Tylko Bóg wie, czy istnieje

Zachęcamy do lektury nowej książki Tomasza Dekerta pt. „Tylko Bóg wie, czy istnieje. Teologia dziecięca”. Publikacja jest zapisem rozmów autora ze swoimi córkami na temat Boga.

Pewnie większość rodziców doświadczyła tego, że na pewnym etapie rozwoju dzieci mają tendencję do nocnego wstawania i pakowania się im do łóżka. U nas robi to Jagódka. Powoduje to zaburzenie konfiguracji łóżkowo-sypialnianej, ponieważ w naszym łóżku robi się za ciasno (Samuel wszak ma dopiero pół roku i ciągle jeszcze nocami budzi się na jedzenie), a więc siłą rzeczy któreś z nas – ja, oczywiście – musi przenieść się do łóżka Jagódki w sypialni dzieci. (Już śpieszę uspokoić, że rzeczone łóżko rozmiary ma normalne – w końcu kiedyś przecież dzieci dorosną.) To sprawia, że często pierwszą rzeczą, jaką widzę, kiedy uda mi się już otworzyć zaspawane snem oczy, jest twarz Marianki, a pierwszą rzeczą, jaką słyszę, jest: „Tatusiu, jestem głodna” (nic dziwnego, w końcu to moja krew!).

Tylko Bóg wie, czy istnieje

Dokładnie tak było wczoraj, przy czym pierwsze słowa tym razem brzmiały: „Tatusiu, daj mi chleba”. Wstałem więc (z trudem, nie powiem) i dałem jej chleba, który zaczęła zajadać, siedząc na ławie i przyglądając się, jak robię herbatę. W pewnym momencie oświadczyła:

– Tato, ty widzisz Pana Boga często.

Mój umysł oczywiście od razu zaczął tę informację sprawdzać, z jednej strony uparcie podsuwając myśl, że ja bym tak tego nie ujął, ale z drugiej wydobywając z pamięci obrazy sytuacji, które były dla mnie swojego rodzaju teofaniami. Ponieważ jednak takie doświadczenia są zawsze bardzo subiektywne, a Marianka sformułowała to w tonie apodyktycznym, zdobyłem się tylko na nieco zduszone:

– Hm, rzeczywiście, można tak powiedzieć.

Musiała wyczuć, że moja odpowiedź jest nieco wymijająca (poza wszystkim dość mocno mnie zaskoczyła), bo powiedziała:

– Ale naprawdę!

Czując, że muszę dotrzeć do tego, o co jej chodzi, zapytałem wprost, dlaczego tak uważa. A ona na to:

– Bo Pan Bóg ukazuje się pod postacią chleba.

A po krótkiej chwili, wypełnionej z jej strony żuciem kromki, a z mojej afirmatywnymi wykrzyknikami, dodała:

– I dlatego chleb jest taki dobry.

Tylko Bóg wie, czy istnieje

Tomasz Dekert

Bóg jest człowiekiem, Bóg jest chlebem. Czysty konkret, żadna tam spirytualistyczna abstrakcja. Często widzę Boga…

„Eucharystia (…) została ustanowiona przez Kogoś, kto wiedział, że będzie jeszcze tej nocy zdradzony i opuszczony przez swoich uczniów. Ręce ludzkie chciwie wyciągały się wtedy – jak zawsze – po chleb i pieniądze. On wybrał chleb jako sposób swojej Obecności, co najpełniej wyraziło Jego determinację bycia rozdrapanym, pochłoniętym, zjedzonym, unicestwionym w służbie – jest to więc Obecność, która niczego nie pozostawia dla siebie i rezygnuje również z tego, co jest najdroższe bytowi materialnemu, czyli materialności… (…) Jeszcze raz wracam do genialności wyboru chleba jako sposobu Obecności: samotny sięga przecież po chleb, zraniony również, zbuntowany takoż, następuje bowiem taka chwila, że potrzebuje jeść, potrzebuje się karmić – oprawca czy ofiara. Jest to może chwila największej słabości, bo ukazuje ludzką zależność nie od śmierci, ale właśnie od życia”.

Książka do kupienia na stronie sklep.liturgia.pl.


Wesprzyj nas

Ciacho za ciacho

W imieniu charytatywnej grupy Szpunt, należącej do Dominikańskiego Duszpasterstwa Akademickiego „Beczka”, zapraszamy na kolejną akcję „Ciacho za Ciacho”

Już 15 grudnia w niedzielę, przez cały dzień na krużgankach klasztoru Ojców Dominikanów w Krakowie przy Stolarskiej 12 będziecie mogli kupić ciasto, używane książki, a nawet przyprawy z Indii i jednocześnie wspomóc szczytny cel – zebrane pieniądze przeznaczone zostaną na ośrodek pomagający trędowatym w Jeevodaaya (czyt. Dżiwodaja) w Indiach. Zapraszamy w imieniu Ojców Dominikanów oraz Duszpasterstwa Akademickiego Beczka.

Trailer wydarzenia

O "Ciachu"

Akcja Ciacho za Ciacho jest organizowana przez charytatywną grupę Szpunt, należącą do Dominikańskiego Duszpasterstwa Akademickiego Beczka, zawsze przed Świętami Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy. W jej trakcie można zakupić ciasta pieczone przez studentów lub czołowych krakowskich cukierników oraz używane książki. Dochód z kilku poprzednich akcji przeznaczono na budowę przedszkola i kaplicy w Ghanie, domu na spotkania dzieci i młodzieży w slumsach Limy i studnie w Sudanie Południowym i Ugandzie.

 
 

Przeczytaj także nasze artykuły o Jeevodaya:

Ciemna strona Indii

Mama z Jeevodaya

Naznaczeni



Wesprzyj nas