przeciw Mahometowi. Sprawę poprowadzi osobiście prezes sądu.

„Jesteśmy szczęśliwi, że to właśnie on się tym zajmie” – skomentował tę informację adwokat Asi Bibi. Saiful Malook dodał, że jest to gwarancja przejrzystości, sprawiedliwości i praworządności.

Dyrektor fundacji, która pomaga rodzinie Asi Bibi na wieść o tym stwierdził, że jest ona w najlepszych rękach. Prosił jednocześnie wierzących na całym świecie o modlitwę w tej intencji. „Kalwaria Asi powinna się więc powoli kończyć, o ile taka będzie wola Boga” – dodał Joseph Nadeem.

Tymczasem w Pakistanie nie ustają ataki przemocy wymierzone w chrześcijan. Dominikanin James Channan, odpowiedzialny za Peace Center (Ośrodek Pokoju) w Lahaurze powiedział, że chrześcijanie żyją tam w bardzo ciężkiej atmosferze, w strachu potęgowanym przez terrorystów niszczących pokój. „Domagamy się sprawiedliwości dla ofiar oraz bezpieczeństwa dla biednych i bezbronnych chrześcijan, a także rekompensat dla rodzin dotkniętych prześladowaniami” – powiedział o. Channan.

Asia Bibi jest Pakistanką, katoliczką, żoną Ašiqa Masiha i matką pięciorga dzieci. Od 8 lat żyje w więzieniu z wyrokiem sądu skazującym ją na śmierć za bluźnierstwo przeciw islamowi.
W czerwcu 2009 r. podczas pracy w polu napiła się wody ze znajdującej się na polu studni, przez co towarzyszące jej muzułmanki uznały tę wodę za nieczystą. Miały namawiać ją do przejścia na islam, by znów mogły korzystać ze studni, na co Asia miała im wówczas odpowiedzieć: “Jezus Chrystus umarł za moje grzechy i za grzechy świata. A co zrobił Mahomet dla ludzi?”. Za te słowa spotkał ją lincz, została poturbowana, a po kilku dniach islamscy mieszkańcy wioski wymusili na policji jej aresztowanie pod zarzutem bluźnierstwa zgodnie z prawem zawartym w rozdziale 295 C Pakistańskiego Kodeksu Karnego. Pomimo próśb chrześcijan o rezygnację z oskarżenia, urzędnicy podtrzymali swą decyzję, tłumacząc się naciskami ze strony lokalnych przywódców islamskich. Asia Bibi trafiła przed sąd i 7 listopada 2010 roku, po trwającym ponad 16 miesięcy procesie, została jako pierwsza kobieta w Pakistanie skazana na karę śmierci przez powieszenie „za bluźnierstwo przeciw Mahometowi”. Jej rodzina zgłosiła wyrok do kasacji w Sądzie Najwyższym.

KAI/ad

Rekolekcje dla rodziców w żałobie po stracie dziecka

Do środy włącznie rodzice przeżywający żałobę po stracie dziecka mogą zgłosić swój udział w rekolekcjach, które odbędą się 1-3 maja w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Modlitwy, konferencje oraz spotkania z duszpasterzem i psychologiem odbywać się będą pod wspólnym hasłem „Tobie, Panie, zaufałem”.

Polub nas na Facebooku!

W ramach rekolekcji adresowanych do rodziców przeżywających żałobę po śmierci dziecka zaplanowano konferencje duchowe, Liturgię Godzin, Drogę Krzyżową, adorację Najświętszego Sakramentu, Eucharystię i Sakrament Pokuty, a także modlitwę różańcową. Pogrążeni w żałobie rodzice będą modlić się o umocnienie, a zmarłe dzieci zostaną zawierzone Bożemu Miłosierdziu. W zależności od potrzeb grupy podczas rekolekcji będzie możliwość celebracji mszy świętej z formularza na pogrzeb dziecka nieochrzczonego.

W programie przewidziano również warsztaty z psychologiem.

Rekolekcje rozpoczną się 1 maja, w uroczystość św. Józefa, od Koronki do Bożego Miłosierdzia. W czasie Mszy św. z konferencją ojcowie zostaną zawierzeni Opiekunowi Świętej Rodziny. Hasłem dnia są słowa „A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy”. Środa 2 maja przebiegać będzie pod hasłem „Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”. Oprócz nabożeństw, konferencji i rozważań, odbędą się warsztaty z psychologiem, a dzień zakończy adoracja Najświętszego Sakramentu i różaniec z akatystem ku czci Bogurodzicy. Rodzice będą modlić się o umocnienie w żałobie, a matki zostaną zawierzone NMP Matce Miłosierdzia.

Ostatni dzień rekolekcji, w uroczystość NMP Królowej Polski, zmarłe dzieci zostaną zawierzone Bożemu Miłosierdziu. Będzie możliwość przyjęcia szkaplerza św. Dominika Savio, szczególnego opiekuna matek i niemowląt, zwanego „świętym od kołysek”.

Zapisy prowadzone są do 25 kwietnia 2018 r. pod nr tel. 667-837-106.

Rekolekcje poprowadzi ks. Janusz Kościelniak, opiekun Duszpasterstwa Rodziców po Stracie Dziecka przy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Posługę ojca duchownego i spowiednika pełnił będzie ks. Paweł Gałuszka, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Rodzin Kurii Metropolitalnej w Krakowie, a warsztaty psychologiczne poprowadzi dr hab. Urszula Dudziak, prof. KUL.

Organizatorami rekolekcji są Wydział Duszpasterstwa Rodzin Kurii Metropolitalnej w Krakowie, Duszpasterstwo Rodziców po Stracie Dziecka przy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka w Krakowie.

Modlitwa o kanonizację ks. Jerzego w dniu jego imienin

W dniu imienin bł. ks. Jerzego Popiełuszki w warszawskim kościele św. Stanisława Kostki, gdzie był wikariuszem i gdzie znajduje się jego grób, odbędzie się uroczysta Msza św. z modlitwą o jego rychłą kanonizację. Na czas Mszy św. będą wniesione relikwie Błogosławionego

Polub nas na Facebooku!

Eucharystia będzie sprawowana o godz. 18. Bezpośrednio po niej bł. księdza Jerzego wspominać będą członkowie jego rodziny i przyjaciele z Huty Warszawa, którzy przybędą na Eucharystię z pocztem sztandarowym hutniczej “Solidarności”. Uroczystość zakończy się złożeniem wieńców przy grobie kapłana – męczennika.


ksiega-ks-popieluszko-100px

 

 “Księga łask otrzymanych za wstawiennictwem błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki” dostępna w sklepie Stacji7


Dzień imienin kapelana “Solidarności” 23 kwietnia jeszcze za jego życia obchodzony był szczególnie. Plebania parafii św. Stanisława Kostki przyjmowała wielu gości, którzy chcieli wyrazić więź ze swoim duszpasterzem ofiarowując mu kwiaty, podarunki oraz słowa wdzięczności. Po śmierci księdza Jerzego jego imieniny w parafii św. Stanisława Kostki w której posługiwał wciąż obchodzone były w sposób szczególny. Uroczystą Mszę świętą koncelebrowało wielu kapłanów, grób męczennika znajdujący się przy kościele otaczały znicze i wieńce. Na cześć kapelana “Solidarności” organizowano koncerty i wieczory wspomnień.

awo