video-jav.net

Cuda na Moście do Nieba: Syn

Zbudowane przez s. Michaelę Rak z Polski pierwsze na Litwie hospicjum jest na co dzień miejscem wielu cudów. Oto historia jednego z nich.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Do hospicjum im. bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie trafił starszy pacjent w stanie terminalnym. Mimo upływającego czasu, zaawansowanej choroby i wycieńczenia organizmu jego umieranie strasznie się przeciągało. Lekarze nie potrafili wytłumaczyć, dlaczego ten człowiek ciągle żyje. Zwierzyli się z tego problemu siostrze. Ta natychmiast poszła do chorego. Widząc, że pan usiłuje coś powiedzieć, nachyliła się nad nim. Usłyszała tylko jedno słowo: SYN.

– Syn? Jaki syn? Przecież on nie ma żadnego syna? – zastanawiała się chwilę później z innymi opiekunami. Zapytała więc o to rodzinę, która odwiedzała chorego. 

Okazało się, że owszem, umierający pan ma syna, ale pokłócił się z nim wiele lat temu. Od lat nie utrzymują kontaktów. I nie wiadomo, gdzie ów syn przebywa. 

Siostra robi więc śledztwo. Znajduje zagubionego, podobno jest żołnierzem i służy “gdzieś na Wschodzie”.

Nie wiadomo do końca jak to robi, ale siostra jedzie do niego. Odnajduje go na jakimś poligonie, na Ukrainie czy Białorusi. Opowiada mu o ojcu, o jego chorobie, umieraniu i pytaniach “o syna”. Co słyszy w odpowiedzi? 

– Nigdzie z panią nie pojadę!

Potężny mężczyzna jest wzburzony. Kilkakrotnie stanowczo odmawia. W tym momencie również siostra nie wytrzymuje. Nie bacząc na różnicę w budowie ciała, chwyta tego rosłego człowieka za poły munduru i zadaje mu pytanie: “Jakim chcesz być człowiekiem? Takim, który walczy o pokój, czy takim co walczy o wojnę?”

Podziałało. – Dobra, pojadę z panią. 

Siostra zrelacjonuje później: Trzeba było widzieć ich twarze, gdy się wreszcie po tylu latach zobaczyli! Ojciec i syn!

Natychmiast zostawiono ich samych. Po jakimś czasie z pokoju wyszedł zapłakany syn. Ojciec już nie żył. Podobno poszedł do nieba.

***

Historię opowiedział nam Grzegorz Kiciński, współpracownik s. Michaeli, prowadzący Fundację Aniołów Miłosierdzia. Pełny tekst rozmowy z nim znajduje się tutaj>>

O innym cudzie, jaki wydarzył się w tym miejscu, przeczytasz >>tutaj

 

Każdego roku na Litwie z powodu nieuleczalnych chorób umiera ponad 120 dzieci. Do dziś nie ma dla nich odpowiedniego miejsca. Most do Nieba to pierwsze hospicjum dla dzieci na Litwie. Dzięki Fundacji Aniołów Miłosierdzia i dzięki Wam powstanie miejsce, w którym nieuleczalnie chore dzieci będą wstępować na drogę do nieba. Otoczone miłością rodziny i przyjaciół. Chcemy im służyć do końca.

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Cuda na moście do nieba: Narzeczona

Zbudowane przez s. Michaelę Rak z Polski pierwsze na Litwie hospicjum jest na co dzień miejscem wielu cudów. Oto historia jednego z nich.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Do hospicjum s. Michaeli w Wilnie trafiła młoda dziewczyna, umierająca na raka. Towarzyszył jej codziennie zakochany chłopak. Uwagę wszystkich zwrócił fakt, że ten chłopak był przy niej codziennie, rano i wieczorem opiekował się nią, i – codziennie jej się oświadczał.

Okazało się, że zanim dziewczyna dowiedziała się o swojej śmiertelnej chorobie byli zaręczeni, mieli wyznaczoną datę ślubu. Ale gdy spadła na nich ta przerażająca diagnoza, dziewczyna zaręczyny zerwała tłumacząc: “to nie ma sensu, ja za chwilę umrę”.

I tak to trwało. Ona była coraz słabsza, coraz więcej cierpiała, on – nieustannie ją pielęgnował i się jej oświadczał. Aż pewnego dnia z jej pokoju dało się usłyszeć gwałtowne uderzenie pięścią w stół. S. Michaela pobiegła sprawdzić, co się stało. Okazało się, że chłopak stracił cierpliwość do nieustannych odmów i wybuchając krzyknął: ale umrzesz jako moja żona!

Wtedy ta dziewczyna zgodziła się na ślub.

Natychmiast rozpoczęły się pospieszne przygotowania do ceremonii: sukienka, kwiaty, garnitur. Małżeństwo zawierała z narzeczonym na leżąco, bo nie miała już siły wstawać.

Od tego momentu zaczęło się dziać coś niezwykłego: z dnia na dzień młoda żona czuła się jakby lepiej. Najpierw zaczęła sama wstawać, potem znów dawała radę chodzić. Wreszcie po kilku tygodniach było z nią już tak dobrze, że wypisała się z hospicjum. Zapisała się zaś na powtórne badania.

Okazało się, że rak zniknął, że jest zdrowa. Więcej – że wkrótce zostanie mamą!

– Wielka jest moc Bożych sakramentów! – podsumowuje dziś s. Michaela.

***

Historię opowiedział nam Grzegorz Kiciński, współpracownik s. Michaeli, prowadzący Fundację Aniołów Miłosierdzia. Pełny tekst rozmowy z nim znajduje się tutaj>>

O innym cudzie, jaki wydarzył się w tym miejscu, przeczytasz >>tutaj

 

Każdego roku na Litwie z powodu nieuleczalnych chorób umiera ponad 120 dzieci. Do dziś nie ma dla nich odpowiedniego miejsca. Most do Nieba to pierwsze hospicjum dla dzieci na Litwie. Dzięki Fundacji Aniołów Miłosierdzia, dzięki Wam powstanie miejsce, w którym nieuleczalnie chore dzieci będą wstępować na drogę do nieba. Otoczone miłością rodziny i przyjaciół. Chcemy im służyć do końca.

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >