Nasze projekty
Miłosierna Czternastka

Miłosierna 14. Supermoc #4. STOP

A gdyby tak się zatrzymać? Bez przyczyny i bez celu?

Reklama

Kiedy zbliża się czas Adwentu albo Wielkiego Postu, pojawiają się jak grzyby po deszczu hasła, tytuły rekolekcji, posty na Facebooku zachęcające do zwolnienia tempa życia. Ostatnimi czasy, mimo że do kolejnego Adwentu jeszcze wiele miesięcy, zdarzenia w życiu osobistym wymusiły na mnie zwolnienie życia i refleksję, co robię i dlaczego. Dotąd wydawało mi się, że mam przemyślaną motywację swoich działań i że wszystko podporządkowuję określonym i wybranym celom.

Po wybiciu ze znanego rytmu, po nagłym wyjęciu elementu ze znajomej układanki chyba okazało się, że Bóg stał się jednym z dopasowanych klocków. Częścią mojego świata. Czas spędzony z Nim – czasem zaplanowanym, jak wpis do dziennika, porządek w terminarzu. I mogłam sobie wtedy zadać pytanie: „Ja służę Bogu, czy Bóg służy moim celom? Jeszcze jest Bogiem, czy już Go „oswoiłam”, może stał się firanką na uszytym i wymierzonym prywatnym niebie”?

Spragnionych napoić… Jezus, umierając powie: „Pragnę”. Ja chcę Boga, chcę zbawienia, chcę rozwoju, chcę miłosierdzia, chcę odpuszczania grzechów, chcę cierpliwości do mnie. Chcę. Ciągle ja i ciągle chcę. A czego chce Bóg? Może to jest czas, by zacząć rozwijać się w miłości przez wychodzenie naprzeciw drugiemu, przez wychodzenie naprzeciw Bogu, przez próby spoglądania na świat Jego oczami, naukę rozumienia.

Reklama

Ostatnio jakiegoś oswojonego elementu w moim życiu zabrakło i nagle okazało się, że wielość działań wcale nie popychała mnie naprzód. Zorganizowany czas wcale nie dawał spełnienia. Co więcej, zaczął przepływać przez palce. Zaczął się marnować. Pomyślałam sobie wtedy, że niedobrze jest wszystko do siebie dopasowywać, przyzwyczajać się, wpadać w rutynę. Niby się modlę, a jednak chwilami brakuje w tym serca. We wszystkim za mocno mówi o sobie cel. Przekonanie, że wszystko musi być po coś, działanie powinno owocować praktycznie, musi się opłacać, muszę coś z tego mieć.

A może dla odmiany, w samym środku „wszystkiego” – odłożyć „wszystko” i zmarnować czas z Bogiem. Po prostu być? Zanim będę ratować świat, karmić i poić bliźnich może być z Jezusem dla Niego samego? Zmarnować czas z Bogiem i Jemu zostawić kwestię owoców, przemian we mnie, skutków moich działań, pracy, dobrej woli, ratowania świata, wszystkich trosk i stresów. Bóg może coś ode mnie dostać – mnie samą, obecność, otwartość na wypełnienie mojej pustki Nim samym.

„Jezus przybył do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które [niegdyś] dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła [tam] kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?» Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i [wiedziała], kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić” – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej»”. J 4, 5-10

Reklama

Trening #4:

Bez planu i nastawiania alarmu w telefonie – spontanicznie – „zmarnuj” czas dla Boga. Znajdź kaplicę z Adoracją Najświętszego Sakramentu, wejdź tam na godzinę albo usiądź przed ulubionym obrazem czy krzyżem. Bądź z Jezusem. Dla Niego. Po nic. Po wszystko. Jest takie stare powiedzenie: „stracić z Bogiem – to zyskać”. Daj Mu się napić Twoją obecnością.


 

Reklama

Kinga Frąckowska, doktorantka na Wydziale Teologicznym UMK w Toruniu

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite