Nasze projekty
Monika Bartys

Książkowe must have

„Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew”. Do tego dobra książka i czas tylko dla siebie. Czy nie tak powinny wyglądać wymarzone wakacje?

Reklama

Książkowe must have

Wszyscy, którzy kiedyś pokochali „Przepiórki w płatkach róży” Laury Esquivel teraz mogą przeczytać jej najnowszą powieść o pięknym tytule „Malinche. Malarka słów”. To rzeczywiście malarsko opowiedziana historia Malinalli (znanej również jako Malinche), bohaterki meksykańskich legend. Przez jednych uznawana za zdrajczynię, ponieważ była kochaną konkwistadora Hernána Cortésa, przez innych za osobę, bez której podbój Meksyku byłby jeszcze bardziej krwawy. Według Esquivel Malinche była po prostu dziewczyną, której „przeznaczeniem jest utracić wszystko, by wszystko zyskać”. Autorka z powodzeniem balansuje między historią a literaturą, psychologią a uroczą naiwnością w spojrzeniu na bohaterów. Pokazuje Malinche jako kobietę, która odbiera świat i religijność całą sobą. Nie zawsze jest to obraz wiarygodny, ale na pewno namalowany z rozmachem i w pięknie egzotyczny sposób.

Książkowe must have

Reklama
Reklama

Wielbiciele Wirginii Woolf powinni być usatysfakcjonowani. Niedawno ukazał się bowiem wyjątkowy tomik pod nieco przydługim tytułem „Fakt, fikcja i fotografia”. Fakt: bo książka zawiera świetne eseje Wirginii Woolf, jej tłumaczki Magdy Heydel i historyczki sztuki Marii Poprzęckiej. Fikcja: bo główną część książki stanowi absolutny literacki ewenement czyli zabawna sztuka teatralna, którą Woolf pisała w przerwach między stronami „Pani Dalloway”. I fotografia: bo główną bohaterką tych tekstów jest wyjątkowa Julia Margaret Cameron, wybitna fotografka epoki wiktoriańskiej, a prywatnie krewna pisarki. Sztuka jest lekka, krótka i pozornie błaha, ale czytanie jej sprawia niebywałą frajdę, może podobną do tej, jaką jej pisanie sprawiało autorce. Nic poza radością pisania i czytania. A czy nie o to właśnie chodzi w wakacyjnych lekturach?

Książkowe must have

Jako młoda mama zaczytuję się ostatnio w poradnikach, z których szybko i łatwo chciałabym się dowiedzieć, co zrobić, aby rodzinne wyjście do restauracji nie kończyło się zbiorową histerią albo jazda tramwajem z dzieckiem nie była związana z zagrożeniem życia i zdrowia. Dlatego, gdy usłyszałam o książce Pameli Druckerman „W Paryżu dzieci nie grymaszą” od razu wiedziałam, że jest to coś dla mnie! Autorka, Amerykanka mieszkająca we Francji, zauważyła, że dzieci jej francuskich przyjaciół potrafią się same bawić, jedzą grzecznie i nie wykańczają swoich rodziców psychicznie i fizycznie. Druckerman na początku nie mogła w to uwierzyć, a potem… zaczęła robić notatki. W efekcie powstała książka, która jest zabawną historią macierzyństwa a jednocześnie praktycznym i mądrym poradnikiem. Nie mogę pochwalić się jeszcze efektami wychowawczymi, ale wiele rad autorki na pewno zastosuję.

Reklama
Reklama

Książkowe must have

Na to wznowienie bardzo czekałam. Czytałam tę książkę kilka lat temu zafascynowana i porażona wielością odczytań, zahipnotyzowana opowieściami i pięknym językiem autora. „Krew” Jeana-Paula Roux to tekst fascynujący i przerażający jednocześnie. Krew może być symbolem życia i śmierci, miłości i bólu, przymierza i odrzucenia. Roux przywołuje wiele mitów, tekstów religijnych i rytuałów ogromnie bogatych w znaczenia. Prowadzi nas od tekstów antycznych, przez Biblię aż do współczesnej fascynacji wampiryzmem, aby pokazać, że krew jest płynem, który przez wieki rozpalał ludzką wyobraźnię. Pamiętacie trzy krople krwi w Śnieżce braci Grimm? Gwarantuję, że po lekturze książki Roux zupełnie inaczej spojrzycie na ten tekst.

Książkowe must have

Reklama

„Joseph Campbell uznawał życie za przygodę. Zrezygnował z robienia doktoratu, zaszył się natomiast w lasach, by czytać. Przez całe życie czytał książki o świecie; interesowała go antropologia, biologia, filozofia, sztuka, historia, religia. I przez cały czas przypominał innym, że jedyna pewna ścieżka do świata wiedzie przez zadrukowane stronice”. Kiedy przeczytałam te słowa od razu zrozumiałam, dlaczego tak bardzo fascynuje mnie postać Campbella, autora kultowej już „Potęgi mitu”. Jego rozmowa z Moyersem otwiera nas na wymiary, które w codziennym życiu umykają: potrzeba mitologizowania rzeczywistości, wspólnota doświadczeń ludzi na przestrzeni wieków, archetypowe emocje i doświadczenia. Szczególnie polecam ostatni rozdział książki, w którym Panowie rozmawiają o religii i odpowiadają na pytanie „Czy Jezus byłby dzisiaj chrześcijaninem?”

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite