Fot. Wilhelm Marstrand/Wikipedia

Przyjacielu, po coś przyszedł?

Ta Ewangelia zadaje nam pytanie o to, czy jestem otwarty na to, by w moim życiu wypełniało się Pismo. Każdy z nas przez chrzest został włączony w historię zbawienia – w plan Pana Boga, który ma na celu doprowadzenie każdego człowieka do zbawienia.

Reklama

Jezus bierze do Getsemani trzech uczniów: Piotra, Jakuba i Jana. Ci, którzy byli świadkami przemienienia na górze Tabor, teraz będą świadkami modlitwy i cierpienia. Miejsce to było ogrodem oliwnym. Jego nazwa bierze się od hebrajskiego gat szemen, co znaczy: „tłocznia oliwy”. To ogród oddalony od miasta, oddzielony potokiem Cedron, a więc miejsce odosobnione i ustronne. Jezus bierze tam uczniów, by poprzez modlitwę przygotować ich do męki i śmierci krzyżowej. Kiedy przyjdą straże, ogród okaże się dogodnym miejscem dla przeciwników Jezusa, by pojmać Go bez udziału świadków. Tam mogli po cichu Go związać i wydać na Niego wyrok. Nie ma tłumów, nie ma cudów…

Byli tak blisko tajemnicy, a jednocześnie tak nieobecni

Jezus w ostatnich godzinach życia udaje się do ogrodu, by tam trwać na modlitwie w jedności z Ojcem. Co ciekawe, nie mówi uczniom, w jaki sposób mają czuwać. Oczekuje jednak od nich, że będą świadomi tego, co się dzieje; że będą współuczestniczyli w modlitwie; że w niewielkim oddaleniu będą czuwali; że będą skupieni na tym, co się wokół nich dzieje. Z opisu Ewangelii wiemy, że Pan aż trzykrotnie powracał do uczniów i wręcz wypominał im brak czuwania. Oni nie byli tak czujni, jak On tego oczekiwał. Szybko zasypiali, nie potrafili się skupić. Byli tak blisko tajemnicy, a jednocześnie tak nieobecni i dalecy od Nauczyciela. Warto w tym kontekście przypomnieć słowa Dionizego Aleksandryjskiego: „Pierwszym sposobem, by nie ulec pokusie, jest gorliwa modlitwa”. Ojciec Kościoła, odnosząc się do doświadczenia uczniów, przypomina i poucza, że modlitwa jest najlepszym sposobem, by nie ulec temu, co oddziela nas od Boga i na co dzień nas kusi.

Ostatecznie modlitwa, czyli spotkanie Jezusa z Ojcem, zostaje przerwane. Jak pisze Mateusz Ewangelista, do ogrodu przychodzi wielki tłum, by pojmać Nauczyciela. Pozostali ewangeliści wprost piszą, że była to kohorta. Taki oddział liczył od sześciuset do tysiąca żołnierzy. Być może do Getsemani nie przyszło aż tyle osób. Ale jedno jest pewne – po jednego nieuzbrojonego człowieka, z którym przebywało jedynie trzech uczniów, przyszła cała rzesza. Czy obawiali się, że Jezus będzie stawiał opór? A może tego, że zebrał uczniów, by zbrojnie przeciwstawić się przeciwnikom? Nic takiego się jednak nie dzieje. Jezus przyjmuje tych ludzi pokojowo.

Reklama
Reklama

Ironiczne powitanie

Judasz poinformował przeciwników Jezusa, że da im znak poprzez ucałowanie Mistrza na przywitanie. Możemy wyobrazić sobie, że w ciemności Getsemani pocałunek był najlepszym sposobem wskazania właściwej osoby. W przekładzie greckim u Mateusza jest w tym miejscu ciekawa gra słów. Chaire, „witaj” – tak Judasz zwraca się do Jezusa.
„Witaj, Nauczycielu”. Chaire oznacza: „cieszyć się”, „radować się”. Jest to więc powitanie ironiczne, ponieważ w rzeczywistości w tym momencie Judasz skazuje Jezusa na śmierć. Pokazuje żołnierzom, kogo mają pojmać i skrępować. Tym gestem mówi: „Jego chcecie zabić”.

Odpowiednikiem dla chaire jest odpowiedź Jezusa: hetaire, „przyjacielu”. Tak po polsku Biblia Tysiąclecia oddaje słowa Jezusa. Tak Jezus zwraca się do Judasza, który w tym momencie tak naprawdę staje się jego wrogiem – od momentu symbolicznego pocałunku sam jest już poza grupą uczniów. Jest kimś, kto zdradził, wyparł się Jezusa. Słowo greckie hetairos ma wiele ciekawych znaczeń. Oznacza towarzysza drogi, kompana na dobre i na złe. Może to też być przyjaciel z pola walki. W trakcie zmagań wojennych pomiędzy ludźmi tworzy się niezwykła więź i bliskość. Kiedy śmierć jest blisko, ludzie jeszcze bardziej są ze sobą, zawiązują spontaniczne, ale głębokie relacje, niespodziewane przyjaźnie. W chwili śmierci nikt nie chce być sam.

Słowo hetairos oznacza również ucznia albo adepta sztuki wojskowej. W kontekście chrześcijańskim uczeń to ktoś, kogo Jezus wprowadził w misterium wiary. Uczniem jest również Judasz, któremu Mistrz dał poznać najgłębsze tajemnice Boga. To ktoś, kto był z Jezusem w trudnych chwilach – kiedy ludzie Go oskarżali. I w momentach niezwykłych – kiedy Jezus nauczał, dokonywał cudów. W to wszystko Jezus wprowadzał swoich uczniów. W tym Judasza. A teraz ten uczeń wypiera się Jezusa. Jan Paweł II, komentując tę scenę Ewangelii Mateusza, mówi: „Musisz się opowiedzieć po jednej ze stron. Albo jesteś z Jezusem, albo przeciwko Niemu. Ostatecznie nie ma innej drogi”.

Reklama
Reklama

By wypełniły się słowa Pisma

Ostatecznie Jezus został pojmany. Ten, który nauczał i przebywał z ludźmi, który nigdy nie stawiał oporu, teraz jest pojmany i związany. Piotr nie chce się zgodzić na taką sytuację. Dobywa miecza, by przeciwstawić się oprawcom Mistrza. To bardzo ryzykowny ruch. Bo przecież Jezus nie chciał, by Jego uczniowie zostali w tym momencie pojmani razem z Nim. A to właśnie Piotr ryzykował. Zresztą ze strony Chrystusa nigdy nie było zgody na przemoc fizyczną, więc powstrzymuje Piotra i upomina Go, by ten nie odpowiadał złem na zło. Pan poucza swoich uczniów, ale i kohortę żołnierzy: „Czy myślisz, że nie mógłbym poprosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby Mi więcej niż dwanaście legionów aniołów?”. Legion to sześć tysięcy żołnierzy, co w tym przypadku oznaczałoby niebywałą liczbę siedemdziesięciu dwóch tysięcy aniołów gotowych bronić Jezusa. Ogromna siła zastępów, z pomocą której Jezus mógłby się przeciwstawić złu! A jednak On tego nie chce. On wykorzystuje ostatni moment, kiedy jest z uczniami, by dać im jeszcze jedno, kluczowe wskazanie. To niemalże jak testament wypowiedziany w ostatnich minutach przed pojmaniem: „Jakże więc spełnią się Pisma, że tak się stać musi?”.

Czy jestem otwarty?

Ta Ewangelia zadaje nam pytanie o to, czy jestem otwarty na to, by w moim życiu wypełniało się Pismo. Każdy z nas przez chrzest został włączony w historię zbawienia – w plan Pana Boga, który ma na celu doprowadzenie każdego człowieka do zbawienia. Jezus patrzy na historię całościowo – jako na czas wypełniania się woli Boga, kiedy objawia się potęga Boga. Uczniowie w tym momencie tego nie mają na uwadze. Widzą jedynie Jezusa cierpiącego w Getsemani, który – po ludzku patrząc – jest zupełnie bezradny wobec przychodzących żołnierzy. Ale On patrzy dalej – poza moment krzyża. Widzi wszystko w szerszej perspektywie i wie, że Bóg ma plan. Że wydarzenia, których uczniowie są świadkami, są tylko elementem tego planu. Póki co apostołowie nie byli w stanie przyjąć takiej perspektywy, dlatego uciekli z Getsemani…

Reklama

Fragment pochodzi z książki „Niezbędnik wielkopostny” ks. Mateusza Wyrzykowskiego


Niezbędnik Wielkopostny
ks. Mateusz Wyrzykowski

Rozważanie męki Pańskiej to jedna z najbardziej owocnych praktyk duchowych, do jakich Kościół zaprasza wiernych – przede wszystkim w okresie Wielkiego Postu. Rozmyślanie nad śmiercią Zbawiciela z jednej strony demaskuje niebywałą siłę grzechu i zła, z drugiej – odsłania uzdrawiającą moc Bożej łaski płynącej z ofiary krzyża Jezusa Chrystusa.
KUP KSIĄŻKĘ>>>


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę